a u mnie w pracy...

14.04.06, 11:51
Takie różne rzeczy z pracy, związane lub nie z dziećmi możemy tu pisać. A u
mnie w pracy w okolicach gwiazdki było spotkanie wigilijne. Na tym spotkaniu
wygłaszałam statystykę (ile klientów straciliśmy, zyskaliśmy, ilu pracowników
etc) i dodałam, że w ciągu roku w grupie blisko 30 osób w wieku rozrodczym
urodziło się tylko 1 dziecko. I...od tego momentu mamy w firmie firmowe
becikowe, którego wysokość zależy od stażu pracy. Na razie 2 osoby dostały a
ja już wiem, że trzecie dziecko jest w drodze. Może to naiwne ale cieszę się,
jak się dzieci rodzą.
    • luca28 Re: a u mnie w pracy... 14.04.06, 11:54
      dziewczyno a przyjmiesz mnie do pracy obiecuje naciągnąć na becikowe tylko
      jeden raz :)))
    • luca28 Re: a u mnie w pracy... 14.04.06, 11:57
      są dzię dwie osoby z 15 osobowego składu. Luz blus siedzimy sobie w internecie.
      Jeszcze musze zrobi ć jedną pilną rzecz a potem laba
      • jusiadyk Re: a u mnie w pracy... 14.04.06, 12:02
        U mnie też laba dzisiaj dlatego nie mam wyrzutów sumienia, że tu siedzę.
        • mia80 istnieją jeszcze taki firmy??? 14.04.06, 12:12
          Jestem w szoku, Jusiadyk co to za firma? Istnieją jeszcze takie w Polsce?
          Właściciele zasługują na najwyższe uznanie. Chylę czoła! Mnie z powodu ciąży, a
          nawet samej chęci posiadania potomstwa jak dotąd spotykały tylko same
          przykrości. Smutne, ale prawdziwe...
          • jusiadyk Re: istnieją jeszcze taki firmy??? 14.04.06, 13:03
            eee...bez przesady, to ze strony mojej firmy po prostu taki kaprys szefostwa,
            wypłuwający po prostu z tego, że my się bardzo lubimy w naszej firmie. Jak była
            akcja "firma przyjazna matce" to słyszałam o lepszych firmach. Poza tym czasem
            coś się po prostu opłaca. Kilka miesięcy temu kolega, który chciał odejść bo
            był przeciążony pracą a na którym mi zależało powiedział "Zostaję. Gdzie bym
            znalazł lepszą szefową". A gdzie ja bym znalazła łebka, który ma taka wiedzę o
            tylu producentach? On jak się go o coś zapyta to mówi "poczekaj" i normalnie
            widać jak mu na czole wszystkie informacje z bazy danych się wyświetlają i po 1
            minucie mówi "już wiem". (To jego synek miał chore serduszko ale już jest ok).
    • jusiadyk Re: a u mnie w pracy... 14.04.06, 13:05
      A poza tym prawda jest tez taka, że wczoraj podejmowałam decyzję czy zatrudnić
      młodą kobietę, która w sierpniu wychodzi za mąż czy młodego mężczyznę no i
      wybrałam faceta. Gorzka prawda. Pocieszałam samą siebię, że facet przeniesie
      drzwi a kobitka nie ale iadomo, że o ciążę tez chodzi. Łatwiej zapłacić
      bezikowe facetowi ale mieć go w pracy niż wytrzymać te parę miesięcy bez
      pracowniczki, która jest trudnozastępowalna. Tak już jest.
      • kati1973 Re: a u mnie w pracy... 14.04.06, 13:30
        Mi jako szefowej nie przeszkadza kobiety w pracy, nie bede tez miala pretensji
        jak, ktoras zapragnie miec dziecko :)
        Moze dlatego, ze sama obecnie oczekuje dziecka i jedno juz mam :)
        Jednak ostatnio sie zdenerwowalam, dopadla mnie grypa pokarmowa i dostalam dwa
        tygodnie zwolnienia, bylam naprawde chora, schudlam w ciagu tygodnia 3 kilo
        (wymioty), dwa tygodnie pozniej mialam angine, a jako kobiecie ciezarnej,
        zalecono mi leczyc sie rutinoscorbinem, wiec tez sie zwolnienie przeciagnelo do
        dwoch tygodni,
        Zreszta na zwolnieniu, mimo, ze smarkalam jak najeta przychodzilam do pracy, a
        wlasciciel niemiecki (Polak z pochodzenia) zasugerowal mi,ze nie mam
        wykorzystywac zwolnien na ciaze i dodal, ze nie wyobraza sobie, iz nie bede
        chodzic do pracy na macierzynskim. No ja tez sobie nie wyobrazam, tym bardziej,
        ze jak poprzednio chcialam karmic piersia...
    • sylaba_01 Re: a u mnie w pracy... 14.04.06, 13:56
      oj jusia, cieszysz się że się dzieci rodzą? to czemu wybrałaś faceta do pracy, co?
      to nie ma już solidarności jajników?
    • mamcianatalki Re: a u mnie w pracy...ehhh, 14.04.06, 13:56
      a ja bym chętnie podjęła jakąś prace... bez różnicy jaką... może któraś z was
      by coś wiedziała...????
      • kati1973 Re: a u mnie w pracy...ehhh, 14.04.06, 14:24
        wylacznie umowa o dzielo praca do konca roku, zajmosc obslugi komputera, mile
        widziana znajomsc branzy kreslarskiej budowalanej, wiecej informacji priv
        • luca28 Re: a u mnie w pracy...ehhh, 14.04.06, 14:46
          to jest twoja ofetra pracy czy takiej pracy szukasz?
        • kati1973 Re: a u mnie w pracy...ehhh, 14.04.06, 20:22
          to jest odpowiedz na pytanie mamcinatalki :)
          • mamcianatalki Re: a u mnie w pracy...ehhh, 14.04.06, 21:21
            czy doszedł mój mail do Ciebie?? mi właśnie poczta gazetowa nawaliła:(....
            mój mail: dmzzone2004@wp.pl
            • kati1973 Re: a u mnie w pracy...ehhh, 18.04.06, 11:57
              doszedl dopiero dzis maialam czas odpisac
    • jusiadyk gdzie ja to położyłam???? 14.04.06, 15:38
      (cenzura) gdzie ja do cholery położyłam pity??? przewaliłam dom i biuro,
      wszystkie papiery i nie ma. Jak ja nieznoszę pitów!
    • jusiadyk Re: a u mnie w pracy... 21.04.06, 23:57
      Chciałam zapytać o to jak w Waszej firmie jesteście zżyci z współpracownikami
      jeśli chodzi o ich ważne sprawy życiowe typu ślub, urodzenie dziecka, pogrzeb
      rodzica itp. Czy są jakies zwyczaje, delegacje z kwiatami, zrzutki na prezenty?
      Czy tez jest to czystko prywatna sprawa?
      • loola74 Re: a u mnie w pracy... 24.04.06, 12:22
        W mojej byłej juz firmie kazde imieniny, obrona magisterki, sluby, narodziny
        dziecka, czyjes odejscie z pracy obchodzone były przy suto zastawionym ciastem
        stole :) Oczywiscie wczesniej zrzuta na prezent i kwiaty. Bylo nas tam ok. 30
        pracowników. Oprocz tego wycieczki integracyjne, po powrocie z ciekawego urlopu
        albumy do publicznego wgladu... jakos tak bylo prawie rodzinnie ;)
    • luca28 Re: a u mnie w pracy... 02.05.06, 11:21
      miałam dziś mieć dużo pracy ale u naszego klienta serwer nawalił i czekam aż mu
      naprawią i nudze sie jak mops. Nie moge ruszyć nic innego bo to zadanie jest
      bardzo pilne a tu dupa. :(

      Ale dzięki temu narobiłam troche zaległości z forum.

      pozdr
      • jusiadyk Re: a u mnie w pracy... 02.05.06, 11:44
        No i bardzo dobrze, że nadrobiłaś. haha
    • jusiadyk szukam pracownika do Torunia 15.05.06, 23:27
      Od kilku miesięcy szukam pracownika na stanowisko handlowiec/kierownik oddziału
      w Toruniu i...jest bardzo trudno. Jeszcze w życiu nie prowadziłam tak
      bezskutecznej rekrutacji. Dziś miał zacząć pracę kolejny kandydat, podpisaliśmy
      już umowę, ja czekalam aż mu upłynie okres wypowiedzenia w poprzedniej firmie,
      szkoliłam go w soboty etc. Zadzwonił, że jednak nie będzie u nas pracować bo
      poprzedni pracodawca dał mu podwyżkę. Przyznam, że jestem wściekła i
      rozczarowana, bo na miesiąc zastopował mnie w poszukiwaniach. Ktoś inny miał
      juz obiecany urlop bo "będzie nowy". Mam z tego powodu awodowego doła, bo już
      mi ręce opadają.
    • jusiadyk lęk przed powrotem po urlopie 28.05.06, 00:01
      W poniedziałek wracam do firmy po prawie 10-dniowym urlopie (prawie bo w
      międzyczasie wpadłam do firmy na 3 godziny). Normalnie się boję tego co tam
      zastanę (bo oczywiście wiem co zastanę bo dzwoniłam i do mnie dzwoniono). I po
      raz kolejny myślę, że to jakaś forma uzależnienia od firmy i po raz kolejny
      wiem, że tego nie zmienię... :(
    • jusiadyk Re: a u mnie w pracy... 12.06.06, 14:22
      U mnie w pracy trwa taki remoncik mały i przy tej okazji zastanawiam się czy
      nie wygospodarować w biurze kązika zabaw dla dzieci. W wielu biurach takie
      kąciki są, ale... Moje biuro jest 2-poziomowe. Górna część jest mniejsza niż
      dolna i nie jest zamknięta żadnymi drzwiami. Jak się jest na górze to słychac
      co kto mówi na dole ale tego nie widać. I zastanawiam się czy jest sens no bo
      jakbyście były klientkami i dzieci chciałyby się bawić w tym kąciku na dole to
      wyobrażacie sobie że byście je tam zostawiły i poszły na górę drzwi oglądać?
      Drzwi są i na górze i na dole. Kącik mogę zrobić albo na górze albo na dole ale
      znów: na dole to dzieci mogą wyjść na ulicę a na górze to może być strach że
      pójda na schody i spadną. No i mam wątpliwości: bo może w ogóle tego nie robić
      bo tylko dziecko się uprze, że chce się tam bawić a rodzic będzie się bał
      dziecko samo zostawić no i w efekcie nie pójdzie tych drzwi oglądać. Co
      sądzicie? Pomóżcie coś zdecydować.
      • basiamroz5 Re: a u mnie w pracy... 12.06.06, 14:40
        Pomysł niezły. Może kogoś zatrudnić, żeby: klienci byli zadowoleni, mogli
        spokojnie załatwić swoje sprawy, bez obaw o podsłuchujące, spadające ze
        schodów, uciekające na ulicę dzieci. Zgłaszam się jakby co, bo pedagogikę
        skończyłam, pracy szukam i kocham dzieci. A jakie biuro prowadzisz? Jestem nowa
        i nie znam jeszcze żadnej z "mam z Bydgoszczy". Pozdrawiam ksantypa
        • jusiadyk Re: a u mnie w pracy... 12.06.06, 15:03
          Prowadze firmę z drzwiami. A co do zatrudniania kogoś specjalnego do zabawiania
          tych dzieci, to pewnie zdajesz sobie sprawę, że to nierealny pomysł. Na razie
          zabawianiem dzieci zajmuje się kot (jak jest w pracy a nie szwęda się po
          okolicach).
      • luca28 Re: a u mnie w pracy... 12.06.06, 14:46
        jeśli już chesz robić kącik dla dzieci to tylko na dole. Na górze bym Olgi nie
        zostawiła.
        Na dole mozesz zamontowac barykade jakieś ozdobne drzwiczki i gra. Z
        doświadczenia wiem, ze jeśli w kąciku są kredki i klocki to mała nawet nie
        zauważy mojego odejscia i nie wybiegłaby ze sklepu. Już prędzej spedziłabym tam
        2 razy więcej czasu niż planowałam niż wyszła przed czasem. ;)

        fajne masz pomysły ;))
      • andzina Re: a u mnie w pracy... 12.06.06, 18:05
        Kącik - super pomysł! raczej na dole, a przy drzwiach zamontuj "świstaka" - jak
        dziecko zbliży się do drzwi to będzie słychac gwizdanie i zdążysz zejśc, no i
        usłyszysz jak inny klient wejdzie.

        pozdrawiam
      • jusiadyk zrobiłam ten kącik 21.07.06, 17:41
        Zrobiłam dziś ten kącik zabaw dla dzieci. Jest dywanik 115x170cm a na nim
        stolik i 2 ławy z ikei (takie otwierane). W ławach sa kolorowanki i kilka
        zabawek Jędrka. Na razie tylko Jędrek się tam bawił. Doniosę jeszcze z czasem
        kilka zabawek. Zobaczymy czy to będzie wykorzystywane. Stoi toto na dole ale w
        każdej chwili łatwo to można przenieść na górę (albo nawet przewieźć do punktu
        w centrum miasta jak będzie taka potrzeba). Kącik funkcjonuje od dzisiaj i na
        razie jedynym dzieckiem był tam Jędrek ale jestem ciekawa czy będzie
        wykorzystany.
        • wieloszka Re: zrobiłam ten kącik 21.07.06, 19:17
          super pomysł, lubiępojawiać się w takich miejscach, gdzie pamięta się o
          potrzebach najmłodszej klienteli:)
        • andzina Re: zrobiłam ten kącik 21.07.06, 19:55
          Brawo Justyna!
          a w ogóle to chyba przejęłaś się lekkim zastojem na forum i nadrabiasz dziś
          zaległości? :) a pochwal się gdzie można ten kącik wypróbowac - chętnie
          nawiedziłabym Cię kiedyś będąc w pobliżu, tylko nie wiem gdzie :(
          • jusiadyk Re: zrobiłam ten kącik 21.07.06, 23:31
            Wiesz Andzina, ja Cię serdecznie zapraszam, tylko, że to jest w pobliżu niczego
            właśnie i w tym szkopuł. Konkretnie: Lisi Ogon. (zastanawiałam się czy to
            napisać ale co mi tam: właściwie z tego Lisiego Ogona to tylko do męza Luli mam
            blisko)
            • andzina Re: zrobiłam ten kącik 22.07.06, 20:38
              Nooo, to faktycznie mało "po drodze" :) szkoda, bo bym ten Twój kącik chętnie
              obejrzała, a i na ładne drzwi się napatrzyła (i niestety tylko napatrzyła, bo z
              kasą na remont krucho), ale może kiedyś.
    • jusiadyk Re: a u mnie w pracy... 31.07.06, 14:10
      Chciałam donieść, że kącik dziecięcy u mnie, co prawda dość skromny, ale powoli
      gości coraz więcej małych nóżek i rączek. W sobote jedna mama się bardzo
      ucieszyła jak go zobaczyła. Dziś kolejne dziecko przestało płakać jak się do
      kolorowanek dorwało (płakała bo deszcz ją zmoczył). Cieszę się, że to taki
      skutek przynosi.
      • natalya20 Re: a u mnie w pracy... 31.07.06, 14:27
        justyna ja jutro wpadne pieniazki ci oddac, w tym samochodzie z tego
        wszystkiego zapomnialam...
        • jusiadyk Re: a u mnie w pracy... 31.07.06, 22:09
          A gdzie zamierzasz do mnie wpaść? Do pracy? Do domu? Może jakieś namiary ci
          podeślę co? Albo może dryndnij do mnie.
          • natalya20 Re: a u mnie w pracy... 01.08.06, 07:44
            chcialam wejsc do pracy:) adres pamietam:) ale jak ci nie pasuje to nie musze
            oddawa:P zalezy jeszcze o ktorej maly zasnie wiec godzinke nie bardzo moge podac
    • jusiadyk Re: a u mnie w pracy... 01.08.06, 15:15
      A ja dzisiaj po biurze chodze boso bo mi w stopy gorąco. A co tam, taka mała
      fantazyjka.
    • jusiadyk Re: a u mnie w pracy... 15.08.06, 13:56
      Wczoraj pożegnaliśmy handlowca, który pracował u nas prawie 5 lat. Broniłam
      się, żeby nie pokazać łezki w oku. Udało się...ale nie rozumiem czemu odszedł i
      jest mi żal.
    • martha_s Re: a u mnie w pracy... 15.08.06, 14:32
      a dla mnie jutro jest taki prawdziwy pierwszy dzień pracy...
      i zarazem pewnie najgorszy...
      jestem chora, straciłam głos to jeszcze po długim weekendzie będzie masa
      papierów poczty itp.

      obym nie wyleciała pierwszego dnia.... ;)

      pozdrawiam

      Marta
      • jusiadyk Re: a u mnie w pracy... 15.08.06, 14:47
        No co Ty, nos do góry!!!
        • martha_s Re: a u mnie w pracy... 16.08.06, 19:07
          nie było tak źle.. jeszcze pracuję.. nie wiem kiedy do domu mnie wypuszczą

          Luca : tęsknię za Tobą ;))))) i dzięki za karteczki, ale wolałabym pozdrowienia
          z wakacji ;))))

          pozdrawiam

          Marta
    • martha_s Re: a u mnie w pracy... 17.08.06, 14:52
      zaczyna mi się tu podobać :)

      pozdrawiam

      Marta
    • jusiadyk Re: a u mnie w pracy... 17.08.06, 19:27
      A dzisiaj ja robię nadgodziny, 3 kawy i red bull. ale moi chłopacy też dzielnie
      pracują. Dzisiaj zamówiłam kanapki i herbatę do biura i nikt nie wyszedł na
      śniadanie tylko jedliśmy przy biurkach. Czy to już mobbing? Żartuję, to było
      retoryczne pytanie.
      • natalya20 Re: a u mnie w pracy... 19.08.06, 12:34
        dziewczyny zaczynam szukac przcy albo chociaz praktyk, czekam na cynk:)
    • martha_s Re: a u mnie w pracy... 30.08.06, 11:50
      a u mnie w pracy są nieszczelne okna i strasznie mi tu wieje przez dziury, aż mi
      ręce zgrabiały..grr..

      pozdrawiam GORĄCO!

      Marta
    • jusiadyk raport z kącika 30.08.06, 20:20
      Chciałam się pochwalić, że ten mój pomysł z kącikiem dla dzieci w firmie to był
      dobry pomysł i był mój! jestem z siebie dumna a dzieci i mamy zadowoleni. Co
      rusz widzę lub słyszę, że jakieś dziecko się tam bawi.
      A trochę z innej beczki: w sobotę byłam na chwilę w pracy z Jędrkiem, klientów
      dużo, ja też kogoś obsługiwałam. W pewnej chwili zadzwonił telefon i Jędrek
      odebrał i zaczął swoją stałą nawijkę "Tak tak tu Jędruś, jestem z mamą tak
      tak". Na szczęście po drugiej stronie była taka zaprzyjaźniona klientka i tylko
      się śmiała.
    • luca28 Re: a u mnie w pracy... 28.12.06, 13:48
      a u mnie w pracy....
      kosmos, ja złożyłam wypowiedzenie w zeszły piątek, w tygodniu przedswiątecznym
      Olga zachrowała na ospę więc więcej mnie nie było niż byłam, wczoraj miałyśmy
      poważną rozmowę z szefem na temat przekazania moich obowiązków komuś innemu w
      rezultacie czego dziś 1 osoba wkurzona poszła na chorobowe, Marta też chora
      więc nie mam praktycznie komu przkazać swoich zadań, tylko biednemu Krzysiowi
      moge, a pozostałym chyba pozostawiam na karteczkach insrtukcje.

      Mam nadzieję, że sobie poradzą i nie będa mi za bardzo przeszkadzać w nowej
      pracy
      • loola74 a u Lucy w pracy...?????????? 08.01.07, 22:48
        czyzby koleznaka Luca zmieniła pracę na taką bez dostepu do netu, że tak
        ucichła i sie nie udziela czy po prostu ma stale szefa za plecami???
        no bo chyba nie nadmiar obowiązków...?
        • jusiadyk Re: a u Lucy w pracy...?????????? 08.01.07, 23:04
          Popieram głos Luli (Z reszta, Lula, kiedy ja Cię nie popieram?) ja tez chcę
          wiedzieć co u Lucyny!
          • natalya20 Re: a u Lucy w pracy...?????????? 09.01.07, 13:11
            to chyba wszystkie ciekawe jestesmy:)
            ja dodam ze z mojej ex pracy kazdy zaczyna odchodzic..szefowa stwierdzila ze
            nikt nie jest niezastapiony i uwaza ze dajac prace robi wielka laske...tylko ze
            dzisiaj o prace juz wcale nie tak ciezko i o dobrego pracownika trzeba dbac":)
            • luca28 Re: a u Lucy w pracy...?????????? 09.01.07, 18:08
              odzywam sie ;)

              jestem w poprzedniej pracy więc moge :)

              w nowej na razie mam trefne miejsce a mianowicie siedze na wprost drzwi, przez
              ktore bez przerwy ktos wchodzi i nie moge wchodzić do neta, raz spróbowałam i
              komp mi sie zawiesił, za kare chyba :)

              od marca beda miała leksze biurko więc może wtedy raz w tygodniu, niestety
              tylko znajde czas na forum. W nowej pracy fajnie , ciekawie, ale mam tyle
              roboty że podam na twarz w domu i po porwrocie nie mam na nic siły. Musimy sie
              spotkac to wam więcej opiszę. Jakby sie jakieś spotkanie kroiło to prosze o info
              • jusiadyk Re: a u Lucy w pracy...?????????? 10.01.07, 20:17
                to ja dużymi literami napiszę specjalnie dla Lucyny: KROI SIĘ SPOTKANKO,
                poczytaj uważnie bo to już w najbliższą sobotę. Chyba Ci smsa puszczę.
                • natalya20 Re: a u Lucy w pracy...?????????? 11.01.07, 12:27
                  a ja sie dzisiaj dowiedzialam ze kolejna osoba z mojej ex pracy odeszla, firma
                  sie rozsypuje:) nikt nie chce tam pracowac za ta kase...niby sa prowizje ale
                  tak je szefowa nalicza i odlicza rozne rzeczy ze kolezanka dostala za caly
                  miesiac 15 zl a powinna kilkaset dostac...wiadomo ze jak firma jest nowa to
                  trzeba duzo inwestowac i na poczatku nie bedzie wielkich zyskow, ale obarczanie
                  pracownikow kosztami prowadzenia firmy to chyba jakeis nieporozumienie
    • luca28 Re: a u mnie w pracy... 07.03.07, 19:10
      a u mnie w pracy.... firma zafundowała wszystkim chętnym kurs języka
      angielskiego. Jestem z tego powodu bardzo zadowolona bo przy minimum wysiłku
      (nawet nie musze z firmy wychodzic) mam szansę podszkolić język
      • luca28 Re: a u mnie w pracy... 04.04.07, 21:42
        jak już wcześniej pisałam firma zafundowała nam angielski po godzinach pracy.
        Chodzą przede wszystkim pracownicy biurowi + jeden Pan pracujący w ochronie.
        Jest on najsłabszy z naszej grupy, miał chwile zwątpienia już chciał
        zrezygnować z nauki, kiedy przdarzyła mu sie pewna sytuacja. Pod firmę
        przyjechał tir z Holandii i ochroniarze nie potrafili sie z jego kierowcą
        porozumieć, nasz kolega jako jedyny podszedł do kierowcy, wypytał sie go o jego
        dane, skąd przyjeżdża i co wiezie w tirze i opanował sytuację. Po tym zdarzeniu
        nabrał pewności siebie i powiedział naszemu nauczycielowi, że widzi sens nauki,
        i że przydaje mu sie ona w pracy. Nasz lektor prawie go uściskał taki był
        zadowolony, z efektów swojej pracy i z postępów ucznia.

        Pan z ochrony przed tymi zajęciami nie znał języka ni w ząb. TAK mi sie dobrze
        zrobiło na duszy jak zobaczyłam, że pan z ochrony jest autentycznie dumny z
        siebie.
        • natalya20 Re: a u mnie w pracy... 05.04.07, 08:41
          to sie czlowiek podbudowal...no wlasnie i po co sie uczyc??? a puzniej wstyd ze
          w mcdonald studentka nie potrafi po angielsku zapytac co do picia podac...
          jezyk przydaje sie zawsze i wszedzie!!!!
    • jusiadyk Re: a u mnie w pracy... 03.07.07, 21:31
      A u mnie w pracy był dzis zamawiać towar ktoś kogo pewnie połowa z was zna - dr
      Mariusz Lisiak. I połowa załogi chciała mu dać rabat. No i dostał oczywiście.
      • sylaba_01 Re: a u mnie w pracy... 04.07.07, 22:34
        Dr Lisiak to najlepszy i najsympatyczniejszy gin jakiego znam. U mnie też dostałby zniżkę :)
        Jusia, sprzedajecie drzwi i okna, nie mylę się?
        • keitii1 Re: a u mnie w pracy... 05.07.07, 08:54
          Jusia czyżby nasz fajoski dr wybudował sobie nowy domek? Czy nowy Gabinet?
          Wolałabym to drugie może bliżej centrum :)
    • jusiadyk Re: a u mnie w pracy... 03.01.08, 10:47
      A mnie za kilka dni znów czeka nieprzyjemna rozmowa z pracownikiem.
      Nie zwalniam na szczęście ale muszę ją negatywnie przeszeregować. No
      trudno, muszę i koniec. Nie moja wina, że się nie nadaje do tego co
      robi.
    • mama_idalki Re: a u mnie w pracy... 17.01.08, 06:35
      Dzisiaj idę pierwszy raz do nowej pracy..Kciuki trzymać proszę :)
      • andzina Re: a u mnie w pracy... 17.01.08, 09:29
        trzymam Kasia, trzymam mocno...

        a u mnie w pracy remont, kupa kurzu, pyłu, wiercą, borują, kują, młotkują... mam
        już dość. do tego kładą kostkę, więc zamiast chodnika jest jedno wielkie bagno -
        spodnie i buty codziennie do prania/czyszczenia :(

        ale za to w końcu będę mieć pięknie :D
      • jusiadyk Re: a u mnie w pracy... 17.01.08, 20:13
        Ja tez trzymam kciuki. Ciekawa jestem jakiejś relacji, może na
        jakimś piwku
        • jusiadyk Re: a u mnie w pracy... 08.01.09, 14:09
          Odświeżam stary wątek...
          Jutro do pracy przyszykowałam sobie specjalny strój: dżinsową suknię
          ciążową z poprzedniej ciąży. Tym strojem uświetnię rozpoczęcie 8
          miesiąca ciąży. A jest to dla mnie o tyle ważne, że w poprzedniej
          ciąży nosiłam ją już od 5 miesiąca a teraz dopiero od 8. Zależało
          mi, żeby w tej ciązy przytyć mniej niż w tamtej i na razie (tfu,
          tfu) się udaje.
          • aniulka8503 Re: a u mnie w pracy... 15.02.09, 10:05
            a u mnie w pracy...jejku jak ja chciałabym mieć pracę...niestety,
            teraz nie zatrudniają...chodzę i składam cv ... i dziwię się tylko
            jak osoba wykształcona może nie móc znaleźć pracy...chyba jestem
            beznadziejna...już drugi miesiąc chodzę i nic...zadzwonili tylko z
            dwóch miejsc...i jak narazie cisza...
            • andzina Re: a u mnie w pracy... 15.02.09, 15:59
              tym, że nie dzwonią się nie martw, bo teraz kryzys, cieno z pracą dla
              wszystkich. wcale nie znaczy, że jesteś beznadziejna! próbowałaś zarejestrować
              się w serwisach internetowych? może stamtąd ktoś się zgłosi. no i pytaj
              znajomych, niech oni pytają swoich, przypominaj się.

              a napisz jakiej pracy szukasz, co chciałabyś/mogłabyś robić i jakie masz
              wykształcenie - nie chodzi mi o stopień naukowy, tylko o kierunek :) i głowa do
              góry - jak Cię widzą na rozmowie załamaną i zdesperowaną tak Cię odbiorą. musisz
              ich kasować pewnością siebie! :D
              • aniulka8503 Re: a u mnie w pracy... 15.02.09, 16:31
                no wiem, że kryzys...
                Chciałabym w biurze, ale na to raczej szansy teraz nie ma...
                więc wystarczy nawet market...byle było cokolwiek...
                pytałam po znajomych, ale każdy tylko mówił, że teraz to ciężko bo
                kryzys i że jak coś usłyszą to dadzą znać...
                wykształcenie...średnie...technik ekonomista, technik administracji
                i w trakcie technik prac biurowych...(zaocznie)
                Na portalach się nie logowałam, bo ja rzadko teraz bywam na
                internecie...
Pełna wersja