Dodaj do ulubionych

Blisko 700 uczniów z Bydgoszczy zamiast w szkol...

17.01.07, 06:55
Tak wpuśćmy to bydło z ADHD i uposledzeniem umysłowym do klasy to rozwali
całą lekcje plując na kolegów ubliżajć nauczycielowi albo skaczac po ławkach
udając małpę. A co z normalnymi dziecmi które nie moga prze takich osłów,
których rodziec nie potrafili wychować normalnie się uczyć. Jednak normlanych
cału czas jest jeszcze więcej.
Obserwuj wątek
      • sugarmice Re: Blisko 700 uczniów z Bydgoszczy zamiast w szk 17.01.07, 09:09
        A co ma do tego tolerancja??? Teraz co drugi gada o tolerancji, ale nie przedstawi żadnej alternatywy. Koleś przesadził z "bydłem", ale generalnie taka jest prawda. Jeden gamoń z drugim był kiedyś chuliganem, a teraz ma ADHD i g... można zrobić. Siedzi toto w przepełnionej klasie i rozwala lekcję. Jak jesteś taki mądry i tolerancyjny to proszę, czekamy na jakieś ciekawsze pomysły niż nauczanie indywidualne.

        --
        s4.bitefight.pl/c.php?uid=70534
    • adkrawczyk Re: Blisko 700 uczniów z Bydgoszczy zamiast w szk 17.01.07, 09:19
      A jak nazwac jak nie bydło zachowanie w stylu odzywek do nauczyciela " możesz
      mi polizać" albo " ku.. a co mi zrobisz" Do tego udawanie na lekcji "odruchów
      seksualnych" , małpy, rżenia konia, biegania po klasie wchodzenia na parapet i
      ławke obmacywania koleżanek. Czy np. opluwanie kolegi wydzieliną zaciągnietą z
      nosa. Na przeniesienie takiego do szkoły specjalnej- bo chyba się kwalifikuje
      potrzebna jest zgoda rodziców, którzy w większoći jej nie wydają. Do tego
      dochodzi lewe zaświadczenie od Psychologa ze dzieciak jest ok tylko troche
      nadpobudliwy i dalej ciagniemy ten wózek.
    • prince31 Re: Blisko 700 uczniów z Bydgoszczy zamiast w szk 17.01.07, 09:53
      Jestem nauczycielem w liceum. Uczę języka polskiego, a to nie jest łatwa sprawa.
      Uczę w klasie gdzie połowa uczniów, można tak powiedzieć, ma ADHD. I absolutnie
      nie można nazywać ich "bydłem", choć przyznam, że czasem sprawiają takie
      wrażenie. I też mnie nerwy puszczają (i czasem na nich pokrzyczę - przeważnie na
      wesoło) gdy nie mogą usiedzieć w miejscu albo mają setki pytań kompletnie nie
      przystających do tematu lekcji. Jednak jakoś sobie można z nimi poradzić -
      pierwsza zasada to słuchać i rozmawiać, bo czasem uczeń ma problem i nie umie go
      inaczej uzewnętrznić jak tylko poprzez agresję słowną - są na to sposoby i
      doświadczeni pedagodzy doskonale je znają. A uczeń z ADHD sam w domu zwyczajnie
      wariuje i rzeczywiście nie nabiera nawyków społecznych.
      Jeśli chodzi o nauczanie indywidualne - jestem wychowawcą klasy w której dwójka
      dzieci to osoby niepełnosprawne ruchowo (chłopiec na wózku inwalidzkim i
      dziewczynka z poważnymi trudnościami w chodzeniu). Mam w klasie dizeciaki
      poważnie chore na różne choroby. Takie, że spokojnie kwalifikują się te dzieci
      na nauczanie indywidualne... I wiecie co - oni nie chcą z tego korzystać, by
      właśnie być wśród ludzi. I choć to ciężka praca i wielka odpowiedzialność, ten
      trud nauczania i wychowywania podjąłem i obiecałem rodzicom, że tak jak zaczeli
      naukę w liceum razem, tak skończą ją w tym samym składzie maturą! Dodam, że jest
      to klasa humanistyczna - nie integracyjna - i obcowanie z takimi dzieciakami
      daje mnie wielkiego kopa moralnego, etycznego. A pozostałych uczniów uczy
      tolerancji, poszanowania godności drugiego człowieka i uwrażliwia ich na np.
      ludzkie cierpienie.
      Nie jest dobrze, że mamy tylu uczniów z nauczaniem indywidualnym - ale czasem
      nie można nic poradzić. Trzeba zmienić system oświaty, dostosować możliwości
      nauczania takich uczniów w murach szkoły - nie mam jeszcze pomysłu, ale też
      jakoś nikt nie rozmawia o tym publicznie. Nie wolno jednak zamykać przed takimi
      uczniami szkół tylko dlatego, że są "inni" (bo tak się ich traktuje). Natomiast
      druga strona medalu jest taka, że należy opracować metody eliminacji zwykłego
      cwaniactwa i chodzenia na łatwiznę - a tu już jest (niesety bardzo często)
      potrzebna edukacja rodziców! Wiem co mówię, bo pracuję z takimi uczniami, a i z
      rodzicami przychodzi mi często rozmawiać na bardzo trudne tematy edukacyjne -
      wierzcie, to nie jest łatwe. Możecie się ze mną nie zgadzać - trudno. Każdy ma
      prawo do włąsnego zdania.
      I żeby nie było, że ukrywam się pod pseudonimem - nazywam się Michał Wawrzyński,
      a pracuję w ZS nr 5 MS - w Liceum nr XV w Fordonie - jestem wychowawcą klasy I d
      - wspaniałe, choć "trudne" dzieciaki.
      Serdecznie pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka