powiedzonaka Churchila

30.03.03, 14:42
Cytat z Churchila:

"Jeśli człowiek w wieku 18 lat nie jest komunistą, to znaczy, że jest bez serca, ale jeśli w wieku 30 lat nadal jest komunistą, to znaczy, że jest bez rozumu"


Pan ten co prawda nie przepadał za Polakami ale jego opinie były niezwyklae trafene. Zna ktoś inne??


pzdr.
    • Gość: zonc Re: powiedzonaka Churchila IP: *.awacom.pl 30.03.03, 14:49
      * Dobry polityk musi umieć przepowiedzieć, co będzie się działo jutro, za
      tydzień, czy za rok i musi umieć wytłumaczyć, dlaczego nie zaszło to, co
      przepowiedział.


      * Komitet to coś, co składa się z przynajmniej trzech osób nie nadających się
      do tego, co mają robić, wyznaczonych przez kogoś, kto sam nie ma chęci robić
      tego, co po dokładnym namyśle okazuje się niepotrzebne.


      * W życiu najważniejsze jest zrozumienie faktu, że głupcy także mają czasem
      rację.


      * Mówcy powinni mieć na uwadze nie tylko to, by wyczerpać temat, ale także by
      nie wyczerpać słuchaczy.


      * Człowiek, który zgadza się ze wszystkim, nie zasługuje na to, by ktokolwiek
      się z nim zgadzał.

      • Gość: zonc Re: powiedzonaka Churchila IP: *.awacom.pl 30.03.03, 14:52
        Przyjaciół można mieć o każdym czasie. Pod warunkiem, że się ich nie potrzebuje.
        • ivica Re: powiedzonaka Churchila 30.03.03, 14:56
          a to znane:

          "Demokracja to najgorsza forma rządu z wyjatkiem wszystkich innych"
      • Gość: zonc Re: powiedzonaka Churchila IP: *.awacom.pl 30.03.03, 14:59
        1. Będąc dzieckiem byłem szczęśliwy, bawiąc się zabawkami w pokoju dziecinnym.
        Byłem też coraz bardziej szczęśliwy stając się dojrzałym mężczyzną. Ale czas
        szkoły to czas ciemności, czarna dziura na mapie mojej życiowej podróży.



        2. Czasami ludzie potkną się o prawdę. Ale prostują się i idą dalej, jakby nic
        się nie stało.



        3. Człowiek, który zgadza się ze wszystkim, nic zasługuje na to, by ktokolwiek
        się z nim zgadzał.



        4. Dobry polityk musi umieć przepowiedzieć, co będzie się działo jutro, za
        tydzień, czy za rok i musi umieć wytłumaczyć, dlaczego nie zaszło to, co
        przepowiedział.



        5. Dyplomata to człowiek, który dwukrotnie się zastanowi zanim nic nie powie.



        6. Godnym zastanowienia jest fakt, że nasi przyjaciele prędzej umierają niż
        nasi wrogowie.



        7. Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc
        trafionym.



        8. Jestem optymistą. Bycie kimkolwiek innym, zapewne nic nie daje.



        9. Każdy rząd, który jest dość silny, by dać ci wszystko czego pragniesz, jest
        dość silny by zabrać ci wszystko co posiadasz.



        10. Komuniści są jak krokodyle, które kiedy otwierają paszcze, nie wiemy -
        uśmiechają się, czy chcą nas pożreć.



        11. Mało jest zalet, których by Polacy nie mieli, i mało błędów, których
        udałoby im się uniknąć.


        12. Mieli do wyboru wojnę, lub hańbę, wybrali hańbę, a wojnę będą mieli także.


        13. Mówcy powinni mieć na uwadze nie tylko to, by wyczerpać temat, ale także by
        nie wyczerpać słuchaczy.


        14. Najtrudniej nauczyć się tego, że nawet głupcy mają czasami rację.


        15. Never in the field of human conflict was so much owed by so many to so few.


        16. Nigdy w dziejach wojen tak liczni nie zawdzięczali tak wiele tak
        nielicznym.



        17. Pesymizm jest przywilejem młodych. W starszym wieku nie ma się na to czasu.



        18. Przyjaciół można mieć o każdym czasie. Pod warunkiem, że się ich nie
        potrzebuje.


        19. Przyjaciół można mieć o każdym czasie. Pod warunkiem, że się ich nie
        potrzebuje.



        20. Stwierdzono, że demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć
        wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu.



        21. To nie jest koniec, to nawet nie jest początek końca, to dopiero koniec
        początku!


        22. Wojny nie wygrywa się ewakuacjami.



        23. W życiu chodzi o to, aby uczyć się tak, by inni nie spostrzegli, że się
        człowiek uczy.



        24. W życiu najważniejsze jest zrozumienie faktu, że głupcy także mają czasem
        rację.



        25. Zawsze jestem gotów się uczyć, chociaż nie zawsze chcę, żeby mnie uczono.

        • ivica Re: powiedzonaka Churchila 30.03.03, 15:06
          albo te:

          Nie mam nic do ofiarowania, prócz krwi, znoju, łez i potu"

          święte słowa, szkoda tylko że 13 lat temu nikt tego jasno nie powiedzial w Polsce moze teraz nie bylo by lepera i innych oszołomów

          pzdr.
          • Gość: R(eader) Re: powiedzonaka Churchila IP: *.mci.co.uk / 10.96.0.* 30.03.03, 15:21
            Jeden mowil - teraz ma przydomek "MUSI ODEJSC" :-)
            • ivica Re: powiedzonaka Churchila 30.03.03, 15:26
              tak świeta prawda. Może po prostu my Polacy lubimy być oszukiwani????


              pzdr.
        • ivica Re: powiedzonaka Churchila 30.03.03, 15:20
          11. Mało jest zalet, których by Polacy nie mieli, i mało błędów, których
          udałoby im się uniknąć.

          ten cytat jak nic opisuje nas Polakow. Tak proste a tak dosadne i szczególowe.

          pzdr.
          • Gość: Europejka A moze byc Einstein? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.03.03, 23:26
            "Niepohamowana sila atomu zmienila wszystko,
            oprocz sposobu naszego myslenia;
            tak wiec zmierzamy ku katastrofie,
            wymiaru ktorej nie mozna przewidziec!"
            (A.Einstein)

            "Kochac i tracic, pragnac i zalowac,
            Padac bolesnie i znow sie podnosic,
            Krzyczec tesknocie "precz" i blagac "prowadz"!
            Oto jest zycie: nic, a jakze dosyc...."
            (L.Staff)

            S.J.Lec:

            - Wole napis "Wstep wzbroniony" anizeli "Wyjscia nie ma"

            - Zeby smierc mozna bylo na raty odespac!

            - "Pogroze mu tylko palcem" - rzekl, kladac go na cynglu.

            - I masochisci wyznaja wszystko na torturach. Z wdziecznosci.

            - Czasem nawet glupi but pozostawia po sobie niezniszczalny slad.

            - Za kazdym rogiem czyha kilka nowych kierunkow.

            - Dialog polinteligentow rowna sie monologowi cwiercinteligenta.

            - Nauka jest sprawa wielkich. Maluczkim dostaja sie nauczki.

            - W co wierze? W Boga, jezeli jest.

            - Niejednemu zeru wydaje sie, ze jest elipsa, po ktorej swiat sie kreci.

            - Zdania sa zwykla podzielone - miedzy silnych.

            - Mamy w kraju bogate zasoby nie wykorzystanej energii. Tupet
            cwiercinteligentow.

            - Jedni chcieliby rozumiec to, w co wierza, drudzy uwierzyc w to, co rozumieja.

            - A moze Bog sobie mnie upatrzyl na ateiste?!

            • ivica dobrze moze byc Einstein 31.03.03, 00:34
              trywialne E=mc2 :)

              Jesli A jest sukcesem życiowym, wówczas A równa sie x plus y plus z.
              praca to x
              y to zabawa
              a z znaczy trzymać język za zębami

              pzdr.
              • Gość: Europejka A Karl Kraus ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 31.03.03, 23:04
                "Najwieksza sila nie dorowna energii,
                ktora niektorzy zuzywaja, by bronic swojej slabosci"
                (Karl Kraus - tlum. moje)

                "Kochamy ludzi, ktorzy spontanicznie mowia, co mysla;
                pod warunkiem, ze mysla tak samo, jak my!"
                (Mark Twain)

                "Kto pelza, ten naraza sie na podeptanie!"
                (W.Trzaskalski)

                pozdr.
        • ivica Re: powiedzonaka Churchila 02.04.03, 17:05
          Gość portalu: zonc napisał(a):

          > 8. Jestem optymistą. Bycie kimkolwiek innym, zapewne nic nie daje.


          I te słowa polecam wam wszystkim :))))))


          pzdr.
    • Gość: fin Re: powiedzonaka Churchila IP: *.atr.bydgoszcz.pl 01.04.03, 09:48
      O ile dobrze pamiętam, Churchila jest także to:

      "Wielka Brytania nie ma stałych sojuszników, ma tylko stałe interesy"

      O tym powiedzeniu powinnismy pamiętać zawsze, gdy pakujemy się w jakąs awanturę
      jako sojusznik Wielkiej Brytanii. Ale jakos nie pamiętamy. Co potwierdza
      prawdziwosc opinii Churchila na temat Polaków.
      Pozdr
      • Gość: Krzysztof Homan Interesy IP: *.net.pl / 192.168.1.* 01.04.03, 12:06
        Gość portalu: fin napisał(a):

        > O ile dobrze pamiętam, Churchila jest także to:
        >
        > "Wielka Brytania nie ma stałych sojuszników, ma tylko stałe interesy"
        >
        > O tym powiedzeniu powinnismy pamiętać zawsze, gdy pakujemy się w jakąs
        awanturę
        >
        > jako sojusznik Wielkiej Brytanii. Ale jakos nie pamiętamy. Co potwierdza
        > prawdziwosc opinii Churchila na temat Polaków.

        Pamiętać też należy, że USA realizują interesy USA, Rosja Rosji, Francja
        Francji, Niemcy Niemiec, i wydaje mi się że Polska Polski.

        Pozdrawiam
        Krzysztof Homan
    • Gość: Maria Re: powiedzonaka Churchila IP: w3cache.fordon.INTELINK.pl:* 01.04.03, 23:13
      Najważniejsze powiedzonko zostało pominięte.
      "Imperia przyszłości będą imperiami kontrolującymi umysły. Zamiast zbrojnych
      podbojów, uzależnienie narodów ma się odbywać drogą ekonomiczną oraz przez
      narzucanie własnych wzorców etycznych i kulturowych, niszcząc tożsamość
      narodową."
      Życzę miłych przemyśleń. Maria
      • Gość: Krzysztof Homan Podatnośc na podboje IP: *.net.pl / 192.168.1.* 01.04.03, 23:31
        Gość portalu: Maria napisał(a):

        > Najważniejsze powiedzonko zostało pominięte.
        > "Imperia przyszłości będą imperiami kontrolującymi umysły. Zamiast zbrojnych
        > podbojów, uzależnienie narodów ma się odbywać drogą ekonomiczną oraz przez
        > narzucanie własnych wzorców etycznych i kulturowych, niszcząc tożsamość
        > narodową."

        Być może. To kwestia technologii. Obecnej globalnej wioski.
        Ważna jest podatność narodów na podboje, czyli siła, albo niemoc własna -
        ekonomiczna, kulturowa.

        Pozdrawiam
        Krzysztof Homan
        • Gość: Maria Re: Podatnośc na podboje IP: w3cache.fordon.INTELINK.pl:* 03.04.03, 00:12
          Gość portalu: Krzysztof Homan napisał>
          > Być może. To kwestia technologii. Obecnej globalnej wioski.
          > Ważna jest podatność narodów na podboje, czyli siła, albo niemoc własna -
          > ekonomiczna, kulturowa.
          >
          > Pozdrawiam
          > Krzysztof Homan
          Siła lub niemoc ekonomiczna zależy od zarządzania państwem, czyli od władzy.
          Finansowo-gospodarcze absurdy i afery wieku XX i XXI to ponadświatowe
          szalbierstwa giełdowych potentatów(m. in. wywołanie kryzysu "tygrysów
          azjatyckich"); pazerność zintegrowanych banków (m. in. "pranie"
          niewyobrażalnych kapitałów przestępczych); monstrualne "pułapki zadłużeniowe"
          krajów biednych pożyczających pieniądze od krajów bogatych; globalizm
          ekonomiczny narzucany (metodą korumpowania władz państwowych) przez wielkie
          firmy ponadnarodowe dla zysku własnego; piekiełko wojennej gry
          protekcjonistycznej (bariery celne); szczodre dotowanie zachodniego rolnictwa,
          aby jego produkty mogly kolonizować kraje uboższe, niszcząc tam lokalne
          rolnictwo; wreszcie (i zwłaszcza)-elektroniczny świat "wirtualnych finansów"
          (teleobracanie bajońskimi kwotami nie istniejącej fizycznie gotówki). W
          ostatniej dekadzie XX stulecia światowe finanse zostały całkowicie zdominowane
          przez transakcje nierzeczywiste (oderwane od realnej gospodarki), czyli przez
          gigantyczne "puste pieniądze" alias "wirtualne waluty" spekulantów-przez
          ekonomię fikcji, będącej tak wielkim kłamstwem, iż kłamstwo gospodarki
          komunistycznej może się przy nim okazać hucpą drugorzędną ta zabawa
          błyskawicznie multiplikuje spekulacyjne fortuny ale może pęknąć jak bańka
          mydlana, runąć jak domek z kart, i wówczas na gruzach zbudowanego w XX wieku
          rynku światowych finansów padnie pytaniem czy warto było ufać globalizacji?
          Nikt natomiast nie może zadać pytania: czy warto było ufać spekulacji walutowej
          nakręcającej współczesną ekonomię?, gdyż spekulacja ta jest poza zasięgiem
          hamulców, zwłaszcza etycznych lub zdroworozsądkowych- niczym pogoda.
          Jeżeli chodzi o polskie dzieje polityki ekonomicznej to proponuję zapoznać się
          z książką angielskiego ekoomisty i propagatora globalizmu George
          Soros „Sponsorowanie demokracji”, a wszystko stanie się jasne.
          Dzisiaj zagrożeniem dla istnienia sprawy narodowej jest kosmopolityzm,
          traktujący cały świat jako ojczyznę, odrzucający tym samym kulturę narodową.
          Kultura to także tożsamość narodowa, która skutecznie jest niszczona przez
          histeryczną walkę obcojęzycznych mediów z niszczeniem wszystkiego co polskie.
          Dziś polskość jest chorobą zakaźną. Nawet w czasie wojny Polacy nie byli tak
          bezsilni jak obecnie. Totalne „pranie mózgów” trwa. Specjaliści od
          socjotechniki i inżynierii psychologicznej nie omijają nawet przedszkola.
          „Potęgi państwa i jego przyszłości nie zabezpieczy żaden geniusz, uczynić to
          może tylko cały, świadomy swych praw i obowiązków naród” (Wincenty Witos).
          Problem jest w tym, że cała niemal inteligencja odwróciła się od narodu, burzy
          wszystko to, dzięki czemu naszą tożsamość jeszcze zachowujemy.
          „Kiepska to prawda, która nie może dojść do ludzkiej świadomości bez reklamy.”
          (Stefan Kisielewski)
          Pozdrowienia Maria
          • Gość: Krzysztof Homan Re: Podatnośc na podboje IP: *.net.pl / 192.168.1.* 03.04.03, 00:46
            Gość portalu: Maria napisał(a):

            [...]
            Zbyt dużo i zbyt ogólnikowych punktów zapodałaś, by móc konkretnie (i w miarę
            krótko) ustosunkować się do nich.

            > „Potęgi państwa i jego przyszłości nie zabezpieczy żaden geniusz, uczynić
            > to
            > może tylko cały, świadomy swych praw i obowiązków naród” (Wincenty Witos)

            To miałem na myśli pisząc o podatności. Położyłbym nacisk na obowiązki.

            > Problem jest w tym, że cała niemal inteligencja odwróciła się od narodu,
            burzy
            > wszystko to, dzięki czemu naszą tożsamość jeszcze zachowujemy.

            Inteligencja w Polsce sprowadzona została do roli nierobów.

            Pozdrawiam
            Krzysztof Homan
            • Gość: Maria Re: Podatnośc na podboje IP: w3cache.fordon.INTELINK.pl:* 03.04.03, 09:10
              Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

              > Gość portalu: Maria napisał(a):
              >
              > [...]
              > Zbyt dużo i zbyt ogólnikowych punktów zapodałaś, by móc konkretnie (i w miarę
              > krótko) ustosunkować się do nich.
              > > „Potęgi państwa i jego przyszłości nie zabezpieczy żaden geniusz, uc
              > zynić
              > > to
              > > może tylko cały, świadomy swych praw i obowiązków naród” (Wincenty W
              > itos)
              >
              > To miałem na myśli pisząc o podatności. Położyłbym nacisk na obowiązki.
              >
              > > Problem jest w tym, że cała niemal inteligencja odwróciła się od narodu,
              > burzy
              > > wszystko to, dzięki czemu naszą tożsamość jeszcze zachowujemy.
              >
              > Inteligencja w Polsce sprowadzona została do roli nierobów.
              >
              > Pozdrawiam
              > Krzysztof Homan

              Informacja jest ścisła i jednoznaczna. Nie uważam inteligencji za nierobów,
              wręcz przeciwnie.Wszechobecna komercja czyni swoje.
              Pozdrawiam Maria
              • Gość: Krzysztof Homan Re: Podatnośc na podboje IP: *.net.pl / 192.168.1.* 03.04.03, 14:11
                Gość portalu: Maria napisał(a):

                > Informacja jest ścisła i jednoznaczna. Nie uważam inteligencji za nierobów,
                > wręcz przeciwnie.Wszechobecna komercja czyni swoje.

                Informacja może i jest ścisła i jednoznaczna. Dla mnie mało strawna
                (przyswajalna, zrozumiała).
                Wierzę, że Ty Mario nie uważasz inteligencji za nierobów. Był czas, kiedy było
                to myślą przewodnią narodu, i zostało z tego wiele do dziś.
                Dziwię się Twojemu zrzędzeniu. Komercja, i owszem, szerzy się. Ale trafia do
                ludzi bądź ćwierćgłówków.

                Pozdrawiam
                Krzysztof Homan
                • Gość: Maria Re: Podatnośc na podboje IP: w3cache.fordon.INTELINK.pl:* 04.04.03, 00:45
                  Przeciwstawienie się gangrenowaniu Polaków jak i całego świata można nazwać
                  zrzędzeniem. Wniosek zachowam dla siebie. Moim zdaniem oskarżam, albowiem
                  utożsamiam się ze słowami J. Greena: „Wychowano mnie w pogardzie dla kłamstwa.
                  W moim rodzinnym domu kłamstwo w żadnych jego formach nie było akceptowane.
                  Wiem oczywiście, że mówi się niekiedy o kłamstwie z konieczności, i w rzeczy
                  samej na tym po części bazuje społeczeństwo. Jednak to właśnie jest dla mnie
                  obrażające!”
                  Zło trzeba zwalczać, bo jak uczył angielski konserwatysta E. Burke: „Dla
                  triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili”. Niestety –
                  dobrzy ludzie coraz słabiej walczą przeciwko złu, więc etyka karleje i
                  obumiera. Milionom ssaków „naczelnych” ułatwia to życie, wedle: „Dzisiaj dużo
                  łatwiej być przyzwoitym człowiekiem. Każdy bez trudu może się wznieść do
                  wymaganego poziomu etyki, gdyż ten obniżył się do poziomu każdego”.
                  Pozdrowienia Maria
                  • Gość: Krzysztof Homan Re: Podatnośc na podboje IP: *.net.pl / 192.168.1.* 04.04.03, 00:59
                    Gość portalu: Maria napisał(a):

                    > Przeciwstawienie się gangrenowaniu Polaków jak i całego świata można nazwać
                    > zrzędzeniem. Wniosek zachowam dla siebie. Moim zdaniem oskarżam, albowiem
                    > utożsamiam się ze słowami J. Greena: „Wychowano mnie w pogardzie dla kłam
                    > stwa.
                    > W moim rodzinnym domu kłamstwo w żadnych jego formach nie było akceptowane.
                    > Wiem oczywiście, że mówi się niekiedy o kłamstwie z konieczności, i w rzeczy
                    > samej na tym po części bazuje społeczeństwo. Jednak to właśnie jest dla mnie
                    > obrażające!”
                    > Zło trzeba zwalczać, bo jak uczył angielski konserwatysta E. Burke: „Dla
                    > triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili”. Niestety
                    > –
                    > dobrzy ludzie coraz słabiej walczą przeciwko złu, więc etyka karleje i
                    > obumiera. Milionom ssaków „naczelnych” ułatwia to życie, wedle: 
                    > 222;Dzisiaj dużo
                    > łatwiej być przyzwoitym człowiekiem. Każdy bez trudu może się wznieść do
                    > wymaganego poziomu etyki, gdyż ten obniżył się do poziomu każdego”.

                    Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak dodać, iż uważam, że wszyscy ludzie
                    powinni piękni, mądrzy, bogaci, uczciwi, itd.
                    Kogo oskarżasz?
                    Zło należy eliminować. Zwłaszcza w przypadkach zagrażających życiu. Dlatego
                    popieram wojnę w Iraku. W mniej skrajnych przypadkach zamiast za zwalczaniem
                    zła jestem za tworzeniem dobra.
                    Poziom etyki "się" nie obniżył. To ludzie go obniżyli. W tym świetle widzę, jak
                    to nazywasz, gangrenowanie Polaków jak i całego świata. Mocni ludzie nie dadzą
                    się zgangrenować. Jakie masz pomysły na wzmocnienie ludzi?

                    Pozdrawiam
                    Krzysztof Homan
                    • Gość: Maria Re: Podatnośc na podboje IP: w3cache.fordon.INTELINK.pl:* 05.04.03, 23:30
                      Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                      >
                      > Cóż, nie pozostaje mi nic innego jak dodać, iż uważam, że wszyscy ludzie
                      > powinni piękni, mądrzy, bogaci, uczciwi, itd.

                      Pobożne życzenie. Ewolucja „homines sapiens” drepcze w miejscu. Wyjątek stanowi
                      fizyczna ewolucja człowieka (podwojona i potrojona długość naszego życia w
                      stosunku do żywotów naszych przodków) dzięki postępowi higieny, medycyny i
                      farmacji. Tymczasem ewolucja duchowa, formalnie zwycięska, już odnotowuje
                      regres. Wszystkie pozytywne aspekty (kształcenie, myślenie, samokontrola,
                      twórczość itp.) nie zmieniają bowiem faktu, że „bestia ludzka” jest
                      niereformowalna: wredna, pazerna, okrutna, cyniczna, egoistyczna, słowem podła
                      i krwiożercza, wbrew wysiłkom „klechów i belfrów”, którym Nietzsche wytykał, że
                      wpajaniem moralności tłumią naturalne (zwierzęce) instynkty ludzkie. Stałe akty
                      indywidualnego i zbiorowego bestialstwa lub wieczna dzika seksualność, czyli
                      rejestr zachowań niczym się nie różniących od barbarzyństwa minionych epok są
                      dowodem wspomnianej nierefomowalności.
                      > Kogo oskarżasz?
                      Z przyczyn niezależnych ode mnie nie mogę odpowiedzieć.Cdn. Maria
                    • Gość: Maria Re: Podatnośc na podboje IP: w3cache.fordon.INTELINK.pl:* 05.04.03, 23:33
                      Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                      > Zło należy eliminować. Zwłaszcza w przypadkach zagrażających życiu. Dlatego
                      > popieram wojnę w Iraku.
                      Wyjąwszy wojnę z natury rzeczy sprawiedliwą – wojnę obronną lub wojnę dla
                      odzyskania suwerenności, to wszystkie pozostałe są „barbarzyńskim rzemiosłem”
                      (jak mawiał Napoleon). Mają cele mniej lub bardziej podłe i wymagają więc
                      tuszujących łgarstw. Przez ostatnie sto lat wymordowaliśmy setki milionów ludzi
                      i dalej mordujemy. „Ludzka bestia” wciąż nie może żyć bez zapachu krwi
                      bliźniego i chyba długo nie będzie mogła. Pacyfizm - to jedna z największych
                      aberracji praktykowanych w XX wieku przez tzw. dobrych ludzi i skrócił
                      morderczo niewiele mniej ludzkich istnień niż wojowniczy instynkt gatunku.
                      Kłamstwo wojny polega na wmawianiu społeczeństwom, że wojna może rozwiązać
                      trudne problemy, polepszyć byt, powiększyć ojczyznę lub inaczej uszczęśliwić.
                      Kłamstwo pacyfizmu i pacyfizmu jako ruchu polityczno-społecznego polega zaś na
                      obiecywaniu ludom, iż silny ruch propokojowy wstrzyma wybuch wojny, bądź
                      przerwie wojnę już się toczącą. Tymczasem skutki pacyfizmu są zazwyczaj
                      odwrotne. W pierwszej połowie minionego stulecia pacyfistyczne ustępstwa
                      Brytyjczyków i Francuzów ośmieliły Niemców i Włochów do wzniecenia
                      europejskiej (a w konsekwencji – światowej) pożogi. Ludzkość zafundowała sobie
                      pacyfizmem gigantyczną rzeź. Pacyfistyczny ruch sięgnął apogeum w drugiej
                      połowie wieku XX, dzięki wszędobylskim mackom komunistycznym. Najpierw (lata 50-
                      e) stalinizm otumanił mózgi zachodnich autorytetów (intelektualistów, twórców,
                      etc.), a pośrednictwo tych „baronów” dawało tumanić zachodnią opinię publiczną.
                      W efekcie każda militarna riposta Zachodu przeciwko brutalnym komunistycznym
                      agresjom na niepodległe państwa (agresjom „nie zauważanym”, więc i nie
                      piętnowanym przez pacyfistów) spotykała się z masowym protestem światowej
                      opinii publicznej, uświetnianym protestami lewackich gwiazd kultury, nauki,
                      sztuki etc. Symbolem może tu być wielki malarz Pablo Picasso (członek
                      kompartii), który „Masakrą w Korei” napiętnował „amerykańskich zbrodniarzy”
                      rozstrzeliwujących grupę ciężarnych kobiet i maluchów, gdy prawda była
                      odwrotna, bo wojska Zachodu (ONZ) broniły wówczas koreańską ludność przed
                      bolszewickim zezwierzęceniem. Później czerwona agresja na Wietnam i jego obrona
                      wywołały to samo – rzesze zachodniej inteligencji i studentów demonstrowały swe
                      poparcie dla czerwonych bandytów. Kosztem ofiar agresji triumfował lewacki
                      pacyfizm, będący wodą dla młynów Kremla. Amerykanie nie przegrali wietnamskiej
                      wojny na azjatyckim polu walki, tylko na własnym domowym podwórku, gdyż
                      ciśnienie pacyfistów było zbyt silne. Kiedy więc w 1973r komuniści zgodzili się
                      na traktat pokojowy – nękany domowymi i światowymi protestami rząd amerykański
                      zgodził się również, robiąc ogromny błąd (prowadzący wojnę komuniści wyciągają
                      gołąbka pokoju jedynie wówczas, gdy dziurawi im ślepia widmo całkowitej klęski –
                      i tak było wtedy, nie wytrzymaliby dalszych bombardowań). Jak tylko Ameryka
                      wycofała się z Wietnamu Południowego – czerwoni złamali traktat i napadli ten
                      kraj, zajmując go bez kłopotów. Przy bierności świata prawie cała Azja
                      południowo- wschodnia dostała się w komunistyczne pazury. Zawdzięczała brak
                      swobód, głód i terror amerykańskim i europejskim pacyfistom – ich marszom, ich
                      petycjom, ich faryzeuszowskiej propagandzie. A oto charakterystyka
                      pacyfistycznej jaźni: „Pacyfiści zawsze byli bandą matołów zmatolonych przez
                      prymitywną lewicową propagandę. Nie rozumieją, że słaby nigdy nie obroni się
                      przed silnym, że tylko muskuły chronią kulturę przed barbarzyńcą. Nie można im
                      wpoić najprostszej z prawd, że pacyfizm jest zwykłym podżeganiem do wojny lub
                      do uznania niewoli. Czasami winno się demonstrować, choćby na rzecz
                      przywrócenia dobrych manier, bo one są wartością kulturową, która wszędzie jest
                      w zaniku. Ale nie dla rozbrojenia, gdy światu wciąż grożą Husajny i podobne
                      rzezimieszki. Pacyfista, widząc, że takich jak on wielbicieli jednostronnego
                      rozbrojenia jest dużo, zostaje raz na zawsze upewniony, że się nie pomylił.
                      Odtąd jest zdolny do każdego gwałtu na swoim rozumie i do zaparcia się zdrowego
                      rozsądku w jego najmniejszych rozmiarach.” Masowe zapieranie się zdrowego
                      rozsądku przez inspirowanych sowiecką agenturą pacyfistów – wyprodukowało jedną
                      z najniebezpieczniejszych (a najszczytniej brzmiących) chorób ostatniego
                      stulecia. Ułatwiła to liberalna naiwność demokracji, która nie jest bezbłędnym
                      systemem. Być może zrzędzę. Mam świadomość, że przeciętny młody człowiek nie
                      rozumie tej sytuacji, na lekcjach historii i wos - u są to tematy tabu (jak i
                      cała reszta ważnych tematów). Warto przyjrzeć się programom tych przedmiotów a
                      wszystko stanie się jasne. Z jakich źródeł mogą czerpać wiedzę młode pokolenia?
                      Cdn. Maria
                      • ivica Re: Podatnośc na podboje 05.04.03, 23:41
                        masz sporo racji. jak mowil moj nauczyciel od hipy z podstawowki "najwieksza swina jest polityka i jej kuzynka propaganda"
                    • Gość: Maria Re: Podatnośc na podboje IP: w3cache.fordon.INTELINK.pl:* 05.04.03, 23:40
                      Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):


                      W mniej skrajnych przypadkach zamiast za zwalczaniem
                      > zła jestem za tworzeniem dobra.
                      Zgadzam się, że najlepsza część życia ludzkiego, to małe bezimienne i
                      zapomniane akty dobroci i miłości. Pójdę dalej za głosem mojego ulubionego
                      pisarza Saint – Exupery: „Jeśli pozwolisz, by robactwo się rozmnożyło – rodzą
                      się prawa robactwa. I rodzą się piewcy, którzy będą je wysławiać”.

                      > Poziom etyki "się" nie obniżył. To ludzie go obniżyli. W tym świetle widzę,
                      jak
                      >
                      > to nazywasz, gangrenowanie Polaków jak i całego świata. Mocni ludzie nie
                      dadzą
                      > się zgangrenować. >
                      Rzeczywistość otaczającego świata ukazuje jaki procent mocnych ludzi pozostał i
                      nazywa się ich idealistami.
                      W mediach i politycy obrzucają ich
                      epitetami: „ciemnogród”, „oszołomy”, „ksenofoby”, „nacjonaliści”
                      i „antysemici”. Cdn. Maria

                    • Gość: Maria Re: Podatnośc na podboje IP: w3cache.fordon.INTELINK.pl:* 05.04.03, 23:42
                      Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

                      > Jakie masz pomysły na wzmocnienie ludzi?
                      >
                      > Pozdrawiam
                      > Krzysztof Homan
                      W tym miejscu wywołana zostałam do tablicy. Recepta musi opierać się na
                      podstawowych prawach przyrody: skoro jest skutek musi istnieć przyczyna.
                      Leczenie każdej choroby to zwalczanie przyczyny. W Polsce była ku temu okazja
                      1989 r. Dziś wszystkie społeczeństwa świata muszą zwolnić swój bieg i
                      zastanowić się – Quo vadis wciąż aktualne pytanie. Następnie starać się
                      rozumieć i zgłębiać otaczającą rzeczywistość. Odrzucić libertynizm tzn.
                      odbudować wartość rodziny, która była zawsze fundamentalną komórką społeczną,
                      najzdrowszym gniazdem i klanem człowieka, najlepszym kulturowym, cywilizacyjnym
                      i opiekuńczym wynalazkiem wszechczasów, chroniącym ludzkość przed złem. Nie
                      zawsze i nie wszędzie skutecznie chroniącym, lecz ciągle stawiającym silny
                      opór. Tu pozwolę sobie przypomnieć jak polska wojująca feministka, K. Dunin,
                      grzmiała w 1995r „Odwieczną rolę sektora pełnią Kościół i Rodzina! Ich rola
                      jest przede wszystkim represyjna!”. W tym samym roku francuski publicysta
                      lewicujący, B. Margueritte, przyznał rację konserwatystom „Wyśmienitym
                      sposobem, zagwarantowania władzy pewnych grup, pewnych elit, jest podejmowana
                      szeroko próba deprawowania ludzi, co czyni ich podatnymi na wszelkie
                      manipulacje”. Ponad sto lat temu Nietzsche głosił, że Bóg umarł. Bóg nie umarł
                      (umarł Nietzsche), lecz umieranie rodziny – to dzieło antyfamilijnych
                      szachrajstw ówczesnych czasów i jest równoznaczne z obumieraniem Boskości.
                      Rodzina to przecież sacrum. Odrzucić zrelatywizowanie etyki - Zło uległo
                      legalizacji, stając się swoistym „Dobrem inaczej” i nie ulegać tej magicznej
                      różdżce „tolerancji” („uczciwy inaczej”, „kochający inaczej”, ‘mniejsze zło”,
                      itd.). Pójść za głosem A. Camus: „Być wolnym – to móc nie kłamać”, zaś genialny
                      malarz Delacroix wołał: „Zamiast przekształcać rodzaj ludzki w nikczemne stado,
                      pozostawcie mu jego prawdziwe dziedzictwo – przywiązanie do swej ziemi”.
                      Dzisiaj uchodzi to za akt szowinizmu. Moim zdaniem przyzwoitość winna być
                      niezmienną wobec czasów i warunków. Hiszpański myśliciel B. Gracian dawał
                      prostą receptę: „Tak się zachowuj, jakbyś miał światków dookoła”. Ponieważ na
                      szkoły nie można liczyć (nie oskarżam tu nauczycieli – są zarzuceni mnogością
                      ocenzurowanych programów choć uważam, że przy tych wszystkich odgórnych
                      trudnościach mogą odegrać bardzo ważną rolę) to musimy wrócić do samouctwa. Iść
                      za słowami E. Hemingway: „Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać”. Starczy?
                      Pozdrawiam Maria
    • Gość: Maria Re: powiedzonaka Churchila - do moderatora IP: w3cache.fordon.INTELINK.pl:* 02.04.03, 10:58
      Podobno żyjemy w państwie demokratycznym - czyżbym się myliła?
    • Gość: Marcin Re: powiedzonaka Churchila IP: *.sympatico.ca 02.04.03, 17:38
      Nie znam powiedzonek Churchilla ktore moglbym tutaj dodac
      , ale znam jedno powiedzenie Stalina "Jest czlowiek jest
      problem, nie ma czlowieka nie ma problemu"
      • Gość: Maria Re: powiedzonaka Churchila IP: w3cache.fordon.INTELINK.pl:* 02.04.03, 21:01
        Gość portalu: Marcin napisał(a):

        > Nie znam powiedzonek Churchilla ktore moglbym tutaj dodac
        > , ale znam jedno powiedzenie Stalina "Jest czlowiek jest
        > problem, nie ma czlowieka nie ma problemu"
        Józef Stalin powiedział również „Nie ważne, kto głosuje, ważne, kto liczy
        głosy.”
        Ciekawe są powiedzonka St. Jerzego Leca:
        „By dojść do źródła, trzeba płynąć pod prąd” i „Analfabeci muszą dyktować”
        a Federico Fellinii powiedział, że „Cenzura to reklama na koszt państwa”
Inne wątki na temat:
Pełna wersja