Kwiatki Jana Pawła

    • Gość: torunianka ja w tym wieku... IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 00:56
      W 1992 roku ojciec Leon Knabit został zaproszony na kolację do Ojca Świętego w
      pałacu watykańskim. W pewnym momencie Papież nieoczekiwanie zapytał: "To ile
      ojciec ma właściwie lat?".
      - "Sześćdziesiąt trzy" - odparł benedyktyn.
      - O to w tym wieku ja już byłem papieżem - odrzekł Jan Paweł II.
      - Wiem o tym. Wiem i bardzo mi wstyd - powiedział ociec Leon i obaj wybuchnęli
      śmiechem.
    • Gość: torunianka dobra jazda IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 00:57
      Kiedy kierowca zaczynał jazdę z kardynałem, zapytał go jak ma prowadzić. -
      Dobrze, szybko i żebyśmy cali wrócili.


    • Gość: torunianka niewielkie starszeństwo IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 00:58
      Gdy wsiadał do samochodu zawsze rękę podał kierowcy i nie chciał, żeby go
      całować w pierścień. Jestem tylko o trzy lata starszy od pana, tak mu
      tłumaczył.

    • Gość: torunianka samochodowe lektury IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 00:59
      Jako biskup bardzo lubił czytać w aucie. Samochód ruszał, a on po krótkiej
      rozmowie brał się za lekturę. Obok swojego siedzenia miał małą lampkę, dlatego
      mógł bez przeszkód czytać wieczorem i w nocy. Jego kierowca pan Józef zrobił
      dodatkowy pulpit, aby mógł na czym położyć książkę. A tych kardynał brał do
      pojazdu bardzo dużo. Dwie lub trzy teczki.
      Raz pan Mucha specjalnie zapomniał o lampce. - Chciałem, żeby sobie w końcu
      odpoczął. Od razu zauważy jej brak i zdecydował, że trzeba wracać po lampkę do
      kurii. Tłumaczył, że zmarnuje trzy godziny. No to zawróciłem...mówi kierowca
    • Gość: torunianka jak przyzwoici ludzie IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 00:59
      Często przyszły Ojciec Święty odpoczywał w Lasku Wolskim, tam chodząc alejkami
      wśród drzew modlił się. Zdarzało się, że spacery przedłużały się do późnego
      wieczora - No, wracajmy do domu przed 23.00 jak porządni ludzie - mówił wtedy
      Karol Wojtyła.
      W bagażniku czarnej Wołgi pan Józef zawsze miał płaszcz przeciwdeszczowy i
      kalosze dla... kardynała. Przydawały się one zwłaszcza w Kalwarii
      Zebrzydowskiej, gdzie przyszły papież godzinami przemierzał błotniste dróżki.


    • Gość: torunianka błogosławieństwo dla opiekunów IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 01:00
      Przez lata za samochodem krakowskiej kurii "jeździło towarzystwo" oficerowie
      służby bezpieczeństwa czekali zazwyczaj koło kiosku na ul. Franciszkańskiej i
      kiedy wiedzieli, że szykowała się dłuższa podróż rozpoczynali śledzenie. -
      Jechaliśmy do Warszawy i w lusterku zobaczyłem "opiekunów". Wtedy kardynał
      pomachał do nich ręką i pobłogosławił, a ci jakby zmieszani zatrzymali się.

    • Gość: torunianka kierowca też pod prąd IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 01:01
      Zdarzało się, że musiał gubić ogon. Nie było to łatwe zadanie. Jak się udało w
      Krakowie, to zmieniali samochód, albo od innego miasta jechali na zmienionych
      numerach. Sceny jak z filmu sensacyjnego rozegrały się podczas wyjazdu
      kardynała na urlop w Bieszczady. -Najpierw zgubiłem jeden wóz koło hotelu
      Cracovia, ale ci nie dali za wygraną i znowu złapali nas w Krośnie. To ja się
      zabawię - powiedziałem do kardynała i wcisnąłem gaz do dechy. Na remontowanym
      moście wjechałem pod prąd, tamci musieli wyhamować, ja to wykorzystałem i w
      bocznej uliczce schowałem się.

    • Gość: torunianka pożegnanie z kierowcą IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 01:02
      Ostatnie spotkanie jeszcze z kardynałem Wojtyłą pan Józef pamięta doskonałe. -
      Byliśmy na warszawskim lotnisku, samolot leciał do Rzymu. Uścisnął mnie mocno,
      ja życzyłem mu, żeby wrócił szczęśliwie. - No, nie wiadomo jak to będzie -
      powiedział przyszły papież do swojego kierowcy.

    • Gość: cz.... Re: Kwiatki Jana Pawła IP: *.tvgawex.pl 06.04.05, 01:23
      internetem dostalem takie cos, ale nie mam pewnosci, czy to prawdziwe
      w kazdym badz razie - piekne
      ----
      Sosna została przywieziona i ofiarowana Papieżowi przez pielgrzymkę górali z
      Zakopanego i posadzona
      w Ogrodzie Watykańskim, gdzie uschła.
      Prymas Glemp przywiózł ten stary wiersz z ostatniej wizyty u Papieża
      __________________________________________________

      Jan Paweł II

      Do sosny polskiej

      Gdzie winnice, gdzie wonne pomarańcze rosną,
      Ty domowy mój prostaku, zakopiańska sosno
      Od matki i sióstr oderwana rodu
      Stoisz sieroto pośród cudzego ogrodu.

      Jakże tu miłym jesteś gościem memu oku,
      Bowiem oboje doświadczamy jednego wyroku,
      I mnie także pielgrzymka wyniosła daleka,
      I mnie w cudzej ziemi czas życia ucieka.

      Czemuś, choć cię starania cudze otoczyły,
      Nie rozwinęła wzrostu, utraciła siły?
      Masz tu wcześniej i słonce, i rosy wiośniane,
      a przecież twe gałązki bledną pochylone.

      Więdniesz.
      Usychasz smutna wśród kwitnącej płaszczyzny
      I nie ma dla ciebie życia, bo nie ma Ojczyzny.
      Drzewo wierne!

      Nie zniesiesz wygnania, tęsknoty
      Jeszcze trochę jesiennej i zimowej słoty
      A padniesz martwa!
      Obca ziemia cię pogrzebie.
      Drzewo moje.
      Czy będę szczęśliwszy od ciebie?

      październik 1995
      • Gość: torunianka serce IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 10:35
        I dlatego też przemawiając tutaj, muszę uważać, mówić sobie stale: "Milcz
        serce, bo mówisz do profesorów, a to są ludzie bez serca".
        Pielgrzymka do Ojczyzny 5 czerwca 1979
        • Gość: maciej Re: serce IP: 62.244.137.* 06.04.05, 10:49
          "Święte" słowa!
    • Gość: torunianka a ilu ich masz? IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:05
      Niezupełnie kwiatek, ale sposób reakcji przytoczony przez O. Wacława Oszajcę
      W czasie pielgrzymki do Rzymu, zamiast przekazać Ojcu Św. przygotowane swoje
      tomiki wierszy powiedział. Ojcze Św. pozdrawiają Ojca internowani i uwięzieni.
      ks. Dziwisz już chciał robić miejsce innym, ale Ojciec Św. zainteresował się
      głębiej pytając:

      - A ilu ich masz?
      - Około stu.
      - To powiedz im, że każdego dnia za nich się modlę.
    • Gość: torunianka Kluger za papieża IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:49
      W 1997 roku, podczas wizyty w Zakopanem, Jan Paweł II spotkał siew "Księżówce"
      ze swoimi kolegami gimnazjalnymi Teofliem Bojesiem i Stanisławem Jurą.
      - Jak długo zamierza Wasza Świątobliwość zostać z nami w Polsce tym razem? -
      zapytał Jura - mam nadzieję, że przynajmniej miesiąc?
      - Och, nie - odpowiedział Jan Paweł II - Muszę wracać do Rzymu pojutrze.
      Wiecie, że jestem papieżem. Mam dużo pracy w Watykanie.
      - Dlaczego uciekasz tak szybko - spytał Jura - Czyż nie zostawiłeś tam Jurka
      Klugera w zastępstwie?


    • Gość: torunianka znowu te ptopy? IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:50
      W jednym z polskich miast, gdzie przygotowano na obiad kurczaka, Jan Paweł II
      miał powiedzieć z dezaprobatą: "Znowu te ptopty".
    • Gość: torunianka ty też na egzamin? IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:51
      Była sesja zimowa. Czekaliśmy na ks. prof. K. Wojtyłę, który miał egzaminować z
      etyki. Po dwóch godzinach wszyscy rozeszli się do domów, poza jednym kolegą
      księdzem, który przez cały semestr nie był na ani jednym wykładzie ks. prof.
      Wojtyły, gdyż w tym czasie wyjeżdżał na wystawy malarstwa do Warszawy. Ksiądz
      Profesor prosto z opóźnionego pociągu przyszedł pod salę egzaminacyjną.
      Wyglądał bardzo młodo, nie wyróżniał się wizualnie wśród księży studentów,
      którzy byli parę lat młodsi od niego. Ksiądz student pyta K. Wojtyłę, którego
      wcześniej nie widział na oczy: – Stary, ty też na egzamin? – Tak – odpowiedział
      zgodnie z prawdą Ksiądz Profesor, nie dodając ważnego szczegółu, że w
      charakterze egzaminatora. Ksiądz student zaczął ubolewać nad spóźnieniem
      egzaminatora, a tenże w mig zorientował się, że czekający nie uczęszczał na
      wykłady. Usiadł obok niego i zaczęli godzinną rozmowę związaną z zagadnieniami
      etyki, które były przedmiotem wykładów. Ksiądz student z podziwem popatrzył na
      ks. Wojtyłę i stwierdził:
      – Stary, jak ty jesteś obkuty! Proszę cię, jeśli przyjdzie Ksiądz Profesor, to
      nie wchodź przede mną na egzamin, bo z pewnością obleję!
      – Dobrze – zgodził się pokornie ks. Wojtyła – ale powiedz mi szczerze, dlaczego
      nie byłeś na ani jednym wykładzie?
      – Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo trudne i wręcz
      abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar przekazywania wiedzy jak ty, to
      słuchałbym go z największą przyjemnością.
      – Dobrze, to daj indeks – powiedział Ksiądz Profesor.
      – Co ty, żarty sobie stroisz? – zapytał ksiądz student, na co usłyszał:
      – Daj indeks, jestem Wojtyła – i Ksiądz Profesor wpisał oniemiałemu z
      przerażenia koledze 4+, z uwagą, by jednak w przyszłym semestrze zaczął
      uczęszcz.. na wykłady, by samemu wyrobić sobie sąd o wykładowcy. Tym pozornie
      małym wydarzeniem, o którym dowiedzieliśmy się natychmiast, zyskał taką
      sympatię, że bariera iluzorycznego strachu została pokonana na zawsze...

    • Gość: torunianka komu lektykę IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:52
      Papież głośno rozmyśla przy licznych współpracownikach:
      - Co ja zrobię z tymi sedia gestatoria (lektykami papieskimi)? Kurzą się,
      miejsce zajmują. Paweł VI sprzedał tiarę i pieniądze rozdał ubogim, ale komu ja
      to sprzedam? Wiem... (i tu pada nazwisko jednego z polskich biskupów).


    • Gość: torunianka jak z bajki IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:53
      W czasie jednej z ceremonii na Placu świętego Piotra Papież, przechodząc wzdłuż
      barier, zauważa małą dziewczynkę, zagubioną w tłumie, ludzie podają mu ją ponad
      barierą, a on bierze ją za rękę i wędrują we dwoje po wyłożonej czerwonym
      suknem drodze do tronu. I tu nagle wkraczamy w bajkę: kolumnada Barniniego
      staje się lasem o pniach bez gałęzi. Ojciec Święty w obszernych szatach, z
      mitrą błyszczącą w słońcu, staje się jakiś królem z legendy, a dziewczynka -
      siostrzyczką Tomcia Paluszka. Doszedłszy do tronu, legendarny król podnosi
      dziecko w górę tak, żeby zewsząd można je było zobaczyć i przybiegający z głębi
      placu rodzice odbierają je z papieskich rąk.
    • Gość: torunianka tylko nie mówcie papieżowi IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:54
      Kiedy Papież przebaczył swojemu zamachowcy - Alemu Agcy - do Andre Frossarda
      zgłosił się pewien Polak, twierdząc, że wie na pewno, "jacy ludzie włożyli broń
      w rękę Turka". Frossard rzucił z pośpiechem: "Niech Pan tylko tego nie mówi
      Ojcu Świętemu! Jeszcze każe nam się za nich modlić!".

    • Gość: torunianka biskup i góral IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:55
      W czasie jednej z wędrówek po górach biskup Karol Wojtyła spotkał górala,
      który - widząc wędrowca utrudzonego i zakurzonego - zapytał go, kim jest.
      - Biskupem! - odpowiedział zziajany Karol
      - Jak wyście som biskupem, to jo jestem papieżem! - wzruszył ramionami góral.



    • Gość: torunianka najprzystojnieszy kardynał IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:56
      Kiedyś, podczas wizytacji jednej z podhalańskich parafii przejęta z wrażenia
      gaździna pomyliła przygotowany tekst powitania kardynała Karola Wojtyły i
      zamiast zatytułować go "najdostojniejszym", powiedziała "Witojcie nom
      najpsystojniejsy księze kardynale". On zaś spojrzał na nią z filuternym
      błyskiem w oku i odparł: "No, coś w tym jest".

    • Gość: torunianka a co, nie wolno mi? IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:56
      Kiedy po Krakowie rozeszła się wieść, że 29 maja 1967 roku arcybiskup Karol
      Wojtyła został kardynałem, ojciec Leon Knabit, benedyktyn z Tyńca, znany
      obecnie z prowadzenia programów telewizyjnych, pogratulował nominowanemu w
      typowy dla księży sposób: ukląkł na jedno kolano i pocałował go w rękę. Ku
      zaskoczeniu ojca Leona świeżo upieczony kardynał zrobił dokładnie to samo.
      "Proszę Księdza Kardynała!" - zawołał zmieszany i zażenowany benedyktyn.
      "A co, nie wolno mi?" - odparł z figlarnym uśmiechem przyszły papież.



    • Gość: torunianka jak tu wierzyć? IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:57
      Podczas wypraw turystycznych ze studentami ks. Karol Wojtyła, zwany "Wujkiem",
      często układał wierszyki i piosenki do różnych sytuacji. W 1957 roku w
      Bieszczadach recytował taki oto dwuwiersz:
      "Rano mnie chwalą, wieczorem mnie ganią
      i jak tu można wierzyć tym... paniom".

    • Gość: torunianka prośba Wujka IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:58
      W 1952 roku swojej podopiecznej, świeżo upieczonej nauczycielce, podarował
      notes z dedykacją:
      "W tym notesie nie pisz dwójek,
      o to prosi Cię dziś Wujek!".

    • Gość: torunianka brewiarz przy latarce IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 11:59
      W 1955 roku, podczas spływu kajakowego na Drawie, cała grupa, potwornie
      zmęczona, dotarła na biwak o zmroku. Jedynie "Wujek" nie tracił rezonu i całą
      sytuację spuentował rymowanką:
      "Za te całodzienne harce,
      Zmówię brewiarz przy latarce".

    • Gość: torunianka dla Urszulanki IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 12:00
      Wierszyki do różnych sytuacji układał również będąc biskupem i kardynałem.
      Kiedy wyjeżdżając na narty do Zakopanego zatrzymał się w klasztorze urszulanek
      na Jaszczurówce, "dokuczał" jednej z sióstr, o imieniu Alfonsa, ułożonym przez
      siebie wierszykiem: "Siostra Alfonsa na mnie się dąsa".


    • Gość: torunianka nie ma chrztu bez wody IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 12:01
      15 maja 1977 roku, po wielu trudnościach i po długoletnich oczekiwaniach na
      pozwolenie budowy kościoła, odbył się wreszcie długo oczekiwana konsekracja
      świątyni w Nowej Hucie-Bieńczycach. Na uroczystościach w mieście, gdzie według
      założeń władz komunistycznych nie miało być miejsca dla Boga, przybyło
      kilkadziesiąt tysięcy osób. Stali oni cierpliwie kilka godzin mino nieustannie
      padającego ulewnego deszczu. Kardynał Karol Wojtyła dodawał im ducha
      słowami: "Konsekracja to jakby chrzest, a gdzie jest chrzest, tam musi być i
      woda".


    • Gość: torunianka czy jest tu biskup? IP: *.petrus.com.pl 06.04.05, 12:02
      W 1960 roku, (były to czasy, kiedy nie zezwalano na zorganizowane "imprezy"
      kościelne) wracając po Bieszczadach, grupa "Wujka" wsiadła do pociągu do
      Krakowa w Sanoku. Nagle do przedziału wtargnął konduktor i zakrzyknął: "Czy
      jest tu Biskup?". Wszyscy zaniemówili, nie widząc o co chodzi. Widząc zdziwione
      miny, konduktor wyjaśnił: "Uczeń Biskup z Rybnika". Pierwszy ocknął się ks.
      Wojtyła, który był już wówczas biskupem i odpowiedział: "Nie, nie ma go tutaj".
      Okazało się, że konduktor znalazł legitymację niefortunnego Biskupa i szukał
      go, by mu ją oddać.


Inne wątki na temat:
Pełna wersja