Gość: Bydgoszczanin
IP: *.stmnca.adelphia.net
27.02.03, 23:23
Pałac Młodzieży przy ul. Jagiellońskiej postawiono na trumnach ze zmarłymi.
Budynek, przypominający kloc rzucony na grząski grunt, opiera się na
fundamentach grobowców.
Dozorca doniósł kierownictwu, że w nocy słychać w Pałacu jęki, szmery rozmów
i przesuwanie skrzyń, jakby trumien. On sprawdzał, czy to złodzieje włamali
się, ale nie bylo uszkodzeń okiennic, ani drzwi.
Kiedy on zaczął rozpowiadać te historie, najwpierw wyśmiano go, ale kiedy
obstawał przy swojej relacji, panie z kierownictwa w najgłębszej tajemnicy
kazały przesiadywać po nocach drugiemu dozorcy, najętemu z miasta. I ten
rowniez usłyszał szepty i rozmowy, ale wybiegł z budynku i do pracy nie
powrócił, nie żądając swojego wynagrodzenia, tym bardziej, że zostawił za
sobą drzwi nie zakluczone. Twierdzono, że był pijany.
Jednak wiadomość się rozniosła, wobec czego podniesiono uposażenie dozorcy
bez podania przyczyny podwyżki. Przypuszczalnie, by trzymał język za zębami.
Pod koniec grudnia ub. roku rozeszły się wieści, że w Pałacu straszy. Mówiono
wtedy, że już w Dzień Zaduszny "trupy urządziły sobie haloween".
Jest kilka osób w mieście, które zajmują się okultyzmem i one pod przykrywką
koła zainteresowań sprowadziły na teren Pałacu “medium”, który relacjonował
co mu powiedziano “z tamtej strony”.
O tych zdarzeniach wyciekły wiadomości do publiczności i od około miesiąca
wznowiło się zainteresowanie losem zmarłych, na których grobach stoi Pałac.
Okazało się bowiem, że po wojnie, około 1947 roku, usunięto nagrobki i
przemielono je dla zatarcia śladu.
Część z nich nabył zakład kamieniarski przy ul. Dworcowej naprzeciwko zbiegu
z ul. Królowej Jadwigi, pociął je i sprzedał nie wiedzącym o tym, na groby
Cmentarza Nowofarnego. Jednym z tych nagrobków był ponoć dla niejakiego
Tuczyńskiego, który “zginął śmiercią tramwajową”, jak głosi do dziś jeszcze
napis, ale przypuszczam, ze daty sie nie zgadzaja.
Osoby wtajemniczone nie chcą mówić o tym publicznie, aby nie być wmieszanie w
aferę desekracji cmentarza.
Zwandalizowanie cmentarza po wojnie odbyło się z inicjatywy polskojęzycznego
Żyda przybyłego z Sowietów z NKWD, Zastępcy Sekretarza Komitetu Miejskiego
PZPR d/s Specjalnych. On mieszkał wraz ze swoją rodziną przy ul.
Paderewskiego u rogu ul. Chodkiewicza w budynku o fasadzie z odsłoniętej, nie
tynkowanej cegły, na czwartym(?) piętrze od północnej strony.
Dobrze poinformowane o rozmiarze “ekshumacji” było małżeństwo, państwo
Turwid, które mieszkało na przeciwko, przy ul. Markwarta, ale oni już nie
żyją.
Kto zna osobę czy osoby, które gotowe są udzielić informacji o
rzekomych “ekhumacjach”, mogą podać tutaj sposób skontaktowania się z nimi.
Dyskrecja zapewniona.