unsatisfied6
18.01.06, 12:59
W USA jest podobnie
takie stwierdzenie w ustach ustawodawców bardzo
mnie do nich zniechęca - o czym takie proste banalne
stwierdzenie świadczy ? jest ich pozytywną samooceną
tego co oni w Polsce tworzą ? swoje kompetencje
i kwalifikacje porównują do mężów stanu USA ?
podobny to może jest tylko ich standard do standardów
elit Ameryki , ale zdecydowanie nie jest podobnie
w USA i w Polsce dla ponad 90% populacji narodu .
w USA ewidentenie nie jest podobnie bo jest jest
zdecydowanie inaczej . opieranie tezy , że rzekomo
jest podobnie w USA na przykładzie podobieństw zjawisk
patologicznych świadczy o kompletnym niezrozumieniu różnic systemowych ,
bodźców środowiska , nieznajomości podstawowych parametrów
określających "podobieństwa" róznych kultur i ekonomi .
zasadniczą różnicą między USA a Polską jest fundamentalne
hasło ,na ktorym zbudowano ten system "no taxation without
representation" . przyszli niby to nowi ustawodawcy o
niby to lepszych kompetancjach od poprzednich a mam
wrażenie , że tej podsatwowej różnicy nie rozumieją ustalając
na przykład budżet . nie widzę różnicy między
tym sprzed lat a teraźniejszym - czerpie się jak poprzednio
ze źródeł innych niż są na pewne cele przeznaczone .
zdecydowanie ustwodawcy nie rozumieją co można zrobić by stan
naszej gospodarki był bardziej konkurencyjny i nie
oddalał się od poziomu pozostałych krajów Europy ,
gdy w ich przekonaniu "w USA jest podobnie" .
inną kwestię , którą usłyszałem "kredyt może być umorzony
w połowie , więc trzeba go brać " - cóż to za argument !!!
bzdura !!! nie ma darmowych kredytów nawet jeśli są umarzane
w 100% .nie bierze się kredytów jeżeli nie potrafi się nimi odpowiednio
zagospodarować a jedynym słusznym argumentem na wzięcie
kredytu jest rentowność zainwetowanego pieniądza pochodzącego
z kredytu relatywnie do kosztu takiego kredytu - powatarzam
RELATYWNIE . tworzenie mitów o "darmowych kredytach" to
wydawało mi się być domeną komuchów .
mam wrażenie ponadto , że niektórzy "nowi" jakby nie zdawali sobie
sprawy z tego , co to jest korupcja . gdy mówi się im o korupcji
to tego wyraźnie nie rozumieją - czy przyczyną jest to , że
w ich defnicji korupcja oznacza podmiot spoza uprzywilejowanej grupy , czy
po prostu fakt , że wcale nie wiedzą co to jest korupcja .
najbardziej smutnym jest fakt , że gdy ktoś myśli inaczej niż ONI
to jest co najmniej dla nich dziwny - gdy widzi się w nich ludzi ,
to może im się nawet wydawać dziwne .