adkrawczyk
28.03.07, 07:25
Miesiąc temu podpisali uzgodnienia z Zarządem że od maja podwyżki. No i co
mamy dalej bunt. Czy to normalne jak to wytłumaczyc ludziom bo pewnie nikt
juz z tego nic nie rozumie.
Ale jakoś spróbuję. Otóż szanowni bydgoszcanie i część załogi MZK.
Od poczatku pewnemu związkowi i Panu ARNDTOWI nie chodziło o dobro ludzi i
podwyżki. Świadczy o tym podejście do sprawy i nawoływanie mimo ustaleń do
strajku - paranoja prawda.
Patrząc jednak z punktu widzenia Pana A. nie tak do końca gdyz jeśli ktoś ma
ambicję zaistnienia i realizacji własnych egoistycznych dążeń w strukturze
Związku to każdy szum i bicie piany jest dobre. Tylko że te ambicje urosły do
takich rozmiarów, że powoli stają się pdostawą do podejmowania wariackich
mających miano upośledzonych, a dla załogi MZK katastrofalnych w skutkach
decyzji.
Jakże inaczej wytłumaczyć chęć dalszego strajku - jeśli pracownicy fizyczni +
kierowcy mają dostac średnio po 200 zł. Czyli jeden 300 drugi 100 ale w sumie
to i tak nieźle. Czy w Bydgoszczy przesżło 2000 tys na łapę to aż tak źle no
powiedzcie sami.? Mówię tu o ludziach ze średnim wykształceniem i zawodowym a
często podsatwowym.
Pan Arndt czuje się pomijany w Spółce i to go boli jest w MZK dużo większy
związek " Solidarność", który potrafi jakoś dogadać się z Zarządem patrząc na
Firmę jako calość a nie tylko z punktu widzenia pracowników.