kiszka1
15.02.07, 13:03
Centrum radnej uczy innych radnych.
www.express.bydgoski.pl/look/article.tpl?IdLanguage=17&IdPublication=2&NrIssue=525&NrSection=1&NrArticle=57531&IdTag=18
Bydgoscy radny szkolą się w ośrodku kierowanym przez… radną PO, Elżbietę
Rusielewicz. Udział w kursie jednej osoby kosztuje budżet miasta 180 zł.
Blisko połowa spośród urzędującej od jesieni nowej Rady Miasta to debiutanci.
Wśród nich radna Platformy Obywatelskiej, Elżbieta Rusielewicz, szefowa
Pomorsko-Kujawskiego Centrum Demokracji Lokalnej i bliska znajoma
przewodniczącej rady, Doroty Jakuty.
Sympatyzująca z PO przewodnicząca skorzystała z oferty centrum i zaprosiła do
szkoleń radnych.
- To osoby, które po raz pierwszy zasiadają w radzie - mówi radna Elżbieta
Rusielewicz i szefowa ośrodka, na konto którego wpływają pieniądze ze
szkoleń. - Na razie z oferty skorzystało dwóch radnych, zasiadających w
komisji rewizyjnej. Chcemy szkolić również innych radnych. Pani
przewodnicząca ma wytypować kolejne osoby, które mogłyby przejść kurs.
Harmonogramu dokładnie nie znam, ale kursy mają być także dla innych
bydgoskich radnych.
- Jesteśmy instytucją non profit, więc nasze zyski trafiają na cele
statutowe - odpiera zarzuty Rusielewicz. A cele statutowe, to oprócz
opłacenia wykładowców, także koszty utrzymania centrum przy ul. Gdańskiej
oraz wynagrodzenia jego pracowników.
Elżbieta Rusielewicz zarabia w centrum około 3 tys. zł miesięcznie.
- Nie widzę żadnej sprzeczności w pełnieniu przeze mnie mandatu i kierowaniu
centrum - mówi radna PO. - Tylko w styczniu przeszkoliliśmy 200 osób z całego
województwa, między innymi Jabłonowa Pomorskiego, Brodnicy i Barcina.
Samorządowy muszą się szkolić, żeby nie było odwołań do Samorządowego
Kolegium Odwoławczego i procesów. Prowadzimy działalność służebną od wielu
lat.
Była przewodnicząca Rady Miasta i radna SLD, Felicja Gwincińska pamięta, że w
minionej kadencji płynęły oferty szkoleniowe z różnych ośrodków. Także z
centrum przy Gdańskiej taka wpłynęła.
- Nie skorzystałam z niej, ponieważ nie było takiej potrzeby. Wydawało nam
się, że to szkolenie nie wniesienie nic nowego - powiedziała nam Felicja
Gwincińska. - W tej kadencji widzę jednak, że niektórym radnym po prostu
takie szkolenie podstaw przydałoby się.
Radni, z którymi rozmawialiśmy stwierdzili, że cała ta sytuacja naraża na
szwank imię PO i podważa sztandarowe hasła przedwyborcze.
- To po prostu jest niesmaczne, że pani przewodnicząca pozwala pompować
pieniądze w fundację, z którą sympatyzuje - mówi jeden z radnych.
Dla Tomasz Regi, wiceprzewodniczącego Rady Miasta (PiS), cała sprawa zaczyna
pachnieć politycznym nepotyzmem.
- To co najmniej nieetyczne. Pani przewodnicząca powinna uświadomić pani
radnej, że postępuje niewłaściwie. Udział obu pań w organizowaniu szkoleń
może budzić podejrzenia - mówi.