Gość: znawca tematu
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.05.05, 19:56
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2737397.html
Kłopoty z rdzeniem metropolii
hoł 30-05-2005, ostatnia aktualizacja 30-05-2005 18:04
Bydgoszcz jest rdzeniem Bydgosko-Toruńskiego Obszaru Metropolitalnego, bo
jest największym miastem tego obszaru - twierdzi Lech Nikolski, szef
Rządowego Centrum Studiów Strategicznych.
Nikolski wyjaśnił, co kryje się pod pojęciem "miasto rdzeniowe" po obawach,
jakie pojawiły się w naszym mieście na wieść o tym, że w bydgosko-toruńskiej
metropolii będzie nim Bydgoszcz. Napisano tak w rządowym
dokumencie "Koncepcja Przestrzennego Zagospodarowania Kraju". Wśród
toruńskich polityków i samorządowców pojawiły się głosy, że "rdzeń"
metropolii może być traktowany lepiej od naszego miasta. Posłanka LPR Anna
Sobecka wystąpiła więc z interpelacją w tej sprawie.
Co na obawy torunian przedstawiciel rządu? Jak twierdzi Nikolski "miasto
rdzeniowe" to pojęcie urbanistyczne i naukowe, które oznacza - z
uproszczeniem - największy ośrodek na danym obszarze, najbliższy do wymaganej
dla metropolii liczby mieszkańców - 500 tys. - Podobna sytuacja dotyczy np.
roli Katowic w aglomeracji śląskiej - tłumaczy szef centrum.
I wyjaśnia, że w przyjętym 11 stycznia br. przez rząd "Wstępnym projekcie
Narodowego Planu Rozwoju 2007-2013" wymienia się: Lublin, Białystok, Rzeszów,
Olsztyn oraz Bydgoszcz-Toruń jako "ośrodki wielkomiejskie z szansami na
rozwój funkcji metropolitalnych".