Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....?

IP: *.atr.bydgoszcz.pl 12.04.02, 17:03
Nawiazujac do watku arka postanowilem zalozyc
watek podobny, ale w pewnej formie konkursowej.... ;-)))
Wszyscy bywalcy forum na pewno znaja zasade watku
"Wiesz z czego to?" jednak dla przypomnienia:
- osoba ktora zgadnie ma prawdo do zadania kolejnej zagadki
Prosba dodatkowa - poniewaz "Most krolowej Jadwigi"
moze byc w tym watku swego rodzaju wyrocznia APELUJE
do wszystkich zgadywaczy, by NIE poslugiwac sie nia
przy ODGADYWANIU (bo to tylko psuloby zabawe).
Jesli ktos nie wie, niech lepiej da szanse zgadnac innemu....
Oczywiscie trylogia autorstwa JS-K nadal moze byc zrodlem
czerpania kolejnych zagadek.... :-)))
A teraz na rozgrzewke:

Co znaczylo slowo SKLEP?
    • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 12.04.02, 17:05
      Oznaczalo to moim zdaniem; "PIWNICA "

      radca
      • Gość: Baton Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 12.04.02, 17:07
        Wiedzialem, ze bedzie proste, ale zeby az tak..... ;-)))
        No to radco pytaj dalej....
        • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 12.04.02, 17:10
          Gość portalu: Baton napisał(a):

          > Wiedzialem, ze bedzie proste, ale zeby az tak..... ;-)))
          > No to radco pytaj dalej....

          ojej, a ja myslalem,ze bedzie to jeszcze cos innego .No trudno ,moze cos
          wymysle :)))

          radca
      • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 12.04.02, 17:08
        Uzupelnie moze swa mysl.ze jeszcze moglo to byc takie osobne wejscie do takiej
        niby ZIEMIANKI.Bylo to okrate ziemia i mialo osobne drzwi.Jakby nie patrzec -
        mysle,ze to moglo miec cos wspolnego z piwnica.Przechowawano tam surowce
        oraz warzywa,jak i artykuly spozywcze.

        Moze sie myle ?

        radca
        • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 12.04.02, 17:11
          Co oznaczalo slowo ; "KIBITKA " ?

          • Gość: Baton Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 12.04.02, 17:17
            Zdaje sie, ze jest to rodzaj pojazdu, wozu konnego,
            aleniestety dokladnie jak wygladal nie wiem....
            ...choc moze i co do samego wozu sie myle....
            • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 12.04.02, 17:25
              Dobrze kojarzysz i jestes bardzo blisko.Byl to pojazd konny zamkniety,z drzwiami
              z tylu.W drzwiach byly takie male okienka okratowane.Sluzyl do przewozenia
              aresztantow lub jak kto woli zatrzymanych do aresztu.Taki pojazd byl jeszcze
              dlugo po wojnie w FORDONIE.Nalezal do poczty na ulicy Bydgoskiej.

              Jesli sie myle-prosze o uzupelnienie lub sprostowanie.

              radca

              ps. teraz prosze o nastepna zagadke :)))
              • Gość: Baton Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 12.04.02, 17:32
                Czyli dobrze mi switalo.....
                Dzieki za szczegolowe objasnienie. :-)))
                A jzeby za bardzo nie odbiegac od poprzedniego
                pytania zapytam co oznaczalo slowo SKLAD?
                Czescto spotykane w wersji zdrobnialej SKLADZIK?
                • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 12.04.02, 17:44
                  To moglo oznaczac "SKLEP ".Czyli miejsce,gdzie sprzedaje sie i kupuje towary.
                  Cos jak "sklep kolonialny".Slepiki takie byly zazwyczaj najczesciej na rogu
                  ulicy.Mozna w nich bylo kupic " mydlo i powidlo".

                  radca
                  • Gość: Baton Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 12.04.02, 17:52
                    Dokladnie!!!
                    Oczywiscie sklep w znaczeniu dzisiejszym,
                    a nie tym z pierwszego pytania.... ;-)))
                    No to radco znowu pora na Ciebie..
                    • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 12.04.02, 17:54
                      Co oznaczalo slowo ; "KOMORKA" ?

                      radca
                      • Gość: Baton Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 12.04.02, 17:57
                        Chyba dam szanse innym (aczkolwiek znowu mam podejrzenie,
                        iz wiem o co chodzi)..... :-)))
                        Moge za to podpowiedziec, ze NIE byl to telefon "mobilny"... ;-)))
                        • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 12.04.02, 17:59
                          Gość portalu: Baton napisał(a):

                          > Chyba dam szanse innym (aczkolwiek znowu mam podejrzenie,
                          > iz wiem o co chodzi)..... :-)))
                          > Moge za to podpowiedziec, ze NIE byl to telefon "mobilny"... ;-)))

                          oraz nie byla to "komorka partyjna PZPR " :)))

                          radca

                          • Gość: Baton Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 12.04.02, 18:04
                            ... ani tez "podstawowa komorka spoleczna" ;-)))
                            • _szwedka Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 12.04.02, 18:10
                              to szara pewnie tez nie ;-)
                      • Gość: Baton Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 13.04.02, 15:17
                        Widze, ze nikt sie nie kwapi do odpowiadania, wiec sprobuje...
                        KOMORKA bylo to pomieszczenie w mieszkaniu, najczesciej przy
                        kuchni (czasem na zewnatrz), w ktorym przechowywano produkty
                        spozywcze.... chyba???
                        • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 13.04.02, 16:45
                          Gość portalu: Baton napisał(a):

                          > Widze, ze nikt sie nie kwapi do odpowiadania, wiec sprobuje...
                          > KOMORKA bylo to pomieszczenie w mieszkaniu, najczesciej przy
                          > kuchni (czasem na zewnatrz), w ktorym przechowywano produkty
                          > spozywcze.... chyba???

                          KOMORKA ? -zgadza sie z tym co napisal Baton.Nazwa jednak znowu pochodzi z
                          jezyka niemieckiego-od slowa Kammer.Rowniez wyrazali sie niektorzy w bydgoskim
                          - "PAKAMERA".Czyli jakby nie patrzec ta to slowo "KOMORKA" lub "PAKAMERA" -
                          jest pochodnym od slowa w jezyku niemieckim ; "KAMMER".Oznacza to taka skrytke
                          lub dodatkowe pomieszczenie.

                          radca
                          • Gość: Baton Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.psi-net.pl 13.04.02, 21:43
                            Hmmm...
                            Interesujace z ta PAKAMERA.... :-)))
                            A to slowo tez znalem tylko jakos nigdy nie skojarzylem
                            z KOMORKA. Dopiero po Twoim wyjasnieniu zaczely te klocki
                            do siebie pasowac.... :-)))
      • Gość: MANIEK Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 28.08.02, 11:40
        CO TO JEST " SZNEKA Z GLANCEM"
        • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 28.08.02, 18:26
          Gość portalu: MANIEK napisał(a):

          > CO TO JEST " SZNEKA Z GLANCEM"

          "szneka " ? - to poprostu szneka :)))
          Jest to taki wypiek zakrecony w "slimaka ",slodka "buleczka" z lukrem - czyli
          glancem ( polyskiem ).To bylo smaczne na duza przerwe szkolna .

          pozdrawiam
          radca
          • Gość: Pawel Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.dip.t-dialin.net 04.01.04, 15:32
            I slowo pochodzi rowniez od niemieckiego "Schnecke"-slimak
    • zoe_bydg Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 12.04.02, 21:53
      oznaczało to samo , co piwnica; swego czasu sąsiadka moich Rodziców-
      bydk=oszczanka przedwojenna, mówila" idę do sklepu po węgiel" a potem schodzila
      do piwnicy , ku mojemu bezbrzeżnemu zdumieniu...
      • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 12.04.02, 22:24
        Byc moze to przyjelo sie od slowa "sklepienie" ?

        radca
        • zoe_bydg Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 13.04.02, 12:20
          radca napisał(a):

          > Byc moze to przyjelo sie od slowa "sklepienie" ?
          >
          > radca

          być może, nawet jest to logiczne!:-)
          • Gość: bator1 nowa zagadka.....? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 13.04.02, 22:05
            jakoś nie mogę się doczekać nowej zagadki ( a na dotychczasowe nigdy nie mogę
            zdążyć z odpowiedzią) no to pytam potrójnie:

            Co oznacza klasyczna bydgoska "trójca" słów:

            ryczka
            deczka
            perpedykiel?
            • radca Re: nowa zagadka.....? 13.04.02, 22:25
              Gość portalu: bator1 napisał(a):

              > jakoś nie mogę się doczekać nowej zagadki ( a na dotychczasowe nigdy nie mogę
              > zdążyć z odpowiedzią) no to pytam potrójnie:
              >
              > Co oznacza klasyczna bydgoska "trójca" słów:
              >
              > ryczka
              > deczka
              > perpedykiel?

              ryczka - male krzeselko bez oparcia.Mialo 3 lub 4 krotkie nogi.Siadaly na niej
              gospodynie przy kuchence weglowej.Bylo to wygodne np. przy obieraniu
              kartofli lub marchwii.Sadzalo sie na takiej ryczce male dzieci.
              Z takiej ryczki dziecko w razie upadku -nie spadalo daleko :)))
              Na ryczce sie siadalo i " pucowalo " buty.Rowniez starsze osoby siadaly
              na ryczce,aby buty ubrac i zasznurowac itd,itd.

              deczka - nakrycie ,np mowilo sie rowniez "derka" lub " kolderka".Deczka rowniez
              moim zdaniem pochodzi od slowa niemieckiego DECKE.

              perpedykiel ? -tego jeszcze nigdy w swoim zyciu nie slyszalem, a pamiec mam dobra.

              pozdrawiam
              radca
              • _szwedka Re: nowa zagadka.....? 13.04.02, 23:21
                perpedykiel - slyszalam napewno ale... pewna nie jestem czy to szydelko?

                inne slowo to "dekiel"
                • radca Re: nowa zagadka.....? 13.04.02, 23:29
                  _szwedka napisał(a):

                  > perpedykiel - slyszalam napewno ale... pewna nie jestem czy to szydelko?
                  >
                  > inne slowo to "dekiel"

                  szydelko ? - mowilo sie " HEKLOWKA " - rowniez przerobione z j. niemieckiego
                  dekiel - pokrywa
                  dekielek lub dekielka -rowniez byla to mala pokrywka.

                  radca :)))

                  • _szwedka Re: nowa zagadka.....? 14.04.02, 00:25
                    Tak heklowka. Mowilam ze nie napewno. Ale to cos z grzebaniem ;-)
                    • Gość: mysza Re: nowa zagadka.....? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.04.02, 10:31
                      rowniez robienie swetrow na drutach nazywalo sie heklowaniem :)
                      b.ciekawy watek czekam na jeszcze pozdrawiam.
                      • Gość: kajtek Re: nowa zagadka.....? IP: 153.19.107.* 07.02.04, 13:52
                        heklowanie to szydelkowanie, robienie na drutach to sztrykowanie
                    • radca Re: nowa zagadka.....? 14.04.02, 10:37
                      Na heklowke rowniez mowilo sie HEKELKA.

                      radca
                      • radca Re: nowa zagadka.....? 14.04.02, 10:52
                        Co oznaczalo slowo KASTERKA ?

                        radca
                        • Gość: bator1 Re: nowa zagadka.....? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 14.04.02, 14:23
                          Brawo Radco! Zaczynam mieć obawy, że grasz nieuczciwie - jwesteś po prostu poza
                          konkurencją :-)

                          Co do ryczki i deczki masz absolutną rację. A perpedykiel? Ponoć to budzik,
                          przynajmniej tak mi nasza gosposia (pomoc domowa?) w dzieciństwie tłumaczyła. A
                          chyba wiedziała co mówi, bo sama już w trzecim pokoleniu przy Długiej
                          mieszkała, a jej tatuś za wilusia na ruskim froncie walczył...
                          • radca Re: nowa zagadka.....? 14.04.02, 14:46
                            Gość portalu: bator1 napisał(a):

                            > Brawo Radco! Zaczynam mieć obawy, że grasz nieuczciwie - jwesteś po prostu poza
                            >
                            > konkurencją :-)
                            >
                            > Co do ryczki i deczki masz absolutną rację. A perpedykiel? Ponoć to budzik,
                            > przynajmniej tak mi nasza gosposia (pomoc domowa?) w dzieciństwie tłumaczyła. A
                            >
                            > chyba wiedziała co mówi, bo sama już w trzecim pokoleniu przy Długiej
                            > mieszkała, a jej tatuś za wilusia na ruskim froncie walczył...


                            Bator :)))

                            Jestem poprostu z tych stron -bydgoskich.Slyszalo sie od dziecka mowe ludzi
                            starszych.Uczylismy sie od nich mowic i rozmawialismy tym samym " jezykiem "
                            co nasi rodzice i dziadkowie.Nikt z nas jako dzieci nigdy nie zwaracal uwagi
                            -czy sa to slowa niemieckojezyczne czy jakies inne ? Tak sie porostu tutaj mowilo.
                            Mam swietna pamiec,wiec przychodzi mi to z latwoscia-gdy chodzi o te warazenia i
                            zwroty.Ciesze sie,ze zotal otworzony taki temat -jak pieknie jest powspominac
                            stare-dawne czasy.Pamietam jednak ,ze bardzo ostro zaczeto to eliminowac.
                            Nastapila epoka utrwalania "wladzy ludowej " oraz "utrwalania przyjazni z ZSRR".
                            Stawalismy sie jakoby po czesci REPUBLIKA RADZIECKA.Tradycje kulturowe
                            w REGIONACH zanikaly.Byly natomiast modne KOLA GOSPODYN WIEJSKICH -gdzie glownym
                            ulubionym tematem byly wyroby ze zlota sprowadzane ze ZWIAZKU RADZIECKIEGO,
                            ale to juz znowu odrebny temat...

                            Wracajac do PERPEDYKLA - moze tak mowili niektorzy na taki BUDZIK z dwoma
                            dzwonkami po boku ? Byla taka dzwignia i walila naprzemian raz jeden,a raz drugi
                            dzwonek. Moze wtedy na taki trzaskajacy BUDZIK mowiono ;
                            "wylacz wreszcie ten PERPEDYKIEL " ??? :)))))))))

                            pozdrawiam
                            radca
                            • _szwedka Re: nowa zagadka.....? 14.04.02, 15:34
                              Zajrzalam w koncu do slownika. Perpendikel to po niemiecku pendel. Czyzby
                              wzielo sie od zegarow z pendlem?
                              Pozdrawiam
                              • radca Re: nowa zagadka.....? 14.04.02, 15:39
                                _szwedka napisał(a):

                                > Zajrzalam w koncu do slownika. Perpendikel to po niemiecku pendel. Czyzby
                                > wzielo sie od zegarow z pendlem?
                                > Pozdrawiam

                                Czyzby okazalo sie,ze znowu cos pochodzi z jezyka niemieckiego ? :)))

                                pozdrawiam
                                radca
                              • radca Re: nowa zagadka.....? 14.04.02, 15:50
                                _szwedka napisał(a):

                                > Zajrzalam w koncu do slownika. Perpendikel to po niemiecku pendel. Czyzby
                                > wzielo sie od zegarow z pendlem?
                                > Pozdrawiam

                                Pendel -to oznaczaloby WACHADLO
                                dykiel -dekiel,dekielka,dekielki,pokrywka

                                byc moze chodzilo o cos wrodzaju ; PENDELDYKIEL ?

                                radca

                                ps. jest to tylko moja osobista analiza,nie jestem pewien czy ide dobrym tropem.

                                • _szwedka Re: nowa zagadka.....? 14.04.02, 15:57
                                  Dziekuje radco. Oczywiscie ze wachadlo. Glupote palnelam. Slownik byl
                                  niemiecko-szwedzki hahaha
                                  A jak nazywano zegar z kukulka? Tez mial jakas specjalna nazwe...
                                  Pozdrawiam
                                  • radca Re: nowa zagadka.....? 14.04.02, 16:27
                                    _szwedka napisał(a):

                                    > A jak nazywano zegar z kukulka? Tez mial jakas specjalna nazwe...
                                    > Pozdrawiam

                                    Zegar z kukulka ? Oj,na to pytanie nie bede mogl juz znalesc odpowiedzi.
                                    Dlaczego ? odpowiedz jest prosta.Poniewaz w tych odleglych czasach zegary z
                                    kukulka ( te prawdziwe) mieli tylko ludzie zamozni.Napewno bylo tego niewiele,
                                    jesli cos pozostalo po WYZWOLENIU oraz nadejsciu ARMII RADZIECKIEJ. Slyszalem,ze
                                    jak ARMIA CZERWONA weszla po II WOJNIE SWIATOWEJ - to kradli co popadlo.
                                    Kradli praktycznie wszystko co im w reke wpadlo.Lecz oprocz tych radzieckich
                                    zolnierzy byli rowniez i SZABROWNICY polscy.Jesli cos sie z takich szczegolnych
                                    przedmiotow moglo zachowac -to bylo juz bardzo szczegolne.Napewno "WPADALO " to
                                    rowniez takim " UTRWALACZOM WLADZY LUDOWEJ ".

                                    Dlaczego podalem ten przyklad,poniewaz chcialem ukazac-ze nie bylo w takim
                                    okresie ,az tak duzo tych "KUKULKOWYCH ZEGAROW".Wiec i rowniez zbyt czesto -tego
                                    slowa sie nie uzywalo.Kiedy zaczely sie pojawiac plastikowe ZEGARY Z KUKULKA - to
                                    juz te tereny bydgoskie byly w INNYCH KOLORACH.Wiec i nazwy zaczely sie zmieniac
                                    bardziej w inne kolory.

                                    pozdrawiam
                                    radca

                                    ps. byc moze ktos jednak slyszal,jak wtedy okreslano ZEGAR Z KUKULKA ?
                                  • Gość: Baton Re: nowa zagadka.....? IP: *.psi-net.pl 14.04.02, 16:46
                                    Z tym perpedyklem, to mnie calkowicie zaskoczyliscie....
                                    NIE mialem zielonego pojecia co to slowo moze oznaczac,
                                    ale teraz juz chyba bede pamietal... :-)))
                        • Gość: Lykos Re: nowa zagadka.....? IP: 150.254.85.* 28.10.03, 08:19
                          KASTERKa to kista na węgiel
              • Gość: hehehe Re: nowa zagadka.....? IP: *.pl 14.03.03, 23:21
                radca napisał(a):

                > Gość portalu: bator1 napisał(a):
                >
                > > jakoś nie mogę się doczekać nowej zagadki ( a na
                dotychczasowe nigdy nie m
                > ogę
                > > zdążyć z odpowiedzią) no to pytam potrójnie:
                > >
                > > Co oznacza klasyczna bydgoska "trójca" słów:
                > >
                > > ryczka
                > > deczka
                > > perpedykiel?
                >
                > ryczka - male krzeselko bez oparcia.Mialo 3 lub 4
                krotkie nogi.Siadaly na niej
                > gospodynie przy kuchence weglowej.Bylo to
                wygodne np. przy obieraniu
                > kartofli lub marchwii.Sadzalo sie na takiej
                ryczce male dzieci.
                > Z takiej ryczki dziecko w razie upadku -nie
                spadalo daleko :)))
                > Na ryczce sie siadalo i " pucowalo "
                buty.Rowniez starsze osoby siadal
                > y
                > na ryczce,aby buty ubrac i zasznurowac
                itd,itd.
                >
                > deczka - nakrycie ,np mowilo sie rowniez "derka"
                lub " kolderka".Deczka rownie
                > z
                > moim zdaniem pochodzi od slowa niemieckiego
                DECKE.
                >
                > perpedykiel ? -tego jeszcze nigdy w swoim zyciu nie
                slyszalem, a pamiec mam dob
                > ra.
                >
                > pozdrawiam
                > radca


                heheheheheheheheheheheehheheheheheheheheheheheheheheheheh
                eheehhehehe
    • Gość: ? Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.02, 12:22
      jesli jestesmy stąd
      jesteśmy Niemcami
      tak jakby ... chyba
      jesli twoja mam i tata sąstąd i ich rodzice też to na pewno w domach uzywało się
      dwoch jezyków
      i już
      i sie pieknie mieszamy
      to miłe
      • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 14.04.02, 21:20
        KASTERKA - byla to mala skrzyneczka,lub pudeleczko na takie drobiazgi.
        Trzymaly je babcie w szafach i w takich malych KASTERKACH
        przechowywaly swoje drobiazgi. Nazwa oczywiscie znowu pochodzi
        z j.niemieckiego .

        radca
        • Gość: Baton Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.psi-net.pl 15.04.02, 00:40
          I po raz kolejny slowo, o ktorym nie mialem pojecia!!!
          Widze, ze radca w tym watku moglby wystepowac jako
          ekspert i ewentualnie organ odwolawczy od rozstrzygniec jury... ;-)))
          A teraz poprosimy o kolejne pytanko....
          • Gość: Jurek Ch Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.sprint.ca 15.04.02, 04:57
            Kochani
            Bardzo mila zabawa, podziwiam. Ale, blagam, miejcie litosc dla jezyka i
            czytelnikow i piszcie to cholerne WAHADLO prawidlowo. No po prostu, nie
            przystoi. Dzieki J

            Acha, a "frechowny" znacie? A "futer" / "futrować"? A "orczyk"? A "maneż"?
            • Gość: mysza Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.04.02, 07:30
              Gość portalu: Jurek Ch napisał(a):

              > Kochani
              > Bardzo mila zabawa, podziwiam. Ale, blagam, miejcie litosc dla jezyka i
              > czytelnikow i piszcie to cholerne WAHADLO prawidlowo. No po prostu, nie
              > przystoi. Dzieki J
              >
              > Acha, a "frechowny" znacie? A "futer" / "futrować"? A "orczyk"? A "maneż"?

              frechowny to zdaje sie zlosliwy,futrowac to karmic dwa pozostale to wiadomo
              chyba ze mialy jakies specjalne znaczenie lokalnie.przewinela sie tez wczesniej
              kasterka to zdaje sie jakas skrzynka albo pojemnik :)
        • Gość: sz Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 15.04.02, 08:36
          kasta - czyli skrzynka
    • Gość: Fore Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.04.02, 07:46
      Świetny pomysł, Drogi Batonie:)
      Ja podam strasznie łatwy ale bez niego moje dzieciństwo byłoby ubozsze:
      Wihajster
      Bo nie wspominam oczywiście o :
      sznece z glancem
      laufrze
      rojbrze
      stufie
      fajerkach
      :)
      • Gość: sz Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 15.04.02, 08:38
        wichajster
        dynks
        hebel
        waserwaga
        majsel

        wszystkie techniczne slowa w wielkop. pomorzu są niemieckie
        • _szwedka Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 15.04.02, 08:50
          tez pewnie z niemieckiego
          - rychtowac
          - fajrant
          • Gość: fORE Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.04.02, 08:57
            ja, ja już wyrychtowałam wszystko i jestem fertiś. Fajrant!:)
            • Gość: fin Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 15.04.02, 09:02
              Gość portalu: fORE napisał(a):
              > ja, ja już wyrychtowałam wszystko i jestem fertiś. Fajrant!:)

              No chyba nie wszystko. Jestes jeszcze na odwrót ;))))
              Pozdr
              • Gość: Fore Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.04.02, 09:07
                Gość portalu: fin napisał(a):

                > Gość portalu: fORE napisał(a):
                > > ja, ja już wyrychtowałam wszystko i jestem fertiś. Fajrant!:)
                >
                > No chyba nie wszystko. Jestes jeszcze na odwrót ;))))
                > Pozdr

                A czemu na odwrót, jak już wsszystko przygowtowłam, to jestem gotowa na przerwę,
                no nie?
                • Gość: Fore Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.04.02, 09:08
                  Albo jestem wykończona tymi przygotowaniami i chcę przerwy:)
                  • _szwedka Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 15.04.02, 09:11
                    Dla mnie dzien robota sie zaczyna. Fajrant dopiero po 17. Ciezki dzien mnie
                    czeka :)))
                    Pozdrawiam
                    PS.Myslcie nad nowymi zagadkami..
                • Gość: fin Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 15.04.02, 09:13
                  Gość portalu: Fore napisał(a):
                  > Gość portalu: fin napisał(a):
                  > > No chyba nie wszystko. Jestes jeszcze na odwrót ;))))
                  >
                  > A czemu na odwrót, jak już wsszystko przygowtowłam, to jestem gotowa na przerwę
                  > , no nie?

                  Jestes na odwrót, bo nie wyłączyłas "Caps Locka" ;))))))))
                  Pozdr
                  • Gość: Fore Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.04.02, 09:15
                    ojojojoojoj :)))))))))))))
                    Fore, która musi przstac być śmiertelnie poważną:)))
                    Pzdr
                    • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 15.04.02, 16:49
                      lofruje - co to znaczy ?
                      topek - ?
                      sznufruje - ?

                      radca
                      • Gość: mysza Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.04.02, 18:49
                        z tych trzech znam tylko slowo lofruje tzn.chodzi gdzies nie zwracajac uwagi
                        na czas.dwa nastepne to dla mnie zagadka.a moze wiecie co to sznupa ?
                        • zoe_bydg Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 15.04.02, 19:21
                          Gość portalu: mysza napisał(a):

                          > z tych trzech znam tylko slowo lofruje tzn.chodzi gdzies nie zwracajac uwagi
                          > na czas.dwa nastepne to dla mnie zagadka.a moze wiecie co to sznupa ?

                          o ile wiem, jest to niezbyt grzeczne określenie buzi; " zamknij
                          sznupę!"= "zamknij gębę, pysk", no, wlaśnie tak.
                      • ro-bert Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 15.04.02, 21:03
                        radca napisał(a):

                        > lofruje - co to znaczy ?
                        > topek - ?
                        > sznufruje - ?
                        >
                        > radca

                        No a topek to chyba jakies takie wiaderko?

                        A co to kanka albo durszlak

                        • Gość: bator1 Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.04.02, 21:09
                          ro-bert napisał(a):

                          > A co to kanka albo durszlak

                          Hm, to nie wydaje się tak odległe w użyciu. Kanka to i owszem: tak nazywano bańkę
                          na mleko (jeszcze przed epoką peerelowskich mleczarzy :-) A durszlaka do dziś
                          używam do odcedzania makaronu: to takie większe sitko, na długiej rączce,
                          podobnie jak rondel.

                          czy zgadłem?
                          • ro-bert Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 15.04.02, 21:17
                            Gość portalu: bator1 napisał(a):

                            > ro-bert napisał(a):
                            >
                            > > A co to kanka albo durszlak
                            >
                            > Hm, to nie wydaje się tak odległe w użyciu. Kanka to i owszem: tak nazywano bań
                            > kę
                            > na mleko (jeszcze przed epoką peerelowskich mleczarzy :-) A durszlaka do dziś
                            > używam do odcedzania makaronu: to takie większe sitko, na długiej rączce,
                            > podobnie jak rondel.
                            >
                            > czy zgadłem?

                            Jasne, ze zgadles!
                            Dla mnie wiekszosc z tutaj wymienionych slow nie jest "odlegla". Ja wielu z nich
                            uzywalem jeszcze zupelnie niedawno.
                            A wiesz co to: wemborek?

                            • Gość: bator1 Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 16.04.02, 11:55
                              ro-bert napisał(a):

                              > A wiesz co to: wemborek?

                              To będzie (było? :-)prawdopodobnie małe wiaderko, raczej drewniane?

        • Gość: Artur Heise Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.uwoj.bydgoszcz.pl 12.08.03, 15:34
          wichajster - "niewiadomoco" - Wie heiBt er
          dynks - ogonek lub coś podobnego
          hebel - strug
          waserwaga - poziomica
          majsel - dłuto
          • Gość: kajtek Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: 153.19.107.* 07.02.04, 13:54
            majsel to raczej przecinak niz dluto
      • ro-bert Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 15.04.02, 21:14
        Gość portalu: Fore napisał(a):

        > Świetny pomysł, Drogi Batonie:)
        > Ja podam strasznie łatwy ale bez niego moje dzieciństwo byłoby ubozsze:
        > Wihajster
        > Bo nie wspominam oczywiście o :
        > sznece z glancem
        > laufrze
        > rojbrze
        > stufie
        > fajerkach
        > :)

        Wszystkie slowa pochodza z niemieckiego:
        szneka z glanzem (Die Schnecke mit Glanz- dosl. slimak z polyskiem) drozdzowka w
        ksztalcie slimaka polana cukrem lukrem

        laufer (der Laufer- dosl. biegacz) taki co lofruje (ha..ha...ha...)

        rojber (der Rauber- dosl. rozbojnik) czesto o niegrzecznych chlopakach

        stufa (die Stufe- dosl. stopien) stopien na schodach

        fajerka (der Feuer- ogien) specjalne krazki, ktorymi mozna bylo zmniejszyc
        srednice otworu w piecu kuchennym

        A ukoronowaniem wszystkiego jest WIHAJSTER! Sam uzywalem tego slowa okreslajac
        rzeczy... ktorych nie za bardzo okreslic potrafilem. Dopiero zupelnie niedawno
        wpadlem na to, ze fonetycznie znaczy to po niemiecku nic innego jak "Jak on sie
        nazywa?" (Wie heisst er?)

        Fajna zabawa!

        ro-bert

        • Gość: cs Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: 195.215.5.* 04.05.04, 15:01
          szneka - tez mowiono na twarz
          "Chcesz w szneke ?" :o)
          To samo, co sznupa.
    • Gość: xyz Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.pl / 10.0.1.* 15.04.02, 21:24
      Baton - świetny pomysł !!!!
      keselek ?
      antrejka ?
      glazejki ?
      cwetr = sweter

      pozdrawiam
      • _szwedka Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 15.04.02, 21:29
        keselek - czy to serek?
        antrejka to chyba wejscie
        • Gość: mysza Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.04.02, 22:43
          antrejka to droga dedukcji chyba antresola , cwetr jak najbardziej natomiast
          reszta to tajemnica zwlaszcza ta glazejka z niecierpliwoscia czekam na
          odpowiedzi pozdrawiam.
          • Gość: mysza Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.04.02, 00:24
            przypomniało mi sie jeszcze slowo rojber i rojbrowac :))
            • Gość: Jurek Ch Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.peel.edu.on.ca / 10.13.129.* 16.04.02, 00:30
              po mojemu frechowny to raczej chamski niz zlosliwy, ale moze tak bylo tylko
              lokalnie
              jedno racja - wiekszosc tych slow pochodzi z niemieckiego i uzywana byla
              rowniez w Wielkopolsce, poznanskie jest podobnie jak pomorskie prawdziwa
              kopalnia takich slow
              zdaje mi sie, ze rowniez FAJNY ma niemieckie zrodelko, prawda?
              pozdr J
              • Gość: Baton Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 16.04.02, 09:09
                A ja FRECHOWNY znam bardziej w znaczeniu
                "wygadany, smialy, troche wrecz bezczelny".
                Jakby spojrzec na dzisiejsze czasy,
                to kazdy akwizytor powinien byc wlasnie troche frechowny....
                • Gość: Fore Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 16.04.02, 10:10
                  A ja:
                  "z butą, często się obrazający, o wiecznych pretensjach, łatwo go urazić"
                  Pzdr
                • Gość: 234 Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: 64.213.237.* 16.11.02, 00:49
                  CZY frechowny nie znaczy czasem"podejzany"? Poza .tym to chyba jedlismy sznyty-
                  czyli kanapki,moze dokladniej znaczylo to kromke chleba
      • Gość: xyz Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.pl / 10.0.1.* 16.04.02, 20:27
        Gość portalu: xyz napisał(a):

        > Baton - świetny pomysł !!!!
        > keselek ?
        > antrejka ?
        > glazejki ?
        > cwetr = sweter
        >
        > pozdrawiam

        keselek - czajnik
        anterjka - korytarz
        glazejki - rekawiczki
        pozdrawiam

        • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 16.04.02, 21:03
          Gość portalu: xyz napisał(a):

          > Gość portalu: xyz napisał(a):
          >
          > > Baton - świetny pomysł !!!!
          > > keselek ?
          > > antrejka ?
          > > glazejki ?
          > > cwetr = sweter
          > >
          > > pozdrawiam
          >
          > keselek - czajnik
          > anterjka - korytarz
          > glazejki - rekawiczki
          > pozdrawiam
          >

          keselek -czajnik ?

          Tak wiec jak napisalem pochodzi zapewne od slowa Kociol ,kociolek.
          Jest pewna zbierznosc.

          radca

    • Gość: misiu11 Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.bydgoszcz.leased.ids.pl 16.04.02, 10:17
      A co oznaczalo slowo FRECHOWNY?
      • Gość: Baton Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 16.04.02, 12:54
        Oj misiu11....
        Chyba niedokladnie czytasz watek... ;-)))
        • lokator Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 16.04.02, 13:04
          Odjadę trochę w bok tematu. Do tej pory używa się słów, które mają swoje
          polskie odpowiedniki:
          kartofel - ziemniak
          kombinerki - szczypce (uniwersalne).
          I najnowsze:
          kompatybilny (tfu, tfu...) - ZGODNY.
          A wracając. Czy był już ZYDEL?
          • Gość: Baton Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 16.04.02, 13:48
            Kartofel to nie tylko zioemniak, ale takze pyra.... ;-)))
            Kazdego z tych okreslen uzywam w zasadzie
            zamiennie i ZADNE z nich nie pelni dla mnie roli wazniejszej
            od pozostalych dwoch.... ;-))

            Kombinerki ZAWSZE BYLY, SA i BEDA kombinerkami...
            Precz ze szczypcami uniwersalnymi!!!!

            A zydel to po prostu taki maly taborecik.
            Ja znam go przede wszystkim w wersji z podnoszona
            gorna klapka, pod ktora chowalo sie rozne przybory
            do czyszczenia butow (szczotki, pasy, kremy, szmatki etc.)
            • _szwedka Re:Zydel 16.04.02, 21:59
              Zydel jest polskim slowem a nie specyficznym do rejonu bydgoskiego.
              Pozdrawiam
              • radca Re:Zydel 16.04.02, 23:19
                _szwedka napisał(a):

                > Zydel jest polskim slowem a nie specyficznym do rejonu bydgoskiego.
                > Pozdrawiam

                Mysmy tak nigdy nie mowili - zawsze tylko RUCZKA.

                radca

                • _szwedka Re:Zydel 16.04.02, 23:21
                  A no wlasnie. Mamy nowe slowko ;-)
                  Pozdr
                  • radca Re:Zydel 16.04.02, 23:24
                    _szwedka napisał(a):

                    > A no wlasnie. Mamy nowe slowko ;-)
                    > Pozdr

                    Jakie ?

                    :)))

                    radca

                • Gość: Baton Re:Zydel IP: *.psi-net.pl 17.04.02, 22:46
                  Czyli juz mala rozbieznosc, bo ja to znam jako RYCZKA
                  przez "Y" a nie prze "U".....
        • Gość: misiu11 Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.bydgoszcz.leased.ids.pl 16.04.02, 14:06
          Gość portalu: Baton napisał(a):

          > Oj misiu11....
          > Chyba niedokladnie czytasz watek... ;-)))

          A co znaczyło słowo SZPOROWAĆ - batoniku?
          • Gość: mysza Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.04.02, 18:36
            szporowac to chyba oszczedzac ale pewna nie jestem.
            • Gość: MW Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 16.04.02, 18:59
              Jak oszcedzac to chyba SZPAROWAĆ - oczywiście i bezwzglednie słowo pochodzące z
              niemieckiego. Do dziś sa tam Sparkasy.
              PS fajny wątek, ale za młody jestem i konkurencji bym nie wytrzymał.
              • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 16.04.02, 19:45
                Gość portalu: MW napisał(a):

                > Jak oszcedzac to chyba SZPAROWAĆ - oczywiście i bezwzglednie słowo pochodzące z
                >
                > niemieckiego. Do dziś sa tam Sparkasy.
                > PS fajny wątek, ale za młody jestem i konkurencji bym nie wytrzymał.


                Byli niektorzy,co chcieli bardziej czysto z niemiecka mowic.Wiec wymawiali "
                SZPAROWAC".Lecz wtedy nieraz kojarzylo sie to ze "SZPARA" .Znaczenie tej "SZPARY "
                bylo jednak inne.Tak wiec w naszych okolicach bardziej zrozumiale i bardziej
                fonetyczne bylo "SZPOROWAC ".Tak wiec slowo " SZPOROWAC " bylo popularne.

                pozdrawiam
                radca

                ps. co oznaczalo slowo " SZPARA " ? czy oszczedzanie ? :))))
                • ro-bert Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 16.04.02, 21:59
                  No teraz to juz chyba przesadziles...szpara... to przeciez chyba ogolnopolskie.
                  Czy sie myle?
            • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 16.04.02, 19:41
              Gość portalu: mysza napisał(a):

              > szporowac to chyba oszczedzac ale pewna nie jestem.

              Masz pelna racje.To oznacza -oszczedzac.Tak sie rowniez mowilo powszechnie-
              "szporowac ".
              przyklad; " musze sobie troche uszporowac,to wtedy kupie ksiazke "
              " mocno zaluje ,ze nie szporuje "

              pozdrawiam
              radca

              • ro-bert Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 16.04.02, 22:01
                A co to: TUTKA?
                • _szwedka Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 16.04.02, 22:05
                  Papierowa torebka
                  • Gość: Baton Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.psi-net.pl 16.04.02, 23:12
                    Dla uscislenia torebka w ksztalcie "rozka" czyli
                    zwezajaca sie ku dolowi....
                    Przynajmniej jak znam w takiej wersji.... :-)))
                    • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 16.04.02, 23:18
                      Byly takie TUTKI jak piszesz.W takich TUTKACH kupowalo sie KANOLDY i nie tylko.
                      EKSPEDIENTKI sprzedawaly rowniez cukier - POL FUNTA.W takich TUTKACH kupowalo
                      sie rowniez KROWKI.Kupowalo sie rowniez LANDRYNKI.

                      oj... to byly czasy :)))

                      EKSPEDIENTKI pytaly sie; "chcesz w reke czy do TUTKI "?

                      radca
                      • Gość: zoe Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 17.04.02, 22:24
                        radca napisał(a):

                        > Byly takie TUTKI jak piszesz.W takich TUTKACH kupowalo sie KANOLDY i nie tylko.
                        > EKSPEDIENTKI sprzedawaly rowniez cukier - POL FUNTA.W takich TUTKACH kupowalo
                        > sie rowniez KROWKI.Kupowalo sie rowniez LANDRYNKI.
                        >
                        > oj... to byly czasy :)))
                        Kanoldy były jakieś takie mleczno kawowe czy też kakaowe ?

                        One ( tzn. ekspedientki) robily "tutki " na poczekaniu, zwijając arkusik papieru
                        w rożek. Czy można zrobić tutkę z wszechobecnej folii? ( odp. nie można), och,
                        czasy...
                        ostatnio w jakimś sklepie ( na Wyżynach he he) widzialam paierowe torebki ( nie
                        tutki , co prawda) , ale P A P I E R O W E. Ale sie ucieszyłam!, zoe


                        • Gość: mysza Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.04.02, 23:01
                          czy kanoldy to byly takie okragle brazowe podobne do dropsow cukierki ? cos
                          kojarze ale nie do konca.pamietam jeszcze takie czarne o dziwnym smaku zdaje
                          sie ze nazywaly sie kopalniaki albo jakos podobnie,ten watek przypomina mi o
                          wielu rzeczach ktorych juz nie ma ale okazuje sie ze gleboko potrafia zapasc w
                          pamieci takie drobiazgi :) pozdrawiam.
                          • zoe_bydg Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? 18.04.02, 13:38
                            Gość portalu: mysza napisał(a):

                            > czy kanoldy to byly takie okragle brazowe podobne do dropsow cukierki ? cos
                            > kojarze ale nie do konca.pamietam jeszcze takie czarne o dziwnym smaku zdaje
                            > sie ze nazywaly sie kopalniaki albo jakos podobnie,ten watek przypomina mi o
                            > wielu rzeczach ktorych juz nie ma ale okazuje sie ze gleboko potrafia zapasc w
                            > pamieci takie drobiazgi :) pozdrawiam.

                            tak tak "kanoldy" byly brązowe o takim mleczno-karmelowym smaku, akurat nie
                            przepadałam za nimi, ale nazwa pozostałaa w pamięci, pozdr.:-), zoe
                            • Gość: mysza Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.04.02, 14:23
                              a z tych lokalnych slodkosci pamietam jeszcze takie smieszne jakby "rurki" z
                              kremem tylko mialo to kasztalt butelki ze smoczkiem w srodku krem i
                              na "koncu"posypane cukrem kupowalo sie to w cukierni na gdanskiej niedaleko
                              teatru nie potrafie blizej okreslic miejsca nigy juz tego nie spotkalam a
                              chetnie bym sie doslodzila pozdrawiam :)
    • Gość: anlaw@wp.pl Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.08.02, 22:19
      sklep - piwnica
      • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 15.08.02, 23:33
        Gość portalu: anlaw@wp.pl napisał(a):

        > sklep - piwnica

        "idz do sklepu po kartofle,ale wez ze soba swieczke " :)))
        "tylko dobrze zaketuj " albo " dobrze zarygluj "
        "jak bedziez w sklepie, to uwazaj na spiny " :)))


        radca
        • radca szturanie ( pisownia polska ) 15.08.02, 23:36
          dla ulatwienia dodam:

          " nie szturaj go "
          "co go tak szturasz "?
          " szturnij go troche "
          " ciagle mi sztura i nie moge sie uczyc "

          radca
          • radca Re: policmajster ( pisownia polska ) 16.08.02, 00:05
            np.

            " widzialem policmajstra "

            radca
            • radca durszlag ( pisownia polska ) 16.08.02, 00:12
              • radca trzy powiedzenia a to samo znaczenie 16.08.02, 00:16
                1. ide na wies
                2. ide na pole
                3. ide na dwor
              • Gość: mysza Re: durszlag ( pisownia polska ) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.08.02, 21:13
                mysle ze to powinien byc durszlak :))a z ciekawostek chyba tylko w Bydgoszczy
                wystepuje slowo nabierka :))a to szturanie to cos w rodzaju tracania moze?
                • Gość: Baton Re: durszlag ( pisownia polska ) IP: 213.17.216.* 19.08.02, 12:25
                  Gość portalu: mysza napisał(a):
                  > mysle ze to powinien byc durszlak :))a z ciekawostek chyba tylko w Bydgoszczy

                  Ja tez znam wlasnie w pisowni z "K" na koncu... :-)))

                  > wystepuje slowo nabierka :))a to szturanie to cos w rodzaju tracania moze?

                  Szturac (czasem wystepuje jako szturchac) znaczy wlasnie tracac....
                  Brawo!!! :-)))
                  • radca Re: durszlag ( pisownia polska ) 19.08.02, 18:26
                    Durszlak - tak sie wlasnie mowilo.Niektorzy mowili na to cedzak.Durszlak
                    sluzyl do odlewania makaronu.Mial pelno dziurek.

                    "szturac " - tak,niektorzy mowili "szturchac".POtocznie sie tak mowilo,jak ktos
                    kogos "poszturchiwal " - przyjedzeniu,lub pisaniu lekcji (popychal,kuksance ).
                    Lecz samo slow wzielo sie od znaczenia niemieckiego - "przeszkadzac".

                    Jesli rowniez cos moge zapytac - jak juz jestesmy przy slowie "szturac ".

                    "szturane kartofle " :)))
                    co to oznaczalo ? Kto z Was wie ?
                    "szturane kartofle "

                    radca
                    • Gość: Baton Re: durszlag ( pisownia polska ) IP: 213.17.216.* 20.08.02, 10:18
                      Glowy nie dam, ale gdzie mi swita kartofle/pyry/ziemniaki (*)
                      "tluczone" obecnie, nie wiedziec czemu zwane "pure"... :-(((

                      (*) - niepotrzebne skreslic ;-)))
        • Gość: miranna Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.man.bydgoszcz.pl 23.08.02, 13:21
          Super wątek! Tych wszystkich słów używała moja babcia i mam masę radości,
          przypominając je sobie.
          A gwoli ścisłości - heklować - to znaczy szydełkować, robienie na drutach to
          sztrykowanie.
          A co to są świętojanki?
          A macoszki?
          • Gość: Baton Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: 213.17.216.* 23.08.02, 13:46
            > A co to są świętojanki?

            Ale mnie zaskoczylas.....
            To chyba sa jakies jagody.... albo cos w tym stylu... ;-))

            > A macoszki?

            A tutaj zupelnie wymiekam.... Wiem, ze juz to slowo
            slyszalem, ale zupelnie z niczym go teraz nie kojarze....
            • Gość: heni_u Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 14:58
              Świętojanki to porzeczki, czerwone nazwyklejsze.
              • Gość: Baton Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: 213.17.216.* 23.08.02, 15:08
                No faktycznie!!!
                Teraz mi sie przypomnialo.....
                Ale przynajmniej bylem blisko... ;-)))
                • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 23.08.02, 16:17
                  swietojanki ?
                  To napewno sie tak mowilo na porzeczki.Tylko mnie sie cos wydaje,ze to sie
                  mowilo na takie biale porzeczki.

                  radca
          • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 23.08.02, 16:19
            Gość portalu: miranna napisał(a):

            > Super wątek! Tych wszystkich słów używała moja babcia i mam masę radości,
            > przypominając je sobie.
            > A gwoli ścisłości - heklować - to znaczy szydełkować, robienie na drutach to
            > sztrykowanie.
            > A co to są świętojanki?
            > A macoszki?

            byla rowniez hekelka :)
            Sztrykowalo sie skarpetki,rekawiczki ,szale itd.
            Macoszki ? - kwiatki takie male, bardzo piekne byly te macoszki.

            radca
            • radca sztrypy ? 23.08.02, 16:21
              sztrypy ?
              • Gość: miranna Re: sztrypy ? IP: *.dostep.pl 23.08.02, 20:53
                Sztrypy? O rany! Nie mam pojęcia!
                Macoszki - to bratki.
                Ze świetojankami macie rację - porzeczki, zdaje się, że jakiekolwiek.

                A badejki?
                Jaczka?
                Żagować?
                • radca Re: sztrypy ? 23.08.02, 21:04
                  Gość portalu: miranna napisał(a):

                  > Sztrypy? O rany! Nie mam pojęcia!
                  > Macoszki - to bratki.
                  > Ze świetojankami macie rację - porzeczki, zdaje się, że jakiekolwiek.
                  >
                  > A badejki?
                  > Jaczka?
                  > Żagować?

                  sztrypy - to chyba byly takie gumki do zapinania ponczoch.Ponczochy mocowalo
                  sie na sztrypy,aby nie zsuwaly sie po nogach ( o ile dobrze pamietam ?)

                  badejki ? - kapielowki
                  jaczka ? - kamizelka ?
                  zagowac ? - pilowac np. drewno zaga.Zaga to byla taka pila z palakiem.

                  Mowilo sie tez na takiego co gleboko spi i chrapie: " ale zaguje,az go na wsi
                  slychac " :)))

                  radca
              • Gość: miranna Re: sztrypy ? IP: *.dostep.pl 23.08.02, 20:58
                Sztrypy? O rany! Nie mam pojęcia!
                Macoszki to bratki.
                Ze świętojankami mieliście rację - to porzeczki, zdaje się, że jakiekolwiek.
                A badejki?
                Jaczka?
                Żagować?
                • mystick1 Re: sztrypy ? 24.08.02, 08:35
                  badejki to chyba jakieś spodenki, czy gatki, a jaczki to laczki
                  • letalin Re: Na szage... 24.08.02, 09:05
                    W Bydzi niektórzy przechodzą plac NA SZAGE.
                    • radca Re: Na szage... oraz rychtuj sie 24.08.02, 11:16
                      "idz na szago,to zdazysz przed zamknieciem sklepu" - np.

                      rozumialo sie jako "na skroty,na przelaj,bez chodzenia okrezna droga "
                      cos w rodzaju rowniez : na skos- po przekatnej .

                      radca

                      ps. do tego powiedzenie dodawalo sie czasami:

                      "rychtuj sie " - co to oznacza ? ; rychtuj sie
                      • mystick1 Re: Na szage... oraz rychtuj sie 24.08.02, 11:37

                        > "rychtuj sie " - co to oznacza ? ; rychtuj sie


                        Rychtuj się znaczy przygotowuj się,
                        a co znaczy antrejka?????
                        • radca Re: Na szage... oraz rychtuj sie 24.08.02, 12:37
                          mystick1 napisała:

                          >
                          > > "rychtuj sie " - co to oznacza ? ; rychtuj sie
                          >
                          >
                          > Rychtuj się znaczy przygotowuj się,
                          > a co znaczy antrejka?????

                          rychtuj sie - przygotowuj sie,lecz bardziej slyszalo sie w tym stylu :
                          rychtuj sie lub szykuj sie.

                          antrejka ? przyznam sie,ze nigdy jeszcze tego slowa nie slyszalem,nawet mi sie
                          o uszy nie obilo.Byc moze byla to jakas nalecialosc z kresow wschodnich ?
                          Brzmi bardziej rosyjsko :)

                          radca

                          ps. "antrejka " ,"kipieciejka ","kopiejka " "kalejka " ( z rosyjska bardziej ? )
                          • mystick1 Re: Na szage... oraz rychtuj sie 24.08.02, 13:19
                            radca napisał:

                            > antrejka ? przyznam sie,ze nigdy jeszcze tego slowa nie slyszalem,nawet mi
                            sie > o uszy nie obilo.Byc moze byla to jakas nalecialosc z kresow wschodnich ?
                            > Brzmi bardziej rosyjsko :)
                            >
                            > radca
                            >
                            > ps. "antrejka " ,"kipieciejka ","kopiejka " "kalejka " ( z rosyjska
                            bardziej ?
                            > )
                            Co do naleciałości wschodnich zupełnie nie trafiłeś, bo to od naszych
                            zachodnich sąsiadów, antrejka to przedpokój.
                            A ciekawa jestem, czy wiesz co to są "sznypselki", albo "szwance" ;-))))
                            • radca Re: Na szage... oraz rychtuj sie 24.08.02, 13:29
                              mystick1 napisała:

                              > radca napisał:
                              >
                              > > antrejka ? przyznam sie,ze nigdy jeszcze tego slowa nie slyszalem,nawet mi
                              >
                              > sie > o uszy nie obilo.Byc moze byla to jakas nalecialosc z kresow wschodnic
                              > h ?
                              > > Brzmi bardziej rosyjsko :)
                              > >
                              > > radca
                              > >
                              > > ps. "antrejka " ,"kipieciejka ","kopiejka " "kalejka " ( z rosyjska
                              > bardziej ?
                              > > )
                              > Co do naleciałości wschodnich zupełnie nie trafiłeś, bo to od naszych
                              > zachodnich sąsiadów, antrejka to przedpokój.
                              > A ciekawa jestem, czy wiesz co to są "sznypselki", albo "szwance" ;-))))

                              Od naszych zachodnich sasiadow ? ale jakich ? Nigdy nie slyszalem takiego
                              okreslenia ( nawet potocznego) w Bydgoszczy,okolicach,Niemczech,Austrii itd.
                              Wiec jestem tymbardziej bardzo ciekawy skad takie okreslenie ?

                              "Sznypselki " ? nie nie slyszalem.Slyszalem "sznaps ",ale to chyba nie o to
                              chodzi ?

                              "szwance " ? " fuks-szwance,jakies golebie byly okreslane tez ze
                              slowem "szwance" ( w Alternatywy -4)

                              "szwance " ? - to chyba moglo chodzic o ogony ?

                              radca
                              • mystick1 Re: Na szage... oraz rychtuj sie 24.08.02, 13:37
                                radca napisał:

                                > Od naszych zachodnich sasiadow ? ale jakich ? Nigdy nie slyszalem takiego
                                > okreslenia ( nawet potocznego) w Bydgoszczy,okolicach,Niemczech,Austrii itd.
                                > Wiec jestem tymbardziej bardzo ciekawy skad takie okreslenie ?
                                >
                                > "Sznypselki " ? nie nie slyszalem.Slyszalem "sznaps ",ale to chyba nie o to
                                > chodzi ?
                                >
                                > "szwance " ? " fuks-szwance,jakies golebie byly okreslane tez ze
                                > slowem "szwance" ( w Alternatywy -4)
                                >
                                > "szwance " ? - to chyba moglo chodzic o ogony ?

                                Antrejka jest z niemieckiego, sznypselki to okruchy czy też resztki, szwance to
                                rzeczywiście ogony. BRAVO!
                                • nodorf Re: Na szage... oraz rychtuj sie 24.08.02, 14:22
                                  mystick1 napisała:

                                  > radca napisał:
                                  >
                                  > > Od naszych zachodnich sasiadow ? ale jakich ? Nigdy nie slyszalem takiego
                                  > > okreslenia ( nawet potocznego) w Bydgoszczy,okolicach,Niemczech,Austrii it
                                  > d.
                                  > > Wiec jestem tymbardziej bardzo ciekawy skad takie okreslenie ?
                                  > >

                                  > Antrejka jest z niemieckiego,

                                  Może. Ale wcześniej chyba za pośrednictwem francuskiego "entree". Też wypada na
                                  zachodnich sąsiadów.
                                  • radca Re: Na szage... oraz rychtuj sie 24.08.02, 14:43
                                    nodorf napisał:

                                    > mystick1 napisała:
                                    >
                                    > > radca napisał:
                                    > >
                                    > > > Od naszych zachodnich sasiadow ? ale jakich ? Nigdy nie slyszalem tak
                                    > iego
                                    > > > okreslenia ( nawet potocznego) w Bydgoszczy,okolicach,Niemczech,Austr
                                    > ii it
                                    > > d.
                                    > > > Wiec jestem tymbardziej bardzo ciekawy skad takie okreslenie ?
                                    > > >
                                    >
                                    > > Antrejka jest z niemieckiego,
                                    >
                                    > Może. Ale wcześniej chyba za pośrednictwem francuskiego "entree". Też wypada
                                    na
                                    >
                                    > zachodnich sąsiadów.

                                    to by juz wyjasnialo sprawe : czyli "wstep "
                                    z niemecka : " eintritt " ( czytaj; ajntrit" ) a wiec potoczna "ajntrejka "
                                    Chodziloby o ajntejke jako wstep ( pozwolenie wstepu ?) bilet wstepu,lub samo
                                    wejscie jako "ajntrejka ?

                                    fantastycznie sobie wyjasnilismy :)

                                    pozdrawiam
                                    radca
                                    • radca knybel 25.08.02, 16:07
                                      Knybel ?
                                      • mystick1 Re: knybel 26.08.02, 08:04
                                        radca napisał:

                                        > Knybel ?
                                        Znam knypel, to taki szewski nóż, ale knybel??? Chyba że chodzi nam o to samo,
                                        tylko pisownię musimy uzgodnić ;-)
                                        • Gość: miranna Gdzie to da? IP: *.man.bydgoszcz.pl 26.08.02, 11:40
                                          A znacie takie określenie - Gdzie to da?

                                          Co to jest kuczer?
                                          Moja babcia nieraz mówiła - Nie pij (nie jedz) tak na stojaco, jak kuczer!

                                          Rukzak?
                                          Szplin?
                                          Kejter?

                                          Jaczka - to raczej nie kamizelka, a żakiet, lekka kurtka
                                          • radca Re: Gdzie to da? 26.08.02, 12:25
                                            Gość portalu: miranna napisał(a):

                                            > A znacie takie określenie - Gdzie to da?
                                            >
                                            > Co to jest kuczer?
                                            > Moja babcia nieraz mówiła - Nie pij (nie jedz) tak na stojaco, jak kuczer!
                                            >
                                            > Rukzak?
                                            > Szplin?
                                            > Kejter?
                                            >
                                            > Jaczka - to raczej nie kamizelka, a żakiet, lekka kurtka

                                            odpowiedz:
                                            "kuczer " - tak sie okreslalo woznice (konnego).
                                            "stol se taki kuczer i pilnowol kunie.Na stojunco wypiul se kelycha , na jedna
                                            noga i jeszcze mu nie dosc bylo to wolol na druga noga, ale lusiunsc nie chciol
                                            bo sie bol,ze mu kunie sie sploszu.Wieczoram patrza,a tu kun sum lyzie do dum -
                                            kuczer zalany byl w "sztok ".Bidno szkapina sama droga do dum znalozla .

                                            " rugzak " - plecak ( dawniej worek - jak "matylda " )

                                            "szplin " ? mowilo sie tak : "masz szplina ? - co tak sie wyglupiasz " ?

                                            "kejter " ? :))) latajom te kejtry po lulycach,az stroch wyjsc z dumu ( psy)
                                            lub: latasz jak taki kejter po tych ulicach.Tal sie mowilo na psy bezpanskie
                                            lub walesajace sie gromadami po ulicach.

                                            Byly rowniez " hycle " ( czy kto wie co to ? )

                                            pozdrawiam serdecznie
                                            radca

                                            ps. kejtruje i kejtruje - nie usiedzi w domu :)))
                                            • Gość: Dana Re: Gdzie to da? IP: *.fvt.mw.tu-muenchen.de 26.08.02, 15:35
                                              Dla mnie Kejter znaczy "gdzie" -uzywane na Slasku.
                                              Hyle-ludzie lapiacy bezpanskie psy.
                                              • Gość: Dana Re: Gdzie to da? IP: *.fvt.mw.tu-muenchen.de 26.08.02, 15:51
                                                Zle napisalam hycel
                                              • radca Re: Gdzie to da? 26.08.02, 16:21
                                                Gość portalu: Dana napisał(a):

                                                > Dla mnie Kejter znaczy "gdzie" -uzywane na Slasku.
                                                > Hyle-ludzie lapiacy bezpanskie psy.

                                                Na Slasku mowia nie "kejter" - tylko "kaj " ( co oznacza - gdzie ? )
                                                Np. " kaj tos bul pierunie ". ""kaj tos byl jerunie ? "
                                                Lub np. "kajcis to sie zapodzialo ".


                                                "kejter " - to mowilo sie na walesajace sie psy.Lecz rowniez mowilo sie :
                                                "kejtrujesz jino stale " - czyli stale sie walesasz tylko.
                                                Lub na ciotke np. " ta tylko stale kejtruje "- co o oznaczalo ,ze stale lazi .

                                                radca
                                        • radca Re: knybel 26.08.02, 12:14
                                          mystick1 napisała:

                                          > radca napisał:
                                          >
                                          > > Knybel ?
                                          > Znam knypel, to taki szewski nóż, ale knybel??? Chyba że chodzi nam o to
                                          samo,
                                          > tylko pisownię musimy uzgodnić ;-)

                                          Masz racje,knyp to noz.Mowilo sie tak: "wez knyp i obetnij to czy tamto "
                                          Knyp rowniez byl okreslany jako duzy noz kuchenny - "knyp "

                                          "Knybel " mial juz weiele znaczen.Byl jeszcze "knebel ".
                                          "knebel " okreslalo sie np. " zaknebluj te drzwi " ,albo zakneblowane jest i
                                          nie moge wejsc ."knybel " okreslalo sie potocznie mieszkanie pary - bez slubu.
                                          "siedza na knybel " :)))

                                          tak wiec sie nam pojawilo :
                                          -knybel
                                          -knypel
                                          -knebel

                                          wesole :)

                                          pozdrawiam
                                          radca
                                          • mystick1 Re: knybel 26.08.02, 12:18
                                            Radco jesteś specem w tych kwestiach.
                                            Przyznaję, że o większości starych pojęć nie mam pojęcia.
                                            Pozdr.
                                            • Gość: miranna Re: knybel IP: *.man.bydgoszcz.pl 26.08.02, 14:38
                                              Radco, rzeczywiście jesteś specem. I jeszcze znasz takie fantastyczne cytaty!
                                            • radca Re: knybel 26.08.02, 16:29
                                              mystick1 napisała:

                                              > Radco jesteś specem w tych kwestiach.
                                              > Przyznaję, że o większości starych pojęć nie mam pojęcia.
                                              > Pozdr.

                                              Dzieki za uznanie :)
                                              W sumie fajna to zabawa,ale i przy okazji mozna sobie troche " powrocic do
                                              dawnych lat "

                                              pozdrawiam serdecznie
                                              radca
                                          • Gość: Dana Re: knybel IP: *.fvt.mw.tu-muenchen.de 26.08.02, 15:50
                                            Knybel-(Delle)-wybrzuszenie
                                            Czekam na potwierdzenie-
                                            • radca Gdzie to da - pomylilem sie troche o godz: 12:25 26.08.02, 16:40
                                              Przyznaje,ze juz bylo zapozno,na sprostowanie ( przerwa obiadowa).
                                              Chodzi o slowo "kuczer ": to co wyjasnialem - bardziej pasuje jednak do
                                              slowa "furmann " . Furmanka jezdzil "furman " i wozil np. wegiel.

                                              Lecz " kuczer " to byl poprostu "stangret " lub jak kto woli " dorozkasz ".
                                              Dorozkasz - czyli " kuczer ". Oni to stali na rynkach miast i czekali na
                                              turystow i chtnych do jazdy. Takie pierwsze taxi.Dzisiaj jest pelno "kuczerow "
                                              we Wiedniu.Woza turystow po starowce i nie tylko.

                                              "kuczer " - to jest jednak dorozkasz.

                                              pozdrawiam
                                              radca
                                              • radca Re: Gdzie to da " 26.08.02, 16:44
                                                "Gdzie to da " ?

                                                Tak,slyszalo sie czesto takie powiedzenie od ludzi starszych.
                                                " Pani , gdzie to da,zeby nie mozna kupic z rana mleka "?
                                                "gdzie to da,zeby tak pozno do domu wracac " itd.

                                                czyli cos w rodzaju : " kto to widzial " ?

                                                radca
                                            • radca Re: znarowiony 26.08.02, 18:02
                                              co oznacza slowo : "znarowiony "

                                              radca
                                              • mystick1 Re: znarowiony 27.08.02, 08:43
                                                Narowisty tak się mówi np. o koniu, czyli że jest dzki, szalony, a znarowiony,
                                                może zdziczały????
                                                Pozdr.
                                                • radca Re: znarowiony 27.08.02, 16:55
                                                  mystick1 napisała:

                                                  > Narowisty tak się mówi np. o koniu, czyli że jest dzki, szalony, a
                                                  znarowiony,
                                                  > może zdziczały????
                                                  > Pozdr.

                                                  Tak ,zgadza sie :) tak mowiono na takiego nieokrzesanego konia,ktory zaczal
                                                  szalec,i nerwowo sie zachowywac.Nazwa potoczna przeksztalcona z niemieckiego.

                                                  pozdrawiam
                                                  radca
                                            • Gość: Szwabe # Re: knybel IP: *.dip.t-dialin.net 26.08.02, 18:49
                                              >>>
                                              podsumowaniem panstwa wywodow jest to,
                                              ze korzenie Bydgoszczy sa bardzo poniemieckie,
                                              to niebezpieczne w czasach dzisiejszej komercji, prawda!!

                                              pzdr.
                                              • Gość: Szwab Re: knybel IP: 24.114.141.* 27.08.02, 02:04
                                                das wurde ich ja nicht sagen!
                                          • Gość: AMal Re: knybel IP: *.ab-byd.edu.pl 01.10.02, 16:45
                                            W sprawie drzwi zamykanych na knybel. Był to krótki kawałek drewna (np. odciety
                                            z trzonka od szczotki), przybity pojedynczym gwoździem do framugi drzwi
                                            (najczęściej drzwi składziku - czyli szopy - lub sklepu - były takie piwnice na
                                            podwórzu z drewnianymi drzwiczkami). Zamykało się drzwi przekręcając knybel do
                                            pozycji poziomej, otwierało - przekręcając do pozycji pionowej. Nie było to
                                            więc super zamknięcie, ale mogły być kłopoty z wyjściem z tak zamkniętego
                                            pomieszczenia...



                                            radca napisał:

                                            > mystick1 napisała:
                                            >
                                            > > radca napisał:
                                            > >
                                            > > > Knybel ?
                                            > > Znam knypel, to taki szewski nóż, ale knybel??? Chyba że chodzi nam o to
                                            > samo,
                                            > > tylko pisownię musimy uzgodnić ;-)
                                            >
                                            > Masz racje,knyp to noz.Mowilo sie tak: "wez knyp i obetnij to czy tamto "
                                            > Knyp rowniez byl okreslany jako duzy noz kuchenny - "knyp "
                                            >
                                            > "Knybel " mial juz weiele znaczen.Byl jeszcze "knebel ".
                                            > "knebel " okreslalo sie np. " zaknebluj te drzwi " ,albo zakneblowane jest i
                                            > nie moge wejsc ."knybel " okreslalo sie potocznie mieszkanie pary - bez slubu.
                                            > "siedza na knybel " :)))
                                            >
                                            > tak wiec sie nam pojawilo :
                                            > -knybel
                                            > -knypel
                                            > -knebel
                                            >
                                            > wesole :)
                                            >
                                            > pozdrawiam
                                            > radca
    • Gość: Krystt Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 02.09.02, 07:11
      Słowo sklep oznaczało piwnicę.
    • Gość: elgab@poczta.fm Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.02, 22:27
      Gość portalu: Baton napisał(a):

      > Nawiazujac do watku arka postanowilem zalozyc
      > watek podobny, ale w pewnej formie konkursowej.... ;-)))
      > Wszyscy bywalcy forum na pewno znaja zasade watku
      > "Wiesz z czego to?" jednak dla przypomnienia:
      > - osoba ktora zgadnie ma prawdo do zadania kolejnej zagadki
      > Prosba dodatkowa - poniewaz "Most krolowej Jadwigi"
      > moze byc w tym watku swego rodzaju wyrocznia APELUJE
      > do wszystkich zgadywaczy, by NIE poslugiwac sie nia
      > przy ODGADYWANIU (bo to tylko psuloby zabawe).
      > Jesli ktos nie wie, niech lepiej da szanse zgadnac innemu....
      > Oczywiscie trylogia autorstwa JS-K nadal moze byc zrodlem
      > czerpania kolejnych zagadek.... :-)))
      > A teraz na rozgrzewke:
      >
      > Co znaczylo slowo SKLEP?piwnica

      • Gość: Andrzej dawne slowa uzywane w Bydgoszczy IP: *.ipt.aol.com 07.09.02, 08:22
        czytalem dzisiaj pirwszy raz to forum.Nie wiem czy moge sie spytac co to jest
        fyrtel,rumel i kunosy
        • radca Re: dawne slowa uzywane w Bydgoszczy 07.09.02, 11:03
          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

          > czytalem dzisiaj pirwszy raz to forum.Nie wiem czy moge sie spytac co to jest
          > fyrtel,rumel i kunosy

          fyrtel ? - tak sie mowilo np:

          "czy ktos mieszka jeszcze z rodziny w tym fyrtlu"?
          "w jakim fyrtlu w Bydgoszczy mieszkasz" ?
          "oj to niebezpieczny fyrtel"

          Wszyscy wiedzielismy dokladnie o co chodzi z tym slowem.Lecz gdybym mial
          porownac do czysto polskiego ? Moze chodzilo o dzielnice ? dany teren lub
          okolice miasta ? W kazdym badz razie to ohkreslenie dotyczylo obszaru w miescie.
          Na wsiach tego nie bylo.

          " rumel " ? - :))) wiadomo - to jeszcze z dziecinstwa.Moze dam kilka
          przykladow zdaniowych, a na koncu samo sie wytlumaczy.

          "mamusia ! rumel przyjechal na piaski " ( piaski - czesc Fordonu )
          "mammusia, daj nam pare zlotych na rumel "
          "bylismy na rumlu,ale sie fajnie jezdzilo na konikach,byla tez strzelnica "

          Czy ktos sie juz domyslil - co to jest "rumel " ?


          "kunosy " ? ojej :((( tutaj jestem zmartwiony,nie wiem i nie slyszalem nigdy,
          a pamiec mam dobra.

          slyszalem natomiast ; "kumosa " lub "konusy "- lecz nie "kunosy"
          Chyba,ze chodziloby tutaj o troche przeinaczona nazwe "konusy " ? - mogliby
          niektorzy mowic zamiast "konusy " - "kunosy " ? lub " kunusy " ?

          bardzo jestem ciekawy :)

          pozdrowienia
          radca

          • radca Re: dawne slowa uzywane w Bydgoszczy 07.09.02, 21:41
            "konus " ?

            Tak... np. slyszalem bardzo dawno od tokarzy,ze :
            "potrzebny jest konus - do zaklinowania ".
            "konus " byl to taki stozkowaty metal.Szyszka stozkowata - rowniez byla
            niekiedy okreslana mianem " konusa ".

            Napewno slyszeliscie jak Pawlak mowil do Kargula - w filmie "SAMI SWOI ";
            "ty konusje jeden " :)))

            pozdrawiam
            radca

            • radca P R O M E N A D A 07.09.02, 21:46
              Co oznaczalo w dawnej Bydgoszczy i okolicach :
              slowo : " promenada "

              radca
              • zoe_bydg Re: P R O M E N A D A 07.09.02, 23:17
                chyba "aleja, miejsce spacerowe" ????????
                • radca Re: P R O M E N A D A 07.09.02, 23:36
                  zoe_bydg napisała:

                  > chyba "aleja, miejsce spacerowe" ????????

                  Tak, zgadza sie.Jako dziecko slyszalem,ze w Fordonie ( wtedy jeszcze miasto )
                  byla taka PROMENADA.Schodzilo sie z gorki, kolo sklepu Pani Piaseckiej.
                  Gorka prowadzila w strone Wisly,prosto na "glowke".U podnuza gorki,skrecalo sie
                  w prawo na Promenade.Mozna bylo nia spacerowac w strone "hafy" lub dalej
                  jeszcze w lewo (pod mostem),az do "glinicy" lub jesli ktos chcial doszedl,az
                  do Brdyujscia.

                  Ten odcinek za gorka - nazywano wlasnie "promenada ".

                  radca
            • zoe_bydg Re: dawne slowa uzywane w Bydgoszczy 07.09.02, 22:58
              konus- no właśnie, maly,niewielkiego wzrostu.
              widzę,że wątek kwitnie i się rozwija.
              " w temacie" wyrazow z dawnej bydzi- zajrzyjcie do słowniczka zamieszczonego
              w "Moście Królowej Jadwigi" nieocenionego Sulimy-Kamińskiego.
              • radca Re: dawne slowa uzywane w Bydgoszczy 07.09.02, 23:25
                zoe_bydg napisała:

                > " w temacie" wyrazow z dawnej bydzi- zajrzyjcie do słowniczka zamieszczonego
                > w "Moście Królowej Jadwigi" nieocenionego Sulimy-Kamińskiego.

                Slyszalem kiedys,ze cos takiego istnieje,lecz ja celowo nie zagladam do
                tego slownika.Chodzi mi o to,ze chce sie przekonac,ile zapamietalem z "tamtych
                lat " :)

                pozdrowienia
                radca
              • Gość: Andrzej Re: dawne slowa uzywane w Bydgoszczy IP: *.ipt.aol.com 09.09.02, 06:42
                Zoe ma racje, konus to jest maly,
                Radco,musze ci przyznac ze znasz bardzo duzo. Musiales sie wychowac w
                Bydgoszczy zaraz po wojnie, prawdopodobnie od starych Bartodzieji w strone
                Fordonu. A tak przy okazji co oznacza bimba i pachta?
                Pozdrowienia Andrzej
                • Gość: marian Re: dawne slowa uzywane w Bydgoszczy IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.02, 16:04
                  bimba - tramwaj pachta - iśc do sadu po nie swoje np. jabłka
                • radca Re: dawne slowa uzywane w Bydgoszczy 09.09.02, 18:33
                  Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                  > Zoe ma racje, konus to jest maly,
                  > Radco,musze ci przyznac ze znasz bardzo duzo. Musiales sie wychowac w
                  > Bydgoszczy zaraz po wojnie, prawdopodobnie od starych Bartodzieji w strone
                  > Fordonu. A tak przy okazji co oznacza bimba i pachta?
                  > Pozdrowienia Andrzej

                  Nie, Andrzeju
                  Wychowalem sie w Fordonie.Byles jednak blisko z tym kierunkiem od Bartodzieji -
                  do Fordonu.Czy po wojnie ? :))) Tak,oczywiscie - tylko nie "tak zaraz ".
                  Lecz pamietam slowa,wyrazenia i powiedzonka od starszych ludzi - takich ze dwa
                  pokolenia przedemna.Czyli nawet z okresu po pierwszej wojnie swiatowej.
                  Mysmy jako dzieci - tego sluchali od staruszkow :) Znam wiele opowiadan z
                  dawnych lat - miedzy innymi takich o "ukladach wlascicieli majatkow i fabryk
                  z diablem " :)))
                  wesole - prawda ?

                  radca
                  • Gość: Henio Re: dawne slowa uzywane w Bydgoszczy IP: *.cvx29-bradley.dialup.earthlink.net 11.09.02, 10:55
                    bimba - tramwaj w Brombergu i Bydgoszczy (czy nie także: ela, bana?)

                    Na polski składają się słowa hiszpańskie, łacińskie, czeskie, rosyjskie,
                    szwedzkie,litewskie, angielskie, francuskie, niemieckie, nawet indiańskie.
                    Nawet całe zwroty,np. ludzie na fabryce mówili, zamiast poprawnie: ludzie w
                    fabryce.

                    Pod zaborami ludzie byli dwujęzyczni i po 1918 roku naleciałości pozostały i
                    rozniosły się na cały kraj, np. zydel, rynsztok, szepietun szaławił, o żeż!

                    W regionach uchowało się wiele wyrażeń zrozumiałych tylko dla miejscowych, np.
                    na Kaszubach, podobnie jak w Niemczech dolnoniemiecki (plattdütsch), “schlofa
                    gehn”, w przeciwieństwie do ogólnego hochdeutsch, “schlafen gehen”, albo gwary
                    tak różne, że ludzie z drugiego brzegu Renu dziś jeszcze nie rozumieją swoich
                    sąsiadów zza rzeki. Niemiecki także ma “wyrażenia obce”, np. Garage - fr., Klo
                    (od water closet) – ang., Perfektum – łac.

                    W Bydgoszczy wiele germanizmów nabrało własnych kształtów. Po
                    wojnie “żydokomuna” rugowała wszystko co niemieckie. Z Biblioteki Miejskiej
                    przy Starym Rynku usunięto wszystkie ksiażki niemieckie, “antyrewolucyjne”
                    i “antyżydowskie”. Niejaki Jerzy hrabia Niesiobędzki, pracujący w Urzędzie
                    Kontroli Widowisk, Publikacji i Pracy (cenzury) przy ul. Paderewskego osobiście
                    dopatrzył, żeby te książki spalono w kotłowni centralnego ogrzewania koszar
                    WOP-u przy ul. Warszawskiej. Zastępca Sekretarza KW PZPR d/s Specjalnych, przy
                    ul. Jagiellońskiej, polskojęzyczny Żyd z Sowietów (mieszkał z rodziną przy ul.
                    Paderewskiego) osobiście dopatrzył, żeby nie zostało śladów z cmentarza
                    niemieckiego naprzeciwko Ogrodu Jagiełły przy ul. Jagiellońskiej, zwanego
                    potocznie Parkiem Sztywnych, żeby nawet nagrobki zostały zmielone, aby poszły w
                    niepamięć napisy niemieckie i nazwiska Niemców zasłużonych dla miasta i
                    regionu.

                    W 46 roku akcją “Przyjaciółki” rugowano niemieckie słowa nawet tworzeniem
                    nowych “polskich”:, np. szlafrok – podomka. Na “Ziemiach Odzyskanych” nadawano
                    miejscowościom nazwy “polskie”, np. Wierzbięcin, dla Niemca niemożliwe do
                    wymówienia.

                    Kto wie co znaczy:

                    abcugi, skończył w krótkich abcugach
                    ajerkoniak
                    amboswiksa
                    ancug, paradował w ancugu
                    bajtel
                    bor
                    bryle
                    cetel
                    cymbergaj, grać w cymbergaja
                    dekstryna
                    iść na dutcha, być pod durchem
                    durszlag
                    dycht, dycht riktig, dycht równo
                    fucha, grać w fuchę
                    fajerek
                    feste, ino feste dać!
                    flama, to dziewczyna to jego flama
                    flauta, dziś na wodzie flauci
                    fraca, wykrzywił fracę
                    frechowny
                    fuzja
                    gajgi
                    grynszpan, grinszpan
                    gus, wanna z gusu
                    holajza
                    laba
                    launa, był na launie
                    karra
                    kejter
                    kindersztuba
                    kipa
                    kipnąć
                    kist
                    kitel
                    klara, zejdź z klary!
                    kolonialka
                    laba
                    lulacz
                    lumpy, stare lumpy
                    majsel
                    makierować
                    meter
                    narychtować
                    pana
                    patrona, gilza
                    plata
                    poszorek
                    przekipować
                    rajsferszlus
                    Ruhe, ten miał die Ruhe weg!
                    ruk-cuk
                    jednym cugiem
                    story
                    szajba, komuś szajba odbiła
                    szlafrok
                    szlus
                    sznytka
                    szpejzy
                    szprosa
                    szruber
                    sztelować się
                    sztifle
                    sztyft
                    sztyga
                    szwalbenszwanc
                    szwama
                    szwung, robił ze szwungiem
                    szwungrad
                    śrubsztak
                    tank
                    tasta
                    trychter
                    waserwaga
                    wajcha, przełożyć wajchę, wajchowy
                    wekować, weki wekować
                    wimpel
                    zajzajer
                    öska
                    • radca Re: "chyba " lub moze " hyba " 11.09.02, 18:08
                      Co oznaczalo slowo :

                      "chyba " lub moze "hyba" - slyszalem te slowo,ale nie wiem jak powinno sie
                      prawidlowo pisac.

                      radca

                      ps. dodam,ze nie oznacza to zastanawiania sie
                      • Gość: AMal Re: 'chyba ' lub moze ' hyba ' IP: *.ab-byd.edu.pl 01.10.02, 16:46
                        radca napisał:

                        > Co oznaczalo slowo :
                        >
                        > "chyba " lub moze "hyba" - slyszalem te slowo,ale nie wiem jak powinno sie
                        > prawidlowo pisac.
                        >
                        > radca
                        >
                        > ps. dodam,ze nie oznacza to zastanawiania sie

                        Czy chodzi o popełniony błąd? Wtedy byłoby to raczej chyba (z
                        czeskiego/słowackiego).
                    • nodorf Re: dawne slowa uzywane w Bydgoszczy 12.09.02, 13:14
                      Gość portalu: Henio napisał(a):

                      > W Bydgoszczy wiele germanizmów nabrało własnych kształtów. Po
                      > wojnie “żydokomuna” rugowała wszystko co niemieckie. Z Biblioteki M
                      > iejskiej
                      > przy Starym Rynku usunięto wszystkie ksiażki niemieckie, “antyrewolucyjne
                      > ”
                      > i “antyżydowskie”. Niejaki Jerzy hrabia Niesiobędzki, pracujący w U
                      > rzędzie
                      > Kontroli Widowisk, Publikacji i Pracy (cenzury) przy ul. Paderewskego
                      osobiście > dopatrzył, żeby te książki spalono w kotłowni centralnego
                      ogrzewania koszar
                      > WOP-u przy ul. Warszawskiej. Zastępca Sekretarza KW PZPR d/s Specjalnych,
                      przy
                      > ul. Jagiellońskiej, polskojęzyczny Żyd z Sowietów (mieszkał z rodziną przy
                      ul.
                      > Paderewskiego) osobiście dopatrzył, żeby nie zostało śladów z cmentarza
                      > niemieckiego naprzeciwko Ogrodu Jagiełły przy ul. Jagiellońskiej, zwanego
                      > potocznie Parkiem Sztywnych, żeby nawet nagrobki zostały zmielone, aby poszły
                      w
                      > niepamięć napisy niemieckie i nazwiska Niemców zasłużonych dla miasta i
                      > regionu.

                      Nie mam gwarancji, czy wszystkie wspomniane przez Ciebie szczegóły są
                      prawdziwe, ale to i tak wystarczy, by podane fakty uznać za bezprecedensowe
                      barbarzyństwo. Jednak, czy dzisiaj stan umysłów mieszkańców Bydgoszczy odbiega
                      tak bardzo od powojennej antyniemieckiej histerii? Czy puściliby płazem np.
                      dwujęzyczną tablicę w obecnym parku, upamiętniającą pochowanych tu niegdyś
                      Niemców? Wątpię.
                    • Gość: AMal Re: dawne slowa uzywane w Bydgoszczy IP: *.ab-byd.edu.pl 01.10.02, 16:59
                      Ciekaw jestem, czy ten wątek już wygasł...

                      Gość portalu: Henio napisał(a):

                      > bimba - tramwaj w Brombergu i Bydgoszczy (czy nie także: ela, bana?)
                      >

                      Bana to raczej pociąg, ale być może także tramwaj. Ze słowem ela nie spotkałem
                      się...

                      > abcugi, skończył w krótkich abcugach
                      ?
                      > ajerkoniak
                      koniak "na jajach", adwokat
                      > amboswiksa
                      ?
                      > ancug, paradował w ancugu
                      garnitur
                      > bajtel
                      dzieciak
                      > bor
                      wiertło
                      > bryle
                      okulary
                      > cetel
                      świstek, rachunek
                      > cymbergaj, grać w cymbergaja
                      fajna gra; używałeś guzików czy monet?
                      > dekstryna
                      ?
                      > iść na dutcha, być pod durchem
                      ?
                      > durszlag
                      już było
                      > dycht, dycht riktig, dycht równo
                      nieprzetłumaczalne, dycht równo to mniej więcej idealnie równo
                      > fucha, grać w fuchę
                      ?
                      > fajerek
                      było
                      > feste, ino feste dać!
                      > flama, to dziewczyna to jego flama
                      kilka znaczeń, coś jak narzeczona
                      > flauta, dziś na wodzie flauci
                      flauta to spokojna toń wodna, drugie określenie jest chyba pochodną tego
                      określenia
                      > fraca, wykrzywił fracę
                      ?
                      > frechowny
                      było
                      > fuzja
                      strzelba myśliwska
                      > gajgi
                      ?
                      > grynszpan, grinszpan
                      bluszcz?
                      > gus, wanna z gusu
                      ?
                      > holajza
                      ?
                      > laba
                      wolne
                      > launa, był na launie
                      ?
                      > karra
                      ?
                      > kejter
                      > kindersztuba
                      to słowo weszło do polszczyzny
                      > kipa
                      pet
                      > kipnąć
                      umrzeć
                      > kist
                      ?
                      > kitel
                      fartuch
                      > klara, zejdź z klary!
                      odsłoń, wyjdź ze światła
                      > kolonialka
                      skład kolonialny
                      > laba
                      jeszcze raz?
                      > lulacz
                      ?
                      > lumpy, stare lumpy
                      ciuchy, zwłaszcza zniszczone
                      > majsel
                      rodzaj narzędzia
                      > makierować
                      czy chodzi o markierować = znaczyć?
                      > meter
                      50 lub 100 kg?
                      > narychtować
                      było
                      > pana
                      opona
                      > patrona, gilza
                      patron to nabój, a gilza to łuska (dwa różne wyrazy!)
                      > plata
                      płyta kuchenki
                      > poszorek
                      ?
                      > przekipować
                      ?
                      > rajsferszlus
                      ?
                      > Ruhe, ten miał die Ruhe weg!
                      ?
                      > ruk-cuk
                      zaraz, natychmiast
                      > jednym cugiem
                      bez przerywania
                      > story
                      zasłony, czasem mówiliśmy też sztory...
                      > szajba, komuś szajba odbiła
                      zwrot wyjaśnia wszystko
                      > szlafrok
                      wyjaśniasz sam...
                      > szlus
                      koniec
                      > sznytka
                      pajda, odcięty kawałek chleba
                      > szpejzy
                      ?
                      > szprosa
                      ?
                      > szruber
                      szczotka ryżowa?
                      > sztelować się
                      ?
                      > sztifle
                      długie buty?
                      > sztyft
                      weszło do polszczyzny, np. klej w sztyfcie
                      > sztyga
                      ?
                      > szwalbenszwanc
                      ?
                      > szwama
                      gąbka
                      > szwung, robił ze szwungiem
                      impet?
                      > szwungrad
                      koło zamachowe?
                      > śrubsztak
                      śrubokręt
                      > tank
                      pojemnik?
                      > tasta
                      ?
                      > trychter
                      ?
                      > waserwaga
                      poziomica
                      > wajcha, przełożyć wajchę, wajchowy
                      dźwignia
                      > wekować, weki wekować
                      zaprawy w słojach ze szklaną pokrywką
                      > wimpel
                      ?
                      > zajzajer
                      ?
                      > öska
                      ??
    • Gość: Elb Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.waw.cdp.pl 27.09.02, 11:41
      sklep - piwnica
      • Gość: Leszek Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.byd.pro 30.09.02, 12:45
        Witam,

        A czy ktoś wie co znaczyło słowo: chlewik.
        Podpowiem, że nie chodzi tu o pomieszczenie do trzymania świń.

        • Gość: z Bydzi Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo Schwul IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 01.10.02, 23:30
          a wieccie ze Baton i Kowal to ........
          • Gość: rain Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo Schwul IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.02, 21:36
            Może nie z przedwojennej Bydgoszczy, ale aktualnie nadaję z Kaszub.
            Przeprowadziłem się tu z Bydzi i muszę wam powiedzieć, że ten język jest tu
            nadal żywy! knopy z kejtrami nażgane wystają pod sklepem a niektóre kurzlami
            się rozbijają. A jakie kety na rekach i szyjach mają! Uważam za absoluny hit
            KURZLA właśnie... Piwo za rozszyfrowanie!!!
            pzdr
            • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo Schwul 03.10.02, 21:49
              wiem i rozumie :))))))))))
              fajne - jak za dawnych lat.Lecz zostawie do rozszywrowania innym.

              radca
              • Gość: Adam Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo Schwul IP: 150.254.117.* 04.10.02, 17:41
                Czytam, czytam i czytam ten wątek. I co ?
                W POZNANIU MÓWIŁO SIĘ TAK SAMO!!!

                Mamy wspólną gwarę, znaczy krajanami jesteśmy.
                • Gość: rain Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo Schwul IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.10.02, 16:30
                  No cóż, minęło trochę czasu, brak odpowiedzi wyjaśnienia na słowo KURZEL, więc
                  wyjaśniam - jest to miejscowe określenie cudu motoryzacji w postaci poczciwego
                  malucha, ale podoba mi się o wiele bardziej niż np. kaszlak...
                  Kiedyś usłyszałem stwierdzenie od niezadowolonego klienta: "PANIE, JA SWOIM
                  KURZLEM W PÓŁ GODZINY TO ZAŁATWIAM!", po czym o mało nie umarłem ze śmiechu!
                  • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo Schwul 07.10.02, 20:46
                    "maluch " byl juz przed wojna ?

                    radca
    • Gość: Kreski Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.stmnca.adelphia.net 14.10.02, 01:59
      Gość: AMal zna znaczenia wielu słów podanych przez Gościa: Henio.
      Wiele jednak oznaczył znakiem zapytania.
      Świadczy to pewnie o tym, że AMal nie jest starym Bydgoszczaninem, ale
      młodszym, albo nowym.

      Podaję znaczenia germanizmów bydgoskich zaznaczonych przez AMala znakami
      zapytania:

      abcugi
      np. Wykitował w krótkich abcugach.
      tzn. w szybkich, krótkich odcinkach [wycofywania się]
      Od: Abzug m – odejście, wyruszenie, wymarsz

      ela
      Od: Elektrische Bahn f, elektrycznego pociągu. Używano w zastosowaniu do
      tramwaju mylnie, zapewnie ironicznie w nawiązaniu do metra, U-Bahn.

      amboswiksa
      Od: [Amboßwixe? f]
      “Smarowidło do kowadła”. Czeladnicy w warsztacie posyłali nowicjusza do pana
      majstra z poleceniem, aby poprosił jego o amboswiksę, chcąc sobie z niego
      zadrwić. Nie ma czegoś takiego jak smarowidło do kowadła, ale świeży uczeń
      rzemiosła nie wiedział co to. Kiedy wrócił od majstra, już wiedział.

      dekstryna
      klej

      iść na durcha, być pod durchem
      pójść popić, być podchmielonym
      Od: ?

      fucha, rżnąć w fuchę
      piłka nożna, grać w piłkę nożną
      Od: Fußball m

      fucha, fucha na stronie
      robota (hałtura)
      np. Trafiła mi się fucha na boku podczas regularnej pracy dla przedsiębiorstwa
      państwowego.
      Od: Foucher (franc.)

      fraca, wykrzywił fracę
      gęba (negatywnie określona)
      Od: Fratze f – gęba wykrzywiona (anatomicznie) w grymas

      gajgi, grał na gajgach
      (humorystycznie z odcieniem lekceważenia) skrzypce
      Od: Geige f

      grynszpan, grinszpan
      zielonkawa patyna na miedzianej kopule kościoła, albo śniedź na złączach
      zestarzałych miedzianych kabli
      Od. ?

      gus, np. wanna z gusu
      żeliwo, wanna z żeliwa (żelaza odlewanego do formy)
      Od: Guß m, gießen – żeliwo, odlewać

      holajza
      pusty okrągły drąg żelazny do podważania cieżarów, np. do podnośników
      samochodowych
      Od: Hohleisen n – “puste żelazo”

      launa, był na launie
      chwila zadowolenia, był w dobrym humorze
      Od: Bei guter Laune sein – Być w dobrym humorze.

      lulacz (germanizm?)
      drań, łobuz

      kista [kist nic nie znaczy]
      skrzynia
      Od: Kiste f - skrzynia

      poszorek
      część uprzeży konnej (germanizm?)

      przekipować
      przekantować, obrócić (w pionie)
      Od: kippen - obracać

      rajsferszlus
      zamek błyskawiczny (np. do rozporka)
      Od: Reißverschluß m

      Ruhe (znaczy spokój, ale nie było używane osobno).
      Zwrot: On ma “die Ruhe weg” znaczy: On jest ociężale, ospale powolny, nie
      baczący na pilność zadania.
      Od: Er hatte die Ruhe weg.

      szpejzy [tylko l.mn.]
      Wydatki (diety) podczas podróży służbowej zwracane pracownikowi przez
      pracodawcę.
      Od: Spesen f

      szprosa
      listwa drewniana (zwykle spajająca licówki)
      Od. Sprosse f

      sztelować się
      zgrywać się, udawać (np. strapienie, cierpienie albo fałszywie przyjaźń jak Bab
      Jaga wobec Jasia i Małgosi)
      Od: sich stellen, np. o Babie Jadze: Sie stellte sich gar freundlich. Oh,
      Kinder welche Not…

      sztifle
      długie buty
      Od: Stiefel m

      sztyga
      snopki zboża ustawione do schnięcia w sztygę na polu po zżęciu
      Od: Stiege f – dwadzieścia sztuk

      szwalbenszwanc
      rodzaj typowego złączenia dwóch desek w meblach, zwykle pod kątem prostym lub
      wzdłużnie

      szwama
      gąbka
      Od: Schwamme f

      śrubsztak
      imadło
      Od: Schraubstock m

      tasta
      klawisz
      Od: Taste f

      trychter
      lejek
      Od: Trichter m

      wimpel
      chorągiewka na maszcie łodzi żaglowej do wskazywania kierunku wiatru
      Od: Wimpel m

      zajzajer
      kwas solny; nieznana płynna sybstancja zanieczyszczającą (raczej żrąca niż nie)
      Salzsäure f - kwas solny

      öska (rodzaj żeński: ta öska)
      oczko “naheklowane” na brzeg wdzianka (damskiego albo dla niemowląt) do
      zadzierzgnięcia na guziczku, czyli do zapięcia
      Od: Öse f – ucho, uszko, oczko


      Autentyczne:

      Zimą 1943 w Johannesschule przy ul. Świętojańskiej, czyli Johannesstrasse,
      uczniowie wciąż mieszali słowa niemieckie z polskimi. Kiedy mróz ściął śnieg w
      lodową, sliską powierzchnię, co silniejszy zawadiaka zaczepiał wychodzących na
      boisko, stawał z boku słabszego chłopca i pytał:
      “ – Hast du szczuran gezłapan?” - i kopał go w stopę z bok. Ta uderzając w
      drugą wytrącała go z równowagi i chłopiec padał na śnieg.
      Kto nie mógł złapać własnej ofiary, przyglądał się tym, którym się
      poszczęściło. To była zabawa tylko jednego sezonu, bo w drugim wszyscy trzymali
      się na dystans w dni śliskie.

      Chłopiec jedzie z matką w tramwaju. Pasażer na przeciwko ma zeza. Chłopiec
      powiada do matki: “Guck mal, Mutti, der Herr sisuliert!

      W 1943 roku obowiązywał język niemiecki, za odezwanie się po polsku były kary.
      Pewien Polak chciał kupić sobie lusterko do golenia. Idzie na ulicę Długą, tuż
      koło Flunderweg (który cieszył się reputacją, że tam zachodzili żołnierze w
      potrzebie a i cywile też) i zatrzymuje się przed wystawą sklepową. W oknie
      widzi lusterko do golenia na sprzedaż. Zastanawia się jak po niemiecku nazywać
      się może lusterko? Ah - myśli - lustro, to po niemiecku będzie lust! Wchodzi
      więc do sklepu i pyta sprzedawczynię:
      – Fräulein, haben Sie Lust?
      – Nee, hab keine. Hau ab, Verrückter!
      Polak wychodzi przed sklep, patrzy - nie pomylił się - na wystawie lusterko do
      golenia stoi jak stało. Wraca do sklepu i powiada:
      – Fräulein, Sie haben Lust, Sie wollen nur nicht geben!

      [Lust f – chętka]



    • Gość: Kreski Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.stmnca.adelphia.net 16.10.02, 22:30
      Co znaczy:

      berlinka
      biusthalter
      cukierkant
      cykoria
      cwyrn
      feler
      być na fleku
      frajda
      fuga
      gajor
      glaca
      hochsztapler
      jałcha
      kapnąć się
      kinofryce
      knur
      kopel
      kuchen
      muskuły
      pana
      plata
      puta
      szajs
      szajtel
      szlojda
      szlyc
      sznyt
      szpek
      szplyter
      torta
      • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 16.10.02, 23:19
        Gość portalu: Kreski napisał(a):

        > Co znaczy:
        >
        > berlinka - sa to takie barki lub stateczki
        > biusthalter - mowia nieraz "bechelter " dotyczy : biustonosza
        > cukierkant - taki,ktory "slodko mowi "
        > cykoria - strach np. " ale ma cykora "

        > cwyrn - ???

        > feler - blad
        > być na fleku - mowilo sienp. "kawaler na fleku " - bystry i rozgarniety
        > frajda - uciecha np. " ale byla frajda "
        > fuga - fugi w murze ceglastym (odstepy od cegiel)
        > gajor - ???
        > glaca - "lysa pala " - glowa bez wlosow :)
        > hochsztapler - oszust karciany ( umial sztaplowac karty )
        > jałcha - gnojowka
        > kapnąć się - domyslec sie np. " ale sie kapnal wreszcie " :)
        > kinofryce - chodzi chyba o tzw. " konikow kinowych "
        > knur - samiec z rodu swinskiego ( byly takie z kolczykami w ryju )
        > kopel _ ???
        > kuchen - ciasto - wypiek
        > muskuły ???
        > pana - przebita detka np. "zlapal pane i stoi "
        > plata - kregi na piecu kuchennym np. "westwalce".Staly gary na placie
        > puta - ? moze chodzi o indyczki ? ( "put,put,put " )
        > szajs - " eee taki tam szajs - nic nie idzie wybrac " - Lipa taka.
        > szajtel - ?
        > szlojda _? moze chodzi o taka niedojde,slamazare,niezgrabe ?
        > szlyc - naznaczenie ?
        > sznyt - naciecie np. "sznyty na rekach po przecinaniu sobie zyl"
        > szpek - slonina - lub "slunina "
        > szplyter - ? czy to byl taki "niedopieczony " ?
        > torta - "tako sobie baba tortowo " - loj,cosik mi sie zaboczylo

        Jobym Wum wjincy lukozol,jeno cos lostatnio tygo czasu zdziebko mum.
        Jo zam godol downi tyz tak jak za Wislum godaju.
        np. "jo bulam ji zrobiulam "

        eeeech ,nie pogodumy- tych ludzi juz nima.Moze tam kolo Chamzy ?
        Tam ponuc jeszcze chlopiska godajum gwaru,jeno tak sia spotkoc do pospolu.

        Lupiekli by chocasz jako drozdzowa i by my se pogodali lo kuniach choc z trocha.

        Jak bydzieta cos tam lorganizowali - to jo bym tyu chciol se pogodac lo tych
        starych dziejach. Pamjintum jak zem siedziol przy naftowy lampie na wiosze.
        Lojejku - co my sie nasluchali : mowia Wum.

        trzymejta sie - jeno zdrowo :)))

        radca

        ps. ji nie dejta sie,bo zas w pole num trza bydzie wylazic.Kunie loprzuntnuc
        i swiniokum zryc doc.





        • Gość: Kreski Co w Bydg. znaczylo podczas i po wojnie slowo: IP: *.stmnca.adelphia.net 17.10.02, 05:54
          > berlinka - barka na Brdzie, Wisle, Noteci itd.

          > biusthalter - biustonosz

          > cukierkant - podczas wojny trudno bylo o cukier, latwiej mozna bylo dostac w
          krysztalach, ok. 3x4x2 cm, przejrzystych polaczonych wtopionym w nie bialym
          knotem. Te krysztaly rozbijalo sie na proszek w mozdzierzu. Mozna tez
          bylo "cyckac", czyli lutschen, bo brakowalo cukierkow, albo pieniedzy.
          Od: Zuckerkant,
          a propos, uczniaki w szkole trawestowali piosenke: "Der Kuckuck wollte Hochzeit
          machen", opisujaca zaproszone na wesele zwierzeta:
          Der U-uhu, der U-uhu der macht den Arschloch auf und zu.
          Fidirei etc.
          Der Elefant aus Spanien hat Eier wie Kastanien.
          Der Elefant aus Helgoland hat Eier wie der Zuckerkant.

          cwyrn - zwitek nici do haftowania, wyszywania serwetek, obrusow; w roznych
          kolorach
          Od: Zwirn m - marka wytworcy

          cykoria - w znaczeniu germanizmu: ze strachu popuscil w spodnie klocki jak
          cykorie. Mial cykorię (Najadl sie strachu).
          > Od: Zichorie f - Kawa namiastkowa, Ersatzkaffee, przychodzila w rolkach
          owinietych papierem jak dropsy, ale o wiekszej srednicy, ok. 3-4 cm; byla
          sproszkowana i sprasowana jak brykiety wegla z Schuttu weglowego(np. pylu na
          dnie ladunku zgrzebnie zgarnianianego i wroconego do sprasowania).

          Kawa zbozowa Kneipp'a przychodzila w papierowych paczkach ok. 5x5x22 cm.

          > gajor - ges rodzaju meskiego, (gęgor?)
          Od: Geier (takze sęp) m

          > glaca - "lysa pala " - glowa bez wlosow :)
          Od: Glatze f

          > hochsztapler - oszust karciany (mogl umiec sztaplowac karty ), takze zwykly
          oszust, co sztaplowal pliki pieniedzy w wysokie sztaple, stosy
          Od. Stapel m - stos; stapeln, aufstapeln

          jałcha - uryna zwierzat domowych, np. wylewana na pole do uzyzniania gleby;
          gnojowka
          Od: Jauche f - gnojowka, (posoka)

          > kinofryce - taki, co nalogowo uczeszcza do kina
          Od: Kinofritze m (potoczne)

          > kopel - spinka do paska od spodni typu zolnierskiego, np. z napisem: Gott mit
          uns.
          Od: Koppel, koppeln

          > muskuły - miesnie
          Od: Muskel m - miesien, muskul

          > pana - przebita detka np. "zlapal pane i stoi "
          Od: Panne f

          > plata - kregi na piecu kuchennym np. "westwalce" i plyta zeliwna nad
          ogniskiem. Staly gary na placie.
          Od: Platte f

          > puta - indyczka (przywolywalo sie z niemiecka: "put,put,put!", zeby nikt nie
          posadzil o uzywanie polskiej mowy)
          Od: Pute f

          > szajtel - przedzial wlosow na glowie. Hitler mial szajtel z prawej strony.

          > szlojda -
          Od: Schleuder f - proca tego typu co mial Dawid na Goliata (nie gumki na
          widelkach, ale na sznurkach dlugich dla zamachu)

          > szlyc - szczelina, rowek
          Od: Schlitz m

          > sznyt - naciecie np. "sznyty na rekach po przecinaniu sobie zyl"; takze
          przyciecie wlosow u fryzjera

          > szplyter - drzazga, odprysk, zastrzal
          Od: Splitter m - np. Odprysl od ceramicznej polewy umywalki. Wlazl mi pod
          paznokiec (drewniany).

          > torta - "tako sobie baba tortowo " - loj, cosik mi sie zaboczylo
          Od: Torte f - tort m (germanizm "torta" mial forme zenska)

          Procz germanizmow Bydgoszczanie wtracali do mowy slowa, a nawet cale zwroty
          niemieckie:
          Co znaczy:
          ausgekluczt (humorystycznie)
          ausgezeichnet
          ausgerechnet
          Meine Güte!
          Mein du lieber Gott!
          Verflucht noch mal!
          Fuss fassen
          heksa
          weiche Birne (schwer im Begriff)
          Kopfrechnen schwach

          Do zapamietywania nazw strun na skrzypcach i kontrabasie uczniowie wkuwali:
          Es geht hurtig durch Fleiss - EGHDF ("Idzie szybko przez pilnosc.")
          Geh, du alter Esel - GDAE ("Idz, ty stary osle.")

          Popularne byly porzekadla jak:
          Morgenrot macht Wangen rot.
          Wer einmal lügt dem glaubt man nicht, ob auch er die reinste Wahrheit spricht.

          Kiedy wujek pozyczal narzedzie sasiadowi, mawial:
          Ale pamietaj: Wiedersehen macht Freude.

          O mlodziaku, co sie wysztafirowal i wyszedl na mroz:
          Immer nobel Franz, ob auch du frierst!

          Wsrod Polakow sa niemieckie nazwiska:
          Siebert
          Jeckel
          Stark
          Jeszke
          Schneider, Sznajder, Sznajdrowski
          Schmidt, Szmidt
          Pfefferkorn
          Hauslinger
          Frydrych
          Ekiert, Eckert
          Miller
          Jahnke

          Nie nalezy mylic z zydowskimi:
          Weissman
          Meyer, Majer
          Traeger, Treger
          Schwartz, Czarny, Czarnowski, Czarnecki
          Siegel, (Ziegler?)
          Springer
          Sonnenfeld (Sommerfeld?)
          Klein
          Edelman
          Stein, Kaminski, Loewenstein, Bernstein, Silberstein, Rubinstein
          Rubin
          Gruenberg, Grynberg
          Milch, Mleczko
          itd.


          • radca Re: Co w Bydg. znaczylo podczas i po wojnie slowo 25.10.02, 07:57
            "guzdrac sie "

            - co to znaczylo ?

            radca
            • Gość: pumra Re: Co w Bydg. znaczylo podczas i po wojnie slowo IP: *.phil.uni-jena.de 08.11.02, 13:42
              'Guzdrac sie' to tyle, co 'ociagac sie','zwlekac'.
              Fajny watek, zescie wymyslili.
              Nie wiem czy byl juz 'BRATNIK'?
              Chodzliscie tez 'NA SZAGE' - najlepiej pojsc tak w nocy 'NA PACHTE'. Na
              TRZESNIE albo SWIETOJANKI. Ale to tylko dla ROJBROW.
              pozdrowienia - Byly Rojber z Dobrcza - PUMRA od pokolen
              • radca Re: Co w Bydg. znaczylo podczas i po wojnie slowo 08.11.02, 16:52
                Gość portalu: pumra napisał(a):

                > 'Guzdrac sie' to tyle, co 'ociagac sie','zwlekac'.
                > Fajny watek, zescie wymyslili.
                > Nie wiem czy byl juz 'BRATNIK'?
                > Chodzliscie tez 'NA SZAGE' - najlepiej pojsc tak w nocy 'NA PACHTE'. Na
                > TRZESNIE albo SWIETOJANKI. Ale to tylko dla ROJBROW.
                > pozdrowienia - Byly Rojber z Dobrcza - PUMRA od pokolen.

                Tak,zgadza sie.Mowilo sie na kogos,ze "sie guzdra"- kto sie tak ociagal do np.
                do wyjscia, a czas naglil.Grzebal,szukal cos tam,"grzebal sie " poprostu.
                "grzebal sie i guzdral sie " :)))

                - bratnik ? , chcyba to juz bylo tutaj.W piecu weglowym tzw. "westwalce" - byly
                "bratniki " - czyli "piekarniki".Byly tez typowe wiejskie piece kaflowe w
                kuchniach z "bratnikami " - czyli " piekarnikami".

                - na szage ? tez chyba bylo wczesniej.Oznacza chodzenie na ukos, skrot bez
                obejscia. Starzyludzie mowili nieraz dialektem :

                "panie... dej sie pan na szage - byndzie krocy "

                - na pachte ? chyba tez juz mielismy.Wielu,pracujacych dawniej na
                tzw. "majatkach" chodzilo wieczorami " na pachte" do sadu.Niektorzy w
                Bydgoszczy mowili,ze sie chodzi " na chybe" lub "chibe".

                Ludzie chodili "na pachte " do pana, a "pan mial uklady z diablem " i
                niejednego ten pomogl wylapac jak wracal obladowany. :)))

                - rojber ? oj...niektorzy to niezle rojbrowali.Latali po polach i podworkach,
                psocili sie i "patrzyli co by tu zrojbrowac "

                Mowilo sie na takich,ze to "rojbry" lub "luntrusy".

                Byly to poprostu dzieciaki tzw. "bardziej zywe ". NIeraz chcieli dobrze i byc
                grzeczni,ale i tak czesto cos "zrojbrowali" :)))

                radca

                ps. pozdrowienia dla Dobrcza od Fordonu :)))
                • grzelgrz Re: Co w Bydg. znaczylo podczas i po wojnie slowo 10.11.02, 02:10
                  Ale nie było jeszcze "zorgowny"
                  • radca Re: Co w Bydg. znaczylo podczas i po wojnie slowo 10.11.02, 09:12
                    grzelgrz napisał:

                    > Ale nie było jeszcze "zorgowny"


                    To slowo oznaczalo,ze ktos jest taki oszczedny,nie rozrzutny.Przewidujac,ze
                    moze byc gorzej - "skladal " np. pieniadze,zywnosc.Gromadzil i zgromadzal
                    - majac obawy,ze rozrzutnosc moze doprowadzic do tego,ze kiedys mu zabraknie
                    czegos.

                    mowiac rowniez krotko :
                    - zorgowny - starajacy sie miec, operatywny,przedsiebiorczy itp.

                    Mowili starsi ludzie np. " ten to zorguje jak moze " albo : " jakos to
                    uzorgowal "

                    radca
                    • Gość: kreski Re: Co w Bydg. znaczylo podczas i po wojnie slowo IP: *.stmnca.adelphia.net 10.11.02, 10:56
                      Czy juz bylo:

                      ajntop
                      auflauf
                      derka
                      fachman
                      farfocle
                      forsztelunek
                      hałba
                      justowanie
                      karmelek
                      knara
                      kundzia
                      mica
                      motor
                      oberluft
                      plachander, plachandrowac
                      plucha
                      polikier
                      rolady
                      rolosy
                      szaber
                      szlauch
                      szpera
                      szpukowac
                      szymel
                      trotuar
                      wecowac


                      Po wejsciu Sowietow nowe wyrazenia obce weszly w obieg, ale te sa dobrze znane.

                      a naplewatś!
                      a w …zdu!
                      bumaga, bumaszka
                      czasỳ
                      czesterfildy i kamele
                      durak
                      dżems
                      gawarył
                      Gitler kaput
                      j… twoja mać!
                      j…but!
                      kartoszki
                      kufajka
                      min njet
                      partyzany
                      sało
                      sapagỉ
                      strylać
                      Studebeker
                      towariszcz, machorki choczysz?
                      ubitś germanca
                      uchadi
                      UNRRA
                      uszanka (jeszcze inaczej nazywana, kto pamieta?)
                      walonki
                      Za Stalinu, za rodinu!
                      zakuryć
                      ZIS piatś, z góry jedzie, pod góre pchać.






                      • radca Re: Co w Bydg. znaczylo podczas i po wojnie slowo 10.11.02, 11:17
                        ajntop - zupa ,czyli obiad sporzadzony z " w jednym garnku "
                        auflauf - moze "ajerlauf " ? - lane kluseczki z jajkiem ?
                        derka - nakrycie , mowilo sie rowniez "kolderka "
                        fachman - fachowiec - dobry rzemieslnik
                        farfocle - plywaly sobie takie brudy - "farfocle
                        forsztelunek - przedstawienie kogos , zaprezentowane kogos komus
                        hałba - nakrycie glowy, czapa - rowniez wzielo sie slowo "chalbica "
                        justowanie - osadzanie kogos
                        karmelek - cukierek
                        knara - grzechotka, rowniez potoczna nazwa na tzw."pukawe "czyli"spluwe"pistolet
                        kundzia - "takiej kundzie to wszystko ujdzie " - dziewucha itp.
                        mica - nie wiem ???
                        motor - silnik
                        oberluft - powietrze u gory
                        plachander, plachandrowac - "plachandruje z budy do budy " "lazi po budach " :)
                        plucha - pogoda mokra i deszczowa
                        polikier - ???
                        rolady - zawijane w role np. ciasto , wolowina ala zrazy
                        rolosy - ???
                        szaber - szabrowniki to byli handlarze po wojnie - spekulanci
                        szlauch - weze gumowe i nie tylko
                        szpera - zamkniecie,ale "szpyry " to byly takie skwarki" zupa ze szpyrami "
                        szpukowac - pluc, mowilo sie nieraz ; "chodzi jak taki szpuk"
                        szymel - plesnia
                        trotuar - cos stawialo sie na trotuarze - postumencie ?
                        wecowac - ???


                        radca
                        • grzelgrz Re: Co w Bydg. znaczylo podczas i po wojnie slowo 10.11.02, 17:14
                          Moja babcia mówiła jeszcze
                          Aplegier

                          Tramplować

                          Retety

                          Kloty

                          • grzelgrz Re: Co w Bydg. znaczylo podczas i po wojnie slowo 10.11.02, 17:16
                            Nie kloty tylko Klofty
                            • radca Re: Co w Bydg. znaczylo podczas i po wojnie slowo 10.11.02, 17:34
                              grzelgrz napisał:

                              > Nie kloty tylko Klofty

                              Otoz i jedno slowo i drugie bylo uzywane np:

                              "kloty " - mowilo sie,ze "baba chodzi do sasiadki na kloty " lub " to jest
                              taka klociora " lub tez " kloten buda ".

                              oznaczalo to obmawianie kogos - plotkowanie o czyms lub o kims.

                              "klafty " - tak sie mowilo na takie sobie niewinne ploteczki."Poklafcic sobie
                              przy kawie " :)

                              radca
                          • radca Re: Co w Bydg. znaczylo podczas i po wojnie slowo 10.11.02, 17:29
                            grzelgrz napisał:

                            > Moja babcia mówiła jeszcze
                            > Aplegier
                            >
                            > Tramplować
                            >
                            > Retety
                            >
                            > Kloty

                            "Aplegier " ?
                            - ja slyszalem juz jednak troche inaczej np. " aplegro " :)))
                            Tak mowilo sie na takiego "wywijasa "

                            "tramplowac " ? - nie slyszalem
                            "retety " - ? nie slyszalem
                            "kloty " ? - tak slyszalem,ale polacze wyjasnienie w nastepnym watku,poniewaz
                            tam jest sprostowanie ( ale nie tylko )

                            radca
                            • grzelgrz Re: Co w Bydg. znaczylo podczas i po wojnie slowo 11.11.02, 15:35
                              Klofty to takie pieńki

                              Aplegier to taki człowiek niezbyt grzeczny

                              Retety to takie drobiazgi

                              tramplować skakać rozrabiać
                              Nie jestem 100% pewien ale tak jakoś mi się po mózgu kręci
                        • Gość: pumra Re: Co w Bydg. znaczylo podczas i po wojnie slowo IP: *.phil.uni-jena.de 11.11.02, 17:42
                          Ad 'trotuaru' - to bynajmniej nie jest to regionalizm tylko przedwojenne,
                          ogolnopolskie okreslenie miejskiego chodnika. Wtedy bywaly jeszcze niekiedy
                          drewniane - a trotuar to taki fest chodnik - kamienny, ew. cementowy, czyli jak
                          mawiala moja babcia - 'jak sie nalezy'
                          A zorgowny to tyle co 'o cos troskliwy', 'poswiecajacy czemus uwage'. To tez
                          germanizm od 'die Sorge' - troska
                    • grzelgrz Re: Co w Bydg. znaczylo podczas i po wojnie slowo 10.11.02, 17:20
                      radca napisał:

                      > grzelgrz napisał:
                      >
                      > > Ale nie było jeszcze "zorgowny"
                      >
                      >
                      > To slowo oznaczalo,ze ktos jest taki oszczedny,nie rozrzutny.Przewidujac,ze
                      > moze byc gorzej - "skladal " np. pieniadze,zywnosc.Gromadzil i zgromadzal
                      > - majac obawy,ze rozrzutnosc moze doprowadzic do tego,ze kiedys mu zabraknie
                      > czegos.
                      > Tak jak mówisz radco, ale mi mówiono jeszcze, że zorguje ale kosztem innych
                      Czy tak tez?
                      > mowiac rowniez krotko :
                      > - zorgowny - starajacy sie miec, operatywny,przedsiebiorczy itp.
                      >
                      > Mowili starsi ludzie np. " ten to zorguje jak moze " albo : " jakos to
                      > uzorgowal "
                      >
                      > radca
                      • radca Re: Co w Bydg. znaczylo podczas i po wojnie slowo 10.11.02, 17:42
                        grzelgrz napisał:

                        > > Tak jak mówisz radco, ale mi mówiono jeszcze, że zorguje ale kosztem innyc
                        > h
                        > Czy tak tez?

                        - tak moze byc oczywiscie np. na takiego - kto "zorgowal" kosztem innych mowilo
                        sie np. " auschaler " :)))

                        czyli taki ,ktory wykorzystywal naiwnosc lub niekompetencje drugiego - by sie
                        zabezpieczac i cos zgromadzic.

                        "auschaler " lub jak kto woli " auschauer " :)))

                        pozdrawiam
                        radca

    • Gość: Tilia Re: Młodzie IP: *.atr.bydgoszcz.pl 14.11.02, 12:12
      Moja babcia na śniadanie chleb kroiła na cieniutkie SZNYTKI(ewentualnie
      skibki). Na obiad gotowała AINTOPF(nigdy przedtem tego słowa nie
      pisałam ;)),potem zmywała STATKI i szła do SKŁADU. Czasami kupowała tam MŁODZIE.
      • radca Re: Młodzie 14.11.02, 12:19
        - sznytki ? smarowane "szmalcem " lub "lebera " albo przekladane "szpekiem " ?
        - potocznie sie mowilo : "ajntop" - "ajntopu sie najadlem "
        - "zmywalo sie statki " -ub niektorzy mowili ; "statory "

        - "mlodzie " ? oj tego nigdy nie slyszalem. MOge sie tylko domyslac,ze moze tu
        chodzi o "mlode kartofle " ?

        pozdrawiam
        radca
        • Gość: Tilia Re: Młodzie IP: 213.77.40.* 14.11.02, 23:42
          Młodzie to drożdże i z tego co wiem to poznańska "naleciałość", z tamtąd chyba
          też pochodzi wspomniana we wcześniejszych wypowiedziach "tutka".
          • radca Re: Młodzie 15.11.02, 00:01
            Gość portalu: Tilia napisał(a):

            > Młodzie to drożdże i z tego co wiem to poznańska "naleciałość", z tamtąd
            chyba
            > też pochodzi wspomniana we wcześniejszych wypowiedziach "tutka".

            - no tak, to by tlumaczylo dlaczego nigdy tego nie slyszalem w naszych stronach.

            - "tutka" ? - tak ,tak sie mowilo u nas na torebki papierowe ( takie byly tylko
            wtedy w tych czasach). Dostawalo sie np. 2 zlote ( papierowe byly 2 zlotowki )
            i "lecialo " sie kupowac "tutke landrynek lub tutke kanoldow,llub tutke
            kukulek. Cukier rowniez byl w pol kilowych tutkach i czesto rozwazalo sie w
            sklepach na cwierc kilo - do takich malych tutek.

            - niektorzy mowili innym dialektem - czyli "tytka " .
            - "tytka " lub "tutka " pochodzi z jezyka niemieckiego.

            pozdrowienia
            radca
          • radca TASZKA 15.11.02, 00:02
            co to oznaczalo ?

            radca
          • radca SZTUBAK 15.11.02, 00:03
            co to oznaczalo ?

            radca
            • radca LICZMAN 15.11.02, 00:04
              co to wtedy oznaczalo ?

              radca
              • radca SZNUROWAC 15.11.02, 00:06
                to okreslenie mialo dwa znaczenia - jakie ? - moze nawet i trzy ? :)

                radca
                • Gość: 234 Re: SZNUROWAC IP: 64.213.237.* 16.11.02, 00:56
                  Oczywiscie sznurowac znaczylo zawiazywac sznurowadla-czyba nadal sie tego
                  uzywa.Drugiego znaczenia nie znam,ale moze to znaczy kneblowac -pozdrowienia
              • Gość: Baton Re: LICZMAN IP: *.psi-net.pl 15.11.02, 22:32
                Mnie to sie kojarzy jedynie z zetonem....

                A tak przy okazji.... Wlasnie dobilismy do 200. :-)))
    • Gość: ja Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: 64.213.237.* 15.11.02, 22:40
      grobowiec rodzinny
    • Gość: 234 Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: 64.213.237.* 16.11.02, 00:42
      Mialam duzo zabawy czytajac Wasze rozmowy . Znam bowiem wiele slow, o ktorych
      dyskutowaliscie. Wydaje mi sie, ze jaczka to raczej podkoszulka. Ubieralo sie
      ja pod sweter.
    • Gość: Kreski Re: Co w Bydgoszczy znaczy(-ło) słowo. IP: *.stmnca.adelphia.net 16.11.02, 01:12
      tutka – torebka papierowa do drobnicy –cukru, kaszki, mąki, cukierków,
      rodzynków itd.
      tytka – oznacza to samo, ale ta forma używana w proletariackich kręgach
      Od: Tüte f – torebka papierowa.
      Mogła być skręcona jak papieros, ze stronicy gazety, lub papieru do (o-)
      pakowania w kształt stożka. Wielkie torebki, na pół metra wysokie, ozdobne,
      obrzeżone papierowymi koronkami, napełnione cukierkami darowano dzieciom, które
      przystępowały do pierwszej komunii. Na fotografii z komunii robionej u
      fotografa dziecko zwykle występuje z tutką od pierwszej komunii.

      tytki – cycki, (żartobliwie)
      Nazwisko Prefesora Tutki z “Przekroju” nie ma nic wspólnego z tutkami ani
      tytkami. Profesor zapewnia, że podobieństwo jest przypadkowe. A jak jest
      naprawdę?

      taszka – torebka podręczna, np. do zakupów, albo do “dygania” klamotów.
      Od: Tasche f – torebka

      statki – naczynia, które należy zmyć po np. obiedzie.
      statory – to samo, ale z niechęcia (że po sutym obiedzie jeszcze czeka robota,
      zmywanie). Wy pójdziecie sobie na piękny spacer, a na mnie w domu czekają
      statory.

      tramplować – niemowlę tramplowało i odkopało kołderkę, odkrywając się; deptać
      (w miejscu), np. na wojskową komendę: W miejscu marsz!
      Od: trampeln – deptać
      zertrampeln – zadeptać, stratować (jak w piosence: Koledzy go nie żałują,
      jeszcze końmi go stratują.)
      • Gość: Kreski Re: Co w Bydgoszczy znaczy(-ło) słowo. IP: *.stmnca.adelphia.net 16.11.02, 01:19
        tasza – torba było używane raczej jako:
        rajzentasza – torba podróżna
        Od: Reisentasche f
      • radca "tutka " oraz "wytutkac " - jaka roznica ? 16.11.02, 08:55
        Gość portalu: Kreski napisał(a):

        > tutka – torebka papierowa do drobnicy –cukru, kaszki, mąki, cukierków,
        > rodzynków itd.

        -lecz jeszcze bylo potoczne powiedzenie - lecz o innym znaczeniu :

        "nie tutkaj tak " lub " wszystko wytutkales "?

        O co tutal chodzilo ? :)))



        • Gość: Tilia Re: 'tutka ' oraz 'wytutkac ' - jaka roznica ? IP: 213.77.40.* 16.11.02, 19:17
          "Wytutkałeś wszystko" słyszałam w kontekście: "wypiłeś wszystko"? (a mogłeś mi
          trochę zostawić!) - ale może nie to znaczenie miałeś na myśli?

          Wracając do poznańskich "naleciałości"(patrz młodzie): w Bydgoszczy osiedlało
          się wiele osób z Poznania i okolic (nawet dosyć znanych np. Raszewski,
          autor "Pamiętnika gapia", wspomnień z Bydgoszczy z czasów przed- i
          wojennych). "Przynieśli" oni ze sobą oprócz słownictwa chyba i pewien sposób
          bycia, który trudno mi opisać, ale chodzi o zorganizowanie, porządek (to się
          gdzieś "zapodziało":), dystans w kontaktach międzyludzkich. A może były to
          także cechy rdzennych Bydgoszczan i dlatego Poznaniacy dosyc łatwo sie tu
          aklimatyzowali.

          pozdrawiam
          Tilia
          • radca Re: 'tutka ' oraz 'wytutkac ' - jaka roznica ? 16.11.02, 21:10
            Gość portalu: Tilia napisał(a):

            > "Wytutkałeś wszystko" słyszałam w kontekście: "wypiłeś wszystko"? (a mogłeś
            mi
            > trochę zostawić!) - ale może nie to znaczenie miałeś na myśli ?
            >
            > pozdrawiam
            > Tilia

            Tak, dokladnie tak :)

            "wytutkal do konca - do samego dna ". Tak rowniez sie mowilo o niemowlakach
            pikacych "butle " :)

            pozdrawiam
            radca
            • radca "dyduch" 13.12.02, 20:11
              "dyduch "

              co to znaczylo ?

              radca
              • Gość: #kasia Re: 'dyduch' IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 29.12.02, 17:03
                www1.gazeta.pl/bydgoszcz/1,35592,1239622.html
                • radca Re: 'dyduch' 29.12.02, 17:25
                  Kasiu, nic nie wyszukalem na ta nazwe.
                  Ja oczywiscie wiem co oznaczalo slowo ; "dyduch" :)))

                  radca
                  • radca "oblecz sie " 29.12.02, 21:18
                    co oznaczalo ;

                    " OBLECZ SIE " ?

                    radca
                    • Gość: Baton Re: 'oblecz sie ' IP: *.psi-net.pl 30.12.02, 00:16
                      To (chyba!) jest proste..... ;-)))
                      Po dzisiejszemu "ubierz sie".
                      Znam to w powiazaniu glownie z butami....
                      "zaczekaj, tylko obleke buty" itp.
                      • radca Re: 'oblecz sie ' 30.12.02, 16:46
                        Gość portalu: Baton napisał(a):

                        > To (chyba!) jest proste..... ;-)))
                        > Po dzisiejszemu "ubierz sie".
                        > Znam to w powiazaniu glownie z butami....
                        > "zaczekaj, tylko obleke buty" itp.

                        - BRAWO :)))
                        • radca " hajc " ( pisowna wg wymowy polskiej) 30.12.02, 16:48
                          na co sie tak potocznie mowilo ?

                          radca
                          • Gość: Baton Re: ' hajc ' ( pisowna wg wymowy polskiej) IP: *.psi-net.pl 30.12.02, 22:40
                            No.... to juz trudniejsze..... ;-)))
                            Znam "hajcowac" w sensie "palic sie" np. w kontekscie
                            "w piecu niezle sie hajcuje" (wazne zwlaszcza zima) :-)))
                            Ale sam "hajc"???
                            • radca Re: ' hajc ' ( pisowna wg wymowy polskiej) 30.12.02, 22:51
                              to wszystko sie zgadza - co piszesz.
                              lecz rowniez mowilo sie "hejc " na pieniadze :)

                              np. " bym poszedl do kina,ale nie mam hajcu "

                              radca
                              • radca "chruchlac " 30.12.02, 23:19
                                co znaczylo to slowo ?

                                radca
                                • Gość: Baton Re: 'chruchlac ' IP: *.psi-net.pl 31.12.02, 00:05
                                  A to kojarzy mi sie z dzisiejszych "kaszlec", tudziez "chrzakac"... :-)))
                                  • radca Re: 'chruchlac ' 31.12.02, 00:09
                                    Gość portalu: Baton napisał(a):

                                    > A to kojarzy mi sie z dzisiejszych "kaszlec", tudziez "chrzakac"... :-)))

                                    - dokladnie tak :)

                                    moze posluze sie cytatem; " co ty tyle chruchlasz ? - wez sobie miodzik " :)

                                    radca
                                    • radca "farfocle " 31.12.02, 00:10
                                      co to oznaczalo ?

                                      radca
                                      • Gość: Baton Re: 'farfocle ' IP: *.psi-net.pl 31.12.02, 00:21
                                        Zeby nie szukac dalekich porownan..... cos w rodzaju fusow,
                                        ale takich jakby niechcianych.... ;-)))
                                        "Co to za FARFOCLE plywaja w tej wodzie???!!!"

                                        Ale takze w zwiazku z brudami "nie plywajacymi"......
                                        "Jakis farfocel przyczepil sie do Twojej kurtki".... ;-))
                                        • radca Re: 'farfocle ' 31.12.02, 00:26
                                          Gość portalu: Baton napisał(a):

                                          > Zeby nie szukac dalekich porownan..... cos w rodzaju fusow,
                                          > ale takich jakby niechcianych.... ;-)))
                                          > "Co to za FARFOCLE plywaja w tej wodzie???!!!"
                                          >
                                          > Ale takze w zwiazku z brudami "nie plywajacymi"......
                                          > "Jakis farfocel przyczepil sie do Twojej kurtki".... ;-))

                                          - tak,zgadza sie to wszystko :)
                                          lecz jeszcze sie mowilo np. " ale farfocle ci wisza pod nosem " :)))

                                          radca
                                          • Gość: Baton Re: 'farfocle ' IP: *.psi-net.pl 31.12.02, 00:29
                                            No.... tego przez wrodzona delikatnosc nie chcialem poruszac... ;-)))
                                            • radca Re: 'farfocle ' 31.12.02, 00:34
                                              Gość portalu: Baton napisał(a):

                                              > No.... tego przez wrodzona delikatnosc nie chcialem poruszac... ;-)))

                                              - ja rowniez zastanawialem sie, jak to delikatnie ujac :)))

                                              radca
                                              • radca "szkalowanie" 01.01.03, 16:38
                                                "szkalowanie"
                                                " plery"
                                                " aplegro "
                                                " sztany"

                                                co to oznaczalo ? :)

                                                radca
                                                • grzelgrz Re: 'szkalowanie' 16.01.03, 20:30
                                                  radca napisał:

                                                  > "szkalowanie"
                                                  > " plery"
                                                  > " aplegro "
                                                  > " sztany"
                                                  >
                                                  > co to oznaczalo ? :)
                                                  >
                                                  > radca

                                                  szkalować to mówić o kimś źle, ale niesprawiedliwie

                                                  sztany to spodnie

                                                  plegry to takie lumpy
                                                  oczywiście "chyba"
                                                • grzelgrz Re: 'szkalowanie' 16.01.03, 20:34
                                                  radca napisał:

                                                  > "szkalowanie"
                                                  > " plery"
                                                  > " aplegro "
                                                  > " sztany"
                                                  >
                                                  > co to oznaczalo ? :)
                                                  >
                                                  > radca

                                                  plery to włosy
    • Gość: Roman Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.ipt.aol.com 06.01.03, 02:11
      Co tyo jest:

      fuga
      fanga
      fochy
      • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 06.01.03, 02:20
        Gość portalu: Roman napisał(a):

        > Co tyo jest:
        >
        > fuga
        > fanga
        > fochy

        :)))))))
        wiem,ale nie powiem :)))

        radca
      • radca fuga , fanga i fochy 11.01.03, 20:24
        Gość portalu: Roman napisał(a):

        > Co tyo jest:
        >
        > fuga

        - byla to "szpara" miedzy ceglami tworzacymi mur.Sa to poprostu odleglosci
        poziome miedzy murowanymi ceglami.

        > fanga

        - "ale puscil mu fange,az sie jucha polala ".Na krew mowilo sie "jucha " :)

        Chodzolo tutaj o to ,ze ktos - komus "dal w szczeke".


        > fochy

        - "fochy" to byly takie obrazania sie - co w rodzaju "chimery "

        radca
        • radca " Oblecz sie " 15.01.03, 00:16
          " Oblecz sie "

          co to znaczylo ?

          radca
          • Gość: Baton Re: ' Oblecz sie ' IP: *.chojnice.sdi.tpnet.pl 16.01.03, 15:02
            Chyab radco zapomniales, ze klikanascie dni temu
            i kilkanascie postow wyzej juz o to pytales.... ;-)))

            Moze zatem cos swiezego?
            Widze bowiem, ze zasob slow do "zapytywania"
            masz calkiem spory.... :-)))
            • radca Oboj sie ( o - z kreseczka ) 16.01.03, 16:30
              Gość portalu: Baton napisał(a):

              > Chyab radco zapomniales, ze klikanascie dni temu
              > i kilkanascie postow wyzej juz o to pytales.... ;-)))

              - ojej, to wesolo :)

              > Moze zatem cos swiezego?

              - ok ,lecz az sie boje - czy znow sie nie powtorze :)

              > Widze bowiem, ze zasob slow do "zapytywania"
              > masz calkiem spory.... :-)))

              - wole jednak odpowiadac na pytania.

              no.. ale odwarze sie i dam pytanie :)

              - " OBOJ SIE " - co to znaczylo ?

              radca
              • grzelgrz Re: Oboj sie ( o - z kreseczka ) 16.01.03, 20:26
                Obój się - ubierz buty

                Luty obój duże buty
    • Gość: Ewa Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 16.01.03, 23:05
      Gość portalu: Baton napisał(a):

      > Nawiazujac do watku arka postanowilem zalozyc
      > watek podobny, ale w pewnej formie konkursowej.... ;-)))
      > Wszyscy bywalcy forum na pewno znaja zasade watku
      > "Wiesz z czego to?" jednak dla przypomnienia:
      > - osoba ktora zgadnie ma prawdo do zadania kolejnej zagadki
      > Prosba dodatkowa - poniewaz "Most krolowej Jadwigi"
      > moze byc w tym watku swego rodzaju wyrocznia APELUJE
      > do wszystkich zgadywaczy, by NIE poslugiwac sie nia
      > przy ODGADYWANIU (bo to tylko psuloby zabawe).
      > Jesli ktos nie wie, niech lepiej da szanse zgadnac innemu....
      > Oczywiscie trylogia autorstwa JS-K nadal moze byc zrodlem
      > czerpania kolejnych zagadek.... :-)))
      > A teraz na rozgrzewke:
      >
      > Co znaczylo slowo SKLEP?
      O ile sie nie myle, SKLEP to jest piwnica.
      • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 16.02.03, 01:08
        Gość portalu: Ewa napisał(a):

        > Gość portalu: Baton napisał(a):

        > > Co znaczylo slowo SKLEP?
        > O ile sie nie myle, SKLEP to jest piwnica.

        - tak, to piwnica ( sklepienie :)

        radca
    • Gość: puro Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 20:49
      W przedwojennej Bydgoszczy do sklepu chodziło sie po węgiel lup kartofle. Tak
      nazywano piwnicę. Dzisiejszy sklep to były: kolonialka, skład, "piekarz" itp.
      • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 14.03.03, 22:06
        Gość portalu: puro napisał(a):

        > W przedwojennej Bydgoszczy do sklepu chodziło sie po węgiel lup kartofle. Tak
        > nazywano piwnicę. Dzisiejszy sklep to były: kolonialka, skład, "piekarz" itp.

        - "kolonialka " ? :)))

        Pamietam jak- jako dziecko bylem "wysylany " do "kolonialki" po " pol funta
        cukru " zawijanego w "tutke ".Ze sloikiem chodzilo sie po "melase ".

        " Do piekarza" chodzilismy po "szneki z glancem".Dla dzieciakow ogromna freida
        byly "kalejki" ( swieze i pachnace, a jakie slodkie )

        "Do rzeznika " chodzilismy np. po "funt lebery ", "pol funta szmalcu " itp.

        radca
        • Gość: Hogata Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.gdynia.mm.pl 31.03.03, 15:37
          radca napisał:

          > Gość portalu: puro napisał(a):
          >
          > > W przedwojennej Bydgoszczy do sklepu chodziło sie po węgiel lup kartofle.
          > Tak
          > > nazywano piwnicę. Dzisiejszy sklep to były: kolonialka, skład, "piekarz" i
          > tp.
          >
          > - "kolonialka " ? :)))
          >
          > Pamietam jak- jako dziecko bylem "wysylany " do "kolonialki" po " pol funta
          > cukru " zawijanego w "tutke ".Ze sloikiem chodzilo sie po "melase ".
          >
          > " Do piekarza" chodzilismy po "szneki z glancem".Dla dzieciakow ogromna
          freida
          > byly "kalejki" ( swieze i pachnace, a jakie slodkie )
          >
          > "Do rzeznika " chodzilismy np. po "funt lebery ", "pol funta szmalcu " itp.
          >
          > radca




          Pierwszy raz zajrzałam na stronę forum i jestem uszczęśliwiona - przypomina mi
          się dzieciństwo! Wiele z tych wyrazów, które tutaj padły znam i używam do
          dziś, choc już nie mieszkam w Brydzi! Z tego co przeczytałam, nie padły tu
          słowa:
          -kąpielka
          -pumelki
          -stuf więc, co to znaczy?

          -
          • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 31.03.03, 16:44
            Gość portalu: Hogata napisał(a):

            > Pierwszy raz zajrzałam na stronę forum i jestem uszczęśliwiona - przypomina
            mi
            > się dzieciństwo! Wiele z tych wyrazów, które tutaj padły znam i używam do
            > dziś, choc już nie mieszkam w Brydzi! Z tego co przeczytałam, nie padły tu
            > słowa:
            > -kąpielka
            > -pumelki
            > -stuf więc, co to znaczy?
            >

            - kapielka ? - nie znam
            - pumelki ? - tez nie wiem

            - stuf ? - wiem :))) pamietam jak swieza woda ze studni zawsze popijalem
            "ze stufa ".Stufem nalewalo sie rowniez wode do garnkow.

            radca
            • Gość: Hogata Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.gdynia.mm.pl 31.03.03, 17:15
              Zgadza się :
              stuf- to taki garnek z jednym uchem
              O ile pamiętam moja babcia mówiła"Idę się umyć do kąpielki, czyli łazienki."
              Pumelki - to pączki

              Przychyliłabym się też do zdania Gościa 234, że jaczka to podkoszulka, nie
              kurtka.
              Kurtka - jest mi znana jako JUPKA

              I jeszcze jedno pytanie:co to znaczy?
              -gzub
              -glubka
              Pozdrawiam Hogata
              • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 31.03.03, 17:34
                Gość portalu: Hogata napisał(a):

                > Zgadza się :
                > stuf- to taki garnek z jednym uchem
                > O ile pamiętam moja babcia mówiła"Idę się umyć do kąpielki, czyli łazienki."

                - to mogla byc taka komorka z zaslonka :)

                > Pumelki - to pączki

                - fajne :)

                > Przychyliłabym się też do zdania Gościa 234, że jaczka to podkoszulka, nie
                > kurtka.

                - jaczki to mialy rowniez male dzieciaczki - niemowlaki :)))

                > Kurtka - jest mi znana jako JUPKA

                - tez :) mowilo sie ; "zaloz jupe bo ciungnie na dworzu,az strach"


                > I jeszcze jedno pytanie:co to znaczy?
                > -gzub

                - wesole :))) np. " ty gzubie jeden - bydziesz tam cicho,jak starsi godaju "
                lub ; " gzuby lotajum po podwyrzu,jeno sie kurz robi " :)))


                > -glubka

                - lo tym nie slyszolam :)))) lub : " tego,zem nie slyszol "

                > Pozdrawiam Hogata

                - pzdrowienia
                radca
                • Gość: Hogata Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.gdynia.mm.pl 31.03.03, 21:02
                  Brawo Radco!!!!!
                  Jesteś prawdziwy Szpec!Lecz jeśli żeś nie słyszoł co to glupka (glubka- nie
                  znam pisowni)to ja ci powiem, że to mała śliwka (tzw. mirabelka)

                  A terza coś z kulinariów:
                  - kartofle ze szpyrkami
                  - leberka
                  bo co to są "Giry" to na pewno Wiesz??!!?
                  pozdrawiam Hogata
                  • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 31.03.03, 21:25
                    Gość portalu: Hogata napisał(a):

                    > Brawo Radco!!!!!
                    > Jesteś prawdziwy Szpec!

                    - dzieki :)

                    > Lecz jeśli żeś nie słyszoł co to glupka (glubka- nie
                    > znam pisowni)to ja ci powiem, że to mała śliwka (tzw. mirabelka)

                    - jejku... gdybys napisala " glupka " ( ech.. nie mam polskiej trzcionki i
                    nieraz wychodza inne wyrazy :)
                    Chodzi mi to,ze napisalas przez "b" ,a wymawialo sie przez "p"
                    Mowilo sie ; " idziemy na pachte - na glupki " :)))

                    > A terza coś z kulinariów:
                    > - kartofle ze szpyrkami

                    - to powiem wiecej :))) "kartofle szturane ze szpyrkami " - ech...juz nie
                    robia teraz takich (: Byly to kartofle duszone oraz zasypane skwarkami-
                    lub kawaleczkami sloninki i boczku wedzonego.PALCE LIZAC :)))


                    > - leberka

                    - Watrobianka,pasztetowa .Mowilo sie wtedy ; " poprosze pol funta lebery " :))

                    > bo co to są "Giry" to na pewno Wiesz??!!?

                    - np. " posun te giry "," gdzie sie pchasz z tymi girami"
                    tak sie mowilo na nogi. Lecz rowniez mowilo sie " szkity " :))))

                    "szkity " - to tez byly nogi.

                    > pozdrawiam Hogata

                    pozdrowienia
                    radca
                  • Gość: Baton Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.psi-net.pl 31.03.03, 21:33
                    > Jesteś prawdziwy Szpec!Lecz jeśli żeś nie słyszoł co to glupka (glubka- nie
                    > znam pisowni)to ja ci powiem, że to mała śliwka (tzw. mirabelka)

                    Czyli te takie male zolte, na ogol dziko rosnace.....
                    ...jesli ktos nie wie co to mirabelka... ;-)))

                    > A terza coś z kulinariów:
                    > - kartofle ze szpyrkami

                    eeeee.... to proste.... chyba.... ziemniaki ze skwarkami?
                    (takimi dobrze podsmazonymi)

                    > - leberka

                    watrobianka tudziez pasztetowa?

                    > bo co to są "Giry" to na pewno Wiesz??!!?

                    czy na to samo mowilo sie zylca, czy ja cosik pokrecilem?
                    • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 31.03.03, 21:37
                      Gość portalu: Baton napisał(a):

                      > > bo co to są "Giry" to na pewno Wiesz??!!?
                      >
                      > czy na to samo mowilo sie zylca, czy ja cosik pokrecilem?

                      - tez :))) - na takie grube nogi :)))

                      radca
                    • Gość: Hogata Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.gdynia.mm.pl 31.03.03, 23:30
                      Brawo Radco!!!Brawo Baton!!!
                      :))))))))))))))))))))))))))))))
                      Jestem naprawdę szczęśliwa!!!!
                      Oj, zylca też bym sobie zjadła!!:)))
                      giry, szkity - ale też były i szpyty, a wszystko to o nogach.
                      Chwilowo przypomina mi się jedno słowo, co to:
                      - rajberka
                      • Gość: Hogata Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.gdynia.mm.pl 02.04.03, 17:49
                        Hej,i cóż to??
                        Nie ma chętnych do odpowiedzi!!???
                        Jeszcze trochę poczekam!
                        A przy okazji, czy wiecie co znaczy:
                        -uślabrać się ?
                        -nygus (to może być ogólnopolskie- choć głowy nie dam)?
                        Pozdrawiam Hogata
                        • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 02.04.03, 18:00
                          Gość portalu: Hogata napisał(a):

                          > Hej,i cóż to??
                          > Nie ma chętnych do odpowiedzi!!???
                          > Jeszcze trochę poczekam!
                          > A przy okazji, czy wiecie co znaczy:
                          > -uślabrać się ?
                          > -nygus (to może być ogólnopolskie- choć głowy nie dam)?
                          > Pozdrawiam Hogata

                          - " rajberka " ? mysle,ze chodzi tu o taka deske do przecierania tynku,
                          lub jak kto woli - do zacierania tynku.

                          - "uslabrac sie " ? - moze chodzi tutaj o " ubabrac sie " ? :) np. w blocie ?

                          - " nygus " ? - to chodzi chyba o takiego co sie "miga od czegos" np. od roboty
                          mowilo sie; " ty nygusie wzialbys sie za robote wreszcie"

                          pozdrowienia
                          radca
                          • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 02.04.03, 18:03
                            jeszcze o slowie " uslabrac sie "

                            kojarzy mi sie rwniez slowo " slabizowac ".Dotyczylo dziecko,ktore czytalo
                            powoli - sylabizujac.Wtedy sie milo do takiego ; " ale slabizujesz " :)))

                            pozdrowienia
                            radca
                            • Gość: Hogata Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.gdynia.mm.pl 03.04.03, 13:27
                              Częściowo podzielam Twoje zdanie,tzn:
                              -uślabrać się, tak ubabrać,pobrudzić, poplamić się podczs jedzenia
                              -nygus - leniuch
                              ale rajberka - to w mojej rodzinie mówiło się na ręczną maszynkę do
                              ucierania np. jarzyn, mielenia mięsa

                              I ostatnie chyba słowa jakie mi przychodzą na myśl,to:
                              - klapsztula?
                              - ferety?
                              - bambetle?
                              Pozdrawiam Hogata

                              p.s. Tak trochę ciekawi mnie, ile macie lat Radco i Batonie?
                              Jeśli to oczywiście nie tajemnica, bo mój podziw dla waszej wiedzy i pamięci
                              jest ogromny!!!
                              • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 03.04.03, 16:26
                                Gość portalu: Hogata napisał(a):

                                > Częściowo podzielam Twoje zdanie,tzn:
                                > -uślabrać się, tak ubabrać,pobrudzić, poplamić się podczs jedzenia
                                > -nygus - leniuch

                                > ale rajberka - to w mojej rodzinie mówiło się na ręczną maszynkę do
                                > ucierania np. jarzyn, mielenia mięsa

                                - tak,to moze sie zgadzac :) ja jednak slyszalem okreslenie " tarka"
                                w sumie to samo oznacza - bo chodzi o ucieranie,zacieranie,tarcie itd.
                                Slowo to sie bierze z j,niemieckiego ( reiben ) czytaj " rajben"

                                > I ostatnie chyba słowa jakie mi przychodzą na myśl,to:
                                > - klapsztula?

                                - pddaje sie :) nie slyszalem

                                > - ferety?

                                - ciuchy,odziez,narzutki,plaszcze,odzienie itp.
                                Mowilo sie np. " zaloz jakis feret na siebie - bo zimno ".Wiadmo bylo,ze
                                trzeba narzciic na siebie jaks kurtke lub cokolwiek.Kobiety np. plachte :)

                                > - bambetle? - nie slyszalem :)

                                > Pozdrawiam Hogata

                                rowniez pozdrowienia serdeczne

                                radca

                                > p.s. Tak trochę ciekawi mnie, ile macie lat Radco i Batonie?
                                > Jeśli to oczywiście nie tajemnica,

                                - nie ma tajemnicy i tak prawie wszyscy wiedza :)))
                                Mam 50 lat ( az wierzyc mi sie nie chce :))) a pamietam jak np. plywalem
                                z moim dziadkiem PROMEM przez Wisle w Fordonie.Nie bylo wtedy jeszcze
                                sprawnego mostu na Wisle w Fordonie.Mialem wtedy 3 latka :)))
                                Pamietam jak siedzialem w kajucie i podziwialem Wisle :)


                                > bo mój podziw dla waszej wiedzy i pamięci jest ogromny!!!

                                - dzieki :)))
                                troche tam pamietam jeszcze,ale wiedzy to chyba za duzej nie mam :)
                                • Gość: Hogata Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.gdynia.mm.pl 03.04.03, 21:27
                                  I tak brawo:
                                  -ferety też podzielam zdanie,że to jakieś rzeczy ,narzuty itd.
                                  Natomiast:
                                  -bambetle- to bagaże, po kilka sztuk np.walizek,worków, woreczków
                                  ale, również nie pościelona pościel,kołdry, poduszki..
                                  -sztula - to kanapka, więc klapsztula - to podwójnie złożona kanapka,taką się
                                  bierze do szkoły, do pracy
                                  p.s. Ja mieszkałam w centrum na ul. Gdańskiej. W latach
                                  siedemdzisiątych,będąc małym dzieckiem , pojechałam do Fordonu oglądać z
                                  wielkiego mostu powódź.
                                  Pozdrawiam Hogata
                                  • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 03.04.03, 22:33
                                    Gość portalu: Hogata napisał(a):

                                    > I tak brawo:
                                    > -ferety też podzielam zdanie,że to jakieś rzeczy ,narzuty itd.
                                    > Natomiast:
                                    > -bambetle- to bagaże, po kilka sztuk np.walizek,worków, woreczków
                                    > ale, również nie pościelona pościel,kołdry, poduszki..

                                    - " bety " nie zascielone :)

                                    > -sztula - to kanapka, więc klapsztula - to podwójnie złożona kanapka,taką się
                                    > bierze do szkoły, do pracy

                                    - "sklapnieta " :)

                                    > p.s. Ja mieszkałam w centrum na ul. Gdańskiej. W latach
                                    > siedemdziesiątych,będąc małym dzieckiem , pojechałam do Fordonu oglądać z
                                    > wielkiego mostu powódź.

                                    - j tak,pamietam te coroczne powodzie w Fordonie.Woda wylewala,az do pol
                                    gory - blisko sklepu Pani Piaseckiej.

                                    Gospodarstwo Rolne Pana Sciery bylo cale zalane, a dom znajdowal sie tylko
                                    na wysepce.

                                    Woda podchodzila pod bloki mieszkalne " na Rybakach".

                                    Jadac za most - do Strzyzawy ; woda rozlewala sie szeroko na lakach.
                                    Wystawaly tylko konary " papenwaldu ".Zakret do Ostromecka by nieraz w wodzie.

                                    Pamietam wielkie iloscy kry.Zatory na moscie spietrzaly wode.Zachodzila obawa,
                                    ze uszkodza filary i most sie zawali.

                                    Kiedy opadala woda,znajdowalismy wiele ryb w dolkach.Ryby w tych czasach
                                    jeszcze " pachnialy ryba " :)

                                    > Pozdrawiam Hogata

                                    pozdrowienia
                                    radca
    • Gość: Wiktor Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.elblag.sdi.tpnet.pl 29.04.03, 09:38
      Bardzo dobra strona dla badaczy języka gwarowego.Osobiscie usmiałem się z
      niektórych wyrażeń uzywanych przeze mnie w dzieciństwie np. chruchlać.
      Jest jeszcze wiele słów i wyrażeń wówczas uzywanych. Znalazłem słowo pendel,
      ale był też pindel - tobołek, worek
      był cwetr= sweter ale uzywano też smentarz = cmentarz /może i bardziej logiczne
      określenie do smętny?/
      a na berlince była ferdeka

      a takie słowa jak:
      gicze np. wieprzowe
      klumpy - drewniane trepy
      klamoty - śmieci,szpargały,rupiecie
      fuksszwanc -krótka piła
      farfiks - niski, mały wózek towarowy na 4 kółkach
      harnatel - jak dobrze kojarzę drut albo spinka do włosów
      Gdzieś wyżej była szlojda czyli proca, ale to brzmiało właściwie szlojdra,
      guła - niedorajda
      Ponadto mój Tato uzywał wyrażenia:-"dyke luft" czyli zaduch od dicke Luft
      dosłownie ciężkie powietrze. Ja osobiście urodziłem się na Jachetkach lub
      Jacheciach czyli Jachcicach.A moja Babka zamiast "piwo jasne" mówiła "piwo
      widne" /niby to samo:-)))
      A pamietacie majtki z klapą?
      Jak na początku zadano pytanie - co oznacza słowo sklep,
      to ja zadaję pytanie:
      Co oznacza słowo PATYK?
      Pozdrawiam Was bardzo serdecznie
      Chyba najstarszy z Was Bydgoszczanin
      - 60-siona i 4 m-ce na karku:-((((
      • Gość: Hogata Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.gdynia.mm.pl 30.04.03, 12:38
        Witaj Wiktorze!!
        Prawda, że świetnie czyta się tą stronę o mowie w przedwojennej Bydgoszczy??!!!

        Mam nadzieję, że znam odpowiedź na twoje pytanie.
        Patyk- to zagródka w chlewiku dla zwierząt hodowlanych np.świń
        Czy tak ??!!
        Pozdrawiam Hogata
        • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 30.04.03, 12:45
          Gość portalu: Hogata napisał(a):

          > Witaj Wiktorze!!
          > Prawda, że świetnie czyta się tą stronę o mowie w przedwojennej
          Bydgoszczy??!!!
          >
          > Mam nadzieję, że znam odpowiedź na twoje pytanie.
          > Patyk- to zagródka w chlewiku dla zwierząt hodowlanych np.świń
          > Czy tak ??!!
          > Pozdrawiam Hogata

          - tak :)))
          i w takim patyku byli prosioki,knur,swinioki,albo locha :)))

          locha ? - wiecie co to jest ?

          pozdr.
          radca
        • Gość: Wiktor Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.elblag.sdi.tpnet.pl 05.05.03, 10:59
          Świetnie,z tym , że w moim fyrtlu patyk to był kurnik. Ale kura to też
          zwierzątko. Więc jeśli Ty Szanowna/y/ Hogato i Wielki Radca twierdzicie, że to
          chlewik, obórka - przyjmuję tę wersję z pokorą za właściwą.
          Pozdrawiam Was bardzo serdecznie
          Wiktor
      • heern Podobna gwara 13.06.04, 20:35
        Slowniki


        pl.wikipedia.org/wiki/Gwara_pozna%C5%84ska
        www.city.poznan.pl/mim/strony/slownik/index.html






    • radca " STECKA " 03.05.03, 12:45
      co oznaczalo slowo " stecka " ?

      radca
      • Gość: Wiktor Re: ' STECKA ' IP: *.elblag.sdi.tpnet.pl 05.05.03, 10:55
        jesli dobrze kojarzę, to ścieżka.
        pozdrowionka
        • radca Re: ' STECKA ' 05.05.03, 19:19
          Gość portalu: Wiktor napisał(a):

          > jesli dobrze kojarzę, to ścieżka.
          > pozdrowionka

          - tak,zgadza sie :)

          Stecka byla to sciezka,czesciej tak sie okreslalo na sciezke w ogrodku lub
          warzywniku.Mowilo sie do dzieci np. " nie lataj po grzadkach - tylko idz po
          stecce "

          :)))

          pozdrowienia
          radca
    • Gość: fred Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: 213.77.96.* 20.05.03, 08:03
      A kto z was puszczał drachla??? To była frajda!!!
      • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 20.05.03, 14:48
        Gość portalu: fred napisał(a):

        > A kto z was puszczał drachla??? To była frajda!!!

        - ja puszczalem drachla na polach :)

        Robilem z takiego szarego papieru oraz na klej z maki :) Nie zabardzo sie
        chcial wzbijac.Lecz niektorzy mieli fajne listewki i pergamin, ich drachle
        szybowaly wysoko - az milo bylo popatrzec.

        a jak juz mowa o drachlach - to moze ktos pamieta "centrofuge " ?

        radca
        • Gość: fred Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: w3cache.fordon.INTELINK.pl:* 22.05.03, 22:24
          radca napisał:

          > Gość portalu: fred napisał(a):
          >
          > > A kto z was puszczał drachla??? To była frajda!!!
          >
          > - ja puszczalem drachla na polach :)
          >
          > Robilem z takiego szarego papieru oraz na klej z maki :) Nie zabardzo sie
          > chcial wzbijac.Lecz niektorzy mieli fajne listewki i pergamin, ich drachle
          > szybowaly wysoko - az milo bylo popatrzec.
          >
          > a jak juz mowa o drachlach - to moze ktos pamieta "centrofuge " ?
          >
          > radca
          a jak żes za długo na polach lofrował i wóciłeś na szage to ojciec lał pyda az
          złoto, no nie?
          nie kojarze "centrofugi" . Jezeli to ma coś wspólnego z draclem, to może to
          był skrzynkowiec??
          • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 22.05.03, 22:28
            przepraszam, ale pomylilem z zabawa w "felge " :)

            pzdr.
            radca
            • Gość: fred Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: 213.77.96.* 27.05.03, 15:07
              Jasne, ganialo sie za obrecza z kola rowerowego z odpowiednio wygietym drutem.
              To se ne vrati...
              • radca " SZMANIA " 28.05.03, 21:47
                " szmania " - co to oznaczalo ?

                radca
                • radca " KAMLOT " 28.05.03, 21:53
                  " kamlot " - co to oznaczalo ?

                  radca
                  • radca " KANOLD " 28.05.03, 21:56
                    " kanoldy " - co to bylo ?

                    radca
                    • Gość: fred Re: ' KANOLD ' IP: 213.77.96.* 29.05.03, 16:16
                      A to byly takie cukierki, jak przez mgle pamietam cos podobnego do Werters
                      Orignal
                      • radca Re: ' KANOLD ' 29.05.03, 21:51
                        Gość portalu: fred napisał(a):

                        > A to byly takie cukierki, jak przez mgle pamietam cos podobnego do Werters
                        > Orignal

                        - slociutke,mleczno - kakaowe i rozlywajace sie w buzi :)
                        dzieci chcialy ,by ich smak kanolda pozostawal jak najdluzej.Bardzo wolne je
                        ssaly :)

                        radca
                  • Gość: fred Re: ' KAMLOT ' IP: 213.77.96.* 29.05.03, 16:19
                    radca napisał:

                    > " kamlot " - co to oznaczalo ?
                    >
                    > radca
                    kamlotem (czyli kamieniem) dostalem kiedys w glace, skonczylo sie na paru
                    szwach.
                    • radca Re: ' KAMLOT ' 29.05.03, 16:52
                      Gość portalu: fred napisał(a):

                      > radca napisał:
                      >
                      > > " kamlot " - co to oznaczalo ?
                      > >
                      > > radca

                      > kamlotem (czyli kamieniem) dostalem kiedys w glace, skonczylo sie na paru
                      > szwach.

                      - dokladnie tak :)))
                      dodam moze jeszcze,ze nieraz sie tak okreslalo twarde cukierki,ze to
                      sa "kamloty " :)))

                      pzdr.
                      radca

                      ps. no , a " szmania " ? - wiesz ?
                      • Gość: fred Re: ' KAMLOT ' IP: w3cache.fordon.INTELINK.pl:* 31.05.03, 20:36
                        radca napisał:

                        > Gość portalu: fred napisał(a):
                        >
                        > > radca napisał:
                        > >
                        > > > " kamlot " - co to oznaczalo ?
                        > > >
                        > > > radca
                        >
                        > > kamlotem (czyli kamieniem) dostalem kiedys w glace, skonczylo sie na paru
                        > > szwach.
                        >
                        > - dokladnie tak :)))
                        > dodam moze jeszcze,ze nieraz sie tak okreslalo twarde cukierki,ze to
                        > sa "kamloty " :)))
                        >
                        > pzdr.
                        > radca
                        >
                        > ps. no , a " szmania " ? - wiesz ?
                        nie obilo mi sie.
                        Hej, ten jezyk jest stale zywy :-)))))))))))
                        Dzis do warzywniaka na Gdanskiej wpadl facet, rzucil plastikowa skrzynke na
                        zaplecze i zawolal: xxxx przynioslem!
                        Co to jest xxxx?
                        • radca SZMANIA - to znaczylo... 31.05.03, 21:19
                          tak sie mowilo na czlowieka leworecznego.Skad pochodzi ten wyraz i dlaczego
                          akurat takie okreslenie ? - nie wiem do dzisiaj.Lecz jesli ktos powiedzial,
                          ze " ix jest szmania " - to wiadomo bylo,ze jest to leworeczny :)

                          pozdr.
                          radca
                          • Gość: fred Re: SZMANIA - to znaczylo... IP: w3cache.fordon.INTELINK.pl:* 01.06.03, 09:01
                            radca napisał:

                            > tak sie mowilo na czlowieka leworecznego.Skad pochodzi ten wyraz i dlaczego
                            > akurat takie okreslenie ? - nie wiem do dzisiaj.Lecz jesli ktos powiedzial,
                            > ze " ix jest szmania " - to wiadomo bylo,ze jest to leworeczny :)
                            >
                            > pozdr.
                            > radca
                            Nie mialem pewnie leworzecznych koloegow ;-).
                            Zgadles co gosc przyniosl do sklepu???
                            • radca " PLERY " ? 01.06.03, 12:25
                              Gość portalu: fred napisał(a):

                              > Zgadles co gosc przyniosl do sklepu???

                              - nie wiem,ale do sklepu dawniej przynosilo sie ;

                              kapuste,szmalec,haic :)

                              pzdr.
                              radca

                              ps. a co to bylo " plery " ?
                              • Gość: fred Re: ' PLERY ' ? IP: 213.77.96.* 02.06.03, 09:50
                                plery to dlugie wlosy.
                                Historyjki ze sklepem nie doczytales: facet przyniosl skrzynke, czyli kiste.
                                Kista mowilo sie rowniez na pake samochodu ciezarowego

                                Pozdrawiam
                                • radca KLAJTRY 02.06.03, 17:33
                                  Gość portalu: fred napisał(a):

                                  > plery to dlugie wlosy.
                                  > Historyjki ze sklepem nie doczytales: facet przyniosl skrzynke, czyli kiste.
                                  > Kista mowilo sie rowniez na pake samochodu ciezarowego
                                  >
                                  > Pozdrawiam

                                  - OK :)))

                                  Na pake samochodu - mowilismy KASTA .Siadalo sie na kaste :)
                                  Kista pomidorow,ogorkow itp.

                                  Ja kojarze sobie,ze male skrzynki - to byly kisty.Natomiast juz takie wieksze
                                  skrzynie - to mowilismy na to - kasty.

                                  a co to byly "KLAJTRY " ? oraz " SZTANY " ?

                                  pzdr.
                                  radca

                                  • Gość: fred Re: KLAJTRY IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.03, 22:56

                                    >
                                    > a co to byly "KLAJTRY " ? oraz " SZTANY " ?
                                    >
                                    > pzdr.
                                    > radca
                                    >
                                    Ano nie wiem co to klajtry, choc slowo mi brzmi nieobco.
                                    Sztany kojarza mi sie z rosyjskim tlumaczeniem twierdzenia Pitagorasa (pamietam
                                    to z Tajemnicy Zielonej Pieczeci Hanny Ozogowskiej):
                                    wo wsie storony rawny pitagorowy sztany, czyli
                                    w obie strony jednakowe spodnie pitagorasowe.

                                    czyli ze jak na trojkacie prostokatnym zrobisz nogawki to wyjdzie na to tyle
                                    samo materialu co na koszulke!!

                                    Czyzby wiec sztany to spodenki???
                                    • radca " GLANY " 02.06.03, 23:32
                                      Gość portalu: fred napisał(a):

                                      >
                                      > >
                                      > > a co to byly "KLAJTRY " ? oraz " SZTANY " ?
                                      > >
                                      > > pzdr.
                                      > > radca
                                      > >


                                      > Ano nie wiem co to klajtry, choc slowo mi brzmi nieobco.
                                      > Sztany kojarza mi sie z rosyjskim tlumaczeniem twierdzenia Pitagorasa
                                      (pamietam
                                      >
                                      > to z Tajemnicy Zielonej Pieczeci Hanny Ozogowskiej):
                                      > wo wsie storony rawny pitagorowy sztany, czyli
                                      > w obie strony jednakowe spodnie pitagorasowe.
                                      >
                                      > czyli ze jak na trojkacie prostokatnym zrobisz nogawki to wyjdzie na to tyle
                                      > samo materialu co na koszulke!!
                                      >
                                      > Czyzby wiec sztany to spodenki???

                                      - tak- "sztany " to byly spodnie,lecz nie pamietam czy nie mowilo sie tak na
                                      bardzo szerokie nogawki ?

                                      " KLAJTRY " - tak sie mowilo na dlugie wlosy,nieuczesane czesto i troche
                                      zapuszczone. Mowilo sie wtedy; " ale masz dlugie klajtry "
                                      lub np. " wez zrob cos z tymi twoimi klajtrami " :)))

                                      Teraz pytanie ; co to byly " GLANY " ?

                                      pozdr.
                                      radca

                                      ps. oczywiscie to moglo byc juz w czasach powojennych
                                      • radca " KARA " 09.06.03, 00:50
                                        co to oznaczalo ?

                                        radca
                                        • Gość: fred Re: ' KARA ' IP: 213.77.96.* 11.06.03, 08:03
                                          radca napisał:

                                          > co to oznaczalo ?
                                          >
                                          > radca
                                          Tak polonusy w Chicago mowia na samochod, ale pewnie nie o to chodzi...
                                          • radca Re: ' KARA ' 11.06.03, 21:41
                                            Gość portalu: fred napisał(a):

                                            > radca napisał:
                                            >
                                            > > co to oznaczalo ?
                                            > >
                                            > > radca


                                            > Tak polonusy w Chicago mowia na samochod, ale pewnie nie o to chodzi...

                                            - cos kolo tego :)
                                            Kara - to byla poprostu taczka.

                                            Lecz pozniej zaczeto rowniez potocznie okreslac tak auta.Slyszalem kiedys
                                            w Charkowie - jak mowil ktos na auto " taczka " :) az sie zdziwilem - bo to
                                            po polsku brzmialo.Chodzilo w tym przypadku o stare auto.

                                            Natomiast w Niemczech slyszalo sie " alte kare " ( stara taczka :) - rowniez
                                            na auto.

                                            pozdrowienia
                                            radca


                                      • Gość: fred Re: ' GLANY ' IP: 213.77.96.* 11.06.03, 08:02
                                        Dla mnie glany to takie antyskinowe obuwie, ale pewnie w starych dobrych
                                        czasach znaczylo co innego
                                        >
                                        > Teraz pytanie ; co to byly " GLANY " ?
                                        >
                                        > pozdr.
                                        > radca
                                        >
                                        > ps. oczywiscie to moglo byc juz w czasach powojennych
                                        • radca Re: ' GLANY ' 11.06.03, 21:45
                                          Gość portalu: fred napisał(a):

                                          > Dla mnie glany to takie antyskinowe obuwie, ale pewnie w starych dobrych
                                          > czasach znaczylo co innego

                                          - i to sie by zgadzalo.Slyszalo sie od pewnych " takich mlodych " -
                                          " uwazaj bo dostaniesz z glana " - co oznaczalo w gwarze ulicznej ;
                                          " uwazaj - bo dostaniesz z buta" .

                                          No coz.... juz sie mlodziez ustatkowala :) i cale szczescie

                                          pozdr.
                                          radca
                                          • Gość: Fred Fefry IP: 213.77.96.* 12.06.03, 07:40
                                            A miewałeś fefry??
                                            • radca Re: Fefry 13.06.03, 17:12
                                              Gość portalu: Fred napisał(a):

                                              > A miewałeś fefry??

                                              - " fefra miec " oznaczalo,ze ktos ma stracha i boi sie :)

                                              pozdrowienia
                                              radca
                                              • radca fefra miec :))) 13.06.03, 17:22
                                                Jesli chodzi o " fefra " ?

                                                Ukaze ciekawa historie z Moskwy ( sprzed kilku lat :)

                                                Poszedlem w niedziele rano na zakupy po godz, 7:00 do kiosku.Bylo to cos w
                                                rodzaju bydgoskiej Halii Targowej.Bylo bardzo pusto,lecz kioski ( magaziny )
                                                byly juz otwarte.Nagle podeszlo do mnie dwoch osilkow.Ubrani w mundury "nato",
                                                buty skurzane, glowy lyse.Czuc bylo won alkoholu.Oprocz mnie i ich - nie bylo
                                                nikogo w poblizu.Scisneli mnie z obu stron i rzekli ;
                                                " my banditi ".

                                                Co zrobic w takiej sytuacji ? Na " fefra " nie bylo czasu.

                                                Spojrzalem sie na nic i sie rozesmialem glosno oraz wypowiedzialem ze smiechem:
                                                " ja toze " :)))

                                                Poklepali mnie po plecach i poszli dalej.Ja pozostalem i dopiero wtedy
                                                uswiadomilem sobie,ze......

                                                radca
              • Gość: fred Pachta... IP: 213.77.96.* 17.06.03, 07:57
                nie proponuje szabru, bo za to mozna isc do kicia ale moze by tak na pachte sie
                wybrac???zaczyna sie sezon :-)
                • radca Re: Pachta... 18.06.03, 22:54
                  Gość portalu: fred napisał(a):

                  > nie proponuje szabru, bo za to mozna isc do kicia ale moze by tak na pachte
                  sie
                  >
                  > wybrac???zaczyna sie sezon :-)

                  - faktycznie, szaber jest przestepstwem.
                  " pachta " ? :)))

                  Opowiem pewien przyklad,ktory zaslyszalem i mowi on o czasach przedwojennych;

                  " pewnego dnia ludzie we wsi umowili sie,ze pojda w nocy do Pana ( dziedzica)
                  na pachte do sadu.Poszli wieczorem do sadu.Weszli przez dziure plocie.
                  Nazrywali owocow i postanowili wracac.Lecz nie mogli trafic na dzure.Chodzili
                  wzdluz calego plotu - dziury nie bylo.Jak to sie moglo stac ? Byla dziura i
                  nie ma dziury ? Nad ranem gdy zaczelo sie rozjasniac - zobaczyli,ze jest
                  dziura, a przy niej stoi Dziedzic.Ludzie mowili,ze dziedzic ma uklady
                  z diablem i to on pilnuje jego majatku "

                  Tak sie zakonczyla jedna z "pacht" :)

                  pozdrowienia
                  radca
                  • Gość: fred Co z wątkiem IP: 213.77.96.* 25.07.03, 08:13
                    Chyba kojfnął!
                    • radca Re: Co z wątkiem 25.07.03, 18:26
                      Gość portalu: fred napisał(a):

                      > Chyba kojfnął!

                      - "kojfnal " ?
                      to chyba cos w stylu : " kopna w kalendarz " , " lub " pokazal numer
                      butow " ?

                      - czyli " umarl " ? lub lagodniej okreslajac ; " padl " ?

                      pozdrowienia
                      radca
                      • nokiw Re:kochani Bydgoszczanie 25.07.03, 22:21
                        radca napisał:

                        > Gość portalu: fred napisał(a):
                        >
                        > > Chyba kojfnął!
                        >
                        > - "kojfnal " ?
                        > to chyba cos w stylu : " kopna w kalendarz " , " lub " pokazal numer
                        > butow " ?
                        >
                        > - czyli " umarl " ? lub lagodniej okreslajac ; " padl " ?
                        >
                        > pozdrowienia
                        > radca

                        Witam sedecznie

                        Kojtfnoł - może być "zmarł" i też tak było ale używało się
                        również tego określenia do "wywrócił się"!
                        czytam z nostalgią i łzą w oko, wszystkie Wasze zagadki.
                        Jako przeflacowany Bydgoszczanin na Kresy, którego ukraśem
                        już zwą, tęsknię za Brdą, Konopną i Szwederowem.
                        Wielka szkoda, że wątek się kończy.
                        Serdeczne pozdrowienia z Zamościa. noki
                        • radca Re:kochani Bydgoszczanie 25.07.03, 22:40
                          nokiw napisał:

                          > radca napisał:
                          >
                          > > Gość portalu: fred napisał(a):
                          > >
                          > > > Chyba kojfnął!
                          > >
                          > > - "kojfnal " ?
                          > > to chyba cos w stylu : " kopna w kalendarz " , " lub " pokazal numer
                          > > butow " ?
                          > >
                          > > - czyli " umarl " ? lub lagodniej okreslajac ; " padl " ?
                          > >
                          > > pozdrowienia
                          > > radca
                          >
                          > Witam sedecznie
                          >
                          > Kojtfnoł - może być "zmarł" i też tak było ale używało się
                          > również tego określenia do "wywrócił się"!
                          > czytam z nostalgią i łzą w oko, wszystkie Wasze zagadki.
                          > Jako przeflacowany Bydgoszczanin na Kresy, którego ukraśem
                          > już zwą, tęsknię za Brdą, Konopną i Szwederowem.
                          > Wielka szkoda, że wątek się kończy.
                          > Serdeczne pozdrowienia z Zamościa. noki

                          - Witaj Nokiw

                          Zagladaj i badz wsrod swoich dawnych i nowych.Ten watek jeszcze zyje i czekaj..
                          niech ja tylko sie troche " obrobie" i bede mial wiecej czasu wolnego
                          ( szczegolnie jak przyjdzie slota i "plucha " - to i " przyjdzie do glowy "
                          wiecej slowek i powiedzonek.

                          pisz, pisz i pisz - a i my bedziemy pisali :-)

                          pozdrowienia serdeczne dla Zamoscia i oczywiscie Ciebie
                          radca
                          • nokiw Re:Bywać, w Bydgoszczy to ogromna frajda!!!! 26.07.03, 14:55
                            Witam serdecznie

                            Jako, że moja cała rodzina pochodzi
                            i jest w Bydgoszczy przyjeżdżam
                            do mamy i rodzeństwa.
                            Mimo, że zawsze jestem za krótko!!!
                            nie mogę sobie odmówić odwiedzania
                            "starych" kątów a, że człowiek zaczyna
                            się robić "wiekowy" nostalgia wszechobecna!
                            Jednak się zmienia kochana Bydgoszcz i tam
                            gdzie grałem w "kluchę" teraz rosną bloki.
                            Bydgoszcz zawsze zostanie moim Miastem!
                            noki
                            • radca Re:Bywać, w Bydgoszczy to ogromna frajda!!!! 26.07.03, 16:30
                              nokiw napisał:

                              > Witam serdecznie
                              >
                              > Jako, że moja cała rodzina pochodzi
                              > i jest w Bydgoszczy przyjeżdżam
                              > do mamy i rodzeństwa.
                              > Mimo, że zawsze jestem za krótko!!!
                              > nie mogę sobie odmówić odwiedzania
                              > "starych" kątów a, że człowiek zaczyna
                              > się robić "wiekowy" nostalgia wszechobecna!
                              > Jednak się zmienia kochana Bydgoszcz i tam

                              - czyli grales w " klipe " ?
                              no i moze w " dwa ognie " ?

                              pozdrowienia
                              radca
                              > gdzie grałem w "kluchę" teraz rosną bloki.
                              > Bydgoszcz zawsze zostanie moim Miastem!
                              > noki
                              • nokiw Re:gra w 'kluchę, kluskę slang bydgoski 27.07.03, 11:36
                                Witam serdecznie, Radco przemiły.

                                Gra w kluskę charakteryzowała się tym, że;
                                rysowało się koło pi razy drzwi 1,5m
                                miało się kij "palant" a kluska? to mały zaostrzony
                                obustronnie kawałek drewna (coś w rodzaju cienkiego oscypka)
                                Za pomocą tegoż palanta wybijało się w pole z koła kluchę im dalej
                                tym lepiej. Jeżeli przeciwnik złapał kluchę w jedną lub drugą rękę
                                była tzw. kammpa, już nie pamiętam ile to było punktów.
                                Przeciwnik miał wrzucić kluskę do koła a broniacy mógł bronić
                                palantem przed tą wrzutką kluski. Jeżeli kluska spadła poza
                                kołem na skutek rzutu lub odbicia palentem, broniący miał okazję
                                się pokazać co potrafi z kluską zrobić. Uderzając w leżącą kluskę
                                której końce były przecież w powietrzu, mógł umiejętnym ruchem
                                podbić kluskę w powietrze i wyczyniać z tą kluską powietrzne ewolucje.
                                Każde uderzenie w kluskę było punktowane.
                                Rachunki prowadziło się rysując na piasku tabelę.
                                Wrzucenie kluski do środka było równoznaczne ze zmianą w kole.
                                Kammpa była również odpowiednikiem gry w palanta tz. w klipę.
                                Tylko tutaj była linia i drużyna oraz stację, była to odmiana
                                baseballa w okrojonej wersji, tak mi się wydaje, cóż to prawie 50 lat!
                                A więc mogę różnicować pojęcia które mogą być nieadekwatne.
                                Proszę o uściślenie jezeli odczucia Państwa są deczko inne.
                                W dwa ognie grałem najczęściej w szkole nr 27 przy Małgorzaty Fornalskiej
                                no i oczywiście na Konopnej z dziewczynami toczyliśmy zażarte boje.
                                Z pozdrowieniami, zagorzały bydgoszczak. noki
                              • Gość: fordon Re:Bywać, w Bydgoszczy to ogromna frajda!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 02.09.03, 10:02
                                byłem mieszkancem Fordonu i Bydgoszczy.W Fordonie chodziłem na umerleja
                                puszczać drahle oczywiście brałem z domu glanie z smalcem. Na grzyby to tylko
                                w kurzle.dom się kietowało.buty były wyglansowane,jo ni się mówiło. Grałem w
                                klipe palanta skakałem w chłopka.Jadało się anitop i pierdziołki.Chodziło sie
                                na pahte. Pozdrawiam i czekam na kontakt z prawdziwym Fordunikiem
                                • radca Re:Bywać, w Bydgoszczy to ogromna frajda!!!! 02.09.03, 14:54
                                  Gość portalu: fordon napisał(a):

                                  > byłem mieszkancem Fordonu i Bydgoszczy.W Fordonie chodziłem na umerleja
                                  > puszczać drahle oczywiście brałem z domu glanie z smalcem. Na grzyby to tylko
                                  > w kurzle.dom się kietowało.buty były wyglansowane,jo ni się mówiło. Grałem w
                                  > klipe palanta skakałem w chłopka.Jadało się anitop i pierdziołki.Chodziło sie
                                  > na pahte. Pozdrawiam i czekam na kontakt z prawdziwym Fordunikiem

                                  -witaj fordunioku :)))

                                  na umerleja to latalim jeszcze zimum na lyzwy :)))
                                  Mielismy takie najpierw saneczkowe ( dwusladowe) , a pozniej przykrecane do
                                  zelowek i na zakretach - to sie zelowy odrywaly.

                                  a zjezdzales tez z gory kolo Piaseckiej ? a znasz te gory na piaskach kolo
                                  ogrodka jordanowskiego ?

                                  KURZLE.... :))) pamietam

                                  ech... te pachty :)))

                                  a glinianke znasz ?


                                  pozdrowienia

                                  radca


                            • Gość: Danka Re:Bywać, w Bydgoszczy to ogromna frajda!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.04, 19:59
                              Popieram! Też wyjechałam 13 lat temu w tzw. świat i kiedy czasami chodzę po moim rodzinnym mieści to mam wrażenie, że ,, nogi same mnie niosą!
    • Gość: mormon_ski Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.tvgawex.pl 17.08.03, 05:19
      Słowo "sklep" oznaczało oczywiście piwnicę! Jest jeszcze cały zestaw słów
      używanych w języku potocznym przez mieszkańców Bydgoszczy Wystarczy zajrzeć do
      tryptyku bydgoskiego J.S Kamińskiego pt: "Most Królowej Jadwigi"! POZDRAWIAM!!!
    • mormon_ski Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 17.08.03, 05:24
      piwnica! piwnica, piwnica!!!!!!!!!!!
      • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 17.08.03, 09:55
        mormon_ski napisał:

        > piwnica! piwnica, piwnica!!!!!!!!!!!

        - " nie rojbruj tyle, jeno zejdz do sklepu po kartofle, a ino dobrze zarygluj
        potym - bo kejtry jeszcze tam wlecom i wyniesom co "

        pozdrowienia
        radca
        • Gość: Europejka Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.dip.t-dialin.net 17.08.03, 20:21
          radca napisał:

          > - " nie rojbruj tyle, jeno zejdz do sklepu po kartofle, a ino dobrze zarygluj
          > potym - bo kejtry jeszcze tam wlecom i wyniesom co "
          >
          > pozdrowienia
          > radca

          Radco, ty to prawdziwa encyklopedia!:) Biegly znawca jezyka starej Bydgoszczy!:)
          Oczywiscie twoje zdanie wyzej rozumiem :))
          Przeczytalam wszystkie wypowiedzi (dopiero dzisiaj zajrzalam do tego watku -
          super!!!!!), usmialam sie do lez, poniewaz wiekszosc slow byla mi znana; i mam
          cos do dodania. Ciekawa jestem, czy ktos to zna?
          Co to jest GZIK, albo zdrobniale GZICZEK ?? (slowo znane chyba tylko w
          pomorskiem..)

          pozdrawiam



          • radca ' GZIK ' 17.08.03, 22:19
            Gość portalu: Europejka napisał(a):

            > radca napisał:
            >
            > > - " nie rojbruj tyle, jeno zejdz do sklepu po kartofle, a ino dobrze zaryg
            > luj
            > > potym - bo kejtry jeszcze tam wlecom i wyniesom co "
            > >
            > > pozdrowienia
            > > radca
            >


            > Radco, ty to prawdziwa encyklopedia!:) Biegly znawca jezyka starej
            > Bydgoszczy!:
            > )
            > Oczywiscie twoje zdanie wyzej rozumiem :))
            > Przeczytalam wszystkie wypowiedzi (dopiero dzisiaj zajrzalam do tego watku -
            > super!!!!!), usmialam sie do lez, poniewaz wiekszosc slow byla mi znana; i
            > mam cos do dodania. Ciekawa jestem, czy ktos to zna?
            > Co to jest GZIK, albo zdrobniale GZICZEK ?? (slowo znane chyba tylko w
            > pomorskiem..)
            >
            > pozdrawiam

            - Witam serdecznie Europejko i kazdego z osobna

            Pozwol,ze moze zanim zaczne analizowac odpowiedz na Twoje slowo " GZIK " -
            opisze pewna sprawe.

            Jestem Bydgoszczaninem, lecz z urodzenia " FORDONIAKIEM " :-)
            Mam jeszcze piecioro rodzenstwa - oczywiscie mlodsi odemnie.Jeden z moich
            braci ( mlodszy juz o 11 lat ) powiedzial do mnie kilka lat temu :
            " wiesz co.... juz czas,abys ta +fordonska gatke + zlikwidowal u siebie ".

            Brat jako mlodszy o 11 lat - juz mniej slyszal z dawnej " bydgoskiej i
            fordonskiej gwary ". Malo tego, pamietam rowniez jak w szkole podstawowej -
            niektorzy nauczyciele mowili nam,ze to " wiejska gatka " i nalezy sie poslugiwac
            jezykiem czystym i poetyckim.

            Nie mialem nigdy problemow z jezykiem polskim ( tak mi sie przynjmniej wydaje:)
            lecz z wielka przyjemnoscia lubilem porozmawiac - gdzie tylko sie dalo -
            wlasnie naszym dawnym dialektem ( gwara ). Tak bardzo wtedy bylo " swojsko "
            i tak bardzo czulo sie wtedy,ze kest sie " wsrod swoich " :-)

            niestety....(: to juz zanika i coraz mniej slyszy sie GWARE BYDGOSKA.

            Bedac w Austrii.... slychac czesto w roznych publicznych wypowiedziach -
            pare slow z dialektu :) Nikt tego nie krytykuje ,a wrecz przeciwnie nadaje
            temu swoisty i mily klimat - taki ludzki poprostu.

            Moze teraz postaram sie odpowiedziec na Twoje pytanie Europejko.

            " GZIK " - hmmm... ?

            Slyszalem,ze mowilo sie np. tak ; " co sie tak gzisz " ?
            lub : " ale tyn Jachu sie gzi do ty Wandy od Kaplicow " ( imie umowne )

            " GZIC SIE " - znaczalo to,ze ktos sie przymilal do cichej sympatii lub
            jak kto woli + zalecal + .

            Czy o to Tobie chodzilo Europejko " ?

            pozdrowienia
            radca

            ps. :-)))))
            • Gość: Europejka Re: ' GZIK ' IP: *.dip.t-dialin.net 18.08.03, 00:08
              radca napisał:

              >
              > - Witam serdecznie Europejko i kazdego z osobna
              >
              > Pozwol,ze moze zanim zaczne analizowac odpowiedz na Twoje slowo " GZIK " -
              > opisze pewna sprawe.
              >
              > Jestem Bydgoszczaninem, lecz z urodzenia " FORDONIAKIEM " :-)
              > Mam jeszcze piecioro rodzenstwa - oczywiscie mlodsi odemnie.Jeden z moich
              > braci ( mlodszy juz o 11 lat ) powiedzial do mnie kilka lat temu :
              > " wiesz co.... juz czas,abys ta +fordonska gatke + zlikwidowal u siebie ".
              >
              > Brat jako mlodszy o 11 lat - juz mniej slyszal z dawnej " bydgoskiej i
              > fordonskiej gwary ". Malo tego, pamietam rowniez jak w szkole podstawowej -
              > niektorzy nauczyciele mowili nam,ze to " wiejska gatka " i nalezy sie
              poslugiwa
              > c
              > jezykiem czystym i poetyckim.
              >
              > Nie mialem nigdy problemow z jezykiem polskim ( tak mi sie przynjmniej
              wydaje:)
              > lecz z wielka przyjemnoscia lubilem porozmawiac - gdzie tylko sie dalo -
              > wlasnie naszym dawnym dialektem ( gwara ). Tak bardzo wtedy bylo " swojsko "
              > i tak bardzo czulo sie wtedy,ze kest sie " wsrod swoich " :-)
              >
              > niestety....(: to juz zanika i coraz mniej slyszy sie GWARE BYDGOSKA.
              >
              > Bedac w Austrii.... slychac czesto w roznych publicznych wypowiedziach -
              > pare slow z dialektu :) Nikt tego nie krytykuje ,a wrecz przeciwnie nadaje
              > temu swoisty i mily klimat - taki ludzki poprostu.
              >
              > Moze teraz postaram sie odpowiedziec na Twoje pytanie Europejko.
              >
              > " GZIK " - hmmm... ?
              >
              > Slyszalem,ze mowilo sie np. tak ; " co sie tak gzisz " ?
              > lub : " ale tyn Jachu sie gzi do ty Wandy od Kaplicow " ( imie umowne )
              >
              > " GZIC SIE " - znaczalo to,ze ktos sie przymilal do cichej sympatii lub
              > jak kto woli + zalecal + .
              >
              > Czy o to Tobie chodzilo Europejko " ?
              >
              > pozdrowienia
              > radca
              >
              > ps. :-)))))

              Radco, ja tez nie zauwazylam, bys mial problemy z j.polskim :))
              Opisywane przez ciebie znaczenie slowa GZIC SIE (:)))) - znam tez i ciekawa
              jestem, jaka jest etymologia tego slowa?
              Tak sie zastanawialam, jak bedzie brzmial imieslow tego smiesznego slowa,
              i sie usmialam; posluchaj: gziczac sie, gziczywszy sie :)))
              A odnosnie mojego pytania, to nie jest to znaczenie, o jakie mi chodzilo, ale
              podpowiem troche, ze nie chodzi tu o czasownik, tylko o rzeczownik GZIK....

              pozdrawiam

              P.S. A znasz takie powiedzenie "austriackie gadanie"? :)
              (to stary zwrot galicyjski, jednak kiedys slyszalam go nawet
              w "Wiadomosciach":))
              • Gość: fred Re: ' GZIK ' IP: 213.77.96.* 26.08.03, 08:35
                gzik to (przynajmniej w Poznaniu i okolicach) twarożek ze szczypiorkiem. W
                Bydgoszczy tego okreslenia nie słyszałem

                pzdrw
                • Gość: €uropejka Re: ' GZIK ' IP: *.dip.t-dialin.net 26.08.03, 14:00
                  Gość portalu: fred napisał(a):

                  > gzik to (przynajmniej w Poznaniu i okolicach) twarożek ze szczypiorkiem. W
                  > Bydgoszczy tego okreslenia nie słyszałem
                  >
                  > pzdrw

                  Bingo!
                  Ja to slowo znam od starszych osob; faktycznie z okolic miedzy
                  Poznaniem a Bydgoszcza, wiec moze rzeczywiscie "wyszlo" ono
                  z Poznania, ale spotkalam pare osob w Bydgoszczy tez
                  znajacych gziczek ;)
                  pozdr.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja