Gość: ispan
IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl
09.02.03, 15:21
Uwielbiam ten klimat sobotniej nocy idąc po "Rozrywkowych ulicach"!!!
Nie znam chyba w Polsce takiego miasta, gdzie w promieniu 10 min piechtą było
tyle miejsc do wypicia piwa, potańczenia, posłuchania koncertu... (aczkolwiek
krakowa nie pamiętam, a Wrocławia nie znam)
Czułem, się nawet jak w rozrywkowych dzielnicach Madrytu, Lizbony czy SF,
gdzie całe kwartały usiane są dziesiątkami barów i klubów.
Najlepsze jest delektowanie się przygłuszoną muzyką wydobywającą się co
kilkadziesiąt metrów z bram, okien, drzwi... Czasem wchodzi się w obszary
kokofonii... Wtedy się czuje, że to szare miejsce żyje i coraz lepiej
wykorzystuje swój potencjał:-)
P.S. Nadal brakuje mi pubu a'la socrealizm:) ktoś z głową móglby zrobić
naprawdę kultowe miejsce (nie w sesnie kultu komunizmu, czy tamtej kultury,
ale kultu młodzieży, miejsca spotkań nieprzeciętnych ludzi, ...)
pozdr