Siematycze w Bukseli

IP: *.66.15.5.161.gte.net 13.03.05, 00:52
Mietek jedzie do szczescia!

Pan Mieczyslaw Kosk kurusje swoim autobusem do Brukseli z 15-tysiecznych
Siemiatycz nad Bugiem.

Wiezie uslugiwaczy urzednikow UE.

Siemiatyczanie grzebia sie w ziemi ogrodow brukselskiego jasnie panstwa,
pucuja srebrne zastawy w secezsyjnych willach wallonskiego mieszczanstwa.

Mezczyzni zajmuja sie stolarka, zestawiaja biblioteczki urzednikow
administracji UE, polskie kobiety spiewaja belgijskie kolysanki dzieciom na
zasniecie i podcieraja zadki umierajacym.

Sprzataczka zarobi w 40-godzinnym tygodniu 1500 euro.

Na tych (na czarno, bez podatku, po cichu) zarobionych dewizach wisi male
szczescie we Wschodniej Europie.

Ta Bonanze poznac w Siemiatyczach po "belgijskiej dzielnicy", kwarterze
nowobogatych. "Tak zyje sie rowniez w Kaliforni" - powiadaja.

W mieszkaniu handlarza tapetami i farbami Eudgeniusza Mudela stoi hi-fi
obiornik radiowy i telewizor z plaskim ekranem. Pan Eugeniusz robil dla
brukselskiego stolarza, zyl po spartansku jak inni polscy emigranci
zarobkowi. Dzielil "pokoj do wynajecie" ze zmywaczem w restauracji.

Odmawial sobie kina, restauracji i kawiarni, zamiast tego "wyrabial"
nadgodziny.

Z uciulanych pieniedzy sfinansowal swoja sprzedaz tapet i farby "Belgom", jak
nazywa sie tam Polakow z Brukseli. Kazdy ma jakies prywatne marzenie. Pan
Mudel dostarcza nan kolorki i wzorki.

Ale ta Bonanza ma i swoja cene.

Posiadacze nowych budow sa najczesciej w Brukseli. Za dnia "dzielnica
belgijska" robi wrazenie wyludnionej. "Rodzice malo sie troszcza o swoje
dzieci" - narzeka nauczycielka Edyta Brzozowska.

"Belgowie" nie znaja zadnej partii politycznej, tylko dojezdzajacych do
Brukseli.

25-letnia Monika pracuje jako pomoc domowa. U fryzjerki ona placi 15 euro za
umycie wlosow, przyciecie i suszenie. Ale za rogiem u innego fryzjera
zaplacilaby dwa razy tyle.

Na msze ks. Tadeusza Czaji w 700-letnim gotyckim kosciele na Place de la
Chapelle uczeszcza 3300 Polakow. Oficjalnie zameldowanych jest w Brukseli
tylko 2120 Polakow.

"Na obczyznie wiara raczej sie wzmacnia anizeli slabnie."

W polskim disko "Vera Napoli" male piwo kosztuje co najmniej 2,50 euro. Jedna
trzecia godzinnego zarobku wiekszosci gosci.

Mietek Kosk wspomina: "Najgorsze w stanie wojennym bylo to, ze nie moglem
podrozowac".

Rusza swoj autobus na mokrym asfalcie Rue Theodore Verhaegen. Nastepnego
ranka bedzie nad swoja rzeka.
    • Gość: memento W poszukiwaniu samodzielnosci memento IP: *.66.15.5.161.gte.net 13.03.05, 01:01

      no bo jest tak...

      28 lat na karku, ok. mieszkam z rodzicami,ok. pracy nie ma,...ok. forsy nie
      ma,.......ok. ale jak dlugo jeszcze? Ww koncu trzeba zebrac sie na odwage i
      wyfrunac z gniazdka.

      I nastal taki moment. termin maj. kierunek....wyspy brytyjskie....anglia ?
      jezeli tak, to na pewno nie londyn.

      fakt jest taki,ze anglicy sa wymagajacy i chca duzo kasy za prace. a ze wiele
      firm placi ponizej ich ambicji, to miejsc pracy jest duzo dla obcokrajowcow,
      ktorzy sa wolni od wyspiarskiej dumy - przynajmniej na poczatku...

      zatem, czy warto korzystac z posrednikow ?
      pewna firma zalatwia mi wszystko elegancko, ale musze im troche doplacic. poza
      tym -karza sobie placic 50 funtow za pozwolenie na prace. co za cudo ? czy
      takie cos jest potrzebne? czy to zwykle zdzieranie kasy od takich
      nieuswiadomionych ludzi jak ja ?

      znam bardzo dobrze angielski, mam wyzsze wyksztalcenie, nie wybrzydzam jezeli
      chodzi o prace, byle nie byla to praca na budowie (pracowalem i nie chce tam
      zagladac jezeli mam wybor).

      Jezeli ktos ma ochote cos zasugerowac, cos od siebie dodac, to bedzie bardzo
      mile widziany. dla mnie to w koncu totalny przewrot. wiec pytam bo nigdy nie
      zaszkodzi. moze ktos byl, jest lub sie wybiera ? to prosze o opinie.

      slyszalem tylko ze do londynu juz nawet nie warto zagladac.peka w szwach od
      chetnych do pracy...









      • Gość: radca Re: W poszukiwaniu samodzielnosci IP: *.66.15.5.161.gte.net 13.03.05, 01:03
        Oto nedza Polaczka. 30 lat chodzi po ziemi i jest niczym. Nie ma pracy, nie ma
        pieniedzy, mieszka i zyje na kubku u mamusi i tatusia.

        Zawod? Jaki tam zawod? Papierek z polskiej freblowki uniwersyteckiej
        nieprzydatny nawet w Indochinach czy Pakistanie.

        Gdyby mial dyplom z Humboldt Universitaet, to pracowalby w Planck Institut,
        albo Massachussets Institute of Technology, albo budowalby osiedla mieszkaniowe
        w Niemczech, czy ustawial operacje w fabryce na Zeraniu itp.

        W PL-u moglby zostac dyrektorem, kierownikiem wydzialu przedsiebiorstwa. (W PL-
        u nie ma badan naukowych, wiec dla absolwentow PL jest slepa uliczka.)

        Po to studiowal te 5 lat, tata i mama placili, zeby zostac walkoniem? W 28-ym
        roku zycia? On marzy jak metys z dzungli o wyrobnictwie w Kaliforni, jak dzicz
        turecka o "pracy" w Niemczech, albo jak murzyn z Botswany o wegetacji w
        Londynie.

        I jakie toto ma wyobrazenie o Anglii! Takie jak pies pod stolem o tym co na
        stole. Taka mentalnosc "psu zasluga" (Mickiewicz).

        Typowa jest jego postawa przecietnego Polaczka: nie wywalczyc sobie wolnosci w
        ojczyznie, tylko pojechac na sezonowe wyrobnictwo "na Zachodzie", wrocic i
        zjesc swoj urobek, znowu pojechac, znowu zjesc i tak w kolko.

        To po to studiowal, zeby zostac robotnikiem budowlanym, czyli popychadlem, bo
        kudy mu do kielni bylo? Jemu nie dali nawet rusztowania stawiac, bo to trzeba
        umiec i byc kims odpowiedzialnym i silnym. Do zamiatania maja kobiety. Moze
        gruz wynosic?

        Moze by wnosil dachowki na dach po drabienie, albo wciagal kubelek ze smola?
        Ale jak, kiedy on polowe swojego zycie przesleczal w lawkach polskich
        freblowek? Z tego nie ma kondycji robotnika. Snulby sie po dachu zmeczony,
        narazajac pracodawce na odpowiedzialnosc za niechluja.

        Po pieciu latach "studiow" obudzil sie i zauwazyl, ze nie ma rynku pracy w
        ojczyznie, wiec marzy o niewolnictwie w takiej Anglii, ktora zdradzila Polakow
        i sama wykonczyla sie w IIWS? I gdzie Hindusi sa lepsi od niego, bo studiowali
        na prawdziwych - brytyjskich - uniwersytetach.

        Freblowka w Polsce jest tania i blisko taty i mamy. Teraz dopiero widzi, ze na
        nic.

        W porownaniu z USA praca dla Polaczkow w Angli jest glodowa. Typowym obrazem
        jest film "Moonlighting" ("Chaltura") Skolimowskiego.

        Jak moze ktos tak sie ponizyc wlasnorecnie wlasna glupota, indolencja i
        poddanczoscia nedznika?

        Nie moglem otrzasnac sie z obrzydzenia czytajac wpis owego "wolnego najmity"
        memehto.

        Dwa lata temu napotkalem w USA polskich studentow, ktorym jakas agencja
        zalatwila "studenckie prace wakacyjne" - w lunaparku sprzatanie po 5-7 dolarow
        na godzine.

        Tego nawet metysi z dzungli nie chcieli, bo dostaja co najmniej 15-20 na
        godzine.

        Ten memento pyta o rade.

        Oto moja rada:
        Idz sie utop, Polaczku.
      • Gość: drzewiec Re: W poszukiwaniu samodzielnosci IP: *.66.15.5.161.gte.net 13.03.05, 01:05
        Oto nedza Polaczka. Zyje 30 lat i jest niczym. Nie ma pracy, nie ma pieniedzy,
        mieszka i zyje na kubku u mamusi i tatusia.

        Zawod? Jaki tam zawod? Papierek z polskiej freblowki uniwersyteckiej
        nieprzydatny nawet w Indochinach czy Pakistanie.

        Gdyby mial dyplom z Humboldt Universitaet, to pracowalby w Planck Institut,
        albo Massachussets Institute of Technology, albo budowalby osiedla mieszkaniowe
        w Niemczech, czy ustawial operacje w fabryce na Zeraniu itp.

        W PL-u moglby zostac dyrektorem, kierownikiem wydzialu przedsiebiorstwa. (W PL-
        u nie ma badan naukowych, wiec dla absolwentow PL jest slepa uliczka.)

        Po to studiowal te 5 lat, tata i mama placili, zeby zostac walkoniem? W 28-ym
        roku zycia? On marzy jak metys z dzungli o wyrobnictwie w Kaliforni, jak dzicz
        turecka o "pracy" w Niemczech, albo jak murzyn z Botswany o wegetacji w
        Londynie.

        I jakie toto ma wyobrazenie o Anglii! Takie jak pies pod stolem o tym co na
        stole. Taka mentalnosc "psu zasluga" (Mickiewicz).

        Typowa jest jego postawa przecietnego Polaczka: nie wywalczyc sobie wolnosci w
        ojczyznie, tylko pojechac na sezonowe wyrobnictwo "na Zachodzie", wrocic i
        zjesc swoj urobek, znowu pojechac, znowu zjesc i tak w kolko.

        To po to studiowal, zeby zostac robotnikiem budowlanym, czyli popychadlem, bo
        kudy mu do kielni bylo? Jemu nie dali nawet rusztowania stawiac, bo to trzeba
        umiec i byc kims odpowiedzialnym i silnym. Do zamiatania maja kobiety. Moze
        gruz wynosic?

        Moze by wnosil dachowki na dach po drabienie, albo wciagal kubelek ze smola?
        Ale jak, kiedy on polowe swojego zycie przesleczal w lawkach polskich
        freblowek? Z tego nie ma kondycji robotnika. Snulby sie po dachu zmeczony,
        narazajac pracodawce na odpowiedzialnosc za niechluja.

        Po pieciu latach "studiow" obudzil sie i zauwazyl, ze nie ma rynku pracy w
        ojczyznie, wiec marzy o niewolnictwie w takiej Anglii, ktora zdradzila Polakow
        i sama wykonczyla sie w IIWS? I gdzie Hindusi sa lepsi od niego, bo studiowali
        na prawdziwych - brytyjskich - uniwersytetach.

        Freblowka w Polsce jest tania i blisko taty i mamy. Teraz dopiero widzi, ze na
        nic.

        W porownaniu z USA praca dla Polaczkow w Angli jest glodowa. Typowym obrazem
        jest film "Moonlighting" ("Chaltura") Skolimowskiego.

        Jak moze ktos tak sie ponizyc wlasnorecnie wlasna glupota, indolencja i
        poddanczoscia nedznika?

        Nie moglem otrzasnac sie z obrzydzenia czytajac wpis owego "wolnego najmity"
        memehto.

        Dwa lata temu napotkalem w USA polskich studentow, ktorym jakas agencja
        zalatwila "studenckie prace wakacyjne" - w lunaparku sprzatanie po 5-7 dolarow
        na godzine.

        Tego nawet metysi z dzungli nie chcieli, bo dostaja co najmniej 15-20 na
        godzine.

        Ten memento pyta o rade.

        Oto moja rada:
        Idz sie utop, Polaczku.
        • Gość: "Kanadyjczyk" Re: W poszukiwaniu samodzielnosci IP: *.66.15.5.161.gte.net 13.03.05, 01:12
          Gość portalu: drzewiec napisał(a):
          > Oto nedza Polaczka. Zyje 30 lat i jest niczym.

          drzewiec - to bardzo smutne co napisales i jest prawda ,ze wielu polskim
          emigrantom nie zyje sie lekko. Jednak twoje spojrzenie na zycie w ameryce
          wynika z doswiadczenia robola niechetnego do nauki i zyjacego na marginesie
          spolecznym. Znam obydwa kraje bo zyje i pracuje w nich.

          Nie znam polaka emigranta w tym nawet ci starsi po 40-tce ,ktorzy nawet bez
          pomocy rodziny czy znajomych i bez znajomosci jezyka - skonczyli college lub
          uniwersytet i w niektorych wypadkach zarabiaja tyle co dwoch urodzonych tu na
          miejscu fachowcow.

          Nie moge wymieniac nazwisk bo mnie do tego nie upowazniono ale znam elektrykow
          z polski zarabiajacych ponad 100 tys $can na rok, takich co wyslali zony na dwa
          lata electrical technology i one startowaly od $18/godzine a dzisiaj zarabiaja
          90 kantow rocznie jako dyspozytor mocy. Podobnie lekarze, dentysci ,farmaceuci
          i medyczny personel - prawie wszyscy po raz drugi konczyli przynajmniej czesc
          studiow (kierunku) w Kanadzie.

          Jednak jesli pozostaniesz w polskim gettcie i bedziesz latal za byle robota to
          mozesz cale zycie w biedzie przepie....

          Do zachodniej prowincji kanadyjskiej British Columbia spie..ja amerykanie z
          tak piknych miejsc jak Los Angeles czy San Francisko. Tu nigdy nie ma zimy -
          piekny Pacyfik i gory za plecami.

          Manitoba jest dobra na start - dwa uniwersytety w tym medycyna plus znany
          college ( z US co roku przyjezdzaja na rekrutacje po absolwentow) i niezwykle
          tanie apartamenty ,domy i zycie sprawiaja ,ze latwiej jest tutaj zastartowac
          polskiemu golodupcowi niz w drogich prowincjach.

          Po ukonczeniu studiow nikt cie tu nie bedzie trzymal - Vancouver , BC ,NY i
          cala ameryka stoi otworem a dyplom uznawany w calej Ameryce.

          Natomiast nie wciskaj ludziom kitu, ze warto pracowac w zawodzie mechanika
          samochodowego - to ciezkie zycie za male pieniadze.

          Nawet jesli znasz "silniki europejskie" - ameryka to nie Polska, tradycje i
          skill jesli chodzi o budowe i naprawe samochodow sa szeroko rozpowszechnione.

          A Kanada daje bez problemu pozyczki tym co chca studiowac wiec nieprawda
          jest,ze tylko bogatych stac na uniwersytety - sam z zona korzystalem z tego
          systemu a przyjechalem przed laty do Kanady majac $150 w kieszeni.

          Przyjazd do tego kraju to byla najlepsza decyzja w naszym zyciu.

          • mozilla.org już? 13.03.05, 01:47
            czy juz pogadałeś sam ze soba?
            • Gość: Zbychu Re: już? IP: *.66.15.5.161.gte.net 13.03.05, 02:05
              mozilla.org napisał:
              > czy juz pogadałeś sam ze soba?

              Polskojezyczny z Hajfy sie wlaczyl.
              • mozilla.org !!! 13.03.05, 02:18
                Gość portalu: Zbychu napisał(a):

                > mozilla.org napisał:
                > > czy juz pogadałeś sam ze soba?
                >
                > Polskojezyczny z Hajfy sie wlaczyl

                dokładnie. ale mnie rozszyfrowałeś!
              • a_weirdo Re: już? 13.03.05, 02:24

                > Polskojezyczny z Hajfy sie wlaczyl.

                Ja myślę, że studenci po pięciu latach studiów i doktoracie mu tłumaczą, bo pewnie nie zna polskiego.
                W dodatku im za to nie płaci. ;)
                • Gość: Misio Zob. swojego pobratymca, polskojezyczny z Hajfy, c IP: *.66.15.5.161.gte.net 13.03.05, 21:30
                  czy tez tak wygladasz?

                  Rabin Bryks, gwalciciel i molestant dzieci, co zbiegl z Kanady do USA i nadal
                  pracuje z dziecmi i kobietami.

                  www.theawarenesscenter.org/BryksEphraim.html
                  • Gość: Misio Re: Zob. swojego pobratymca, polskojezyczny z Haj IP: *.66.15.5.161.gte.net 13.03.05, 21:36
                    www.theawarenesscenter.org/bryks.html
                    (poprawny adres)
Pełna wersja