nodorf
23.01.03, 10:41
Wiadomość z dzisiejszego Expressu zatrzęsła mną. Okazuje się, że Toruń
otrzyma w tym roku ponad 2 razy więcej środków z programu PHARE niż Bydgoszcz
(a 5 razy więcej w przeliczeniu na mieszkańca). Dlaczego? Bo środki rozdziela
Urząd Marszałkowski w Piernikowie. Podobnie było ze środkami na kontrakty
regionalne i ta tendencja ma utrzymać się w przyszłości. W zarządzie
województwa zasiada tylko jeden (sic!) przedstawiciel jego największego
miasta. Od lat szowinista Achramowicz rzuca Bydgoszczy nędzne
ochłapy. "Zawisza" dostała w zeszłym roku tylko 39 tys. zł (porównajmy to z
kosztem szarfy dla bolszewickiego marszałka: 25 tys.).
Nie dosyć, że nasze miasto jęczy w warszawskim jasyrze (jest to jednak
dolegliwość wspólna z innymi ośrodkami, które nie mogą się swobodnie
rozwijać; vide Poznań, Wrocław), to jeszcze wpadła w sidła toruńskiej
samorządności, którą zresztą sąsiadowi łaskawie sprezentowała. A mógł
przecież dawno grzecznie aportować Gdańskowi.
Chyba już najwyższy czas na powstanie bydgoskiego odpowiednika RAś na Sląsku.
Który strąci z lokalnych stołków szumowiny z Samoobrony, SLD, POPiSu, LPRu -
kelnerów własnych partii. Który wyśle do diabła toruńską V kolumnę stręczącą
w Bydgoszczy "pojednanie". Niech dobro Bydgoszczy będzie najwyższym nakazem
działania. Niech czerwoni, zieloni, czarni i niebiescy zabierają swoje brudne
łapy od naszych portfeli i wracają do domu. My byliśmy zawsze biało-czerwono-
niebiescy.