Każą mi żyć za 2,50 zł

10.08.05, 21:29
Patrzcie, jaki biedny pan, jak mu malo zostaje na zycie
www.se.com.pl/se/index.jsp?place=subSpecial&news_cat_id=40&news_id=67873&scroll_article_id=67873&layout=1&page=text&list_position=1
Wszystkie wydatki musi planować z ołówkiem w ręku. Jeśli dobrze gospodaruje
pieniędzmi, zostaje mu 20 zł tygodniowo na jedzenie. Czasem jednak, jak w
lipcu, gdy zapłacił za leki (100 zł), czynsz (219 zł), prąd (111 zł), gaz (50
zł) i telefon (100 zł), na życie nie zostaje mu ani złotówki. Wtedy musi
pożyczać pieniądze od córki.

na chle nie ma, a na telefon wydaje co miesiac stowke. za prad tez, bidniutki,
placi (w odroznieniu do wszystkich pozostalych) co miesiac, i to rowniez ponad
stowke.

i chce 1300 zl rent. biedaczek, choruje na cukrzyce, a ta - jak wiadomo -
powoduje paraliz calego ciala.
jak trzeba sie zeszmacic, zeby pracowac w super expressie i nawolywac
politykow do uchwalenia rent w wysokosci 1,3 k pln???

wszyscy dostaja: gornicy, rencisci, samotne matki siedmiorga dzici (kazde z
innym), a kto za to placi?

my
    • ethanak Re: Każą mi żyć za 2,50 zł 11.08.05, 01:16
      Co za szmatławiec...Inna sprawa że ludzie tkwią w biedzie tyle że ci faktycznie
      cierpiący nie mają siły się poskarżyć.I ci faktycznie biedni nie mają na
      telefon ani nie płacą 1200 rocznie za prąd...Dziennikarze Super Ekspresu
      zaproponują wyjście z impasu - niech najbogatsi płacą 50% podatku!
      • Gość: mark Re: Każą mi żyć za 2,50 zł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 08:39
        opodatkujmy redakcje SE
        • Gość: paw Re: Każą mi żyć za 2,50 zł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.05, 22:32
          ango........................ Ty nie wiesz co
          piszesz...............majaczysz!Ci co maja rente wyludzona to sprawa
          ich sumienia i tych ,ktorzy do tego reke przylozyli. Ale sa choroby
          i renty ze zyje sie i prosi o smierc. Obys nigdy nie
          doswiadczyla........................... Zyc nie ma sily i umrzec odwagi!
          • angoulene Re: Każą mi żyć za 2,50 zł 12.08.05, 22:50
            na poczatek proponuje nauczyc sie czytac
            ze zrozumieniem
    • Gość: torunianka antycypacja IP: *.petrus.com.pl 11.08.05, 19:30
      wyobraź sobie taką sytuację:

      Jedziesz trochę za szybko na ważne spotkanie. Pogoda nieszczególna. Pada.
      Widoczność ograniczona. Samochody przed Tobą wloką się ospale. A tam czekają
      ważne sprawy do załatwienia. MUSISZ zdążyć, a w tym tempie to niestety, super
      okazja przepada. Wyprzedzasz. Nagle, nie wiadomo kiedy i dlaczego lądujesz na
      drzewie (odpukuję w niemalowane na wszelki wypadek;). Żyjesz, ale... Szpital,
      reanimacja i nie ma już możliwości powrotu do pracy i to na długo, albo i
      dożywotnio. Kręgosłup poszedł, ręka, noga. Pierwsza pomoc udzielona, ale
      rokowania beznadziejne. Szukasz pomocy u specjalisty. Ale do specjalisty
      kolejki gigantyczne. Specjalista przyjmuje prywatnie. Oczywiście korzystasz.
      Ale nawet tu kolejki na 2 miesiące. Przebicie finansowe załatwia oczywiście
      sprawę. Twoje finanse na to pozwalają szczęśliwie. Potem rehabilitacja - długa.
      Rodzina nie jest w stanie się zajmować Tobą dłużej. Każdy ma przecież swoje
      sprawy, swoją karierę. Ale można wynająć osobistą pielęgniarkę. To wprawdzie
      kosztuje, ale nie ma sprawy. Pielęgniarki nie są jeszcze w Polsce tak
      rozpuszczone jak te zachodnie. Pracują praktycznie za grosze (jak dla kogo;).
      Potrzebne specjalne zabiegi. Oczywiście też prywatnie, bo w kolejce to za pół
      roku, kiedy trudno już będzie odrobić stracony czas.
      Fundusze coraz bardziej topnieją. Odszkodowanie za wypadek - to przecież kpina.
      Na co to może starczyć. Zbyt długa nieobecność w pracy/biznesie nie jest
      możliwa. No i praca stracona. Zresztą przez najbliższy rok nie ma mowy o pracy.
      To żmudne dochodzenie do jakiej takiej formy. Radością staje się możliwość
      samodzielnego przejścia do toalety. Pierwsze wyjście na ulicę. Ludzie oglądają
      się i coś szepczą za plecami. Jesteśmy społeczeństwem młodych i pięknych,
      zdrowych i silnych. Oszpeceni wypadkiem, kulejący, starzy - niech siedzą w
      domu. Choć nie, jak mają coś w torebce to mogą wyjść. Widać przecież od razu
      kto nie powalczy o odzyskanie swojego.

      Ostatnia prywatna wizyta u lekarza. To wszystko co możemy zrobić. Chyba
      potrzebna będzie renta.

      Renta??? No tak, na emeryturę za wcześnie, nie przysługuje, za mała ilość lat
      przepracowanych. A prywatna emerytura jeszcze nie uskładana. Trzeba jeszcze
      kilka lat składki wnosić, aby ją uzyskać. A że nie ma z czego wnosić. No cóż
      towarzystwo ubezpieczeniowe nic na to nie poradzi. Można więc wycofać
      dotychczas wniesiony wkład, ale wg umowy będzie to tylko 50% dotychczas
      wpłaconej kwoty, bo to przecież produkt długoterminowy i procentować miał
      dopiero po uskładaniu całego wkładu. Nie, to nie rozbój w biały dzień. To
      realizacja umowy podpisanej przez obie strony.

      Ile wynosi renta?
      Co można zrobić z rentą?
      A może można lepiej ją zagospodarować niż ten "biedny człowiek"? Pewnie tak.
      Można odciąć telefon z pakietem "wolne wieczory i weekendy". Tylko co wtedy
      robić? Znajomi nie mają czasu, aby wpaść. Mają swoje życie. Rodzina.... też ma
      swoje życie, kariera, nowe znajomości...

      To co można zrobić z dochodami w granicach poniżej 1.000 zł?

      Takie sytuacje, niestety zdarzają się też i bogatym i zaradnym, niekoniecznie
      staruszkom. Oczywiście nikomu tego nie życzę, ale proszę pamiętać, że fortuna
      kołem się toczy i nigdy nie wiadomo kiedy co komu się przytrafi i w jakiej
      sytuacji się znajdzie.

      Sama znam osobę, która opiekuje się stosunkowo młodą siostrą z postępującym SM.
      Gdyby nie jej stała pomoc to szkoda gadać, na leki nawet by nie starczyło.
    • Gość: Ardo Re: Każą mi żyć za 2,50 zł IP: *.smgr.pl / 195.136.126.* 11.08.05, 20:36
      nie wiem co Ty tu piszesz,nic nie rozumie.Moje dochodyto 520zl miesiecznie i co
      Ty na to,wedlug Twoich wyliczen to ile bedzie??????
      moje liczenie to 520:31=16,70zl na 1 dzien i co Ty na to??????
      a co na to nasza wladza??? bo ja ciagle zadaje sobie pytanie, czy oni wogole
      wiedza ze tacy jak ja istnieja w tym kraju z takimy dochodami.
      HALO!!!! PANOWIE!!!!TO MY Z DOCHODAMI PONIZEJ JAKIEJ KOLWIEK PRZYZWOITOSCI
      ALE CZY TO DOCIERA DO WASZYCH TWARDYCH GLOW?????
      • angoulene Re: Każą mi żyć za 2,50 zł 11.08.05, 21:35
        Gość portalu: Ardo napisał(a):

        > nie wiem co Ty tu piszesz,nic nie rozumie.Moje dochodyto 520zl miesiecznie i co
        >
        > Ty na to,wedlug Twoich wyliczen to ile bedzie??????
        > moje liczenie to 520:31=16,70zl na 1 dzien i co Ty na to??????
        > a co na to nasza wladza??? bo ja ciagle zadaje sobie pytanie, czy oni wogole
        > wiedza ze tacy jak ja istnieja w tym kraju z takimy dochodami.
        > HALO!!!! PANOWIE!!!!TO MY Z DOCHODAMI PONIZEJ JAKIEJ KOLWIEK PRZYZWOITOSCI
        > ALE CZY TO DOCIERA DO WASZYCH TWARDYCH GLOW?????


        Umiesz obslugiwac komputer? Pisac, czytac umiesz? to wynoch.!!!!!!!! ludzie nie
        moga znalezc do pracy w swoich fimach glupiego referenta, a ty siedzisz sobie na
        rencie na forum!

        do Torunianki:
        tak sie sklada, ze moglabym cale powiesci pisac o rencistach, dwumetrowych
        osilkach, dorbiajacych sobie w ochronie, pracujacych w sklepach czy tez
        prowadzacych wlasne firmy. rente biora, a co maja sobie te pare imprezek fajnych
        odpuscic? obserwujac rynek pracy i sztucznie naglasniane - wyssanego z palca
        bezrobocia, niestety, nie rozrzewnia mnie Twoja opowiesc o biednym renciscie.
        jest on doprawdy chlubnym wyjatkiem
        choroba kregslupa nie jest zadnym pretekstem dla etykietki 'niezdolny do pracy'.
        nie niezdolny - a leniwy naciagacz. i takie jest moje zdanie, oparte na
        doswiadczeniu i obserwacji wielu 'rencistow'. tylko tyle moge napisac.
        pozdrawiam serdecznie i prosze Cie o wybaczenie emocji, ktore nadaly byc moze
        ostry ton mojej wypowiedzi. ten temat jest jednak dla mnie szczegolnie drazliwy,
        gdy porownuje swoje brutto z netto na rimua
        • Gość: Zdziwiony Re: Każą mi żyć za 2,50 zł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.05, 21:37
          Jaka szybka reakcja.
        • Gość: torunianka antycypacja raz jeszcze IP: *.petrus.com.pl 11.08.05, 23:12
          kochanie, ta moja opowieść o renciście ze złamanym kręgosłupem - zatytułowana
          antycypacja - to było, wybacz, O TOBIE.

          To nie jest prawdziwe zdarzenie, to opis sytuacji która może każdemu się
          przytrafić tu i teraz, czyli także Tobie, czy mnie. Oby nie!

          Natomiast zgadzam się także z tym, że są tacy, którzy renty wyłudzają, tacy,
          którzy żadną pracą się nie shańbią. Zawsze byli i będą tacy, ale to jednak jest
          margines.

          Teraz wykształceni dobrze ludzie często nie mogą znaleźć pracy jakiejkolwiek i
          to nie sztuczne nagłaśnianie bezrobocia. Ja spotykam wielu ludzi z ukończonymi
          studiami, zostawiających dziesiątki podań o pracę w różnych miejscach bez
          sukcesu.
          • angoulene Re: antycypacja raz jeszcze 12.08.05, 09:00
            Gość portalu: torunianka napisał(a):

            > kochanie*, ta moja opowieść o renciście ze złamanym kręgosłupem - zatytułowana
            > antycypacja - to było, wybacz, O TOBIE.

            Torunianko, jestem w tej komfortowej sytuacji, ze moglabym zarabiac bedac nawet
            na wozku inwalidzkim (np. korepetycje) i na pewno nie osiadlabym na laurach za
            520 pln

            > Natomiast zgadzam się także z tym, że są tacy, którzy renty wyłudzają, tacy,
            > którzy żadną pracą się nie shańbią. Zawsze byli i będą tacy, ale to jednak jest
            >
            > margines.

            to jest margines bedacy wiekszoscia.


            > Teraz wykształceni dobrze ludzie często nie mogą znaleźć pracy jakiejkolwiek i
            > to nie sztuczne nagłaśnianie bezrobocia. Ja spotykam wielu ludzi z ukończonymi
            > studiami, zostawiających dziesiątki podań o pracę w różnych miejscach bez
            > sukcesu.

            a ja widze pelno ogloszen oprace (sprzedawca, asystent, referent itp.), ktore
            wisza miesiacami

            pozdrawiam



            * nie za bardzo sobie przywlaszczylas tą tęczę? (żart:)))))))))
            • Gość: torunianka Re: antycypacja raz jeszcze IP: *.petrus.com.pl 12.08.05, 10:47
              > Torunianko, jestem w tej komfortowej sytuacji, ze moglabym zarabiac bedac
              > nawet na wozku inwalidzkim (np. korepetycje) i na pewno nie osiadlabym na
              > laurach za 520 pln

              :) No super. Ale weź jednak pod uwagę, że nie każdy ma takie umiejętności, aby
              zarabiać w ten sposób. Też uważam, że nie można się poddawać, ale w życiu
              różnie bywa i często trafia się na mur nie do przebicia. Czasami, nawet jak
              chce się coś pożytecznego robić to nie ma chętnych do nabycia tego.
              A na marginesie. Skąd ta pewność, że do kaleki chcieliby przychodzić po
              korepetycje?

              Ale zasada, aby się nie poddawać jest dla mnie oczywista.

              > a ja widze pelno ogloszen oprace (sprzedawca, asystent, referent itp.), ktore
              > wisza miesiacami

              hmmm. Mam jednak takie podejrzenie, że ogłoszenia wiszą choć etat już dawno
              zajęty.

              > * nie za bardzo sobie przywlaszczylas tą tęczę? (żart:)))))))))

              tak, poszłam na całość;) No i teraz macie szaro-buro, kolory zniknęły, bo na
              razie nie pozwalam z nich korzystać.
              Ale chyba część tęczy oddam do użytku, za odpowiednie tantiemy oczywiście;)
              Na początek daję niebieski - niedługo zobaczycie niebo:)

              Pozdrawiam,
              • angoulene Re: antycypacja raz jeszcze 12.08.05, 19:32
                Gość portalu: torunianka napisał(a):

                > > Torunianko, jestem w tej komfortowej sytuacji, ze moglabym zarabiac bedac
                > > nawet na wozku inwalidzkim (np. korepetycje) i na pewno nie osiadlabym na
                > > laurach za 520 pln
                >
                > :) No super. Ale weź jednak pod uwagę, że nie każdy ma takie umiejętności, aby
                > zarabiać w ten sposób. Też uważam, że nie można się poddawać, ale w życiu
                > różnie bywa i często trafia się na mur nie do przebicia. Czasami, nawet jak
                > chce się coś pożytecznego robić to nie ma chętnych do nabycia tego.
                > A na marginesie. Skąd ta pewność, że do kaleki chcieliby przychodzić po
                > korepetycje?

                Nie takie rzeczy kalecy robia :))

                >
                > Ale zasada, aby się nie poddawać jest dla mnie oczywista.
                >
                > > a ja widze pelno ogloszen oprace (sprzedawca, asystent, referent itp.), k
                > tore
                > > wisza miesiacami
                >
                > hmmm. Mam jednak takie podejrzenie, że ogłoszenia wiszą choć etat już dawno
                > zajęty.

                Widze, ze nasza dyskusja jest juz bezcelowa, zadna z nas - jak ta krowa -
                pogladow zmienic nie chce :)) Na kazdy argument jednej - druga ma dwa jeszcze
                wspanialsze argumenty ;)) Pozostajemi tylko zakomunikowac, iz prawda lezy gdzes
                posrodku, a moja osobista konkluzja brzmi: nalezy bardzo ostroznie przydzielac
                renty, by ci, ktorzy nie powinni miec ich przyznanych - nie otrzymali praw do
                renty od np. skorumpowanego lekarza. dzieki temu si, ktorzy naprawde nie moga
                pracowac - mieliby nie 520, a 2520 zl renty, coby na leki starczalo, i na
                sensowna rehabilitacje (nowe miejsca pracy dla fizykoterapeutow, masazystow - np
                niewidomych - itp.). poza tym aktywizacja tych, ktorzy jako-tako sa sprawni
                (nowe miejsca pracy - aktywizatorzy (???) ), coby nie spedzili reszty zycia
                przed tv. itp, itd.

                >
                > > * nie za bardzo sobie przywlaszczylas tą tęczę? (żart:)))))))))
                >
                > tak, poszłam na całość;) No i teraz macie szaro-buro, kolory zniknęły, bo na
                > razie nie pozwalam z nich korzystać.
                > Ale chyba część tęczy oddam do użytku, za odpowiednie tantiemy oczywiście;)
                > Na początek daję niebieski - niedługo zobaczycie niebo:)
                >
                > Pozdrawiam,


                niebo jest ok, widze jakies blekity, srebra, zolce, lawend i ecru (w tym
                momencie wiekszosc mezczyzn zaczyna sie glowic, o czym ja tu - do cholery -
                pisze;)).

                pozdrawiam poobiednio!
                • angoulene Re: antycypacja raz jeszcze 12.08.05, 19:35
                  a, no niech sie pochwale: dzis pierwszy raz w zyciu zrobilam sos beszamelowy
                  :)))))))))))
                  • radca Re: antycypacja raz jeszcze 12.08.05, 20:08
                    za 2,50...to jeszcze, ale ile jest takich- ze zyja na minusie
                    jesli ktos jest naprawde niezdolny do pracy i ma z tego tytulu rente... to
                    trudno o dodatkowy zarobek.... wiadomo kalectwo i nie to zdrowie

                    mam tutaj na mysli tylko i wylacznie Tych uczciwie otrzymujacych rente

                    radca
    • Gość: miły Re: Każą mi żyć za 2,50 zł IP: *.um.edu.my / 202.185.111.* 12.08.05, 20:52
      pół roku minęło,a jaka byłaś głupia taka jesteś.......
Pełna wersja