maciej_bydgoszcz
17.01.06, 11:14
Wczoraj komisja, która przesłuchuje kandydatów na wojewodów, oceniała
sześciu, a nie siedmiu pewniaków wskazanych przez PiS z naszego regionu.
Michał Jagodziński z Bydgoszczy, Krzysztof Mikietyński z Nakła, Tadeusz
Zawiasiński ze Świecia, Marzena Drab z Grudziądza, Mirosław Suski z
Włocławka, Marek Smoczyk oraz Bernard Kwiatkowski z Torunia. Kto spośród tej
siódemki zostanie wojewodą kujawsko-pomorskim, a kto jego zastępcą?
Najwyraźniej zmalały szanse Bernarda Kwiatkowskiego, który pojechał do
Warszawy, ale nie przystąpił do testów.
- Byłem zaskoczony formułą wyborów. Wcześniej o testach nie było mowy.
Zaproszono mnie na rozmowę z wiceministrem, którą odbyłem. Zostawiłem
dokumenty i czekam na decyzję - mówił wczoraj wzburzony Bernard Kwiatkowski. -
Pozytywnym fektem wizyty w Warszawie jest natomiast to, że potwierdziła się
opinia, że jestem czysty - dodał Bernard Kwiatkowski, mając na myśli
materiały, którymi dysponuje Instytut Pamięci Narodowej.
W południe testy rozwiązywał natomiast drugi z kandydatów wskazanych w
ostatnich dniach przez PiS, Krzysztof Mikietyński. Po południu z razem z
piątką osób, które ten etap przeszły kilka tygodni temu, stanął przed
komisją. Przesłuchania zakończyły się późnym wieczorem.
- Czekamy na telefon z Kancelarii Premiera - mówili kandydaci.
Najprawdopodobniej dwie lub trzy osoby z najlepszym wynikiem zostaną
zarekomendowane ministrowi, który wskaże premierowi wojewodę i wicewojewodę.
- Decyzja komisji nie jest wiążąca. Może być tak, że mianowany wojewoda
będzie chciał osobiście wybrać swojego zastępcę - powiedział Tomasz
Skłodowski, rzecznik MSWiA.