Bydgoszcz odrzuca nowe autobusy - Mobilis przegrał

29.08.06, 16:36
Świeże wiadomości z UZP: protest firmy Mobilis został odrzucony, wobec
oświadczenia ZDMiKP, że akceptuje warunki MZK. Z tego wniosek, że miasto
Bydgoszcz nie chce mieć nowych autobusów, które zaoferował Mobilis, woli za
kilka lat wyłożyć kasę na obowiązkową wymianę gratów w MZK.
Cóż, trudna sprawa. To oczywiste, że miasto musi dbać o działalność spółki
miejskiej, ale sama sytuacja, że do przetargu zorganizowanego staje miejska
spółka, a spełnienie wymogu zakupu nowego taboru dla miasta nie oznacza jego
otrzymania od przewoźnika, ale wręcz przeciwnie - konieczność jego
sfinansowania - jest chora.
I najśmieszniejsze, że nikt jeszcze nie wymyślił, co z tym robić. Może trzeba
było nie przekształcać tych firm w spółki, tylko traktować jako komunalną
jednostkę mającą zapewnić ileś tam procent przewozów i nie działającą dla
zysku? Można by wówczas tak zmodyfikować prawo, żeby zamówienia otrzymywała
bez przetargów (jak niemieckie Zielverbandy). Tyle że wiadomo, że firma,
która nie działa w warunkach rynkowych tak naprawdę nie ma racji bytu - jest
zreguły źle zarządzana, a jakość jej usług minimalna...
    • brombergcity Jakie to wszystko chore.... 29.08.06, 16:47
      i durne...:(:(:(
    • volvo7000 Re: Bydgoszcz odrzuca nowe autobusy 29.08.06, 16:53
      Cholera, szkoda...
      Dla mnie najwazniejsze by PKS nie wygral, MZK jakos przezyje (mam sentyment), a
      wielka szkoda ze mobilis odrzucili.
      • morus1000 Re: Bydgoszcz odrzuca nowe autobusy 29.08.06, 17:04
        Szkoda myslałem że pojeżdze sobie solarkami na 56 :( . Jednak wychodzi na to że
        przetarg był ustawiony pod PKS i ?MZK :( . Najwidoczniej obawiają sie nowego
        przewożnika .
        • lunch Re: Bydgoszcz odrzuca nowe autobusy 30.08.06, 11:51
          No niestety. Ale ja liczyłem, że ktoś się pokusi o głębszą zadumę nad
          problemem, który poruszyłem. Bo chore jest, gdy miejska spółka staje do
          przetargu o zamówienie realizowane dla miasta, a miasto zamiast zyskać na tym
          nowe autobusy od prywaciarza, musi sfinansować ich zakup. Bo przecież takie
          przetargi w wielu miastach robi się właśnie po to, żeby prywaciarz wprowadził
          nowy tabor, a jego koszt zawarł w stawce. Przy tym, jak ktoś potrafi
          wynegocjować korzystny leasing, to może się okazać, że autobusy są za darmo -
          no bo jak rozumieć prawie identyczną stawkę Mobilisu z 20 nowymi solarisami i
          MZK z już posiadanym taborem?

          Swoją drogą wyrok UZP jest nieco dziwny, bo zapomniano o zasadzie równości
          oferentów. Wykonawca musiał udowodnić, że posiada tabor i Mobilis to zrobił, a
          MZK takich dokumentów nie dostarczyło.
    • ka_zet Re: Bydgoszcz odrzuca nowe autobusy - Mobilis prz 30.08.06, 14:19
      Czepiasz się ponadnormatywnie. MZK finansuje swoje zakupy samo*, więc z punktu
      widzenia mieszkańca różnica jest żadna praktycznie.

      *z zysków. Zyski te wprawdzie są głównie ze świadczenia usług dla ZDMiKP, ale
      jeśli mimo wszystko wychodzi taniej niż to co oferuje podmiot zewnętrzny, to
      w czym problem?
      • lunch Re: Bydgoszcz odrzuca nowe autobusy - Mobilis prz 30.08.06, 15:14
        Nie czepiam się, tylko wskazuję interesujący problem i to w odniesieniu do
        całego kraju, a nie tylko Bydgoszczy. No z zysków - owszem. I to jest właśnie
        sens przekształcania takich firm w spółki, bo nie muszą zwracać zysku do kasy
        miasta jak przedsiębiorstwa komunalne. Ale zauważ, że w wielu innych miastach,
        choć też stały się spółkami, to pieniądze na tabor są przyznawane przez miasto
        (choćby w Warszawie, Łodzi i wielu innych). W Warszawie w ostatnim przetargu na
        obsługę linii też startowało MZA, któremu miasto w ubiegłym roku kupiło 80
        autobusów, a w tym zanosi się na 150. Dlatego ja pisałem, że lepiej byłoby,
        gdyby taka firma nie była spółką, lecz wciąż jednostką budżetową, która dostaje
        tabor i ma wykonywać kursy. Bo nie może być tak, że miasto ogłasza przetarg,
        żeby zyskać na tym nowe autobusy, które wprowadzi przewoźnik, a potem okazuje
        się, że samo musi za nie zapłacić.
        Tak naprawdę sprawa ma drugie dno: Wszystko rozbija się o zdolność przewoźnika
        do sfinansowania tych zakupów z przychodów za wykonane kilometry. Bydgoskie
        MZK - jak widać - jest zarządzane na tyle sprawnie, że daje radę. Choć akurat
        do tego przetargu nic nowego nie zgłosiło (conecto już mieli, a jako niskacze
        dali stare trupy), a Mobilis za prawie identyczną stawkę chciał dać 20 nówek.
        Natomiast w Warszawie MZA dało do przetargu bardzo wysoką stawkę, a i tak
        miałoby problemy z zakupem taboru. Rzecz w tym, że wiele molochów, które były
        kiedyś przedsiębiorstwami państwowymi (z PKS-ami na czele) ma przerost
        zatrudnienia, nieruchomości do utrzymania itd.
Pełna wersja