Gość: Swój to zgniły ale
IP: *.cvx.algx.net
21.10.04, 12:27
Jak odwiedziłem Polskę, to chodziłem wśród lunatyków, którzy nienawidzą
Niemców, boją się inwazji niemieckiej, mówią o „zakusach ziomkostwa do
powrotu” - jeden wielki dom wariatów.
Wojna skończyła się pół wieku temu, faszyzm został rozbity, a Polacy bredzą o
zagrożeniu „odradzającym się militaryzmem neofaszystów i skinheadami”.
Niemcy, kiedy spotykają się dzisiaj, to wsadzają gębę w kufel piwa i pilnują,
żeby jakaś flaga nie wisiała w pobliżu. Boją się, że mógłby ktoś
powiedzieć: „Die fangen wieder an”, „Oni znowu zaczynają”.
I możesz gadać do głupiego Polaka, a ten ci będzie gadał, że „Niemcy to nasi
odwieczni wrogowie, dziś bardziej niż kiedykolwiek”.
Tymczasem zegar wybija godziny i mija życie ostatniego pokolenia wojennego, a
młodzi Polacy przepuszczają okazję skorzystania z najwyższej kultury świata,
kwitnącej tuż za miedzą.
A spróbuj takiemu ograniczonemu rozszerzyć horyzonty, to usłyszysz porzekadło
przywiezione na Pomorze przez Kresowiaków wyrosłych pod zaborem rosyjskim: A
co tam będę się wysilał, „swój to zgniły, ale miły”. I zrób mu co.