radca
09.04.07, 15:25
W Dniu Zmartwychwstania Pańskiego podczas wieczornej modlitwy - modlac sie za
dusze Sp Dawida oraz za najblizszych krewnych, dalszych krewnych , przyjaciol
i znajomych..... zapytal mnie glos podczas modlitwy : " a czy za pulkownika
K......... ? " ( dotyczylo emerytowanego prezesa Garnizonowego Sadu Wojskowego
w Bydgoszczy ) ktory czynil wszystko ,aby rodzicow Dawida wykasowac i pokazac
ze " nie sa pokrzywdzonymi ". Na tego czlowieka bylem tak nastawiony , ze
uwazalem iz nigdy nie bylbym w stanie mu wybaczyc .... a jednak tak jakby
sie ktos o to dopominal.Tak jakby on sam, albo ktos w jego imieniu ....?
Moja reakcja wczoraj byla - TAK....*modle sie za dusze pulkownika K. i bede
sie modlil .... oraz Prosze Boga o Wybaczenie Jemu - jak i ja Jemu Wybaczam *
nastepnie bylo pytanie o kapitana Z. i jego zmarlego brata ? ... TAK....
i za dusze jego brata sie modlilem - proszac Boga , by nie karal samego
kapitana Z.
.... pojawily sie rowniez pytania o samego lekarza Jaroslawa Cz. oraz
o dyspozytorke Grazyne G............ i za nich rowniez sie modlilem - proszac
Boga by nie karal Ich ... a dal im mozliwosc czynienia DOBRA.
.... przyzeklem, ze bede sie za Nich modlil - o wstawiennictwo i laske u Boga
radca
ps. moze co niektorzy beda sie z tego smiac ? moze pojawia sie kpiny ?
moze zlosliwosci ? Zdaje sobie z tego sprawe i przyjme to z pokora - bo
napisalem przeciez to publicznie ,ale ja to przezylem w pelnej swiadomosci
.... a po tym wszystkim - po tej glebokiej modlitwie .. poczulem jakas
dziwna lekkosc.... cos - czego trudno opisac