siwy51
06.02.05, 17:46
Bydgoszcz większa - i co z tego?
Obserwuję batalię o Sad Apelacyjny i koronny argument Bydgoszczan za ich
miastem - bo są więksi! Torun ma nie lobbować i w ogóle robi "wielkie
świństwo", że zabiera głos w tej sprawie.
Według mnie jednak argument o wielkości miasta i związaną z tym koniecznościa
przenoszenia wszystkich instytucji z Torunia do Bydgoszczy czy pozyskiwania
nowych jest DRUGOPLANOWY, a czasem wręcz BEZ SENSU. Postaram sie to udowodnić.
ARGUMENT PIERWSZY
To, że Bydgoszcz jest większa, NIE OZNACZA OD RAZU, że wszystkie instytucje
nalezy przenosic i umieszczac tylko w niej! A inne miasta nie dopuszczac lub
ogałacać z instytucji. Tak rozumując należałoby z Torunia do Bydgoszczy
wywieźć UMK, planetarium, obserwatorium astronomiczne, Teatr Dzieciecy,
Regionalną Dyrekcje Lasów Panstwowych, Sejmik Wojewodzki, Izbę Celną, ARIMR,
wszystkie muzea, hotele... Należałoby usunąc Regionalna Stację
Meteorologiczna, bo Torun jest mniejszy...
To samo należałoby zrobic z Radiem Maryja, TV Trwam, Wyższą Szkoła Medialną,
Wyższą Szkoła Bankową, Centrum Szkolenia Artylerii, może poligonem?
Z innych miast należałoby wywieźć WSH-E (z Włocławka), tężnie (z
Ciechocinka), turnieje rycerskie przenieść z Golubia, Osrodek Rolniczy (z
Minikowa i Przysieka)...
Wszystko do Bydgoszczy! A dlaczego? Bo jest większa! Czyli wniosek
niektórych: większe miasto może jeszcze bardziej sie rozwijac, żerując na
mniejszym i ogołacając je z jego dóbr, instytucji itp.
Czy mniejsze miasto w/g niektórych nie ma prawa do rozwoju, do przyciągania
instytucji, uczelni, sądów, inwestorów itp.?
ARGUMENT DRUGI
Jest wiele przykładów, że większe miasta rezygnują ze swej roli jedynego
dominanta w regionie na rzecz innych:
1) Wojewódzka Komenda Policji w Radomiu zamiast w Warszawie,
2) lotnisko Szczecina w Goleniowie - 55 km (dalej niz odległość od T-nia do B-
czy)
3) Uniwersytet Gdanski ma swe Wydziały w Sopocie i Gdyni
4) Londyn ma część Ministerstw przeniesionych do innych miast oddalonych o
100-200 km od stolicy!
5) Warszawa budując nowe lotnisko umieszcza je w połowie drogi do Łodzi
(Sochaczew), a straci własne (Okęcie)
6) Gdańsk nie przenosi Teatru Muzycznego z Gdyni (nawet go nie dubluje)
7) Gdańsk nie przenosi Wyższej Szoły Morskiej z Gdyni, a tez jest nad morzem
(i większy!)
Te decyzje służa równomiernemu rozwojowi całych regionów, a nie tylko jednego
miasta.
ARGUMENT TRZECI
Bydgoszcz, mimo że wieksza od Torunia, nie ma przewagi tak znaczącej, by
zawsze jednoznacznie być postrzegana jako ośrodek wiodący WE WSZYSTKIM.
Często zdarza się, że w róznych decyzjach koncernów, instytucji - decyzja
pada na Toruń.
Nie będe tu wyliczał, zeby nie byc posadzonym o wychwalanie Torunia, ale
zainteresowani dobrze znaja podmioty, mające swe siedziby wyłacznie w
Toruniu, a nie w Bydgoszczy (media, uczelnie, instytucje, koncerny). Jesli
byłaby chocby jedna (a jest ich wiecej) - to przewaga nie jest jednoznaczna i
oczywista. Pierwszy z brzegu - Bank Millenium (O/Regionalny Torun).
ARGUMENT CZWARTY
Oba miasta, mimo róznicy wielkosci, bardzo czesto przez czynniki odgórne są
postrzegane podobnie i niestety bardzo słabo. Dopiero sumowanie B+T daje
możliwosc róznych sukcesów:
1) UE w projekcie wzmiacniania 8 aglomeracji NIE UJĘŁA Bydgoszczy (Torunia
zreszta tez). Dopiero zsumowanie potencjału i koncepcja dwumiasta umożliwiła
wywalczenie 1 mld euro dla regionu.
2) przy podziale województw w 1998 Warszawa NIE PRZEWIDZIAŁA naszego regionu
w 12-tce, mimo, ze Bydgoszcz jest podobno 8 miastem. Dopiero współstołecznosc
i podzial instytucji umożliwił, zreszta z wielką niechęcia, powstanie kuj-
pomu.
Czyli w wielu waznych sytuacjach wielkość samej Bydgoszczy oznacza NEGATYWNĄ
DECYZJĘ dla niej i dla całego regionu.
ARGUMENT PIĄTY
Dwustołecznosc. Ona nakazuje brac pod uwagę OBA MIASTA stołeczne regionu przy
podziale funkcji i instytucji. Branie tylko jednego jest dla drugiego
niesprawiedliwe. Z kolei dołaczanie do rozważan jeszcze Włocławka,
Inowrocławia, Chełmna czy Brodnicy - jest rozmywaniem problemu. Inne miasta w
regionie nie pełnią ponadregionalnych funkcji administracyjnych.
ARGUMENT SZÓSTY
Odległości w regionie. Połowa spraw (prawie!) pochodzi z powiatu bydgoskiego -
to prawda. Ale powiat bydgoski to również Dąbrowa Chełminska, Solec
Kujawski, Przyłubie. Dla mieszkancow mniej wiecej równo oddalonych od obu
miast nie ma znaczacych róznic odległosci. Tak wiec nieprawdziwe jest
twierdzenie, ze połowa (prawie!) klientow na tym ucierpi. W rzeczywistosci
znacznie mniej, tzn. zachodnia część powiatu bydgoskiego, wschodnia - bez
róznicy.
Poza tym region to 2 mln mieszkancow, znacznie wiecej niz B-cz (362) czy
Toruń (209). To w przewazajacej części (75%!) NIE SĄ mieszkancy T-nia czy B-
czy, lecz Grudziadza, Brodnicy, Golubia-Dobrzynia, Wloclawka, Inowroclawia,
Świecia, Chełmna, Rypina, Lipna...
Rzut oka na mapę - które miasto jest w środku regionu i równo oddalone od
tych w/w miast?
ARGUMENT SIÓDMY
Nie tylko wielkość miasta ma znaczenie. A pozyskiwanie kadr? JEDYNA UCZELNIA
kształcąca prawnikow to UMK. To oznacza lepsze zaopatrzenie kadrowe, łatwosc
praktyk, opiniowania, odbywania stażu czy aplikacji itp. własnie w Toruniu.
A gorsze w Bydgoszczy.
Zreszta podmioty mają swe oddziały i przedstawicielstwa i przy dobrej
organizacji i dobrej woli mozna zminimaliwać wyjazdy Bydgoszczan do Torunia -
np. pobieranie wnioskow, wysyłanie, wezwania, dostarczanie dowodów - robic w
Bydgoszczy. Czy obecność Oddzialu Regionalnego BBG Millennium osłabia obsługe
Bydgoszczan? Czy siedziba Strazy Pozarnej zwieksza zagrozenie pożarem
Bydgoszczy? Czy Izba Celna w Toruniu uniemozliwia odprawe celną w Bydgoszczy?
WNIOSKI:
Nie twierdze, ze Sąd Apelacyjny musi byc w Toruniu, moze w Bydgoszczy? Ale
nie powinno to wynikać z załatwiania za plecami, po cichu dogadywania z
premierem - lecz z jasnej deklaracji, np. wszystkie instytucje prawne regionu
lokujemy w B, a naukowe w T (albo pół na pół, albo jakkolwiek inaczej).
Jesli nie zostanie zawarte jednoznaczne, szczegółowe porozumienie, ze
wskazaniem siedzib wszystkich przyszłych instytucji, uczelni, mediów itp. -
co chwila będą takie przepychanki. Jesli natomiast powstanie szczegółowa,
równorzędna, partnerska umowa - jest szansa, by tak nigdy nie było. Co wiecej
Torun mógłby wręcz wspierac B-cz w sprawie Sądu, a Bydgoszcz wspierac T-n w
sprawie politechniki czy drogi czy czegoś innego.
Dopóki takiej umowy nie ma - oba miasta mają TAKIE SAMO PRAWO zabiegać o
instytucje dla siebie. Z NSA wygrała B-cz i nie można mieć pretensji.
Być może z Apelacją wygra Torun - i też NIE MOŻNA MIEĆ PRETENSJI.