profesor SLIWKA i Zaklad Medycyny Sadowej

11.08.04, 17:09
tak, ten sam i ZAKLAD MEDYCYNY SADOWEJ w Bydgoszczy.
Dlaczego PROKURATURA REJONOWA nie chciala i nie chce sprawdzic cos sie tam
dzieje ?


radca
    • radca Re: profesor SLIWKA i Zaklad Medycyny Sadowej 11.08.04, 17:14
      "
      Rosyjska prokuratura oskarża lekarzy o sprzedaż organów








      SERWISY


      ¤ Ostatnio w Rosji

      maw 11-08-2004, ostatnia aktualizacja 11-08-2004 15:29

      Czy moskiewscy lekarze handlowali organami żywych jeszcze pacjentów? Tak
      twierdzi prokuratura, która przekazała w środę do sądu materiały w
      najgłośniejszej sprawie w Rosji o handel organami

      Już ponad rok temu prokuratura moskiewska dostała sygnał, że lekarze ze
      stołecznego Centrum Przekazywania Organów i kilku szpitali zamiast ratować
      pacjentów czekają na ich śmierć, by wyciąć im narządy nadające się do
      przeszczepów.

      11 kwietnia 2003 r. na ulicy Smolnej w centrum stolicy policja znalazła ciało
      inwalidy II grupy Anatolija Oriechowa. Lekarze pogotowia stwierdzili
      uszkodzenie mózgu, czuli też od niego alkohol. Przewieźli go do szpitala nr 20.
      Jak napisali w protokole - "pacjent był w stanie stabilnym". Ale w szpitalu
      lekarze zamiast mu udzielać pomocy, skontaktowali się z Centrum informując, że
      mają dawcę.

      Po kilku godzinach ekipa chirurgów specjalizujących się w przeszczepach była
      już na miejscu. Zaczęły się przygotowania do operacji, sprawdzanie, czy pacjent
      nie jest zakażony HIV, wzmacnianie pracy serca i udrażnianie nerek. Gdy
      prowadzący operację chwycił za skalpel, do sali operacyjnej weszła milicja i
      prokuratorzy.

      Prokurator oskarżył lekarzy, że chcieli usunąć organy jeszcze żywemu
      człowiekowi. Mimo wysiłków lekarzy ze szpitala MSW Anatolij Oriechow zmarł
      jednak kilkadziesiąt minut później. Prokuratorzy twierdzą, że na podstawie
      podsłuchu rozmów telefonicznych mogą stwierdzić, że podobnych przypadków było
      więcej. W czasie jednej z rozmów lekarz wprost pyta biorącą udział w operacji
      pielęgniarkę, czy pacjent był jeszcze żywy. - Och, dobrze wiesz, jak to się
      robi - odpowiedziała pielęgniarka. "


      radca
      • Gość: miki Re: profesor SLIWKA i Zaklad Medycyny Sadowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 18:56
        czemu? moze dlatego, ze jestes skonczony jako wiarygodna jednostka. odgrzewasz ten temat od lat. sprawe znam tylko z twojej relacji - zastanawiales sie kiedys nad patentem na nieomylnosc? moze zwyczajnie bladzisz???
        • radca Re: profesor SLIWKA i Zaklad Medycyny Sadowej 11.08.04, 20:49
          " Nerki II - reporter: Rafał Zalewski

          Kilkaset tysięcy. To liczba, którą trudno jest sobie wyobrazić. Jednak właśnie
          tyle osób każdego dnia czeka w Polsce na przeszczep narządu. Dla chorego brak
          dawcy to wyrok śmierci. Ale w kolejce po narząd czekać trzeba często nawet po
          kilka lat. Wielu potrzebujących nie ma aż tyle czasu. Muszą radzić sobie
          inaczej. W tym momencie w ich życiu pojawiają się pośrednicy. Podczas naszego
          śledztwa prócz sprzedających i kupujących - czyli ludzi w potrzebie -
          spotkaliśmy także... pośredników. Ludzi, którzy dla pieniędzy organizują i
          ułatwiają handel ludzkimi narządami. Ludzie, którzy bezwzględnie wykorzystują
          zagrożenie życia i desperacje innych. Jak hieny. Żerują na ludziach, na ich
          desperacji i potrzebie. Nie liczy się dla nich nikt i nic. Tylko zysk. A
          najbardziej w tym wszystkim przerażające jest to, że handel ludzkimi organami
          to chyba najczarniejsza z szarych stref... Handel narządami, to w Polsce
          przestępstwo. Zarówno sprzedającemu, jak i kupującemu grozi za to do 3 lat
          więzienia. "

          radca
          • Gość: nerka Re: profesor SLIWKA i Zaklad Medycyny Sadowej IP: *.lomac.net / 212.160.87.* 12.08.04, 16:08
            Tak, upal wylaznie ci doskwiera radco... mozy jakis nowy temat wymyslisz?
            • radca Re: profesor SLIWKA i Zaklad Medycyny Sadowej 12.08.04, 20:38
              " Gdzie jest nerka
              Lidii S. lekarz ze szpitala w Pruszkowie miał usunąć torbiel na jajniku. Oprócz
              torbieli wyciął jej także nerkę, którą ponoć zaatakował nowotwór. Problem
              jednak w tym, że nikt nie wie, gdzie jest nerka i po co tak naprawdę ją
              wycięto. Bez diagnozy kobieta nie może być leczona.

              Foto | Wojtek Grzędziński
              Lidia S. ma 49 lat, męża i dwójkę dzieci. - To im mogłabym oddać nerkę, gdyby
              była taka potrzeba - mówi nam rozżalona. Jednak lekarz tej szansy ją pozbawił i
              wpędził w kłopoty.

              O skandalicznej historii, która wydarzyła się na początku roku, napisało
              wczorajsze "Życie Warszawy". 9 stycznia Lidia S. przyjechała do szpitala w
              Pruszkowie. Bardzo bolał ją brzuch. Lekarz oznajmił, że musi ją zoperować, bo
              pękła jej torbiel na jajniku. Gdy kobieta obudziła się po operacji, czekała na
              nią szokująca informacja. - Doktor powiedział, że wyciął nerkę, bo była
              ropowica - mówi Lidia S. Było to dla kobiety o tyle dziwne, że ona sama nigdy
              na nerki nie chorowała. Wycinki jajnika, fragmentu wątroby i całą nerkę oddałem
              do badań - oznajmił lekarz. Kiedy Lidia S. chciała je odebrać, dostała tylko
              wyniki badań jajnika i wątroby. Laboranci o nerce nic nie słyszeli.

              Nikt nic nie wie
              Kobieta pytała dyrektora szpitala, dlaczego wycięto jej nerkę. Czy było to
              konieczne? W styczniu szpital o całej sprawie zawiadomił prokuraturę, a ta
              wszczęła śledztwo. Wojciech G. został natychmiast odsunięty od obowiązków.

              Dla Lidii S. najważniejsze jest to, co stało się z wyciętą nerką i czy
              rzeczywiście była zaatakowana przez nowotwór.

              Torbiel, którą trzeba było zoperować, rozlała się. Płyn zainfekował wątrobę i
              spowodował jej zapalenie. Teraz pacjentka musi leczyć się w szpitalu zakaźnym
              przy ul. Wolskiej w Warszawie.

              - Pani doktor nie może podać mi leku. Dlaczego? Bo nie wie, czy nerka
              rzeczywiście była zaatakowana przez nowotwór. A musi to wiedzieć, bo ten lek
              odnawia komórki rakowe - wyjaśnia.

              Wojciech G. jakby zapadł się pod ziemię. - Dlaczego usunął nerkę i co z nią
              zrobił? Tego się nie dowiedziałam - mówi kobieta.

              Wojciecha G. przesłuchała prokuratura. Co powiedział? - To tajemnica -
              zasłaniają się prowadzący śledztwo.

              Warszawska prokuratura sprawdza, czy lekarz podczas zabiegu usunięcia nerki nie
              przekroczył swoich uprawnień. - Badamy też, czy nie doszło do przestępstwa
              polegającego na narażeniu pacjenta na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na
              zdrowiu - mówi Maciej Kujawski, rzecznik warszawskiej Prokuratury Okręgowej.

              Żąda odszkodowania
              - Czy kobieta mogła paść ofiarą handlarzy organami? Czy lekarze wycięli jej
              nerkę, by przeszczepić ją innemu pacjentowi? - Wykluczyć tego nie można, ale
              jest to raczej mało prawdopodobne - mówi Maciej Kujawski.

              Lekarze, z którymi rozmawialiśmy, sceptycznie oceniają możliwość
              takiego "lewego" przeszczepu. - To zbyt skomplikowany zabieg, żeby mógł go
              przeprowadzić jeden lekarz - wyjaśnia dr Jarosław Czerwiński z Poltransplantu.

              Dyrekcja szpitala przeprosiła pacjentkę, ale Lidia S. zamierza domagać się od
              placówki odszkodowania.

              autor: Warszawa I Dorota Majewska, GZ, UMES "


              radca
              • lokator Re: profesor SLIWKA i Zaklad Medycyny Sadowej 13.08.04, 08:49
                radca napisał:


                1.
                > wyciął jej także nerkę, którą ponoć zaatakował nowotwór.

                2.
                > Problem
                > jednak w tym, że nikt nie wie, gdzie jest nerka i po co tak naprawdę ją
                > wycięto.

                3.
                > Bez diagnozy kobieta nie może być leczona.

                4.
                > O skandalicznej historii, która wydarzyła się na początku roku, napisało
                > wczorajsze "Życie Warszawy".

                5.
                > Wycinki jajnika, fragmentu wątroby i całą nerkę oddałem
                > do badań - oznajmił lekarz.

                6.
                > Kiedy Lidia S. chciała je odebrać, dostała tylko
                > wyniki badań jajnika i wątroby. Laboranci o nerce nic nie słyszeli.

                7.
                > W styczniu szpital o całej sprawie zawiadomił prokuraturę, a ta
                > wszczęła śledztwo. Wojciech G. został natychmiast odsunięty od obowiązków.

                8.
                > Wojciecha G. przesłuchała prokuratura. Co powiedział? - To tajemnica -
                > zasłaniają się prowadzący śledztwo.

                9.
                > - Czy kobieta mogła paść ofiarą handlarzy organami? Czy lekarze wycięli jej
                > nerkę, by przeszczepić ją innemu pacjentowi? - Wykluczyć tego nie można, ale
                > jest to raczej mało prawdopodobne - mówi Maciej Kujawski.
                >
                > Lekarze, z którymi rozmawialiśmy, sceptycznie oceniają możliwość
                > takiego "lewego" przeszczepu. - To zbyt skomplikowany zabieg, żeby mógł go
                > przeprowadzić jeden lekarz - wyjaśnia dr Jarosław Czerwiński

                10.
                > autor: Warszawa I Dorota Majewska, GZ, UMES "


                11.
                > radca


                Wniosek:
                Jeszcze za wcześnie na podniecanie się.
Pełna wersja