AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem?

30.07.01, 09:57
Studiuję zaocznie na Akademii Bydgoskiej. Obserwując poziom oferowanych nam
zajęć, lekceważące podejście większości wykładowców do swoich obowiązków oraz
powszechną korupcję zastanawiam się, czy dialog polityczny o obecności
uniwersytetu w Bydgoszczy ma w ogóle sens. Czy nie należałoby raczej rozpocząć
starań o uniwersytet od podstaw, czyli rzetelnej pracy naukowej i dydaktycznej,
co wprawdzie nie jest ideą popularną w naszym społeczeństwie, ale jak sądzę
byłoby o wiele skuteczniejsze, niż rozgrywki polityczne przy marnym zapleczu.
Napiszcie co sądzicie o poziomie studiów na AB, może nasze głosy przeczyta ktoś
odpowiedzialny i wreszcie będzie można się szczycić dyplomem z AB :)
    • Gość: manna Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: 213.77.40.* 30.07.01, 10:09

      MYŚLĘ,że nie należy sie wstydzic dyplomu AB. Fakt za duży wpływ na powstanie
      uniwersytetu mają rozgrywki polityczne. Jest to jednak kwestia czasu.Rozbudowa
      pomieszczeń, zakup nowych, tworzenie nowych kierunków!Będzie to triche trwało,
      ale myślę, że dozyję tej chwili.
    • Gość: Dar9 Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.01, 13:44
      Oczywiscie. Niech przylacza do AB jeszcze UMK, a pozniej UJ i UW!!!!
      SORBONA cholera!
    • Gość: Pontus Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: *.swipnet.se 30.07.01, 15:16
      Moj poprzednik z Torunia pozwala sobie na zlosliwosc. To i ja popuszcze wodze
      fantazji. Kochani. Po przeksztalceniu AB w uniwersytet, to najgorszy element
      zostanie w miescie B., a na UMK powstanie prawdziwy Oksford, a raczej
      Cambridge, bo Oksfordon jest juz gdzie indziej.
      A na powaznie. Lublin i Warszawa maja po uniwersytety i zarowno miastu B. jak i
      miastu T. wyjdzie to na zdrowie.
      Pozdrawiam
      • Gość: Dar9 Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.01, 23:46
        Tak samo potrzebne sa te twoje zlosliwosci jak Uniwersytet Bydgoski. Czyzby to
        nie byla chec zaistnienia za wszelka cene? Przyjzyj sie ocenie uczelni
        bydgoskich przez samych studentow i absolwentow- chcesz tworzyc pole dla
        kolejnej farsy? Moze udoskonalcie to co macie np.Akademie Medyczna, AB itd (a
        chyba jest co udoskonalac!)a jezeli macie nieodparta potrzebe studiowania na
        uniwersytecie to sluzy wam tym istniejacy we wspolnym wojewodztwie,uznany i
        b.wysoko notowany UMK w Toruniu. Chyba ze ambicja nie pozwala- ale to juz wasz
        problem!
        • Gość: Adas Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: *.sympatico.ca 31.07.01, 05:13
          Czy Torunianie na wszystko musza patrzec z perspektywy swojego zascianka?
          Dyskusja jest o poziomie AB a nie o UMK. Istnienie UMK nie ma tu nic do rzeczy.
          To wszystko wydaje mi sie dziwne, bo drodzy torunianie z jednej strony pisza z
          nieukrywana pogarda o nieistniejacym jeszcze Uniwersytecie Bydgoskim
          jednoczesnie traktujac go jako konkurencje dla UMK. Rozdwojenie jazni? Poza
          tym zdaje sie, ze wiecej bydgoszczan studiuje w Toruniu niz torunian. W tym
          kontekscie te pyskowki sa co najmniej smieszne.
          • Gość: Dar9 Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.01, 17:31
            Czy ty dyskusji od pyskowki nie odrozniasz? Zachowujesz sie jak typowy
            komunista ktory zawsze musi miec wroga-ty takze go widzisz nawet w dyskusji i
            tylko dlatego, ze twoj rozmowca jest z Torunia i osmiela sie zabierac glos w
            kwestii "nie swojego" uniwersytetu. Przyklad zasciankowej pychy i braku
            uprzejmosci. Pociesz sie w nastepnych pokoleniach bydgoszczanie zdobeda nalezna
            im pozycje, przywykna do tego i beda zachowywali sie normalnie tak jak dzis np.
            mieszkancy Gdanska w rozmowie o ich uczelniach. Oni nie gryza wszystkich na
            slepo tylko dlatego ze sa obcy i osmielaja sie dyskutowac "o ich miescie"
    • Gość: fin Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 30.07.01, 15:52
      Ludzie, odnoszę nieodparte wrażenie, że spychacie dyskusję na jakies boczne tory.
      Przczytajcie sobie jescze raz, co napisała sarani:

      > Obserwując poziom oferowanych nam zajęć,
      > lekceważące podejście większości wykładowców do swoich
      > obowiązków oraz powszechną korupcję

      Niezła ocena swojej szkoły przez studentkę, nieprawdaż?

      > Czy nie należałoby raczej rozpocząć
      > starań o uniwersytet od podstaw, czyli rzetelnej pracy naukowej i dydaktycznej,

      I tu moim zdaniem tkwi sedno Jej wypowiedzi. Nie chodzi o polityczne rozgrywki powołać-nie powołać tylko o
      jakosć kształcenia w danej szkole.
    • Gość: byd Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: 10.16.0.* / 217.96.43.* 30.07.01, 18:36
      Przeciez Bydzia ma juz swoj Uniwersytet w Toruniu. Nikt w grodzie Kopernika nie
      mysli o powolaniu szkoly technicznej czy Akademii Medycznej,bo mamy to za
      miedza. Wy, Bydgoszczanie nie rozumiecie i nie chcecie przyjac do wiadomosci,
      ze dwie stolice naszego wojewodztwa maja byc wobec siebie komplementarne. Mozg
      staje i wszystkie czlonki opadaja jak sie pomysli o waszej chorobliwej
      ambicji.A wszystko przez te wasze kompleksy. Pozdrawiam.
      • Gość: sarani Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: 213.76.49.* 30.07.01, 23:42
        Gość portalu: byd napisał(a):

        > Przeciez Bydzia ma juz swoj Uniwersytet w Toruniu. Nikt w grodzie Kopernika nie
        >
        > mysli o powolaniu szkoly technicznej czy Akademii Medycznej,bo mamy to za
        > miedza. Wy, Bydgoszczanie nie rozumiecie i nie chcecie przyjac do wiadomosci,
        > ze dwie stolice naszego wojewodztwa maja byc wobec siebie komplementarne. Mozg
        >
        > staje i wszystkie czlonki opadaja jak sie pomysli o waszej chorobliwej
        > ambicji.A wszystko przez te wasze kompleksy. Pozdrawiam.

        Nasza ambicja i nasze kompleksy :) Aż się zastanawiam czyje. Nie czuję się raczej
        członkiem żadnego lobby na rzecz uniwersytetu, ponieważ, jak słusznie zauważył
        fin, chciałam podyskutować raczej na temat obecnego poziomu AB i ewentualnie
        konsekwencji jej rozwoju :) Bo przecież jak narazie nikt nie proponuje
        rozwiązania tej uczelni ze względu na bliskość UMK, a każdy rozwój powinien
        prowadzić do jakościowo wyższych form. Problemem jednak jest to, iż moim zdaniem
        brak jest jakichkolwiek oznak tego rozwoju, a powołanie uniwersytetu z przyczyn
        ambicjonalnych jakiś elit, czy to pseudointelektualnych czy politycznych, jest
        oczywista głupotą :) Proszę więc nie mieszać "mini-wojny" bydgosko-toruńskiej do
        tego wątku :) Z góry dziękuję i pozdrawiam

    • Gość: dalton Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.01, 23:47
      Tak jest i proponuje slynnego prof. Nowaka na rektora!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: byd Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: 10.16.0.* / 217.96.43.* 31.07.01, 17:48
        Bogaty kraj,bogate miasto. Widze,ze bedziecie mieli uniwersytet. Bedziecie
        lepsi od Oxford,Sorbony .Wroze Wam,ze w pierwszym roku istnienia ztrudnicie
        noblistow. Bydzia potrafi. Jeszcze raz was pytam ,gdzie podzialy sie deklaracje
        o tym, ze nasze maista maja byc komplementarne. Idziecie po trupie do przodu.
        Mam propozycje. Przylaczcie Torun do B-szczy i problem Uniwerku bedziecie miec
        z glowy. Pozdrawiam.
    • Gość: artek Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.01, 14:33
      Wiekszosc wypowiedzi w tym watku jest albo nie na temat, albo odznacza sie
      niepotrzebna zlosliwoscia. Pytanie brzmi: Czy AB zasluguje na to, zeby zostac
      uniwersytetem?

      Koledze / kolegom z Torunia pragne uswiadomic, ze ani politechniki, ani
      akademii medycznej w Toruniu nie planuje sie utworzyc, bo nie ma w waszym
      pieknym (bez ironii!) miescie odpowiedniego potencjalu naukowego, a nie
      dlatego, ze za miedza sa uczelnie o tym profilu. Akademia Bydgoska natomiast
      istnieje i rozwija sie. Pisalem o tym juz w innym watku, ale napisze jeszcze
      raz: jest faktem, ze w ciagu ostatniego dziesieciolecia nastapil znaczny rozwoj
      tej uczelni (przyrost samodzielnych pracownikow nauki, poszerzenie bazy
      dydaktycznej, lokalowej, przyznanie praw doktoryzowania i habilitowania
      niektorym wydzialom, zmiana statusu wielu jednostek uczelnianych: np.
      przeksztalcanie sie katedr w instytuty - i nie jest to tylko kosmetyka, bo o
      statusie danej jednostki decyduja okreslone przepisy). Powstanie Akademii jest
      wynikiem postepujacego rozwoju dawnej WSP. Jesliby teraz zablokowac dazenie AB
      do przeksztalcenia sie w uniwersytet, oznaczaloby to odmowienie prawa tej
      uczelni i jej pracownikom prawa do rozwoju. O powstaniu uniwersytetu decyduje
      spelnienie warunkow okreslonych przez Ustawe o szkolnictwie wyzszym z dnia 12
      wrzesnia 1990 roku. Jesli AB spelni te warunki, moze starac sie o
      przeksztalcenie w Uniwersytet, o czym w trybie ustawy decyduje Sejm RP (potem
      oczywiscie akceptacja Senatu i podpis Prezydenta). Pisalem rowniez, ze
      powstanie uniwersytetu nie zgraza w moim przekonaniu UMK, bo w wielu
      dziedzinach UMK jest po prostu lepszy, w innych - nowy uniwersytet moze byc
      konkurencyjny, co moze wyjsc nam wszystkim tylko na dobre. Takie sa fakty.

      Czy AB zasluguje, by byc uniwersytetem? Pytanie jest zle postawione. Rownie
      dobrze mozna pytac, czy Gazeta Wyborcza zasluguje na to, by ja kupowac.
      Oczywiscie, ze zasluguje, jesli spelni warunki Ustawy, zasluguje rowniez
      dlatego, ze jest jedyna w Bydgoszczy uczelnia humanistyczna. Mozna sie
      zastanawiac, czy w kontekscie ujawnionych ostatnio afer naukowcy z AB zasluguja
      na to, by pracowac na uniwersytecie. Jednakze czasy odpowiedzialnosci zbiorowej
      na szczescie bezpowrotnie minely. Dlaczego za glupote jednostek ma odpowiadac
      cale srodowisko? Zgodze sie rowniez, ze na AB pracuje kilku watpliwej klasy
      naukowcow, ale czy na innych uczelniach jest inaczej? Olewanie studentow
      zaocznych i profesorowie-turysci to codzienna rzeczywistosc wielu uczelni w
      Polsce. AB nie stanowi tu wyjatku. Pauperyzacja srodowiska naukowego w Polsce
      jest tak duza, ze trudno sie dziwic, choc oczywiscie usprawiedliwiac tego takze
      nie mozna.

      Do inicjatorki watku: tak to juz jest, ze kazda liszka swoj ogonek chwali.
      Zgodze sie z Toba, ze poziom studiow zaocznych i zachowanie wykladowcow nie
      zawsze jest najwyzszych lotow. Ale jest tez druga strona medalu: wy sami, czyli
      studenci, nierzadko olewacie przedmiot i wykladowce, kombinujecie, by jak
      najmniejszym kosztem uzyskac zaliczenie lub zdac egzamin, czesto nie macie
      ambicji lub nie interesuje was zgola kierunek, ktory studiujecie. Oczywiscie,
      nie wszyscy, ale calkiem wielu z was. Skoro wy olewacie wykladowce, nie dziwcie
      sie, ze wykladowca olewa was. Upraszczam oczywiscie, bo chce pokazac, ze nie
      jest tak, ze studenci sa cacy, a uczelnia be. Jest i tak, i tak.
      Z powszechna korupcja na AB przesadzilas, moja droga. Sa takie przypadki, ale
      nie znaczy, ze sa powszechne. Poza tym korupcja jest karalna w Polsce. Skoro
      zetknelas sie z tym, to zamiast wypisywac androny na Forum, zloz doniesienie do
      prokuratury lub na policje.

      Dialog polityczny wokol powstania uniwersytetu w Bydgoszczy nie ma sensu, bo
      jest to kielbasa wyborcza. Politycy moga tylko co najwyzej lobbowac na rzecz
      powstanie uniwersytetu, ale ani SLD, ani AWS, ani zadna inna sila polityczna
      nie ma realnego wplywu na to, czy uniwersytet bedzie czy go nie bedzie, bo o
      tym decyduje spelnienie warunkow ustawy.

      I jeszcze jedno: co to znaczy "rozpoczecie staran o uniwersytet od podstaw".
      Czy nalezy rozpedzic cale towarzycho z AB na cztery wiatry i na ich miejsce
      sciagnac elite naukowa z Krakowa, Poznania i Warszawy? Przeciez to bez sensu.
      Uniwersytet to pewna ciaglosc, nie da sie go zbudowac ex nihilo. Jest w
      Bydgoszczy wola powolania uniwersytetu, jest potencjal, ktory trzeba rozwijac.
      I jest to jedyna droga, nie ma innej!

      Pozdrawiam wszystkich dyskutantow
      • Gość: Pontus Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: *.swipnet.se 31.07.01, 14:54
        Rozsadny glos. Wiecej takich na forum. Bydgoszczy potrzebny jest uniwersytet i
        jestem pewien, ze miasto B. bedzie go miec. Potrzebna jest rodzima inteligencja
        humanistyczna i UMK sam jeden tego nie zalatwi, gdyz chodzi o kadre naukowa
        ktora dzialalaby w wlasnie w miescie B., a nie w T.
        Poziom zalezec bedzie i od poparcia wladz miejskich i od Sejmu. WSP poczynila
        duzy postep. Osobiscie uwazam, ze lepiej rozwinac uniwersytet z WSP i AB,
        utowrzyc samodzielna politechnike oraz dobra akademie rolnicza, ktora w tym
        regionie jest bardzo potrzebna, niz laczyc rozne uczelnie typu AB i ATR i AM.
        Eksperyment w Krakowie sie nie udal, chociaz tam nagroda dla wlaczonej AM byl
        prestiz Uniwersytetu Jagiellonskiego.
        Z punktu widzenia miasta najwazniejsza jest mozliwosc ksztalcenia w Bydgoszczy
        na poziomie uniwersyteckim prawnikow, ekonomistow, psychologow i filolow. Te
        kierunki najbardziej wplyna na rozwoj miasta.
        UMK to nie zaszkodzi, gdyz stworzy szanse awansu dla nadprodukcji kadry
        naukowej dla ktorej nie ma miejsca w Toruniu. Przyszly bydgoski uniwersytet nie
        zaszkodzi tez sztnadarowym kierunkom UMK takim jak astronomia, sztuk piekne i
        konserwacja zabytkow.
        Kompleks instytutow na Placu Weyssenhoffa obok AB wspaniale nadaje sie na
        uniwersytet i powstac tam bedzie mogl swietny campus z mozliwosciami rozbudowy
        zintegrowany z centrum miasta.
        Dla powstania uniwersytetu potrzebni sa przezde wszystkim ludzie,
        zaangazowaniw jego tworzenie, a potem w jego rozwoj.
        Pamietam biadowlenie nad Akademia Medyczna. Mowiono, ze to pieniadze rzucone w
        bloto, ze lepiej rozwinac osrodek doskonalenia lekarzy. Gdzie sa dzisiaj ci
        krytycy. Dzieki AM mamy w Bydgoszczy kilka niezlych klinik i szpitali, a
        statystyki w dziedzinie ochrony zdrowia w calym regionie poprawily sie.






      • Gość: sarani Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: *.chemnet.com.pl 31.07.01, 15:20
        Gość portalu: artek napisał(a):

        > >
        > Do inicjatorki watku: tak to juz jest, ze kazda liszka swoj ogonek chwali.
        > Zgodze sie z Toba, ze poziom studiow zaocznych i zachowanie wykladowcow nie
        > zawsze jest najwyzszych lotow. Ale jest tez druga strona medalu: wy sami, czyli
        > studenci, nierzadko olewacie przedmiot i wykladowce, kombinujecie, by jak
        > najmniejszym kosztem uzyskac zaliczenie lub zdac egzamin, czesto nie macie
        > ambicji lub nie interesuje was zgola kierunek, ktory studiujecie. Oczywiscie,
        > nie wszyscy, ale calkiem wielu z was. Skoro wy olewacie wykladowce, nie dziwcie
        >
        > sie, ze wykladowca olewa was. Upraszczam oczywiscie, bo chce pokazac, ze nie
        > jest tak, ze studenci sa cacy, a uczelnia be. Jest i tak, i tak.
        > Z powszechna korupcja na AB przesadzilas, moja droga. Sa takie przypadki, ale
        > nie znaczy, ze sa powszechne. Poza tym korupcja jest karalna w Polsce. Skoro
        > zetknelas sie z tym, to zamiast wypisywac androny na Forum, zloz doniesienie do
        >
        > prokuratury lub na policje.
        >
        Drogi artku

        Składanie na studentów odpowiedzialności za niski poziom zajęć jest tezą zaiste
        karkołomną. Niestety jest tak, że tam, gdzie wykładowca postawi odpowiednie
        standardy, to studenci będą je spełniać, a tylko tam gdzie można, studenci
        leserują i wykorzystują sytuację. Fakt, iż większość studentów pragnie przejść
        przez studia przy minimalnym wysiłku (nad czym ubolewam) nie oznacza, że
        nauczyciele mają się do tego trendu dostosowywać. Siła uczelni tkwi w
        standardach, których spełnienia ona wymaga, a te standardy niestety na AB w wielu
        wypadkach są karygodnie zaniżane. Stąd też moje ubolewanie, bo nie ma zaszczytu w
        tym, że uczelnię mogą skończyc funkcjonalni analfabeci i ludzie, którzy nie
        rozumieją podstawowych pojęć abstrakcyjnych. Czy jest to wina tych studentów?
        Nie!!! To wina uczelni, że daje im dyplom i podważa tym samym swój dydaktyczny
        autorytet.

        Natomiast co do wątku korupcji... Rozumiem, że zachęcasz mnie do popełnienia
        cywilnego samobójstwa na uczelni. Osobiście poczułam już jak smakuje
        wyalienowanie z grupy, kiedy odmówiłam składania się na łapówkę argumentując, że
        ja się nauczyłam i mogę nawet sama zdawać egzamin. A teraz mam dodatkowo wystąpić
        przeci autorytetowi całej uczelni mając świadomość, że wszystko to są transakcje
        zawierana po cichu i że zainteresowane strony na pewno się tego wyprą? Zapewniam
        Cię jednak, że przynajmniej na studiach zaocznych korupcja jest sprawą powszechną
        i mówię to będąc w pełni odpowiedzialna za wagę wypowiadanych słów. Uważam, że
        uczelnia, posiadając jak sądzę sygnały podobne do tego, powinna sama lepiej
        kontrolować rzetelność dydaktycznej pracy swoich pracowników, a nie zamykac oczy
        i wymawiać się brakiem doniesień do odpowiednich organów. Absurdem jest żądać
        tego od studentów, których przecież celem nadrzędnym jest ukończenie studiów.
        Zgadzam się, że moralnie powinno się napiętnować przestępstwo, tylko że niestety
        odkładam na te studia tak dużo ze swojej kiepskiej pensji, że nie stać mnie na aż
        taki heroizm.

        > >
        > I jeszcze jedno: co to znaczy "rozpoczecie staran o uniwersytet od podstaw".
        > Czy nalezy rozpedzic cale towarzycho z AB na cztery wiatry i na ich miejsce
        > sciagnac elite naukowa z Krakowa, Poznania i Warszawy? Przeciez to bez sensu.
        > Uniwersytet to pewna ciaglosc, nie da sie go zbudowac ex nihilo. Jest w
        > Bydgoszczy wola powolania uniwersytetu, jest potencjal, ktory trzeba rozwijac.
        > I jest to jedyna droga, nie ma innej!
        >
        > Nie wierzę, że nie rozumiesz drogi artku pojęcia pracy od podstaw. Oczywiście
        nie chodzi tu o rozwiązanie AB. Pragnęłabym, aby uczelnia głęboko sie
        zreformowała i szczyciła się zarówno wysokimi standardami kształcenia, jak i
        niezłomnymi zasadami etycznymi swojej kadry naukowej. Może to idealizm, ale nie
        tylko spełnienie wymogów ustawy jest ważne. Instytucjonalnie można wiele rzeczy
        zafałszować, sama znam wypowiedzi profesorów na temat ich publikacji, a ja
        chciałabym, aby te podwaliny uniwersytetu powstały najpierw w sercach i umysłach,
        a dopiero potem zostało to usankcjonowane ustawowo.

        Pozdrawiam

        • Gość: artek Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.01, 20:58
          Droga Sarani

          Dziekuje za obszerna i wyjasniajaca Twoje intencje odpowiedz.

          > Składanie na studentów odpowiedzialności za niski poziom zajęć jest tezą
          zaiste
          > karkołomną. Niestety jest tak, że tam, gdzie wykładowca postawi odpowiednie
          > standardy, to studenci będą je spełniać, a tylko tam gdzie można, studenci
          > leserują i wykorzystują sytuację. Fakt, iż większość studentów pragnie przejść
          > przez studia przy minimalnym wysiłku (nad czym ubolewam) nie oznacza, że
          > nauczyciele mają się do tego trendu dostosowywać. Siła uczelni tkwi w
          > standardach, których spełnienia ona wymaga, a te standardy niestety na AB w wie
          > lu wypadkach są karygodnie zaniżane. Stąd też moje ubolewanie, bo nie ma
          zaszczytu w tym, że uczelnię mogą skończyc funkcjonalni analfabeci i ludzie,
          którzy nie rozumieją podstawowych pojęć abstrakcyjnych. Czy jest to wina tych
          studentów?
          > Nie!!! To wina uczelni, że daje im dyplom i podważa tym samym swój dydaktyczny
          > autorytet.

          Nie probowalem zwalac odpowiedzialnosci na studentow, chcialem raczej wskazac na
          to, ze po obu stronach procesu dydaktycznego dochodzi do patologii, ktore
          wzajemnie sie warunkuja.
          Oczywiscie, zgadzam sie z Twoimi slowami. Niestety, zdarzaja sie nawet studenci,
          ktorzy nie wiedza, gdzie w Polsce lezy Wroclaw czy Zakopane. Mozna oczywiscie
          delegowac odpowiedzialnosc za ten stan rzeczy jeszcze nizej, czyli na szkoly
          srednie (katastrofalny poziom intelektualny wielu maturzystow), a potem na
          telewizje, komputery i kulture audiowizualna. Ale to do niczego nie prowadzi.
          Jest niestety tak, ze kandydaci na studia sa coraz slabsi (nie tylko na AB, mam
          orientacje co do kilku uczelni w Polsce). Uczelnia moze oczywiscie tak
          sprofilowac egzamin wstepny, ze wyeliminuje tych najslabszych, tylko wowczas nie
          bedzie pracy dla ilus tam ludzi, a mozliwosci rozwoju naukowego zostana
          ograniczone (im wiecej pracownikow, tym lepsza produkcja naukowa). Wiec uczelnia
          przyjmuje na siebie odpowiedzialnosc za doksztalcenie w zakresie wiedzy ogolnej,
          a potem wyksztalcenie w ramach okreslonej specjalizacji wielu slabeuszy. Skutki
          bywaja czasami oplakane. Jakie wiec jest wyjscie? Jednostki uczelniane nie maja
          pieniedzy na zatrudnianie asystentow, nie zawsze mozna uruchomic studia
          doktoranckie, bywa wiec, ze pracownicy (zwlaszcza mlodsi - asystenci i adiunkci)
          maja po kilkaset godzin i kilkuset studentow. I musza tyle miec, zeby przezyc
          (utrzymac siebie i rodzine z jedenj lub dwoch pensji uczelnianych). Odbywa sie to
          niestety kosztem jakosci ksztalcenia, bo nikt nie da rady bez uszczerbku na
          zdrowiu psychicznym porzadnie i odpowiedzialnie "przesiac" 500 czy 600 studentow.

          > Natomiast co do wątku korupcji... Rozumiem, że zachęcasz mnie do popełnienia
          > cywilnego samobójstwa na uczelni. Osobiście poczułam już jak smakuje
          > wyalienowanie z grupy, kiedy odmówiłam składania się na łapówkę argumentując, ż
          > e ja się nauczyłam i mogę nawet sama zdawać egzamin. A teraz mam dodatkowo
          wystąpić przeci autorytetowi całej uczelni mając świadomość, że wszystko to są
          transakcje zawierana po cichu i że zainteresowane strony na pewno się tego wyprą?
          Zapewniam Cię jednak, że przynajmniej na studiach zaocznych korupcja jest sprawą
          powszechną i mówię to będąc w pełni odpowiedzialna za wagę wypowiadanych słów.
          Uważam, że uczelnia, posiadając jak sądzę sygnały podobne do tego, powinna sama
          lepiej kontrolować rzetelność dydaktycznej pracy swoich pracowników, a nie
          zamykac oczy i wymawiać się brakiem doniesień do odpowiednich organów. Absurdem
          jest żądać tego od studentów, których przecież celem nadrzędnym jest ukończenie
          studiów.
          > Zgadzam się, że moralnie powinno się napiętnować przestępstwo, tylko że niestet
          > y odkładam na te studia tak dużo ze swojej kiepskiej pensji, że nie stać mnie
          na aż taki heroizm.

          Niby zgoda, tylko jak uczelnia, bedaca autonomicznym organizmem, opierajacym sie
          na zasadzie zaufania, ma powstrzymywac rzekoma korupcje? Nie ma takich procedur,
          ktore pozwalaja ja wykryc. Jedyne wyjscie to oczywiscie skladanie doniesien tam
          gdzie trzeba, ale jak piszesz nie kazdego stac na taki heroizm, no i nie znajdzie
          dowodow. Mysle, ze nie ma sposobu walczyc z korupcja, przynajmniej na uczelni.
          Mozna tylko miec zaufanie do pracownika, ze sie nie pozwoli skorumpowac, ale to
          niestety malo skuteczny mechanizm, takze w innych dzialach zycia (np. polityce,
          przykladow z ostatnich miesiecy az nadto).


          > > Nie wierzę, że nie rozumiesz drogi artku pojęcia pracy od podstaw. Oczywiś
          > cie
          > nie chodzi tu o rozwiązanie AB. Pragnęłabym, aby uczelnia głęboko sie
          > zreformowała i szczyciła się zarówno wysokimi standardami kształcenia, jak i
          > niezłomnymi zasadami etycznymi swojej kadry naukowej. Może to idealizm, ale nie
          tylko spełnienie wymogów ustawy jest ważne. Instytucjonalnie można wiele rzeczy
          > zafałszować, sama znam wypowiedzi profesorów na temat ich publikacji, a ja
          > chciałabym, aby te podwaliny uniwersytetu powstały najpierw w sercach i umysłac
          > h, a dopiero potem zostało to usankcjonowane ustawowo.


          Ja tez tego pragne, choc obawiam sie, ze proces reformowania uczelni bedzie trwal
          bardzo dlugo. Sadze, ze lepiej zaufac kilku, kilkunastu czy kilkudziesieciu
          rzeczywistym autorytetom moralnym, dydaktycznym i naukowym i wierzyc, ze to oni
          stanowia prawdziwa wartosc AB, nie zas cala, rzeczywiscie murszejaca, struktura.
          Chocby dla nich warto powolac uniwersytet.

          Pozdrawiam
          • Gość: sarani Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.01, 09:39
            Artku

            Pozwolę sobie nawiązać do pewnych treści z Twojej odpowiedzi

            "(...) jak uczelnia, bedaca autonomicznym organizmem, opierajacym sie na zasadzie
            zaufania, ma powstrzymywac rzekoma korupcje? Nie ma takich procedur, ktore
            pozwalaja ja wykryc. Jedyne wyjscie to oczywiscie skladanie doniesien tam
            gdzie trzeba, ale jak piszesz nie kazdego stac na taki heroizm, no i nie znajdzie
            dowodow. Mysle, ze nie ma sposobu walczyc z korupcja, przynajmniej na uczelni.
            Mozna tylko miec zaufanie do pracownika, ze sie nie pozwoli skorumpowac, ale to
            niestety malo skuteczny mechanizm, takze w innych dzialach zycia (np. polityce,
            przykladow z ostatnich miesiecy az nadto).

            Sadzę, że pewne mechanizmy walki z korupcją mogłyby i powinny być wprowadzone.
            Niestety w dzisiejszych czasach i w sytuacjach, kiedy znajdzie się popyt i podaż
            na pewne, nazwijmy to "usługi", nie można już opierać się li i jedynie na
            zaufaniu. Poza tym zauważ, że jeżeli fakt takiej korupcji wreszcie stanie się
            tematem jakiejś powszechnej dyskusji, to znowu autorytet uczelni zostanie
            nadszarpnięty i to bardzo boleśnie. Nie potrafię tak na gorąco wymyślić sposobów
            walki z tym paskudnym procederem, ale fakt, że powino się to zrobić nie podlega
            wg mnie żadnym wątpliwościom.

            "(...) obawiam sie, ze proces reformowania uczelni bedzie trwal bardzo dlugo.
            Sadze, ze lepiej zaufac kilku, kilkunastu czy kilkudziesieciu rzeczywistym
            autorytetom moralnym, dydaktycznym i naukowym i wierzyc, ze to oni stanowia
            prawdziwa wartosc AB, nie zas cala, rzeczywiscie murszejaca, struktura. Chocby
            dla nich warto powolac uniwersytet."

            Jak sądzę kilkadziesiąt autorytetów wystarczyłoby, aby AB zasługiwała na bycie
            uniwersytetem. Ale kilka... to raczej wątpliwe :) Poza tym coś trzeba zrobić z
            ową "murszejącą strukturą", ponieważ uczelnia z wiekiem powinna nabierać smaku
            jak stare wino, a nie murszeć jak grzyb.

            Pozdrawiam
            • Gość: artek Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.08.01, 19:10

              > Sadzę, że pewne mechanizmy walki z korupcją mogłyby i powinny być wprowadzone.
              > Niestety w dzisiejszych czasach i w sytuacjach, kiedy znajdzie się popyt i poda
              > ż
              > na pewne, nazwijmy to "usługi", nie można już opierać się li i jedynie na
              > zaufaniu. Poza tym zauważ, że jeżeli fakt takiej korupcji wreszcie stanie się
              > tematem jakiejś powszechnej dyskusji, to znowu autorytet uczelni zostanie
              > nadszarpnięty i to bardzo boleśnie. Nie potrafię tak na gorąco wymyślić sposobó
              > w
              > walki z tym paskudnym procederem, ale fakt, że powino się to zrobić nie podlega
              > wg mnie żadnym wątpliwościom.

              No walczyc trzeba, ale jak? Mozna wybrac model amerykanskiej "political
              corectness", ale wowczas wykladowca nie bedzie mogl nawet pytac studentki przy
              zamknietych drzwiach, chyba ze w czyjejs obecnosci. I mimo codziennych usmiechow
              i zapewnien, ze wszyscy sie kochamy, tak naprawde wszyscy beda sie wzajem
              kontrolowac, zaufanie, ktore jest podstawa dzialania w takich zawodach jak
              nauczyciel czy lekarz, zniknie. Zreszta model ten pewnie w ogole nie przyjalby
              sie u nas, bo nasz model akademicki blizszy jest wzorcom niemieckim i brytyjskim.
              Z korupcja tak to juz jest, ze jest korumpowany i korumpujacy, jesli jednego
              brakuje - korupcja nie moze zaistniec. Wynika z tego, ze nalezaloby walczyc z nia
              po obu stronach. Z jednej strony uposazyc nalezycie wykladowcow (mrzonki,
              niestety), z drugiej - starac sie ksztaltowac pewien etos studencki (nie tylko
              uczelnia moze to robic, takze media i szkolnictwo srednie), co tez nie wydaje sie
              dzisiaj mozliwe na szeroka skale. Problem korupcji na uczelniach jest z pewnoscia
              wynikiem pauperyzowania sie srodowiska akademickiego, choc pewna role moze tu
              takze odgrywac utrata swojego statusu spolecznego przez inteligencje (pojmowana
              na sposob XIX-wieczny). Nauczyciele akademiccy - chca czy nie chca - zaczynaja
              powoli funkcjonowac w strukturach wolnego rynku, a tu na etyke miejsca brak.
              Bajania o poslannictwie itp. nikogo juz dzis nie ruszaja poza garstka
              pieknoduchow, a wiec droga do wyeliminowania korupcji wiedzie niestety przez
              powiekszanie dobrobytu.

              > Jak sądzę kilkadziesiąt autorytetów wystarczyłoby, aby AB zasługiwała na bycie
              > uniwersytetem. Ale kilka... to raczej wątpliwe :) Poza tym coś trzeba zrobić z
              > ową "murszejącą strukturą", ponieważ uczelnia z wiekiem powinna nabierać smaku
              > jak stare wino, a nie murszeć jak grzyb.

              Murszejaca struktura AB (wczesniej WSP) to spadek po PRL-u. Centralizm w
              zarzadzaniu, maly udzial srodowiska studenckiego i mlodszych pracownikow nauki w
              podejmowaniu waznych decyzji. Poniewaz do niedawna jeszcze samodzielnych
              pracownikow nauki na AB bylo niewielu, wyznawali zasade "Divide et impera". Wada
              takze jest mala droznosc kanalow informacyjnych miedzy "gora" a "dolem". Nie
              chodzi mi o przeksztalcenie uczelni w jakas utopijna demokracje, ale o to, ze
              przesadna hierarchicznosc struktury AB powoduje patologie. Niektorzy "starzy"
              staraja sie glownie utrzymac swoja pozycje w hierarchii, "mlodzi" maja niewielki
              wplyw na ksztalt modelu ksztalcenia. Ale podobnie jest w innych uczelniach.
              Studenci wszedzie, wiec i na AB, wywieraka coraz wiekszy wplyw na jakosc
              ksztalcenia, nie sa juz bezkrytyczna masa, maja wieksza swiadomosc i coraz wyzsze
              wymagania. Na AB nie zawsze jest to respektowane przez strone pedagogiczna,
              jednak stawianie jej wymagan bedzie owocowac lepszym poziomem zajec.

              Autorytety na AB jednak sa. Nie wiem, co studiujesz, moze w Twoim otoczeniu ich
              nie dostrzegasz (nie wierze, ze nie ma ich tam w ogole). Ja wierzylem swoim
              profesorom i wlasciwie nie zaluje. Jesli chcesz sie czegos naprawde nauczyc,
              zawsze sie nauczysz, moze tylko nieco wiekszym kosztem niz gdybys studiowala w
              Harvardzie (tam same autorytety ;-).

              Pozdrawiam
      • Gość: Dar9 Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 31.07.01, 17:33
        Piszesz:/...zachowanie wykladowcow nie zawsze jest najwyzszych lotow. Ale jest
        tez druga strona medalu: wy sami, czyli studenci, nierzadko olewacie przedmiot
        i wykladowce, kombinujecie, by jak najmniejszym kosztem uzyskac zaliczenie lub
        zdac egzamin.../ - tak piszesz czlowieku, a idac tym torem myslenia dojdziemy
        do wnioskow,iz np. "prof" Nowaka do skandalicznego zachowania zapewne
        sprowokowali studenci, ktorzy go olewali i nie chcieli kupowac jego ksiazek-
        falsyfikatow prac naukowych; korupcja, olewanie wykladowcow i studentow przez
        siebie na wzajem jest problemem zapewne powszechnym takze na Uniwersytecie
        Warszawskim, Jagielonskim, UMK itd-tam zapewne zrecznie tuszuja te sprawy. Czy
        ty nie przesadzasz oredujac za potrzeba stworzenia kolejnej miernej akademii w
        kraju lecz tym razem na terenie twojego m-ca zamieszkania? Czlowieku czy ty nie
        czujesz ze Bydgoszcz jest za uboga pod kazdym wzgledem by stawac w szranki z
        takimi miastami jak:W-wa, Gdansk, Poznań, Wroclaw, Łódz itd- wy mozecie sporzyc
        i porownywac sie z :Toruniem, Opolem, Koszalinem, Rzeszowem, Radomiem czy
        Kielcami-To jest ta klasa rozgrywek! Takze w zakresie akademickim! Tak samo jak
        kolosalne znaczenie bedzie mial dla calego regionu Świetokrzyskiego Uniwersytet
        w Kielcach tak samo dla rejonu Borów Tucholskich Uniwersytet Bydgoski.Jestescie
        otoczeni renomowanymi uczelniami uniwersyteckimi (Gdansk, Poznan, Torun)- lecz
        czy potrzeba rzeczy czy chora ambicja nakazuje miec uniwersytet wlasny ? Jest
        to typowy przyklad odnoszacych urojen mniejszosciowych i wynikajaca stad
        potrzeba odreagowania w postaci dowartosciowywania.
    • Gość: Dubler Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 31.07.01, 22:54
      Tak pod jednym warunkiem ,że rektorem zostanie Nowak.
    • Gość: zaoczny Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: *.KARNET.BDG.PL 01.08.01, 21:23
      Ja też studiuję na AB. Zgadzam się z zarzutami o korupcję i poziom wykładów.
      Jednak nie sądzę, aby budowa wszystkiego od początku coś zmieniła. Jak to w
      naszej kochanej Polsce bywa, ludzie zostaliby ci sami wraz z korupcją a nam
      podnieśliby czesne. Widzę braki w innych dziedzinach: brak bazy noclegowej,
      brak dostępu do literatury zalecanej przez wykładowców, a w moim Instytucie
      Matematyki od roku nie można nabyć kawy w żadnej postaci. Czy wobec powyższego
      dyskusja na temat uniwersytetu ma jakiś sens?
      • Gość: sarani Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.01, 09:11
        Witaj zaoczny!

        Cieszę się, że wreszcie ktoś odszedł od konfliktu Toruń-Bydgoszcz i pisze o
        uczelni. Widzę, że odczucia, co do tego, jak przebiega tam praca, mamy podobne.
        Niestety. A już obawiałam się, iż krupcja i nierzetelność wykładówców jest
        tylko moim wymysłem ;-) O bazie pomocy dydaktycznych dla studentów zaocznych aż
        w ogóle boję się pisać. Powiem tylko, że w czasie 3 lat studiów nie udało mi
        się jak dotąd wypożyczyć ani jednej!!!! książki z biblioteki. Za to wspieramy
        dzielnie małą przedsiębiorczość, trudniącą się kserowaniem wszelkiego typu
        materiałów, a koszty tego ksera stanowią niebagatelny dodatek finansowy do
        czesnego. Cóż,jak nie omieszkają nam podkreślać niektórzy prowadzący zajęcia,
        skoro nie chciało nam się uczyć i iść na studia dzienne (pomijam fakt, iż
        opinia taka krzywdzi wiele osób, których nie stać było na luksus studiowania
        dziennego i dopiero ich ciężka praca pozwala im dalej się kształcić) to musimy
        teraz ponosić koszty!!! Ale patologizacja studiów zaocznych to temat na osobny
        wątek :)

        Pozdrawiam
    • Gość: borcolio Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.01, 11:57
      Zapraszam na UMK w Toruniu takiego olewackiego stosunku calej fantastycznej
      kadry do studentów jak tam to sie nigdy nie spotkalem. "Koperty" i inne formy
      pomocy sa tam na codzien takze o to chyba chodzi wiec AB na
      uniwersytet!!!!!!!!!!
      • Gość: kot Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: 10.16.0.* / 217.96.43.* 06.08.01, 14:39
        Borcollio,prosze o konkrety.
        • Gość: borcolio Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.01, 10:25
          Dowodów oczywiście nie mam. Ale swiadkiem pięknego traktowania już bylem.Moja
          kobieta tam studiuje i czesto bywam tam z nia przed egzaminami etc i nie raz
          umawiala sie z wykladowca po kilka razy bo pan nie przychodzil albo
          przychodzil i mial wszystko w dupie nie mowie juz o zalatwianiu wpisow lub
          niektorych zaliczen takze jak ktos uwaza ze AB jest czyms dziwnym to zaprzaszam
          do innych uczelni(panstwowych) a tam jest to samo tak wiec czemu AB nie moze
          byc uniwersytetem skoro olewactwo i przekupstwo to (taj jak w kazdej panstwowej
          instytucji) chleb powszedni!!!!
    • Gość: barth Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: 64.124.150.* 08.08.01, 11:14
      Jeśli ludzie z AB nie pozbędą sie prowincjonalnych zachowań, to nic tu po uniwersytecie. Myślę o olewactwie,
      łapówkarstwie, popieraniu kolesi o miernych kwalifikacjach. Może lepiej byłoby, gdyby we władzach uczelni nie
      zasiadali oderwani od życia naukowcy, tylko prawdziwi menadżerowie?
      • Gość: fin Re: AKADEMIA BYDGOSKA - czy zasługuje na to aby zostać uniwersytetem? IP: *.atr.bydgoszcz.pl 08.08.01, 11:19
        Gość portalu: barth napisał(a):
        > gdyby we władzach uczelni nie
        > zasiadali oderwani od życia naukowcy, tylko prawdziwi menadżerowie?

        To jest swietny pomysł. Przydaloby się to nie tylko na WSP. Tak jest np. w USA i jak widać bardzo dobrze działa.
Pełna wersja