Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo.....?

    • Gość: Eugene Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.awacom.pl 30.08.03, 12:34
      Słowo sklep oznaczał - piwnicę,
    • Gość: fred Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: 161.90.178.* 01.09.03, 16:35
      Alesmy sie naszlabrotali na tym forum, no nie?
      • radca KLAFCI 02.09.03, 15:45
        co to oznaczalo ?

        radca
        • radca KLOTY 02.09.03, 21:21
          co to oznaczalo dawniej ?

          radca
        • Gość: fred Re: KLAFCI IP: 213.77.96.* 04.09.03, 16:42
          pewnie to samo co szlabrotac (choc pewnie o bardziej plotkarskim charakterze)
          • radca Re: KLAFCI 04.09.03, 17:25
            Gość portalu: fred napisał(a):

            > pewnie to samo co szlabrotac (choc pewnie o bardziej plotkarskim charakterze)

            - nie,nie - nie o plotkarskim charakterze :)

            " klafcic" - to oznaczalo ( przynajmniej ja tak rozumialem), ze spotykaly sie
            ze soba osoby ( bardziej kobiety ) - by sobie pobajdurzyc :)
            pogawedzic, a raczej " poklafcic troszeczke "

            ot ... takie sobie pogaduszki - jak juz sie pobrabialy i nie mialy co robic.

            " kumoszki sobie poklafcily nieraz przy zapiecku " :)

            noooo, ale i ploteczki - tez przy okazji sie przekazywalo lub uslyszalo :)

            pozdrowienia
            radca

            ps. a i mlyko sie nieraz na kregach przypalilo i trza bylo sola posypywac :)
            • radca WEGIEL 06.09.03, 21:21
              chodzi oczywiscie o nazwe i z kreska - nie czarny lub drzewny wegiel.
              nazwa miekko wymiawiana :)

              radca
              • Gość: €uropejka Re: WEGIEL IP: *.dip.t-dialin.net 06.09.03, 22:12
                radca napisał:

                > chodzi oczywiscie o nazwe i z kreska - nie czarny lub drzewny wegiel.
                > nazwa miekko wymiawiana :)
                >
                > radca

                np. kukać zza węgła?
                węgieł to chyba narożnik domu, czyż tak?
                • radca Re: WEGIEL 06.09.03, 22:34
                  Gość portalu: €uropejka napisał(a):

                  > radca napisał:
                  >
                  > > chodzi oczywiscie o nazwe i z kreska - nie czarny lub drzewny wegiel.
                  > > nazwa miekko wymiawiana :)
                  > >
                  > > radca
                  >
                  > np. kukać zza węgła?
                  > węgieł to chyba narożnik domu, czyż tak?

                  - BINGO :)))

                  wykukiwac zza wegla,
                  rowniez robilo sie takie wegielki przy oknach

                  czyli cos w rodzaju naroznika lub tzw. uskoku w murze

                  pzdr.
                  radca
    • Gość: puro Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.03, 00:05
      Jako chłopiec chodziłem do sklepu powegiel i kartofle ( nie ziemniaki), a do
      składu Pani Weglikowskiej na rogu Zduny i Sienkiewicza po chleb i kanoldy.
      • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 21.09.03, 16:43
        Gość portalu: puro napisał(a):

        > Jako chłopiec chodziłem do sklepu powegiel i kartofle ( nie ziemniaki), a do
        > składu Pani Weglikowskiej na rogu Zduny i Sienkiewicza po chleb i kanoldy.

        - tak, kartofle mowilismy wtedy zamiast ziemniaki :)
        ech... te kanoldy, albo landrynki lub takie duze okragle lizaki w kolorze
        czerwonym

        w takim Skladzie, to bylo w czym wybierac :)

        pozdrowienie
        radca
        • radca KWYRLAC 23.09.03, 22:54
          co to oznaczalo ?

          radca
          • Gość: simonides Re: KWYRLAC IP: *.dip.t-dialin.net 25.09.03, 00:14
            :-))
            Odkrylem ten watek dopiero dzisiaj...
            Kwyrlac - to chyba mieszac, miksowac albo ucierac, jezeli dobrze pamietam...
            • radca Re: KWYRLAC 25.09.03, 00:18
              Gość portalu: simonides napisał(a):

              > :-))
              > Odkrylem ten watek dopiero dzisiaj...
              > Kwyrlac - to chyba mieszac, miksowac albo ucierac, jezeli dobrze pamietam...

              - tak,zgadza sie :)))
              byl taki kwyrlok i sie tym kwyrlokiem kwyrlowalo - czyli mieszalo lub jak
              kto woli - miksowalo.

              np. pudynk wsypany do mleka

              pozdrowienia
              radca
              • Gość: simonides Re: KWYRLAC IP: *.dip.t-dialin.net 25.09.03, 00:24
                ? Taka szybka odpowiedz o tak poznej porze...
                A co znaczylo slowo "berlinka" ?
                A slowa "wej" i "rychtych" ?
                ;-))))))))
                • radca Re: KWYRLAC 25.09.03, 00:30
                  Gość portalu: simonides napisał(a):

                  > ? Taka szybka odpowiedz o tak poznej porze...
                  > A co znaczylo slowo "berlinka" ?
                  > A slowa "wej" i "rychtych" ?
                  > ;-))))))))

                  - berlinka ? to byla chyba barka rzeczna
                  wej ?

                  " o wej, paczta jaki geroj " - :)))
                  to cos w rodzaju, wejrzyjta sie

                  rychtyk ?
                  " ale zes to rychtyk,aby zrobil " ? czyli czy dokladnie ?

                  pozdr.
                  radca
                  • Gość: simonides Re: KWYRLAC IP: *.dip.t-dialin.net 25.09.03, 00:37
                    Berlinka to faktycznie barka rzeczna, wej - uwazaj (w sensie pogrozenia
                    palcem), lub - slusznie!- podziwu; rychtych - prawidlowo, poprawnie, dobrze...
                    ;-))
                    • radca Re: KWYRLAC 25.09.03, 00:41
                      Gość portalu: simonides napisał(a):

                      > Berlinka to faktycznie barka rzeczna, wej - uwazaj (w sensie pogrozenia
                      > palcem), lub - slusznie!- podziwu; rychtych - prawidlowo, poprawnie, dobrze..

                      - wej rowniez oznaczal cos w rodzaju + przyjrzyj sie +
                      po pogrozeniu palcem mowilo sie: ino mi sie przyjzyj - czyli + o wej +

                      :)
                      radca
                  • Gość: simonides Re: KWYRLAC IP: *.dip.t-dialin.net 25.09.03, 00:53
                    Tak mowiono na kawalerzystow, ktorzy wtedy czesto cwiczyli jazde konna na polu
                    ulanskim - dzisiejszym Bloniu...
                • Gość: simonides Re: KWYRLAC IP: *.dip.t-dialin.net 25.09.03, 00:33
                  ... Jeszcze jedno slowo z przedwojennej Bydgoszczy, ktore z cala pewnoscia nie
                  pochodzi z niemieckiego: "hejheje". Czy ktos wie, co to w latach 20- tych i 30-
                  stych oznaczalo ?
                  • radca Re: KWYRLAC 25.09.03, 00:42
                    Gość portalu: simonides napisał(a):

                    > ... Jeszcze jedno slowo z przedwojennej Bydgoszczy, ktore z cala pewnoscia
                    nie
                    > pochodzi z niemieckiego: "hejheje". Czy ktos wie, co to w latach 20- tych i
                    30-
                    >
                    > stych oznaczalo ?

                    - tego nie wiem i nie slyszalem

                    radca
                  • radca Re: KWYRLAC 25.09.03, 00:44
                    Gość portalu: simonides napisał(a):

                    > ... Jeszcze jedno slowo z przedwojennej Bydgoszczy, ktore z cala pewnoscia
                    nie
                    > pochodzi z niemieckiego: "hejheje". Czy ktos wie, co to w latach 20- tych i
                    30-
                    >
                    > stych oznaczalo ?

                    - moze oznaczalo to - jak sie chcialo kogos pogonic ,ze juz jest czas do
                    wyjscia ?

                    radca
                    • Gość: grzelgrz Kacerki IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 26.10.03, 21:13
                      Zimno już aż kacerki pozamarzały
                      Nie chciało mi sie przeglądać czy to już było, ale co to znaczy KTO WIE?
                      • radca Re: Kacerki 27.10.03, 15:34
                        Gość portalu: grzelgrz napisał(a):

                        > Zimno już aż kacerki pozamarzały
                        > Nie chciało mi sie przeglądać czy to już było, ale co to znaczy KTO WIE?

                        - kacerki ?
                        nie moge sobie z niczym skojarzyc i nie pamietam - bym cos takiego slyszal

                        chyba,ze ma to cos z niemieckiej wymowy i chodziloby o kotki ?

                        radca
                        • Gość: grzelgrz Re: Kacerki IP: 62.244.137.* 29.10.03, 17:41
                          Kacerki to takie małe kałuże które najszybciej zamarzają. Tak znam to z mojego
                          domu rodzinnego.
                          • Gość: gzgzgzzz Re: gzik vs. gzic IP: *.ipt.aol.com 21.11.03, 03:21
                            Gzik to rzeczownik.

                            Gzic sie = tyle co chedozyc, tylko wyrazone oglednie.

                            Z filmu z glosem pokutnika, pradziada przesladujacego Pogorzelskiego:
                            "Panie Pgorzelski, pan sie na sianie z podwika gzisz, a ja gore!"
                            • wchodzi Re: gzik vs. gzic 03.03.04, 21:57
                              gzik to twaróg + śmietana + szczypiorek + kartofle w mundurkach .
                              Jadłem to także w Niemczech "miam-miam"
    • Gość: kajtek Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: 153.19.107.* 07.02.04, 13:43
      piwnica
    • Gość: jurek Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.delecta.pl 03.03.04, 07:44
      Sklep to po prostu - piwnica
      • Gość: ewa Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.04, 20:40
        sklep to sklep, jaka tam piwnica

        ewa
        • Gość: Fordoniak Hiszpanizmy, germanizmy, latynizmy, rusycyzmy... IP: *.248.nwc.net 09.04.04, 22:38
          Wyrazy hiszpańskie, lub ich rdzenie w języku polskim wywodzą się przeważnie z
          łaciny, stąd dylemat:

          Które latynizmy przeszły do języka polskiego:
          1. z łaciny bezpośrednio,
          2. z łaciny p o p r z e z hiszpański?

          Przykłady:

          acelerar - pośpieszyć
          adaptar
          adversario - przeciwnik
          alimento
          arrendar - dzierżawić
          arresto - areszt
          artista plástico - plastyk
          atractivo
          balance - równowaga
          banana
          banquet
          batalla - batalia, bitwa
          bohemia
          bombonera - bomboniera
          cadete - kadet
          carabina
          cárcel - więzienie, areszt
          caritativo
          carroza - powóz
          casacion - kasacja
          catalogo
          colonia - kolonia
          colorado - kolorowy
          comandante
          comisario
          complemento - dopełnienie
          complete - completny
          complicar - komplikować
          compota - kompot
          comunal - komunalny
          conspirar - konspirować
          construir - konstruować
          convaleciente
          conversación - pogawędka
          critico - przełomowy
          damas - damka (warcaby)
          débito
          decisión - decyzja
          declamación
          decreto
          defecto - defekt
          definicion
          definitivo
          deformacion
          deformacion
          defraudacion
          degenerado - degenerat
          delegacion
          delicado - delikatny
          demarcación
          demarcar
          departación
          depósito
          depósito
          desaprobación
          desaprobar
          desideratum
          desorganizacion
          desorientar - dezorientowac
          destilación
          destinación
          destructivo
          determinación
          detonacion
          devoción
          diagnosis
          dialecto
          diamante
          dignatario
          disinfection
          documento
          dogma - dogmat
          estrado - estrada
          examen
          excremento
          exhibición
          experto - ekspert, biegły, rzeczoznawca
          explosión - eksplozja
          fabricación
          fabricante - fabrykant, wytwórca
          fisioterapia
          frotar - przecierać
          fundamento - podwalina
          funkcjonario - urzędnik
          garantizar - poręczać
          general - generał
          gusto - smak, gust, upodobanie
          hermético - hermetyczny
          impetuoso, impulsivo - porywczy
          inclinación
          informar, instruir - poinformować
          inteligente - pojętny
          invasion
          Które wyrazy polskie są z łaciny, a które z hiszpańskiego?
          lámpara - lampa
          legal, legitimo - prawowity
          lucrativo - lukratywny, intratny
          lustre - połysk
          malcontento
          mediación
          monstruo - potwór
          negociaciones
          numerador - licznik w ulamku
          observacion - obserwacja
          observer
          ocasión
          ojo - oko, uszko
          orador
          ordinal - porzadkowy
          ostentación
          oval
          ovalo
          pagano - poganin
          palpitar
          parada
          parlamento
          pasta
          penetrar
          pensión - pensjonat
          perdón - przebaczenie
          periódico
          perla
          personal - personel
          pesimismo
          piloto
          pistola - pistolet
          plataforma - platforma
          plebiscito
          poema - poemat
          pomposo - pompatyczny
          popular - popularny
          poro - por (w skórze)
          portamonedas - portmonetka
          portero - portier
          posición
          postulado
          presentar
          presidente - prezes
          privado
          problema - problem
          proceso
          prociesión
          producción
          profiláctico
          prolongar - przedłużać
          promitivo
          prostitución
          protesta, protestación
          protocolo
          prototipo
          provocación
          prólogo - przedmowa
          prótesis
          psocólogo
          publico - publiczność, publiczny
          pulsar
          puntual - punktualny
          púrpura
          quiosco - kiosk
          racionalización
          reclamación
          refectorio - refektarz (jadalnia)
          regenerar - regenerować
          regimento
          regional
          rehabilitación
          renovación
          repatriación
          representación
          represión
          reputacion
          residir - przebywać
          resignar - rezygnować
          resolutión
          respeto - poszanowanie
          resultado
          revelación - rewelacja
          revolución - rewolucja
          romanticismo - romantyzm
          sacrificio - poświęcenie
          sátira
          selecto
          situación
          sublime - wzniosły
          súplica - suplika, prośba
          tabaquera
          tabla
          taburete
          tactico
          talle - talia
          tarifa
          tensión
          termos
          terror
          texto
          tipico
          torta - tort, ciasto nadziewane
          tradición
          transformación
          transportar - przewozić
          transporte
          tromba - trąba morska
          trombón
          tumulto - tumult
          turbine
          universal - uniwersalny
          vacaciones - wczasy
          vagar - wałęsać się
          valeroso - waleczny
          versión - wersja
          vestibulo
          voluntario - dobrowolny
          yo - ja

          Dyskusja latynizmów i germanizmów.

          Na język hiszpański złożyły się przeważnie wyrazy łacińskie.
          Czy zatem hiszpański to gwara powstała z łaciny?
          Czy należy mówić o latynizmach w hiszpańskim tak jak w polskim?

          Po klęsce Niemiec w II Wojnie Światowej Żydzi w PRL-u, jak matka Adama
          Michnika, Szechterowa, rozpętali rugowanie „germanizmów” z języka polskiego i
          zastąpienia ich nowotworami „polskimi”, np. szlafrok - podomka, nie pomni, że
          domus w proponowanym nowotworze jest latynizmem.

          Latynizmy pochodzą od kultury Rzymian, ale Rzymianie porywali Słowian na
          niewolników. Zatem, również mszcząc się oko za oko, winniśmy byli rugować
          latynizmy, czyli - nie podomka, ale: pochałupka?

          A w hiszpańskim? Hiszpanie też byli uciskani. Przez Rzymian, więc winni zemścić
          się zastąpieniem latynizmów nowotworami hiszpańskimi, zamieniając np. lengua
          materna (język ojczysty) na, powiedzmy, hablamento? Też nie, bo -ento to sufiks
          łaciński. Co by tu innego? . . .

          „Latynizmy” stanowią około 90% procent słownictwa hiszpańskiego. Gdyby je
          wyrugowano, to prawie cały język hiszpański wyrzuconoby do kubla.

          Czy nie lepiej byłoby zastąpić tylko niektóre wyrazy obce, na przykład:
          usurero (lichwiarz) na: dawajdinero,
          judio (żyd) na: gewautprofitor?

    • Gość: Byla Bydgoszczanka Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.04.04, 19:54
      Moze piwnica? Czyli pomieszczenie pod budynkiem?
      Byla Bydgoszczanka
      • Gość: rynkowo Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.proxy.aol.com 11.04.04, 07:37
        a co to ma do rzeczy jak kto mowi?najwazniejsze,ze sie wzajemnie ludzie
        rozumieja i wiadomo o co chodzi.czy ktos uzywa slowa jak,szajs,bajzel,kartofel,
        to nie ma w tym nic zlego.liczy sie tylko milosc pomiedzy ludzka i to nie
        zaleznie od wydarzen przeszlosci.
        • Gość: rynkowo Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.proxy.aol.com 12.04.04, 07:42
          rowniez jak uzywa slowa moltych.
          • Gość: Fordoniak Re: Slownik "gwary" Sulimy-Kaminskiego IP: *.248.nwc.net 20.04.04, 22:35

            GW zamieszczała słownik “gwary bydgoskiej” Sulimy-Kamińskiego.

            Słownik germanizmów bydgoskich

            Jak juz wspomnialem, byłoby grubą przesadą nazwać gwarą bydgoską to, co było
            regionalnym zabrudzaniem języka polskiego germanizmami bydgoskimi.

            W książce Sulimy-Kamińskiego: “Most Królowej Jadwigi” ponoć nawklejane są
            dialogi mające ilustrować rzekomą „gwarę”. Nie wiem, nie czytałem, ale
            przejrzałem słownik „gwary bydgoskiej” zestawiony przez Sulimę-Kamińskiego.

            Ilość germanizmów bydgoskich jest zbyt mała, by kolokwialny język w Bydgoszczy
            zawierający kilkaset wyrazów obcych - nowotworów wtrącanych do codziennego
            języka polskiego, częsciowo humorystycznie, można nazwać gwarą.

            O wiele więcej jest w polskim słów hiszpańskich, a nie nazywa się go gwarą
            hiszpańską. Również więcej jest słów żywcem wniesionych do użytku codziennego z
            łaciny, a nikt nie nazywa języka polskiego gwarą łacińską.

            Co do słownika: Zestaw wyrazów obcych pod nazwą “Most Królowej Jadwigi” jest
            nazwany słownikiem bezpodstawnie. Sulima-Kamiński, który go zestawił, chciał
            może nadać szwung sprzedaży jego książki, a zarazem wyjść na polskiego pisarza
            nie mającego nic wspólnego z instytucjami upadłego komunistycznego reżimu i
            PZPR-u.

            Moje najważniejsze zastrzeżenia:

            Wszystkie bez wyjątków słowa podano w formach zasadniczych - czasowniki jako
            bezokoliczniki; rzeczowniki w liczbie pojedyńczej i w pierwszym przypadku,
            jakkolwiek wiele z nich wcale nie używano w formach podstawowych, a tylko w
            różnych przypadkach, liczbie, rodzaju, osobie i to wyłącznie w specyficznym
            kontekście.

            Należało więc nie wprowadzać czytelnika w błąd, a przy hasłach załączyć uwagę,
            że forma podstawowa nie była używana, albo rzadko, a zamieszczono ją tylko dla
            alfabetycznej inwentaryzacji dla wygody autora będącego ignorantem
            lingwistycznym i nie zainteresowanym językiem polskim poza sprzedażą własnej
            książki.

            Dla jasności należałoby podać formę używaną z przykładami jej użycia w zdaniu,
            czy kontekście tekstowym, lub sytuacyjnym, zwłaszcza tam, gdzie nie ma
            bliskoznacznego odpowiednika polskiego.

            Formy podstawowe z reguły używano tam, gdzie germanizmy wypełniały luki, np.
            braki polskich nazw dla narzędzi.

            Zapis wymowy alfabetem łacińskim, a nie fonetyczną transkrypcją, np. Jonesa,
            jest niechlujną dystorcją. Młodemu pomorzaninowi, nie znającemu przykładów z
            praktyki słyszenia, podsuwa to wymowę zafałszowaną.

            Są też ignoranckie błędy fonetyczne, np. gdzie samogłoska winna zawierać się w
            fonemie “y” podano “i”.

            Ogólnie mówiąc, z tych wymienionych powyżej powodów i innych “słownik” ma
            wartość inwentarza, lub raczej, niekompletnego zresztą, spisu alfabetycznego,
            który można uważać za rezultat niesystematycznego, pseudonaukowego ad
            hoc “brain stormu” hałturszczyka.

            Zestawienie to może posłużyć dla przypomnienia Pomorzaninowi urodzonemu
            najpóźniej około roku 1936, który słyszał “gwarę” bydgoską lub nią się
            posługiwał.

            “Słownik” na niewiele się zda pisarzowi spoza regionu bydgoskiego, pragnącemu
            napisać utwór literacki z germanizmami bydgoskimi. Taka „prusczyzna”
            wystawiłaby go na śmieszność wobec rodowitych Pomorzan.

            Summa summarum - kto zna “gwarę” bydgoską nie potrzebuje tego “słownika”. Zaś
            kto jej nie zna, ten może przy jego pomocy otrzymać tylko wątpliwą pociechę
            poznawczą.

            Pokolenie, znające “gwarę” przeniosło się prawie kompletnie na cmentarz. Do
            tego pokolenia należał np. Andrzej Szwalbe, dyrektor filharmonii, czy Konrad
            Pałubicki, kompozytor hejnału.

            Krótko mówiąc, autor odstawił hałturę dla wkupienia się w środowisko bydgoskie
            za pomocą GW o wiadomej reputacji. Przypuszczalnie dla kontynuowania kariery
            zarobkowej na bydgoskiej ziemi.

            Gdyby autentyczny językoznawca, znający zarazem język niemiecki, zabrał się
            natychmiast do pracy, to może jeszcze by zachował coś niecoś z naszej
            pomorskiej kultury niemiecko-polskiej, z której jesteśmy dumni z czystym
            sumieniem Polaków.

            “Żydokomuna” niszczyła ślady po kulturze niemieckiej zastępując ją
            np. “Iskierkami” Wandy Wasilewskiej (KPP). Robili to konkretni ludzie. Oni
            dzisiaj żyją w Polsce, wybielając się na różne sposoby.

            Urząd Kontroli Prasy, Radia, Telewizji, Publikacji, Widowisk i Prasy, mający
            biuro przy ul. Paderewskiego 10 spalił tysiące książek w języku niemieckim
            wyrzuconych na stos z Biblioteki Miejskiej. W tym białe kruki. Nadzorował temu
            pracownik Urzędu, Frankista, niejaki Jerzy hrabia Niesiobędzki.

            Staraniem Zastępcy Sekretarza Komitetu Miejskiego PZPR do spraw Specjalnych,
            Żyda z Sowietów, zamieszkałego przy ul. Paderewskiego (w ceglastym budynku
            przed rogiem ul. Chodkiewicza) “ekshumowano” zwłoki Bydgoszczan niemieckich z
            cmentarza przy ul. Jagiellońskiej naprzeciwko Ogrodu Jagiełły (koło Gazowni) i
            założono tam park.

            Nazywano go Parkiem Sztywnych za “żydokomuny” tak i dziś wciąż, zamiast
            cmentarzem, skoro leżą tam wciąż tysiące nieekshumowanych zwłok.

            Część zwłok wyrzucono na śmietnik, a nagrobki... Kto wie co stało się z
            nagrobkami? Byly przeważnie z czarnego marmuru.

            Znajdowali się tam ludzie nie mniej zasłużeni dla miasta i regionu niż dyrektor
            Szwalbe, profesor Pałubicki, czy tysiące murzarzy, cieśli, hydraulików,
            elektryków itd. Oni finansowali i zbudowali większość miasta własnymi rękami i
            staraniem z pietyzmem, który przetrwa nas i następne pokolenia.

            Zobaczysz niektórych z nich na zachowanym zdjęciu z zebrania miejscowej society
            na parowcu kursującym do Brdyujścia, na podkładzie którego wystawiono krzesła z
            jadalni, widac, o porze jesiennej, bo wszyscy są ubrani w płaszcze.
            Szkoda, że większość zajęta rozmową stoi odwrócona od fotografa.

            http://bydzia.pl/pocztowki/kartka.php?id=132
            www.bydzia.pl/pocztowki

            Kto wie gdzie można znaleźć więcej fotografii starej gwardii? W Archiwum
            Państwowym przy ul. Dworcowej 65? W Bibliotece Miejskiej? Kto ma w domu?

            Zastępca Sekretarza KM PZPR d/s Specjalnych przy ul. Jagiellońskiej, Żyd,
            zadbał o to, by spalono w kotłowni koszarów WOP przy ul. Warszawskiej książki i
            archiwa „poniemieckie“.

            Wykonawcą jego inicjatywy był Jerzy hrabia Niesiobędzki z Urzędu Kontroli
            Widowisk, Publikacji i Prasy przy ul. Paderewskiego 10.

            Barbarzyństwo żydokomunistów nie miało granic.

            Także “gwara” wskutek barbarzyńskiej polityki poszła w zapomnienie.

            Uwaga co do Sulimy-Kamińskiego (barbarzyńcy):

            O ile to jest ten, który prowadzil klub czy zrzeszenie ateistów przy Starym
            Rynku, jak przypuszczam, to muszę powiedzieć, że to było kawał kanalii.

            On zapisał się do jednoosobowego związku ateistów w Bydgoszczy, który sam
            założył. “Ateistów” w mieście może było prócz niego kilku i oni byli pacjentami
            dra Napoleona Baniewicza, praktykującego przy ul. Dworcowej, nr bodaj 60.

            Przy Wojewódzkiej Radzie Narodowej Szmidta istniał Referat d/s Wyznań,
            prowadzony przez Pana Kierownika (jak on się nazywał?) i jedną gramotną
            wieśniaczkę zam. przy ul Pomorskiej po prawej stronie dwa domy za Świętojańską,
            na parterze, potem przy ul. Śniadeckich vis a vis Straży Pożarnej, która
            chciała luksusów miejskich w wymiarach PRL-u, ale rozbiła się samochodem i
            stała się “niepełnosprawną”.

            To przecież był ten Kamiński vel Stein, co choć nie miał wiernych niewierców
            (ateistów) dostał przydzielony lokal przy Starym Rynku na piętrze domu na skos
            od Biblioteki, róg Madalińskiego. Przez cały okres żydokomuny on nie
            wyprodukował ani jednego współwyznawcy w wierze antyboskiej, urągającego
            naszemu Bogu.

            Ale gazety nieraz przytaczały opinię związku ateistów.

            Na parterze, pod “biurem”, była drogeria, czy skle
            • Gość: Fordoniak Re: Slownik "gwary" Sulimy-Kaminskiego IP: *.248.nwc.net 20.04.04, 22:36
              Na parterze, pod “biurem”, była drogeria, czy sklep tekstyliów. Tam
              on “urzędował”, jednosobowy związek, sam jeden bez sekretarki, tylko z tablicą
              i nazwą na niej wypisaną urzędową czcionką. Co on tam robił całymi dniami?
              Głównie siedział i gapił się przez okno na ratusz naprzeciwko. Także pisał i
              pisał i pił kawę. Kto wie co on pisał? Przypominam sobie, że widziałem w
              Gazecie Pomorskiej (PZPR-u) jego “ateistyczny” artykuł.

              Kiedyś poszedłem do niego do “biura”. On tam wciąż siedział sam. Zaproponowałem
              mu pewną pracę do napisania. On patrzał na nią jak wół na malowane wrota.
              Odmówił, bo to był kompletny jołop. Jak on przeszedł przez różne egzaminy w
              szkołach?

              To mi wyjaśniało dlaczego on został “ateistą” na wikcie WRN-u. Moja propozycja
              była złośliwością, bo wiedziałem jaki to tuman. Ale miałem satysfakcję, że jemu
              to wykazałem. Napomknąlem o jego zarobkach, to on wyczuł, że będzie mowa o
              aspekcie moralnym i natychmiast zboczył z tematu, a miał w tym wprawę.

              On miał ładną żonę. Za swój ateizmu on dostawał nadzwyczajnie dużo pieniędzy,
              więc ona nie musiała pracować. To ją przywiązywało. Około południa ona
              ciagnęła ich synka Mostową za rączkę i szła “do męża na obiad”. Praca, ciężka
              praca.

              Ateiści mieli jeszcze lokal po sklepie na parterze rogu Podolskiej i
              Pomorskiej. Zbierali się cichcem za nieprzejszystymi firankami i wchodzili tam
              chyłkiem jak żonaci do burdelu. Było ich tam może 3-4. Na cotygodniowe
              zebrania nie mogli zgonić większego od nich tłumu. Dawniej lokal mieścił sklep.
              Na wielkiej powierzchni stało tam biurko i kilka krzeseł przez cały
              okres “żydokomuny”.

              Smutne postacie.

              Kamiński vel Stein tam nie bywał. Ale to musiała być jego filia.

              To chyba o nim mówię. Jeżeli tak, to to był wyjątkowy szuja i... prośba: napluj
              na jego grób za mnie.


            • Gość: starzec Re: Slownik "gwary" Sulimy-Kaminskiego IP: *.bp.com.pl 23.08.04, 13:41
              żałosne.... skąd tyle zawiści i jadu?
    • Gość: jakub Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.man.bydgoszcz.pl 03.06.04, 11:54
      Sklep to piwnica.
      Czytajcie " Pamietnik Gapia. Bydgoszcz jaką pamietam 1933-1945", pana Zbigniewa
      Raszewskiego.
      Cześc
      Jakub
      • Gość: Lalok PODNOSZĘ TEN WATEK POŚRÓD NĘDZY INNYCH JEST ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.04, 23:15
        piękny
    • Gość: mix Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: 62.244.143.* 05.06.04, 12:13
      no własnie
      • Gość: Kasia Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.04, 18:16
        Jest fantastyczny. Mieszkalam kiedyś w Bydgoszczy, i teraz czytając wątek
        przypominam sobie piękne chwile.
        • Gość: adas Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: 195.150.233.* 25.06.04, 18:43
          moja ciotka na miotelke do ubran mowila handfygerek
          baniarz to byl chyba motorniczy, albo kolejarz
          • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 30.06.04, 10:05
            Gość portalu: adas napisał(a):

            > moja ciotka na miotelke do ubran mowila handfygerek
            > baniarz to byl chyba motorniczy, albo kolejarz

            - taaak

            radca
    • Gość: kosiara Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 14:29
      Sklep to była piwnica
      • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 25.07.04, 23:07
        Gość portalu: kosiara napisał(a):

        > Sklep to była piwnica

        - tak

        moze to nazwa od sklepienia ?

        radca
        • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 26.07.04, 13:52
          " kolonialka" ?

          radca
          • Gość: Baton Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.psi-net.pl 26.07.04, 23:13
            > " kolonialka" ?

            Hej!
            Przypominam o sobie.... ;-)))
            A co do Twojego radco pytania.....
            No mam pewne watpliwosci....
            Na pewno byl to sklep pewnego rodzaju,
            ale dokladnie jakiego nie jestem pewien.
            Zdaje sie, ze byly tam sprzedawane takie
            towary jak kawa, herbata, przyprawy, etc.,
            ogolnie mozna powiedziec zamorskie
            czyli z kolonii i stad zdaje sie byla nazwa.... :-)))

            Mam racje?
            • Gość: lachi Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.impuls.net.pl 11.08.04, 08:54
              kolonialka, czyli sklep kolonialny, czyli masz rację Baton :)

              P.S.
              Wątek świetny - teraz dopiero na to trafiłem, ale gratuluję pomysłu Panu
              radcy :)
              • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 11.08.04, 15:39
                Gość portalu: lachi napisał(a):


                > Wątek świetny - teraz dopiero na to trafiłem, ale gratuluję pomysłu Panu
                > radcy :)


                - oj.... to nie ja bylem tworca tego watku :)
                powstal on dzieki Batonowi :)

                ja sie tylko wlaczylem do pisania - jak wiekszosc tu obecnych

                a teraz moze pytanie ;

                " majatek " ?

                na co sie tak potocznie mowilo w bydgoskim ?

                radca
    • Gość: torunianka Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: *.petrus.com.pl 12.01.05, 23:23
      czy to już wszystkie znane przedwojenne słowa?
      • radca Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 13.05.05, 19:36
        Gość portalu: torunianka napisał(a):

        > czy to już wszystkie znane przedwojenne słowa?

        - chyba nie wszystkie :}

        radca
    • Gość: re: Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. IP: 130.60.44.* 13.05.05, 19:39
      Stoj Kliencie Lub Ewentualnie Popros ?
    • grazasal Re: Co w przedwojennej Bydgoszczy znaczylo slowo. 06.12.15, 21:05
      to piwnica
Inne wątki na temat:
Pełna wersja