inicjatywa , która nie może się powieść

21.10.04, 14:18
proponuję eksperyment edukacyjny - podajcie jaki jest udział budżetu
na jednego ucznia i pomyslmy jak to skutecznie wykorzystać i ewentualnie
wdrażać .

proponuję wykorzystanie internetu i programów edukacyjnych , roczne
przygotowanie ucznia w zakresie poprawy umiejetności z języka angielskiego
z jednoczesnym kontynuowaniem programu z języka polskiego , matematyki i
elementów informatyki no i oczywiście wf , by w przyszlości wprowadzić co
najmniej jeden przedmiot w języku angielskim .

najlepiej do tego nadawaliby się uczniowie pierwszych klas gimnazjów o
statystycznie przeciętnych predyspozycjach w wielkości ok 300 osób by mieć
ewentualnie jakieś dane , z których mozna by było wyciągnąć konstruktywne
wnioski na przyszłość .

dobór kadry musiałby być komplenie niezależny od kuratorium i władz miasta .

powyższa inicjatywa wydaje się prosta w realizacji przy środkach jakimi
dysponuje władza - niemożliwa jednakże do wykonania z tego prostego względu ,
że eksperyment przez który przechodzi gospodarka polska obecnie , mógłby się
nie powieść .
    • unsatisfied6 wspomnę tylko , że 21.10.04, 14:47
      swego czasu miałem wsparcie kuratora w swoim rodzinnym mieście na wdrożenie tej
      inicjatywy . cóż nie doszło do realizacji tego planu , zagrożono zwolnieniem
      dyrekcji szkoły mającej udostępnić wolne pomieszczenia , a kurator został
      zastąpiony innym kuratorem . co do mojej osoby , stowrzono mi nowy życiorys
      mojej działaloności w Polsce w okresie gdy faktycznie przebywałem w stanach .

      wtedy nie mogli zarzucić mi braku kompetencji - uczyłem i nikt nie mógł
      powiedzieć , że ktoś z moich uczniów nie potrafi się roboczo komunikować w
      angielskim - obcokrajowcy chcieli uczyć moje klasy , bo z innymi nie mieli
      żadnej komunikacji językowej - dyrekcja twierdziła , że mam niesamowitego
      farta - trafiłem na samych inteligentnych uczniów i przerzucono mnie do
      klas ostanich "samych głabów"( wg dyrekcji) bez żadnych umiejętności
      językowych , bym ich przygotował do matury .
      • unsatisfied6 ciekawa zbieżność reakcji 21.10.04, 16:37
        dwa lata temu nastąpiła ciekawa zbieżność reakcji szkoły w Bydgoszczy ,
        gdy próbowałem rozprowadzać za darmo program do kształcenia muzycznego .

        zarzucano mi brak kompetencji , a pracownikom szkoły rozprowadzjącym program
        ( za darmo ) zagrożno zwolnieniami . posypało się wiele kłamstw . jednakże
        przemilczano podstwowy argument ewnetualnej komputeryzacji w szkolnictwie-
        skutczność programu popartą wynikami jego użytkowników - uczniowie szkoły
        korzystający z programu kompletnie zdyskwalifikowali pozostałych uczniów w
        eliminacjach do konkursu tego przedmiotu .

        konkurs nie przyniósł oczekiwanych rezultatów - czy mogłem spodziewać się
        czegoś innego , dane z pięciu kolejnych eliminacji mowią za siebie , a wyniki
        konkursu mogą stanowić w świetle wyników eliminacji powód mojego niedowierzania
        rzetelności przerpowadznoego konkursu . dziwnym zbiegiem okoliczności jedyna
        osoba spośród nauczycieli , której mógłbym zaufać , była poza salą w trakcie
        konkursu - ale jak można dyskutować z ludźmi , którzy mówią " ty masz samych
        zdolnych , dlatego oni mówią po angielsku" . mam po prostu niesamowitego farta
        wg szkolnych władz i trafiam na wybitnie zdolne jednostki .
    • unsatisfied6 a na jaką inicjatywę stać władze 21.10.04, 16:48
      cięcia , zagęszcznie klas , późne godziny nauczania .

      żeby chociaż nie stanowili barier prawdziwej inicjatywie ,
      podali rękę komuś , kto chce i potrafi - nie . z przypadku
      poproszono mnie o prezentację programu - zbieżność nazwisk .

      rekomendowała mnie pani Chrz... a oni usłyszeli przez telefon
      pani Krz... . Gdyby nie ten fakt , wcale by się programem nie
      zanteresowano , bo on dla nich nie ma wartosci - wartość stanowi
      pani Krz... a nie ewnetualne walory programu .
      • trond dziękuję Ci U6 21.10.04, 18:11
        za wytrwałość z jaką piszesz posty w trosce o polskie dzieciaki.pozwolisz,że
        będę Ci życzył abyś rowinął skrzydła i żeby tak udało Ci się napisać,żeby
        inicjatywa promująca dobro dla dzieciaków się powiodła.
        • unsatisfied6 dzięki Ci trondzie 22.10.04, 09:28
          trond napisał:

          > za wytrwałość z jaką piszesz posty w trosce o polskie dzieciaki.pozwolisz,że
          > będę Ci życzył abyś rowinął skrzydła i żeby tak udało Ci się napisać,żeby
          > inicjatywa promująca dobro dla dzieciaków się powiodła.

          że sprawę traktujesz poważnie .
    • Gość: torunianka Re: inicjatywa , która nie może się powieść IP: *.petrus.com.pl 21.10.04, 17:46
      ciekawy monolog prowadzisz, ale zly marketing.
      Kto sie podlaczy do inicjatywy, ktora nie moze sie powiesc????
      • unsatisfied6 skoro brak partnerów do dyskusji 21.10.04, 22:17
        Gość portalu: torunianka napisał(a):

        > ciekawy monolog prowadzisz, ale zly marketing.
        > Kto sie podlaczy do inicjatywy, ktora nie moze sie powiesc????

        od lat prowadzę monolog . czy mogę coś poradzić , że brak rozmówców ?

        zwróć uwagę co powie przecietny Kowalski w przypadku , gdy zwróci
        się do niego dziennikarz , co myśli o ... . jeśli sprawy dotyczą
        urzedów , urzedników i aparat władzy okazuje się , że obywatel Kowalski
        nic nie powie do kamery .

        bywa , że niektórzy funkcjonariusze policy pojawiają się w tv w kominiarkach
        i zmienia się ich głos dla nierozpoznania .

        czy w takich warunkach jest możliwa dyskusja ?
        • Gość: torunianka Re: skoro brak partnerów do dyskusji IP: *.petrus.com.pl 21.10.04, 22:46
          W sprawie dyskusji na forum publicznym to nie jest aż tak źle. Widziałam i
          słyszałam co się działo ostatnio na Białorusi. A że policjant zakapturzony mówi
          prawdę - na służbie się nie myśli, tylko wykonuje rozkazy. Jak myślisz nie
          nadajesz się do służby. Ale reszta ryzykuje niewiele raczej.

          natomiast brak partnerów do dyskusji to inna sprawa. Ludzie teraz szybko żyją.
          Nie mają czasu zatrzymać się na dyskusję. A na forum, gdzie nie wiadomo do kogo
          mowisz (nie w sensie obaw)i nie wiadomo po co, to tez jest to co jest.

          Ale jest niezle. Duzo ciekawych dyskusji, po odsianiu plew;)

          A czego chciałbys (sam) uczyć dzieci?
          • unsatisfied6 Re: skoro brak partnerów do dyskusji 21.10.04, 23:13
            Gość portalu: torunianka napisał(a):

            > W sprawie dyskusji na forum publicznym to nie jest aż tak źle. Widziałam i
            > słyszałam co się działo ostatnio na Białorusi. A że policjant zakapturzony
            mówi
            >
            > prawdę - na służbie się nie myśli, tylko wykonuje rozkazy. Jak myślisz nie
            > nadajesz się do służby. Ale reszta ryzykuje niewiele raczej.
            >
            > natomiast brak partnerów do dyskusji to inna sprawa. Ludzie teraz szybko
            żyją.
            > Nie mają czasu zatrzymać się na dyskusję. A na forum, gdzie nie wiadomo do
            kogo
            >
            > mowisz (nie w sensie obaw)i nie wiadomo po co, to tez jest to co jest.
            >
            > Ale jest niezle. Duzo ciekawych dyskusji, po odsianiu plew;)
            >
            > A czego chciałbys (sam) uczyć dzieci?

            sam ?- niczego . próbowałem i... szkoda czasu i energii - zapłaciłem
            za to swoją cenę .

            natomiast w odpowiednio dobranym zespole chciałbym nauczyć je myśleć jak
            przystało na obywatela demokracji i pracownika współczesnej firmy -
            odpowiedzialności , sumienności , skuteczności , pracy w zespole i poczucia
            wartości siebie . chciałbym wymazać z jego świadomości poczucie wstydu i
            niższości wobec obywateli innych krajów .
            • Gość: torunianka Re: skoro brak partnerów do dyskusji IP: *.petrus.com.pl 21.10.04, 23:21
              > sam ?- niczego . próbowałem i... szkoda czasu i energii - zapłaciłem
              > za to swoją cenę .

              Próba jest tylko próbą. Z próby wyciąga się wnioski i wprowadza zmiany.
              Bez czasu i energii nic nie powstaje poza biciem piany.
              A cenę - to normalne, że się zawsze płaci jakąś cenę. Koszty i ryzyko muszą być
              wliczone w każde przedsięwzięcie. Dla łatwych rzeczy nie warto się męczyć.


              > natomiast w odpowiednio dobranym zespole chciałbym nauczyć je myśleć jak
              > przystało na obywatela demokracji i pracownika współczesnej firmy -
              > odpowiedzialności , sumienności , skuteczności , pracy w zespole i poczucia
              > wartości siebie . chciałbym wymazać z jego świadomości poczucie wstydu i
              > niższości wobec obywateli innych krajów .

              A to już jest coś. Bardzo ambitne. Nie nadaje się do szkoły. Dobre na akcje
              specjalne - zajęcia dobrowolne, pozaszkolne. Załóż Stowarzyszenie lub Fundację.
              • Gość: rynkowo Re: skoro brak partnerów do dyskusji IP: *.proxy.aol.com 21.10.04, 23:43
                ta swiadomosc nizszosci wobec innych nacji moze miec swe korzenie u ludzi
                z powodu kultury polityczno religijnej.to jest chyba tez i powod dla ktorego
                niemcy uwazali polakow za dobrych do bycia podwladnymi,ale nie do rzadzenia.
                jednak mamy mase przykladow naszych ziomkow,nawet w obecnych czasach,ktorzy w
                innych systemach kulturowych potrafia sobie wysmienicie radzic.sa przykladnymi
                obywatelami danych krajow,potrafia z zyskiem kierowac firmami i nawet co
                niektorzy wyksztalceni,potrafia byc po prostu prostymi ludzmi w kontaktach z
                kazdym czlowiekiem.i w tv tez,potrafia sie normalnie rozmowic,by kazdy mogl ich
                zrozumiec,nie zaleznie od swiatopogladu czy pozycji spolecznej.cos w tym jest.
                • unsatisfied6 Re: skoro brak partnerów do dyskusji 21.10.04, 23:47
                  Gość portalu: rynkowo napisał(a):

                  > ta swiadomosc nizszosci wobec innych nacji moze miec swe korzenie u ludzi
                  > z powodu kultury polityczno religijnej.to jest chyba tez i powod dla ktorego
                  > niemcy uwazali polakow za dobrych do bycia podwladnymi,ale nie do rzadzenia.
                  > jednak mamy mase przykladow naszych ziomkow,nawet w obecnych czasach,ktorzy w
                  > innych systemach kulturowych potrafia sobie wysmienicie radzic.sa przykladnymi
                  > obywatelami danych krajow,potrafia z zyskiem kierowac firmami i nawet co
                  > niektorzy wyksztalceni,potrafia byc po prostu prostymi ludzmi w kontaktach z
                  > kazdym czlowiekiem.i w tv tez,potrafia sie normalnie rozmowic,by kazdy mogl
                  ich
                  > zrozumiec,nie zaleznie od swiatopogladu czy pozycji spolecznej.cos w tym jest.

                  ty mowisz o wyjątkach a ja o regule
                • Gość: torunianka Re: skoro brak partnerów do dyskusji IP: *.petrus.com.pl 22.10.04, 00:12
                  > ta swiadomosc nizszosci wobec innych nacji moze miec swe korzenie u ludzi

                  TA świadomość wg mnie ma trochę inne korzenie. Przez wiele lat żyliśmy pod
                  zaborami, doświadczaliśmy wojen i upokorzeń czasów socjalizmu realnego. Wycięto
                  naszą inteligencję, wywieziono na Sybir, rozstrzelano, zamordowano.
                  Zostali ludzie, którzy przydawali się do pracy i byli w niej wykorzystywani.
                  Aby przeżyć musieli być ulegli, bez okazywanych ambicji i własnego zdania. Nie
                  mieli specjalnego wyboru.

                  Ci co uciekli, wyjechali... zmagali się z życiem na obczyźnie, budowali nie dla
                  siebie tylko dla dzieci. Dopiero kolejne pokolenia coś zdobywały dzięki dużemu
                  wysiłkowi i uporowi. ALE, aby zdobyć jakąś pozycję, musieli się asymilować.
                  Przestawali przyznawać się do polskości, często też zwyczajnie się jej
                  wstydzili.

                  Niektórzy tylko mieli taką pozycję i siłę moralną, że nie wyrzekali się swoich
                  korzeni, nie zmieniali nazwisk jak np. Zbigniew Brzeziński. Zarówno imię jak i
                  nazwisko trudne do wymówienia dla Amerykanów.

                  Ale teraz, coraz więcej osób przyznaje się do swoich korzeni, do polskości.
                  Jest z tego dumnych. Świat zachwycił się Solidarnościa, Lechem Wałęsą, Polskim
                  Papieżem. Świat zaczął dostrzegać Polaków jako równoprawnych obywateli.
                  Doceniają naszą pracowitość, inteligencję, a także urodę;)

                  TYLKO jak mogą nas w pełni poznać jak tylko maleńki procent potrafi coś
                  sensownie powiedzieć w obcym języku. Nie mówie tu o wyjatkach,ale o skali
                  masowej. Mlodzi ludzie ze szkol srednich coraz lepiej sa przygotowani. Ale
                  studenci jeszcze nie wszyscy rozumieja ze to koniecznosc. A jak sie nie zna
                  jezyka, to w czasie "zderzenia czolowego" z obcokrajowcem wpada sie w panike i
                  ma poczucie nizszosci.
                  Inna sprawa jest takze kultura, ktorej troche jednak u nas brak.
                  A poza tym to wcale nie mamy powodu do wstydu, a wrecz przeciwnie.
                  • unsatisfied6 kompletne bzdury . nic ino wodolejstwo 24.10.04, 16:25
                    Gość portalu: torunianka napisał(a):

                    > > ta swiadomosc nizszosci wobec innych nacji moze miec swe korzenie u ludzi
                    >
                    > TA świadomość wg mnie ma trochę inne korzenie. Przez wiele lat żyliśmy pod
                    > zaborami, doświadczaliśmy wojen i upokorzeń czasów socjalizmu realnego.
                    Wycięto
                    >
                    > naszą inteligencję, wywieziono na Sybir, rozstrzelano, zamordowano.
                    > Zostali ludzie, którzy przydawali się do pracy i byli w niej wykorzystywani.
                    > Aby przeżyć musieli być ulegli, bez okazywanych ambicji i własnego zdania.
                    Nie
                    > mieli specjalnego wyboru.
                    >
                    > Ci co uciekli, wyjechali... zmagali się z życiem na obczyźnie, budowali nie
                    dla
                    >
                    > siebie tylko dla dzieci. Dopiero kolejne pokolenia coś zdobywały dzięki
                    dużemu
                    > wysiłkowi i uporowi. ALE, aby zdobyć jakąś pozycję, musieli się asymilować.
                    > Przestawali przyznawać się do polskości, często też zwyczajnie się jej
                    > wstydzili.
                    >

                    gdyby podążać twoim tokiem rozumowania , to ludzie super inteligentni budowali
                    Australię i Amerykę . z drugiej strony widaomo , że pionierami Autralii były
                    największy wyrzutki społeczeństwa .

                    taka świadomość jakie środki mas . więcej tym masom zabiera się dzisiaj niż za
                    czasów komuny - ci co pracują po 12 h dziennie , nie mają nawet
                    czasu , by się zastanowić nad czymkolwiek , a niskie , głodowe pensje
                    utrzymują ich w nieustannym lęku przed następnym dniem - walczą o to by
                    przetrwać na granicy wegatacji - w takich warunkach tworzenie inteligancji
                    w szerszych rzeszach polaków , to zwyczajna mżonka i utopia . w zasadznie
                    dla ogromnej masy warunki są takie same jak za komuny z tą różnicą , że
                    zabrano im dodatkowo kilka godzin dziennie w postaci eksploatacji z okresu
                    feudalnego .

                    > Niektórzy tylko mieli taką pozycję i siłę moralną, że nie wyrzekali się
                    swoich
                    > korzeni, nie zmieniali nazwisk jak np. Zbigniew Brzeziński. Zarówno imię jak
                    i
                    > nazwisko trudne do wymówienia dla Amerykanów.
                    >
                    > Ale teraz, coraz więcej osób przyznaje się do swoich korzeni, do polskości.
                    > Jest z tego dumnych. Świat zachwycił się Solidarnościa, Lechem Wałęsą,
                    Polskim
                    > Papieżem. Świat zaczął dostrzegać Polaków jako równoprawnych obywateli.
                    > Doceniają naszą pracowitość, inteligencję, a także urodę;)
                    >
                    chybaś się rozumami z Leninem pozamieniała - myślisz , że oni tak
                    myślą jak my , że kieruje nimi kult jednostki ? sposród wymienionych
                    znalazłaś chyba największego przedstwiciela inteligencji - tych co
                    wg ciebie jest za malo w naszym zyciu gospodarczym , politycznym i społecznym .


                    > TYLKO jak mogą nas w pełni poznać jak tylko maleńki procent potrafi coś
                    > sensownie powiedzieć w obcym języku. Nie mówie tu o wyjatkach,ale o skali
                    > masowej. Mlodzi ludzie ze szkol srednich coraz lepiej sa przygotowani. Ale
                    > studenci jeszcze nie wszyscy rozumieja ze to koniecznosc. A jak sie nie zna
                    > jezyka, to w czasie "zderzenia czolowego" z obcokrajowcem wpada sie w panike
                    i
                    > ma poczucie nizszosci.
                    > Inna sprawa jest takze kultura, ktorej troche jednak u nas brak.
                    > A poza tym to wcale nie mamy powodu do wstydu, a wrecz przeciwnie.

                    przecież ty bzdury wyssane z palca piszesz - mam to komentować ?
                    z jednej strony w szkołach średnich dobrze poznają jezyk wg ciebie ,
                    z drugiej strony studencjigo nie znają ?

                    podajesz rzekome przyczyny naszego wstydu ( bzdury ) a z drugiej strony
                    piszesz , że mamy powody do dumy .

                    dziwny naród - ma powody do dumy a charakteryzuje się tak zaniżonym
                    poczuciem wartości - z matury miałaś z polskiego 5 lub sześć - za
                    takie wodolejstwo powinnaś medal dostać od samego prezydenta . matematykę
                    zdałaś na podkladach , zgadza się ?
              • unsatisfied6 nie może fundament być dodatkiem 21.10.04, 23:45
                Gość portalu: torunianka napisał(a):

                > > sam ?- niczego . próbowałem i... szkoda czasu i energii - zapłaciłem
                > > za to swoją cenę .
                >
                > Próba jest tylko próbą. Z próby wyciąga się wnioski i wprowadza zmiany.
                > Bez czasu i energii nic nie powstaje poza biciem piany.
                > A cenę - to normalne, że się zawsze płaci jakąś cenę. Koszty i ryzyko muszą
                być
                >
                > wliczone w każde przedsięwzięcie. Dla łatwych rzeczy nie warto się męczyć.
                >
                >
                > > natomiast w odpowiednio dobranym zespole chciałbym nauczyć je myśleć jak
                > > przystało na obywatela demokracji i pracownika współczesnej firmy -
                > > odpowiedzialności , sumienności , skuteczności , pracy w zespole i poczuc
                > ia
                > > wartości siebie . chciałbym wymazać z jego świadomości poczucie wstydu i
                > > niższości wobec obywateli innych krajów .
                >
                > A to już jest coś. Bardzo ambitne. Nie nadaje się do szkoły. Dobre na akcje
                > specjalne - zajęcia dobrowolne, pozaszkolne. Załóż Stowarzyszenie lub
                Fundację.

                widzisz - nierealne .

                nie może fundament być dodatkiem .
                • Gość: rynkowo Re: nie może fundament być dodatkiem IP: *.proxy.aol.com 21.10.04, 23:58
                  wiem co mysle.wielu sytuacji bylem swiadkiem w mym zyciu dotychczasowym
                  pomiedzy polacy naprzeciw swiatu i polacy w swiecie naprzeciw swiatu.
                  a najszybsza wprawe w nauce potrafia zdobywac w takich krajach jak kanada,
                  australia,nowa zelandia,usa.jednak cos w tym jest.w krajach tych rowniez widac
                  roznice po miedzy miejscowymi ludzmi w ich stosunkach z drugim czlowiekiem po
                  skonczonych godzinach kazdego swej pracy.wsrod niemcow w niemczech to samo.
                • Gość: torunianka Re: nie może fundament być dodatkiem IP: *.petrus.com.pl 22.10.04, 00:16
                  >widzisz - nierealne .

                  >nie może fundament być dodatkiem .

                  Nie, nic nie widzę!
                  Ty mówisz o wychowaniu. Szkoła zajmuje się głównie nauczaniem.
                  Wychowanie odbywa się głównie w rodzinie - i to jest fundament.
                  A dodatek - to to co ja uwazam za realne, a Ty, nierealne.
                  Po prostu nie chce Ci sie nic robic. Wolisz gadac niz zakladac realne
                  Stowarzyszenie.
                  • unsatisfied6 ile godzin ma tydzień ? 22.10.04, 00:32
                    Gość portalu: torunianka napisał(a):

                    > >widzisz - nierealne .
                    >
                    > >nie może fundament być dodatkiem .
                    >
                    > Nie, nic nie widzę!
                    > Ty mówisz o wychowaniu. Szkoła zajmuje się głównie nauczaniem.
                    > Wychowanie odbywa się głównie w rodzinie - i to jest fundament.
                    > A dodatek - to to co ja uwazam za realne, a Ty, nierealne.
                    > Po prostu nie chce Ci sie nic robic. Wolisz gadac niz zakladac realne
                    > Stowarzyszenie.

                    rola rodziny sprowadza się głównie na przypilnowaniu dzieci , by
                    wykonały wszystkie polecenia szkoły , miały trochę czasu wolnego -
                    i niewiele czasu zostaje na resztę .

                    dziecko spędza tygodniowo ok 56 h na sen , 14 h na posiłki i dojazdy do szkoły ,
                    30 h na zajęcia szkolne , 20 h na naukę w domu , 7 h na ubranie się ,
                    rozebranie i pielegnację , 14 h na czas spedzony z rówieśnikami , 2 h na koścół
                    i dojazd do kościoła i twierdzisz , że resztę czasu dziecka można
                    zagospodarować na "dodatkowe zajęcia" o ktorych wspomniałem ?
                  • unsatisfied6 wychowanie , nauczanie a poczucie wartości 22.10.04, 08:45
                    Gość portalu: torunianka napisał(a):

                    > >widzisz - nierealne .
                    >
                    > >nie może fundament być dodatkiem .
                    >
                    > Nie, nic nie widzę!

                    po co ten wykrzyknik ? głuchy nie jestem :))))


                    > Ty mówisz o wychowaniu. Szkoła zajmuje się głównie nauczaniem.
                    > Wychowanie odbywa się głównie w rodzinie - i to jest fundament.

                    wychowanie i nauczanie idą w parze . zwłaszcza gdy weźmiemy pod
                    uwagę czas spędzony w szkole + w domu nad pacami domowymi +
                    kryteria oceny rodziców przez pryzmat ocen w szkole .

                    uczeń znakomitą większość swojego czasu przeznacza w szkole lub na sprawy wokół
                    szkoły i trudno oczekiwać braku wpływu na jego wychowanie .

                    poczucie wartości , o ktorym pisalem , to nie sprawa wychowania a sprawa
                    nauczania i oceny . skuteczne nauczanie to podstawa poczucia wartości .


                    > A dodatek - to to co ja uwazam za realne, a Ty, nierealne.
                    > Po prostu nie chce Ci sie nic robic. Wolisz gadac niz zakladac realne
                    > Stowarzyszenie.

                    dokładając uczniowi jeszcze nowe obowiązki , to byłoby nie kształcenia a
                    kompletne wynaturzenie . więcej , nie znaczy lepiej - studenci prestiżowych
                    uniwerków na świecie spędzają od 12 h do 20 h tygodniowo na zajęciach w salach
                    wykładowych z niekwestionawaną skutecznoscią zdobywania wiedzy i ta ilość
                    godzin ma tendencje malejące w dobie komputerów .
    • unsatisfied6 dlaczego nie może się powieść? 22.10.04, 10:01
      nie ma problemu z praktykami zamykania szkół , zagęszczaniem klas , zmianowością
      nauczania , zmianami programu nauczania co dwa lata , zmuszaniem ucznia
      do odklepywania głupawych regułek ( "co to jest droga" i blablabla -
      a uczeń odpowiada dokładnie z definicji podręcznika - trenujecie )-
      trenowaniem głupoty i nauczaniem tolerowania bezmyślności .

      problem władze by miały , gdyby chciały zamknąć stadion na kilka tygodni .
      z edukacją mogą robić co chcą i kiedy chcą .

      gdyby to , o czym piszę w poście nie było mozliwe , kurator o którym pisałem
      ( długoletni pedagog z dużym uznaniem wśród uczniów ) nie udzieliłby mi
      poparcia - umysł ścisły i potrafiący szacować szanse powodzenia , mający
      duże osiągnięcia w kształceniu i kilku olimpijczyków świadczyły o jego dobrej
      woli kształcenia .

      dlaczego coś , co może zmienić byt przyszłej generacji staje się nierealne ?

      na hasło "Zawisza" pada tysiące postów . na hasło edukacja kilka zaledwie a
      te od torunianki świadczą o jej kompletnym niezrozumieniu tematu .
    • unsatisfied6 inicjatywa władz 22.10.04, 10:17
      nierealne ?

      jednak władze mają środki na sprowadznie nauczycieli z Hiszpanii -

      kochane władze - informację i wiedzę zdobywa się głównie w języku
      angielskim . ba , jeśli tę się posiada , to adekwatną cenę uzyskuje
      się za nią jesli jest sprzedawana w języku angielskim .

      jeśli prowadzi się negocjacje przykładowo z Niemcem i zna się
      dwa języki ( niemiecki i angielski ) , to zapewniam was , że
      jeśli zna się dobrze angielski , powinno się je prowadzić po
      angielsku dla uzyskania lepszych rezultatów - jeśli macie
      wokół psychologów , powinni mi przyznać rację , jeśli nie
      pomyślcie jak potraktujecie sami Rumuna mówiącego po polsku
      a jak Rumuna mówiacego dobrze po angielsku - zaletę tego
      języka znają żebracy uczący się kilku słów po angielsku -
      a uczą się z tego prostego względu , że więcej wyżebrają
      od turysty obcokrajowca po angielsku niż w innym języku .
    • Gość: madzia Re: inicjatywa , która nie może się powieść IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.04, 15:20
      od razu na nie?
      • unsatisfied6 Re: inicjatywa , która nie może się powieść 24.10.04, 16:28
        Gość portalu: madzia napisał(a):

        > od razu na nie?

        chcaiłbym , zeby było na tak . ale jesli będę nielicznym wyjątkiem ,
        to niestety nie ma szans .
        • Gość: jk Re: inicjatywa , która nie może się powieść IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 06:48
          OK
Pełna wersja