noname4you
02.11.04, 11:35
Jestem rodowitym bydgoszczaninem, dlatego szczerze zależy mi na rozwoju
Mojego miasta. Niestety Bydgoszcz nie jest dostrzegana w Polsce jako miasto
dynamiczne i rozwojowe. Pokutuje mit miasta – PRLowskiej sypialni,
czy „czerwonego zagłębia”. O wiele bardziej rozpoznawanym miastem w Polsce
jest Toruń. Takie są moje odczucia, inną sprawą jest to dlaczego tak się
dzieje. Bydgoszcz, ze swoim potencjałem w postaci 380.000 mieszkańców powinna
być miastem tętniącym życiem, magnesem inwestycji i symbolem zmian, a nie
pomnikiem przeszłości. Niestety brakuje koncepcji skutecznej promocji i
pomysłu na miasto. Sam dałem się nabrać i głosowałem na kandydata PO w
ostatnich wyborach, teraz bardzo tego żałuję. W porównaniu z Dombrowiczem,
krytykowana poprzednia ekipa okazała się drużyną menadżerów potrafiących
podejmować wyzwania, tworzyć wizję i wcielać ją w życie. Eksperyment z
wyborem bezpośrednim prezydenta, w przypadku Bydgoszczy okazał się całkowitym
fiaskiem. Na oczach mieszkańców nastąpił „skok” na miasto, ekipa bliżej nie
zidentyfikowanych osób – bo trudno określić ich cele, idee czy przekonania
polityczne objęła kluczowe stanowiska w bydgoskim ratuszu i spółkach
komunalnych. Jedyną cechą która łączy te osoby to towarzyska znajomość z
prezydentem, bądź jego żoną. Miasto stało się prywatnym folwarkiem jednej
rodziny. Tak prywatnym, bo pan Dombrowicz kiedy został wybrany odciął się od
swojej patronki Teresy Piotrowskiej i stwierdził, że jest bezpartyjny (w
tamtym okresie spadało poparcie dla PO). Szybko pozbył się jakiegokolwiek
poparcia w Radzie Miasta, poza wiernym Dzakanowskim, który w nagrodę pojechał
razem z bydgoskim „pierwszym” do Rzymu strzelić sobie kilka fotek z Ojcem
Świętym. Gdy po roku okazało się, że partia pani Sowińskiej, która mała być
deską ratunkową dla Dombrowicza w sondażach nie przekracza 1% . Prezydent
Bydgoszczy przypomniał sobie, jakim to on jest sympatykiem PO, ze względu na
swój patriotyzm lokalny i chęć wsparcia Bydgoszczy udzielił poparcia i
zaangażował się w kampanię do Europarlamentu kandydata tej partii z
….Gdańska. Bidulek myślał, że jak ktoś jest na 1 miejscu to na pewno wejdzie,
a tutaj wyborcy zrobili psikusa i wybrali kogoś z 4 miejsca. Tak więc okazało
się, że prezydent miasta nie ma kręgosłupa ideologicznego, wizji miasta i nie
czuje się związany z mieszkańcami Bydgoszczy popierając spadochroniarza z
Gdańska. Rzeczywiście nawet osioł może zostać prezydentem, ale przecież
należy coś robić, działać. Niestety obecna ekipa ignoruje, a może nie wie, że
istnieje przyjęta przez Radę Miasta Strategia Rozwoju Bydgoszczy. Więc skoro
nie mają pomysłów niech sięgną po „gotowca”. Na razie robią wszystko
odwrotnie, w Strategii jednym z priorytetów jest połączenie tramwajowe
Fordonu z Centrum, o zaletach takiego rozwiązania nie warto nawet mówić, są
oczywiste. Niestety nasz „pierwszy” ignoruje te zapisy i prowadzi politykę,
nic nie wiem, nic nie słyszałem - to inni są winni. Strategie rozwoju są
ważne, dla każdej gminy a teraz, gdy jesteśmy członkami Wspólnoty
Europejskiej nabierają znaczenia nie tylko prorozwojowego, ale także decydują
o przyznaniu i rozliczeniu środków unijnych. Tak więc ignorowanie Strategii
to sabotaż wyrządzony mieszkańcom miasta. Fakt, obecna ekipa nie spisała się
także na polu pozyskiwaniu środków z Unii Europejskiej, zapomnieli o tym, że
Polska stała się członkiem Zjednoczonej Europy. Oczywiście nie przyznali się
do winy i jak to mają w zwyczaju stwierdzili, że nie będą się rozdrabniać na
wnioski o małe kwoty, tylko o miliony. Skończyło się na tym, że Toruń
uzbierał w małych kwotach 16.000.000. zł, a Bydgoszcz oszałamiającą kwotę
200.000 zł na informatyzację ratusza. Czyli urzędnicy z mniejszego Torunia
okazali się 80 (!!!!) razy skuteczniejsi od „fachowców” Dombrowicza. Właśnie
tego, że Dombrowicz wykazuje tyle bezradności i niekompetencji w sferze
pozyskiwania środków europejskich, nie mogę mu zapomnieć. Staliśmy się
członkami UE, korzystajmy zatem z szans jakie te członkostwo nam daje!!!!
Dombrowicz poprzez swoje „prywatne” wojenki które urządza, zaprzepaszcza
szansę skorzystania z dobrodziejstw członkostwa. Taki mamy model pozyskiwania
środków, że aby być skutecznym, należy współpracować , gmina z wojewodą i
marszałkiem, Pan dombrowicz tego nie rozumie. Nie robi nic, aby pozyskać
inwestorów tworzących nowe miejsca pracy. Niepokoją mnie też sygnały o
nieprawidłowościach w miejskich spółkach. Ciekaw jestem, czy prawdą jest
informacja, o darowiznach przekazywanych przez KPEC, różnym instytucją
związanym z ludźmi Dombrowicza, m. innymi z Maciejem O., utajnienie tych
informacji świadczy, że coś ukrywają. Słyszałem, że za te pieniądze opłacano
Astorię. Niepokoi mnie to z dwóch powodów, bo okazuje się, że ceny za usługi
wykonywane przez komunalne przedsiębiorstwa są za wysoki, a po drugie, że nie
ma przejrzystości w funkcjonowaniu tych instytucji z kapitałem komunalnym. A
przejrzystość - transparentność rzeczywistości społeczno – gospodarczej to
jedyna szansa, aby mogło być lepiej.