Gość: Alek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.09.05, 22:31
Wzięli ślub
Tuskowie przeprosili się z Bogiem
Donald Tusk (48 l.), lider Platformy Obywatelskiej i sondaży prezydenckich, w
trakcie kampanii prezydenckiej wziął kościelny ślub ze swoją, od 27 lat, żoną
Małgorzatą.
Szef PO mówi naszym reporterom, że wrócił na łono Kościoła dzięki papieżowi
Janowi Pawłowi II. Sakramentu małżeństwa, podczas skromnej uroczystości w
katedrze oliwskiej, udzieliłĘmu sam arcybiskup Tadeusz Gocłowski.
Mieli cywilny
Donald Tusk żyje ze swą żoną już prawie 27 lat. Mają dwoje dorosłych dzieci,
Michała i Katarzynę. Na ślub kościelny zdecydowali się dopiero teraz, w
trakcie kampanii wyborczej.
Uroczystość była skromna. Wicemarszałek Sejmu chciał zachować jej szczegóły
dla siebie. Powiedział nam, że była na nim tylko córka, ponieważ syn był
akurat za granicą. Kto mu świadkował - tego nie chciał już zdradzić. Wyjawił
jedynie, że byli to jego przyjaciele z Gdańska związani z nim, a nie z PO.
- Nie ukrywam, że największe znaczenie miały moje rozmowy i spotkania z
arcybiskupem Gocłowskim i przyjaciółmi. To oni przekonywali mnie, że mój
powrót do Kościoła ma głęboki sens - wyjaśnia nam Donald Tusk.
Nie był bierzmowany
Przed 27 laty Tusk na poślubienie Małgorzaty zdecydowałĘsię bardzo szybko -
zaledwie po miesiącu znajomości poprosił ją o rękę. Nie mógł wówczas wziąć
ślubu kościelnego, bo nie został bierzmowany.
- Nie przypilnowali tego moi rodzice. Byłem z wierzącej rodziny, ale kiedy
moi rówieśnicy przystępowali do bierzmowania, mój ojciec właśnie umierał.
Potem młodość miałem buntowniczą - wspomina kandydat na prezydenta RP.
Przekonuje, że do ślubu kościelnego przygotowywali się z żoną od dawna. O
samym terminie zdecydować miały przeżycia związane ze śmiercią Jana Pawła II.
- To był powrót, bo choć byłem ochrzczony, to z praktykowaniem było gorzej. W
Polsce miliony ludzi praktykują, a nie wierzą, lub nie praktykują, a wierzą,
ale jestem zadowolony, że mam te sprawy już uporządkowane - wyjaśnia.
Dlaczego do ślubu doszło dopiero w trakcie wyścigu o fotel prezydencki?
Zapewnia, że nie ma to żadnego związku z kampanią. - Każdy termin byłby
kontrowersyjny. Nie szukałem w tym korzyści - mówi marszałek