radca Re: mumija w pigułce 18.05.03, 16:48 a jakie jest Twoje zdanie - Oti ? pzdr. radca Odpowiedz Link Zgłoś
oti Re: mumija w pigułce 18.05.03, 17:00 radca napisał: > a jakie jest Twoje zdanie - Oti ? > > pzdr. > radca musiał byś doprecyzować pytanie bo nie jestem pewien o co pytasz ?? jeżeli pytanie dotyczyło unii no to chyba dość jednoznacznie świadczą o moim stanowisku moje wcześniejsze posty. sam nie mogę głosować, ale zachęcam do głosowania na NIE. pzdr. Odpowiedz Link Zgłoś
radca dlaczego ....? 18.05.03, 17:14 oti napisał: > radca napisał: > > > a jakie jest Twoje zdanie - Oti ? > > > > pzdr. > > radca > > musiał byś doprecyzować pytanie bo nie jestem pewien o co pytasz ?? > jeżeli pytanie dotyczyło unii no to chyba dość jednoznacznie świadczą o moim > stanowisku moje wcześniejsze posty. > sam nie mogę głosować, ale zachęcam do głosowania na NIE. > > pzdr. - Z tego powodu,ze bylem ostatnio bardzo zajety - nie moglem zapoznac sie z Twymi pogladami - ktore prezentowales na Forum GW. Moje pytanie bylo dosc ogolne,ale o to mi chodzilo - czy jestes ZA ? Jestes przeciw,lecz czy moglbys napisac ; - dlaczego warto glosowac na NIE ? - pzdr. radca Odpowiedz Link Zgłoś
oti Re: dlaczego ....? 18.05.03, 20:48 "...David Byrn komisarz ds. zdrowia konsumentów uważa, że Polska ma tak duże zaległości w wywiązywaniu się z zobowiązań w dziedzinie bezpieczeństwa żywności i weterynarii ... okazuje się, że nawet dwa tysiące naszych rzeźni i mleczarni będzie musiało zostać zamkniętych w dniu naszego wejścia do Uni. Grozi nam też zakaz eksportu żywności i zwierząt do UE, podczas gdy kraje Piętnastki bez żadnych ograniczeń będą mogły wysyłać do nas swoje artykuły. Bruksela wypomni nam także opóźnienia w przygotowaniu do zarządzania pomocą dla ubogich regionów, brak dostosowania prawa audiowizualnego, zbyt powolną komputeryzację służb celnych i brak administracji, kontrolującej połowy ryb w Bałtyku" cyt. za Newsweek Polska 20/2003 z dnia 18.05.2003, str. 6 "Unia Europejska - Raport podcina skrzydła" Odpowiedz Link Zgłoś
oti Re: dlaczego ....? 18.05.03, 20:49 "... można wnioskować, że po integracji w Polsce wzrosną ceny żywca wołowego i mleka. W przypadku rzepaku i żywca wieprzowego wzrost cen będzie znacznie mniejszy." Broszurka o UE Aleksandra Kwaśniewskiego str. 13 wiersz 9 Odpowiedz Link Zgłoś
oti Re: dlaczego ....? 18.05.03, 20:50 do 2007 - wiele nakladow - 0 korzysci od 2008 - jeszcze wiecej nakladow bo dochodzi wejscie do strefy euro a korzysci kiedy? A kto zagwarantuje ze po 2010 UE bedzie jeszcze istniec? 18.05.2003 Warszawa (PAP) - Przystąpienie do UE nie doprowadzi do istotnej poprawy w gospodarce, zaś przedsiębiorcy będą musieli ponieść koszty certyfikatów i restrukturyzacji - uważa Rafał Antczak z CASE. Jednak nieprzystąpienie do UE może spowodować kryzys finansowy i wycofanie zagranicznych inwestorów. "Samo wejście do UE nie doprowadzi do żadnej jakościowej zmiany" - powiedział PAP Antczak. Według niego, konieczne jest szybkie przeprowadzenie reformy finansów publicznych oraz nowe rozwiązania administracyjne. "Zyski długoterminowe z przystąpienia Polski do UE, chociażby w kwestii zmniejszenia bezrobocia, będą niewielkie" - ocenił. Według jego danych, do 2007 r. powstanie do 300 tys. nowych miejsc pracy, ale pokryje się to z trendami demograficznymi. Unia narzuci przy tym wiele ograniczeń dla firm, jak np. konieczność uzyskania certyfikatów, norm spożywczych i przemysłowych, oraz narzuci restrukturyzację. Polska po wejściu do UE będzie miała - według ekonomisty - "dwie ścieżki wyboru". Pierwsza to dokończenie reform strukturalnych i makroekonomicznych oraz wykorzystanie funduszy UE do rozpędzenia gospodarki. Możliwa jest też jednak stagnacja, którą dodatkowo pogłębią koszty związane z dostosowaniem do unijnych norm. "Na razie nie ma odpowiedzi na pytanie, którą drogą pójdziemy. Jest kwestia określenia reformy finansów publicznych na następne 3-4 lata, której obecnie nie ma" - powiedział. Według Antczaka, wszystko wskazuje na to, że Polska wejdzie do strefy euro w 2008 r. Do tego czasu - według zagranicznych ekonomistów - będzie miała dużo problemów na poziomie makro- i mikroekonomicznym, nie ma podstaw sądzić, że sytuacja ulegnie do tego czasu zdecydowanej poprawie. Kraje, które nie będą spełniały kryteriów z Maastricht i nie wejdą do strefy euro, będą miały duże problemy makroekonomiczne chociażby z deficytem budżetowym, będą narażone na silne przepływy kapitału. Taka sytuacja będzie sprzyjać dużym wahaniom kursu złotego. Wahania kursu mogą być bardzo kosztowne dla firm. Antczak przypomniał, że na koniec 2002 r. poziom zadłużenia firm prywatnych w Polsce wyniósł 39 mld USD. Sektor państwowy jest zadłużony na 36 mld USD. Antczak uważa, że nie ma pewności, "że te firmy, które teraz dobrze sobie radzą, będą w stanie dalej sobie radzić przy takich kłopotach na poziomie makroekonomicznym". W jego opinii, ograniczeniem dla firm, które będą chciały funkcjonować na rynku europejskim, będzie kwestia certyfikatów. Mimo że 60 proc. kosztów uzyskania certyfikatu refinansuje UE, pierwsze wydatki muszą ponieść zainteresowane firmy. Wiele firm będzie musiało udać się po certyfikat do krajów UE, a to jest kosztowne i długotrwałe". Odpowiedz Link Zgłoś
oti Re: dlaczego ....? 18.05.03, 20:51 1) W 1992 roku podpisalismy traktat handlowy z Unia. Od tego czasu w Polsce ubylo 1.5 mln miejsc pracy i tylez powstalo w krajach UE. Jest to wynikiem 40-krotnie wiekszego importu towarow z krajow unijnych nad eksportem z Polski i powie Wam to kazdy ekonomista. 2) Deficyt handlowy w wymianie towarow z unia przedstawial sie w tych latach nastepujaco: W roku 1992 - minus 927 mln $, w 1993 - 1mld 759 mln $, w 1994 - 1mld 508 mln $, w 1995 - 2 mld 744 mln $, w 1996 - minus 7 mld 542 mln $, w 1997 - minus 10 mld mln $, w 1998 - minus 11 mld 757 mln $, w 1999 - 10 mld 499 mln $, w 2 00 r. - 7 mld 807 mln $, w 2001 r. - 5 mld 878 mln $, w 2002 r. ok. 6 mld $ Po otwarciu granic zarowno deficyt handlowy, jak i bezrobocie z Polsce (niestety to prawda) sie poglebi. 3) Oto rzeczywisty rachunek przyjecia Polski do UE: - składka członkowska Polski: 2,5 mld euro; - straty celne (ostrożnie szacowane): 1 mld euro; - nakłady na realizację nowych inwestycji, służących realizacji wymogów Unii, oraz personel (ostrożnie szacowane): 1,5 mld euro; - razem: 5 mld euro. I jeszcze: - utrata wpływów z zysku NBP wpłacanego do polskiego budżetu około 1 mld euro - roczna składka do Europejskiego Banku Centralnego - rocznie blisko 1 mld zł - roczna składka do Europejskiego Banku Inwestycyjnego 400 mln zł - moj ulubiony rabat brytyjski, czyli biedna Polska oplaca Wielka Brytanie - 800 mln zl Natomiast wpływy w rachunku przystąpienia Polski do Unii, które mają skompensować wydatki wynoszące ponad 5 miliardów euro rocznie wyglądają następujaco: - dopłaty bezpośrednie dla rolnictwa: 0,60 mld euro; - rynkowa polityka rolna: 0,33 mld euro; - resorty polityki wewnętrznej: 0,35 mld euro; - zarządzanie: 0,28 mld euro; - razem: 1,56 mld euro. Ta suma 1,5 miliarda euro rocznie dla Polski jest mniej więcej prawdopodobna. Reszta stoi pod dużym znakiem zapytania, bo opiera się na funduszach. Są to: - fundusze na dwa lub trzy przedsięwzięcia strukturalno - polityczne: 3,80 mld euro; - fundusz rolniczy na rozwój terenów wiejskich: 0,83 mld euro; - razem: 4,63 mld euro. Owe fundusze strukturalne wykorzystany w 10-20, gora 30%, jak twierdza polscy specjalisci i sami eksperci unijni. Po stronie zyskow w pierwszych trzech latach mamy wiec pewne 1.5 mld euro, ok 1 mld z funduszy, czyli 2.5 mld euro. Wydatki - ok. 6-7 mld. A przeciez trzeba bedzie zapewnic byt gornikom, hutnikom, stoczniowcom, emerytom, rencistom, policjantom, nauczycielom, strazakom itp, itd. "Polska po wstąpieniu do Unii Europejskiej będzie faktycznie więcej wpłacać do unijnego budżetu, niż z niego pobierać'' - wypowiedź Johna O'Rourke-a z dn. 14.05.2002 (odpowiada w Komisji Europejskiej za fundusze państw kandydujących). "Rozszerzenia wynioslo zaledwie 10 mld euro, chociaz planowalismy 40 mld. Doprawdy trudno bylo o lepsza cene" - slynna wypowiedz Michelle Shrayer, unijnej komisarz ds. budzetu. Jaki w tym interes, pytam sie ??? 4) Rolnictwo 55%, 60% i 65% = 36%, 39% i 42% - doplaty w systemie mieszanym, czesc z Unii, czesc z polskiego budzetu. Sam Kolodko mowi, ze tych pieniedzy po prostu nie bedzie. "No ale przynajmniej cos dostana" - znamienny argument entuzjastow. Jednak jest takze cos takiego jak limity produkcyjne, ktore hamuja kapitalistyczna konkurencje i pozostawia Polske daleko w tyle. Unia miala cel narzucajac nam limity - Polska ma na tyle duzo rolnikow, ze przy odpowiednich doplatach jej rolnictwo mogloby byc konkurencyjne dla Europy Zachodniej, a tego Bruksela nie chce. Mleko - 7-8.5 mln ton rocznie, podczas gdy katolicka Irlandia z 4 mln mieszkancow ma 6 mln ton (!!!). Zapotrzebowanie Polski wynosi ok 15 mln ton rocznie. Brakujace tony trzeba bedzie wiec importowac. Jak pokazuje historia, 40-krotne przebicie importu nad eksportem bylo dla nas zgubne. Oto tok myslenie Unii: "Damy im za duzo, to bedzie gorzej dla nas". Taka mentalnosc Kalego. "Myśmy już Unii dali prezent, degradując rolnictwo przez ostatnich 12 lat - 2 mln ha wypadło z uprawy, mamy o 3 mln krów mniej, 3 razy mniej bydła opasowego, 12 razy mniej owiec (...). W tej chwili kraje Unii transferują z Polski około 4 mld euro zysków rocznie od kilku lat. Coroczna pomoc Unii to kilkaset milionów euro". - wypowiedz Brzoski, wicedyrektora biura europejskiego FAO (Światowej Organizacji Żywności) i sekretarza Europejskiej Komisji Rolnej, a w latach 1993-97 dyrektora departamentu integracji europejskiej w Ministerstwie Rolnictwa. 5) Ziemie zachodnie - czy ktos z Was wie, ze wedlug konstytucji niemieckiej Niemcy istnieja w granicach z 1937 roku ? Innymi slowy, miasto skad pisze te slowa, Brzeg i pollozony 40 km na zachod Wroclaw znajduja sie na terytorium Niemiec. Po akcesji nalezy sie spodziewac masowych skarg do Trybunalu Europejskiego. Rozmaite srodowiska niemieckie juz to zapowiadaja, na razie z oczywistych wzgledow niezbyt glosno. 5) Wzrost cen podstawowych towarow i uslug zgonie z normami panujacymi w Unii, zaakceptowanymi przez rzady bogatych spoleczenstw, jak Niemcy, Francja itd. Ciekaw jestem, jak entuzjasci wytlumacza matkom z zasilkiem, ze chleb odtad kosztuje 2 razy wiecej. Bylbym sklonny zaakceptowac taki uklad, ale tylko wtedy, gdy nasze pensje podnioslyby sie o x %. 6) Praca w UE: wiekszosc krajow Pietnastki, w tym Austria, Niemcy, Francja zgodzily sie na otwarcie granic dopiero po siedmiu latach czlonkostwa Polski. Wowczas teoretycznie bedziemy mogli wyjechac pracowac i uczyc sie. Jednak popatrz co obecnie dzieje sie w Niemczech i za chwile zacznie sie dziac w innych krajach. Wzrasta bezrobocie, recesja daje o sobie znac wszedzie. W 1994 roku srednia bezrobocia w calej Unii wynosila 11%, obecnie liczba jest wyzsza, a w nietkorych regionach wynosi 33% (!) bezrobotnych. Pytanie: Czy w dobie ogolnego bezrobocia rzady panstw zachodnich beda dbac bardziej o miejsca pracy dla swoich obywateli, czy tez dla przybyszow z Polski ? Sa jeszcze swiadczenia socjalne, dzieki ktorym bezrobotni w Unii zyja lepiej niz u nas ludzie, ktorzy haruja po nocach, ale na zasilek jak wszedzie trzeba 2 latka popracowac. Koeljnym powodem, ktory uniemozliwi nam podjecie pracy za granica bedzie brak pieniedzy na wyjazd - zupelnie jak teraz i nic w tej sprawie sie nie zmieni. I jak ? Czy choc jedna z przedstawionych tu informacji slyszeliscie w radiu lub w telewizji ? Najgorsze jest jednak to, ze tak po prostu bedzie, wszystkie dane i wypowiedzi sa oficjalne. Nie jestem przeciwny wstapieniu dla samego faktu, wrecz przeciwnie, popieralbym wejscie na sprawiedliwych warunkach do bardziej zdrowych struktur. _________________________________________________________ 17.05.2003 Warszawa (PAP) - Unijne dyrektywy określają wielkość jabłek, bananów, brzoskwiń i ogórków, ilość cukru w dżemie, kakao w czekoladzie, a nawet wyjaśniają, co to jest mleko. Specjalni inspektorzy badają, czy truskawki są dość owalne, ogórki wystarczająco zielone, a jabłka mają właściwy smak. Banany sprzedawane w krajach Unii Europejskiej powinny mieć 14 cm długości, 2,5 cm szerokości i odpowiednie zakrzywienie. "Nas to śmieszy - mówi Marzena Wódka z Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych - ale pomysł tych norm, który powstał w europejskiej komisji gospodarczej przy ONZ, obecnie funkcjonuje w krajach Unii Europejskiej. Dzięki temu ustala się różne klasy, kategorie dla rożnych produktów". W przypadku ogórków unijne parametry odnoszą się do wagi (w zależności od tego czy ogórki rosły na polu czy w szklarni powinny ważyć co najmniej 250 g lub 180 g), mieć wystarczająco zielony kolor i być świeże. Oddzielne zarządzenia dotyczą: jabłek (np. "deserowe" to takie, które mają co najmniej 55 mm średnicy), truskawek, brzoskwiń, marchewek i cytryn (ich wielkość jest klasyfikowana w ośmiu kategoriach, a jakość w dodatkowych czterech). "Także w Polsce mamy rozmaite normy w klasyfikacji owoców - mówi Marzena Wódka - ale spełnian Odpowiedz Link Zgłoś
oti Re: dlaczego ....? 18.05.03, 20:53 "Także w Polsce mamy rozmaite normy w klasyfikacji owoców - mówi Marzena Wódka - ale spełnianie tych norm nie jest już obligatoryjne, bo po wstąpieniu do Unii Europejskiej obligatoryjne będą obowiązywać normy unijne". A tych jest mnóstwo. I tak słodko-cierpki spór o to, co w Unii Europejskiej można nazywać dżemem i marmoladą toczył się parę lat. Belgowie, Francuzi, Włosi i Hiszpanie uznawali tylko dżemy słodkie, a Skandynawowie - że mogą też być i cierpkie - takie, jak oni dodają do mięs. Po trzech latach badań i debat ustalono, że "normalny" dżem powinien zawierać co najmniej 60 proc. cukru, ale Skandynawie mogą robić swój dżem, z mniejszą niż "normalna" ilością cukru. Dyskusje o czekoladzie trwały... blisko trzy dekady. W końcu ustalono, że - według unijnych standardów - czekolada powinna zawierać co najmniej 35 proc. kakao. Natomiast "czekolada mleczna" to taka, która ma co najmniej 25 proc. kakao i nie mniej niż 14 proc. mleka w proszku. Zawartość tłuszczów innych niż masło kakaowe nie może przekraczać 5 proc. masy produktu. I chociaż wszystko ustalono Włosi i Hiszpanie uznali, że to oni mają monopol na prawdziwą czekoladę, a Irlandczycy i Brytyjczycy produkują jedynie "substytut". I tak w końcu sprawa trafiła do Trybunału Europejskiego. Trybunał uznał, że brytyjska czekolada to też czekolada, ale Włosi i Hiszpanie nadal nie są o tym do końca przekonani. Unia Europejska ustaliła też, co to jest mleko i uznała, że mleko sojowe nie jest mlekiem tylko napojem. Niedawno podjęto decyzję w sprawie dokładnego oznakowania jajek i podawania na opakowaniu sposobu ich produkcji. Odpowiedz Link Zgłoś
oti Re: dlaczego ....? 18.05.03, 20:53 Przystepujac do Unii Europejskiej budzet Polski szybciej zbankrutuje. W latach 2004-2006 budzet Polski bedzie musial wplacic 88,9 mld zl a otrzyma transfery z UE w wysokosci 58,5 mld zl. Z powyzszego wynika, ze DEFICYT budzetu w latach 2004-2006 wzrosnie o 30,4 mld zl. W latach 2004 - 2006 suma deficytow z poszczegolny lat, wyniesie ponad 150 mld zl. Wg. prognozy IBnGR DLUG PUBLICZNY na koniec 2003 wyniesie nieci ponad 400 mld zl. A na koniec 2006r moze wzrosnac do ponad 550 mld zl. Na koniec 2002r. PKB wynosil 769 mld zl. Jesli PKB bedzie wzrastal ok 2% rocznie i przy inflacji ponizej 1%. to na koniec 2006 roku szacuje PKB w wysokosci ok 866 mld zl. Relacja dlugu publicznego 550 mld zl do PKB 866 mld zl przekroczy konstytucyjna wartosc 60 % juz w 2006 i moze wyniesc 63,5 % Wowczas budzet panstwa jest ustalany tak, aby wydatki byly rowne dochodom budzetu. Obciecie wydatkow rodzi koniecznosc zmniejszenia dotacji do FUS (emerytur i rent pracowniczych) KRUS ( rolniczych emerytur i rent) jak i plac w budzetowce. Dotacje do FUS to ok 28 mld zl. Dotacje do KRUS to ok 15 mld zl. Swiadczenia emerytalno rentowa sluzb mundurowych i uposazenia sedziow i prokuratorow w stanie spoczynku wynosza ponad 8 mld zl. Wynagrodzenia i pochodne jednostek budzetowych to 18,8 mld zl. Subwencja oswiatowa to ok 24 mld zl. Ogolem wydatki budzetu w 2003 to 193 mld zl. Przy wplywach do budzetu 155 mld zl. Od kwoty wydatkow i wplywow odliczamy to co musi byc zaplacone, czyli odsetki i raty od zadluzenia w kwocie 27 mld zl mamy wiec Wydatki 166 mld zl Wplywy 128 mld zl Mamy ciecia wydatkow o srednio 23 %. O tyle moga sie zmniejszyc emerytury i renty. Place w urzedach i szkolach itp. Odpowiedz Link Zgłoś
jollka Re: dlaczego ....? 18.05.03, 20:53 Oti napisał: > >sam nie mogę głosować, ale zachęcam do głosowania na NIE. A dlaczego nie możesz głosować? Odpowiedz Link Zgłoś
oti Re: dlaczego ....? 18.05.03, 20:54 bo jestem obywatelem jednego z krajów mumi Odpowiedz Link Zgłoś
oti Re: dlaczego ....? 18.05.03, 20:56 Zmniejszenie wydatkow spowoduje, ze w kolejnym roku zmniejsza sie wplywy do budzetu, ludzie mniej dostali, wiec mniej kupuja, a jak mniej kupuje to i mniejsze podatki placa. W kolejnym roku znowu niezbedne sa ciecia emerytur i rent i plac. Spirala ciec w dol bez konca. -------------------------------------------- To jest sytuacja Bankructwa, ktore prowadzi do zrownowazonego budzetu, ktorego zasady wymagaja obnizania wydatkow. --------------------------------------------- Taka sytuacja budzetu po przystapieniu do UE, wystapi szybciej niz bysmy do UE nie wstepowali Odpowiedz Link Zgłoś
oti Re: dlaczego ....? 18.05.03, 20:57 Wymiana handlowa Polski z Unią Europejską może ulec gwałtownemu pogorszeniu po ewentualnej akcesji. Może się tak stać na skutek wprowadzenia w życie deklaracji nr 43 traktatu akcesyjnego. Pozwala ona na całkowitą blokadę eksportu polskiej żywności na rynek unijny w przypadku, gdy Komisja Europejska uzna, że nie spełniliśmy standardów bezpieczeństwa. Politycy opozycji zażądali wczoraj, by rząd ustosunkował się do niepokojących sygnałów płynących z Brukseli. Dotychczas strona polska nie zajęła żadnego stanowiska w tej sprawie. obywatel R.P. Odpowiedz Link Zgłoś
oti Re: dlaczego ....? 18.05.03, 20:57 Obłudna argumentacja za przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej Dr Filip Adwent, prof. Tadeusz Poznańsk, Radio Maryja, 10.03.2002 Telefonicznie połączeni jesteśmy z panem profesorem Tadeuszem Poznańskim ze Stanów Zjednoczonych z Seattle. Jest także w studio pan Filip Adwent, autor książek na temat wyprzedaży polskiej ziemi. Panie profesorze, jest pan autorem książek pt. "Wielki przekręt" a także "Wyprzedaż Polski. Obłęd reform". Jak pan, badając te zjawiska ekonomiczne, ocenia wyprzedaż polskiej ziemi. W tych dwóch książkach zajmowałem się głównie wyprzedażą banków i fabryk, ale nie bez powodu, dlatego że akurat to się działo na wielką skalę, o sprawach ziemi wiele nie mówiłem. W tej chwili sprawa ziemi stała się bardzo pilna, więc musimy jej poświęcić więcej czasu. Ale te dwie książki powinny być traktowane jako lekcje na temat tego, co naprawdę się dzieje w Polsce i jak należy oceniać to, co dzieje się w polskiej gospodarce. Pewne mechanizmy, które zostały wypracowane w trakcie sprzedaży banków i fabryk będą działały i działają właściwie w innych celach, dlatego, że poza bankami i fabrykami gospodarka posiada również inne zasoby. Takimi zasobami jest np. ziemia. Innym zasobem są nieruchomości, czyli domy. Równocześnie jak rozpoczęto wykup polskich Banków to już się zabrano za naszą ziemię. Chciałbym tu przytoczyć liczby, które podawałem w książce o wyprzedaży polskiej ziemi, którą wtedy zaznaczyć trzeba wydałem pod dwoma pseudonimami. Więc w 97 roku minister Leszek Miller oświadczył, że w województwie szczecińskim obcokrajowcy kupili w 96 roku 17 hektarów ziemi, lecz w tym samym 96 roku policja szczecińska, więc nie byle kto, szacowała, że omijając obowiązujące procedury Niemcy weszli w posiadanie około 20 tysięcy hektarów. Leszek Miller podawał 17 hektarów, policja szczecińska podawała 20 tysięcy hektarów, jaka to skala rozbieżności. Ale naprawdę może być jeszcze gorsze. A 96 roku nadal prokuratura szczecińska więc też jakiś organ rządowy, podał, udowodnił raczej jednemu tylko obywatelowi niemieckiemu osiedlonemu w Polsce pośrednictwo wyprzedaży 30 tysięcy hektarów swoim ziomkom. A takich przecież jest wielu. Więc spróbowałem jakoś odgadnąć, jeżeli tak można powiedzieć oszacować nasze straty na ten 96 rok, czyli 6 lat do tyłu. Jak to wygląda. Ziemie odzyskane stanowią 1/3 Polski, czyli 130 tysięcy kilometrów kwadratowych. Jeżeli według prokuratury szczecińskiej z powodu jednego tylko człowieka 30 tysięcy hektarów to wynosi 300 kilometrów kwadratowych na Pomorzu Zachodnim. Żeby sobie jednak uzmysłowić. Jeżeli to jest oszacowanie prokuratury, ja myślę, że można spokojnie oszacować rzeczywistą wyprzedaż ziemi na co najmniej 40 tysięcy hektarów a nie 30 czyli 400 kilometrów kwadratowych. Tyle ziemi sprzedanej, bardzo łagodnie oszacowanej. A teraz jak z dzierżawą. Skoro łatwiej dzierżawić niż kupić, można szacować ziemię wydzierżawioną na troszeczkę więcej niż ziemię wykupioną. Czyli zamiast 400 kilometrów kwadratowych, 600 kilometrów kwadratowych. W sunie mamy więc ziemi sprzedanej plus ziemi wydzierżawionej 1000 kilometrów kwadratowych na samym Pomorzy Zachodnim. Jeżeli pomnożymy tę liczbę teraz przez siedem. Dlatego, że liczę dwa razy to Pomorze całe dwa razy Warmię i Mazury, raz na ziemię Lubuską, dwa razy na Dolny i Górny Śląsk to otrzymujemy 7000 kilometrów kwadratowych straconych dla Polski w 96 roku i to jest naprawdę najłagodniejsze oszacowanie jakie można zrobić. Czyli jeszcze inaczej siedem procent powierzchni ziem odzyskanych. To jest skumulowana wartość, czyli jest to prostokąt o wymiarach 70 km na 100 lub inaczej jeszcze. Jadąc z Warszawy do Poznania przez całą trasę czyli przez 300 kilometrów patrząc się w prawo 12 kilometrowy pas, patrząc się w lewo 12 kilometrowy pas już nie należą do Polski. To dopiero uzmysławia człowiekowi jaka to może być strata i to było 6 lat wstecz. Więc skoro jeszcze w 96 roku nastąpiła liberalizacja obrotu nieruchomościami, aż strach pomyśleć co już zostało wyprzedane i niektórzy już bardzo kategorycznie swobodnie szacują ziemie utracone dla Polski na miej więcej połowę Pomorza, Mazur, Ziemi Lubuskiej Śląska. Panie profesorze i panie redaktorze tutaj w naszą rozmowę też włącza się dyrektor Radia Maryja ojciec Tadeusz Rydzyk. Witam serdecznie pana profesora i pana doktora, pana doktora, który się urodził w Strasburgu. Panie doktorze myślę, że ktoś z pana rodziny pracował, czy pracuje w strukturach europejskich. Tak mama była pracowniczką Rady Europy. Dziękujemy za te książki. Pierwszy tytuł to był "Wielki przekręt" a drugie "Wyprzedaż Polski obłęd reform". Zobaczyłem taki tekst u nas w klasztorze. Polska racja stanu stać na ojczystym zakonie słowa kard. Wyszyńskiego. A gdyby tak cała Polska zamieniał się na różne instytucje i nie daj Boże bo nikt mam nie gwarantuje, że straszne nieszczęścia się nie powtórzą. Historia kołem się toczy i powraca. Nie daj Boże sytuacja powtórzyła by się to co wtedy. Czy we wszystkich gospodarstwach nie będą niewolnikami Polacy a owoc ich pracy czyż nie zbiorą najeźdźcy. O ileż łatwiej obronić naród, gdy każda rodzina każdy gospodarz swojej wsi trzyma się mocno własnego gruntu, zakorzeniony w nim jak sosna, wierzba czy olcha. To jest zagadnienie polskiej racji stanu. To może tyle. W środę pan Miller i reszta będą najprawdopodobniej głosować za przyspieszonym sprzedawaniem Polskiej ziemi. Gratuluje tym wszystkim, którzy wybierali SLD, pana Kwaśniewskiego są grabarzami własnymi, nie tylko naszej ojczyzny, ale także naszych dzieci. W przyszłości własnych dzieci. Nie posłuchali nikogo, nawet Wyszyńskiego nawet Jana Pawła II, co najwyżej posługują się Janem Pawłem II, manipulują słowami Ojca Świętego i mówią, że trzeba koniecznie wejść do Unii Europejskiej. Ojciec Święty mówi wyraźnie o jaką jedność chodzi. Na jakim fundamencie budować. My jesteśmy za jednością, ale na jakim fundamencie? Na pewno nie na fundamencie przemocy, kłamstwa. Może interesującą sprawą jest osoba tutaj wspomniana przez pana profesora osoba pana Leszka Millera wtedy był to minister spraw wewnętrznych dzisiaj jest to premier. Dlaczego obcokrajowcy tak mocno naciskają na to, żeby mogli kupować ziemię, tą szczególnie tutaj. Zwracam uwagę na ten tzw. okres przejściowy, który negocjowano, była to sprawa początku zdaje się lutego bieżącego roku ten skandal stycznia, czy ten skandal Brukselski, kiedy myśmy dowiedzieli się jako społeczeństwo polskie na końcu, że Polska rezygnuje z okresów przejściowych. Zatem dlaczego ziemia ma taką wagę, ma taką wartość. W Polsce panuje ogromna niewiedza, na temat tego ile jest wart majątek narodowy, ile jest warta fabryka, bank czy jakieś tam kawał ziemi. Dlatego, że Polska żyła w systemie, w którym nie było przedmiotu zainteresowania, nie było rynku, takich rzeczy. Chciałem powiedzieć, że nie tylko banki i fabryki są wiele warte jak piszę w moich książkach 200 czy 300 milionów dolarów to niegdyś psie grosze ale to również dotyczy nieruchomości. Ziemia i nieruchomości są warte więcej niż fabryki banki. Prawdziwa batalia toczy się w tej chwili o znacznie większy majątek i tu już nie chodzi o 200, 300 milionów to może być 300, 400 milionów dolarów, może więcej. I oczywiście pytania skąd to zainteresowanie. Co z tego, że w grę wchodzą takie potężne majątki, taka niesamowita wartość. Dr Filip Adwent: Ja chciałbym rozszerzyć sprawę ziemi tutaj właściwie. W Polsce występują dwa czynniki. Jest to jest czynnik niemiecki typowo czyli odzyskanie ziem odzyskanych przez Niemców i jest taki czynnik nazwał bym globalny, globalizacyjny. Otóż ziemia jak powiedzieliśmy jest największym, najważniejszym dobrem materialnym na świecie można tak powiedzieć. I w tej chwili ci, którzy mają pieniądze, czyli ogólnie osoby społeczeństw zachodnich. Wykupują ziemię na świecie na całej kuli ziemskiej, gd Odpowiedz Link Zgłoś
oti Re: dlaczego ....? 18.05.03, 20:59 gdzie tylko się da. Byłem 3 tygodnie we Francji, oglądałem bardzo ciekawy reportaż o nabywaniu ziemi w Patagonii i w Argentynie. Podano te liczby i ja je zapisałem natychmiast bo to mnie aż zaszokowało 900 tyś. hektarów. Podawali przykład brata Benetona. I ja nie mogłem uwierzyć w tę liczbę 900 tys. hektarów i nawet zastanawiałem się czy nie pomylili się i nie chodzi o 90 tys. hektarów. Załóżmy, że to jest mniej więcej 50 PGR-ów dla jednej osoby. I tak wygląda wyprzedaż ziemi wszędzie. Jeżeli spojrzymy na mapę świata to właściwie mało jest miejsc gdzie jeszcze możemy nabywać ziemię. W tej chwili nabywają ją masowo w Ameryce Południowej, w Argentynie, w Brazylii już jest wykupiona wszędzie. Ameryka Północna jest już wykupiona. W sumie co pozostało? Gdzie jeszcze lokować swoje pieniądze dla tych, którzy ich mają nadmiar? W Europie - zostaje Polska. To jest rezerwuar ziemi i to jest właściwie nasza największa "zaleta" dla społeczeństw głównie niemieckiego, duńskiego, holenderskiego. Jaki jeszcze kraj jest ciekawy? Ukraina jest bardzo ciekawa. Dowiedziałem się niedawno będąc we Francji, w Strasburgu, że Ukraina zezwoliła na wyprzedaż ziemi obcokrajowcom, że Niemcy już posiadają niektóre sanatoria w Truskawcu i podobno leciał niedawno reportaż w Telewizji Polskiej o jakimś Holendrze, który uprawia około setki hektarów już na Ukrainie. Więc jeśli Ukraińcy poszli tą samą drogą co Polacy to nie wiedzą jaka katastrofa ich czeka. Oni może oczekują zbawienia ze strony Unii Europejskiej, ale nie są świadomi tego, że będą podmiotem kolonizacji. I tak jak Zachód postąpił z nami i postępuje z nami, nabywa doświadczenia w tej sprawie, na nich pójdzie bezlitośnie, a przy biedzie, która tam panuje ludzie się pozbędą ziemi w błyskawicznym tempie. Ja to widzę bardzo czarno dla nich i w sumie nie ma wiele już przestrzenia na świecie, czy państw gdzie można nabywać ziemię. W krajach takich jak Chiny, Indie, Pakistan tam nikt nie będzie mógł nabywać ziemi. Rosji to jest bardzo mało prawdopodobne. Dla społeczeństw Europy Zachodniej szczególnie obiecujące są dwa kraje: Polska, która jest w bardzo zaawansowanym stopniu wykupienia i to się posuwa w tej chwili na Ukrainę. Jak wygląda sytuacja w Czechach, na Słowacji to trudno oszacować w tej chwili. Ja myślę, że brak nam też ścisłych kontaktów z Czechami, Słowakami, Litwinami, żeby wspierać się na wzajem i zastopować tę ekspansję niesamowitą bo ta ekspansja w przeciwieństwie do tego co było w czasie zaborów jest ekspansją już nieodwracalną. To co zostało nam zabrane siłą, zawsze mieliśmy prawo do odebrania kiedyś. Natomiast wszystko czego się teraz pozbywamy, pozbywamy się drogą niestety prawną. Niesprawiedliwą, owszem ale niestety prawną. I w oczach organizacji międzynarodowych, trybunałów międzynarodowych to my będziemy winnymi, jeżeli będziemy chcieli to odebrać. Prawo nie będzie stało po naszej stronie, a wiadomo też, że siła nie jest po naszej stronie. Także w tej chwili każdy metr kwadratowy, który jest oddawany, odsprzedawany jest metrem straconym na zawsze i my nie jesteśmy właścicielami naszej ziemi. To przyszłe pokolenia są właścicielami tej ziemi. My nie mamy prawa ich tej ziemi pozbawiać. Spotkałem lekarza, który wracał z Republiki Dominikańskiej czyli tam na Karaibach w Zatoce Meksykańskiej i powiedział, że był zdumiony ,jak wszystkie dzieci podchodziły do obcokrajowców w języku niemiecki, zwracały się do nich natychmiast w języku niemieckim. Wszystkie napisy dotyczące wyprzedaży nieruchomości były zredagowane w języku niemieckim. To był szok dla niego. To jest kolejny znak, kolejny dowód na to, że wszędzie gdzie jest jakaś nieruchomość do kupienia na kuli ziemskiej, ci którzy mają pieniądze ją kupują w różnych celach spekulacyjnych przede wszystkim oczywiście dla lokowania swoich pieniędzy. Dlatego, że wiedzą, jaką wartość ma ziemia, że ona zawsze będzie nabierała na wartości. My nie możemy tego zlekceważyć. Powtarzam każdy metr kwadratowy stracony jest nieodwracalnie stracony i to jest ogromne przestępstwo w stosunku do wszystkich przyszłych pokoleń. Jest znana tzw. przepowiednia Geremka, która mówi jak pan profesor Bronisław Geremek jako minister spraw zagranicznych wypowiedział się onegdaj, że z dwóch milionów gospodarstw rolnych w Polsce ma pozostać między 200 a 400 tysięcy. A zatem 1.600.000 gospodarstw jest przeznaczonych do likwidacji. Ile to jest osób, przemnóżmy ten 1.600.000 razy załóżmy 4 osoby w rodzinie to tak skromnie rzecz biorąc a normalnie liczy się razy 6, czyli praktycznie to jest ogromna rzesza ludzi pozbawionych, wyrzuconych na bruk. Może już nawet nie ma bruku!!!. Odpowiedz Link Zgłoś
oti Re: dlaczego ....? 18.05.03, 21:00 Wejście do Unii może być samobójstwem dla polskiego budżetu i gospodarki. Koszt wejścia Polski do UE jest tak ogromny, że dla wielu osób wydaje się niewyobrażalny. Lepiej więc przeliczyć ile rozszerzenie kosztować. Polski nie stać w chwili obecnej na wejście do UE. Roczne koszty rozszerzenia zwiększą o 10% roczne wydatki Polski. Sama składka w 2005 wyniesie 11 mld zł. A Budżet RP rocznie dysponuje kwotą poniżej 200 mld. Gdy dodamy do tego koszty współfinansowania inwestycji w celu pozyskania unijnych funduszy, koszt opłacenia 18 000 nowych urzędników unijnych oraz innych "dostosowań" otrzymamy kwotę około 20 mld zł. Co to oznacza dla przeciętnego zjadacza chleba? Te dodatkowe 10% trzeba będzie skądś wziąć. Można spodziewać się podwyżek podatków, cięć w sferze budżetowej, lub zwiększenia deficytu. Obecnie przygotowywany przez p. Kołodkę "Plan ratowania finansów publicznych" to nic innego jak plan pozyskania środków na finansowanie uczestnictwa w UE. (Prawdopodobnie przez podwyżkę podatków, ale o tym dowiemy się dopiero po referendum unijnym). Tego, w jaki sposób podwyżki podatków hamują wzrost gospodarczy tłumaczyć chyba nie trzeba. Polska wynegocjowała złe warunki przystąpienia. Z racji ograniczonego miejsca poprzestaniemy na kilku zaledwie przykładach: Drastyczne warunki dla polskiego rolnictwa - zaniżone dopłaty, oraz zaniżone limity produkcyjne, powodujące, że nawet duże, wielusethektarowe gospodarstwa polskie nie będą najprawdopodoniej w stanie konkurować z ich unijnymi odpowiednikami i zostaną prędzej czy później doprowadzone do bankructwa. Krótki okres przejściowy na zakup ziemi w Polsce i brak regulacji kwestii granic z Niemcami. (Na Malcie na przykład zakup domków letniskowych przez obcokrajowców nie będzie nigdy możliwy). Istnieje ryzyko, że gdy Niemcy już wykupią (lub uzyskają w procesach, gdyż nadal mają akty własności, które wg. prawa niemieckiego nie straciły ważności) tzw. "ziemie odzyskane" przekazane Polsce po II Wojnie Światowej w tymczasowe administrowanie, ogłoszony zostanie plebiscyt i Polska utraci 1/3 terytorium. Polityka unijna nastawiona na regionalizację ma na celu rozluźnienie związków między województwami, a władzami centralnymi państwa i osłabienie ich roli. Polska uzyskała pod względem możliwości zwolnienia z VAT najgorsze warunki spośród wszystkich 10 państw kandydackich. Wg art. 24 ust. 2-6 traktatu akcesyjnego maksymalny poziom obrotów przedsiębiorstwa, które może być zwolnione z VAT wynosi 10 tys. euro, podczas, gdy np. Słowacja, Czechy, Węgry wynegocjowały sobie limity w wysokości 35 000. Polskie przedsiębiorstwa może czekać fala bankructw Polski rynek miał tylko kilkanaście lat, aby przygotować się do wolnej konkurencji z działającymi od kilkudziesięciu lat potężnymi przedsiębiorstwami unijnymi. Byłby to czas wystarczający, gdyby polski przedsiębiorca nie był nękany wysokimi obciążeniami podatkowymi, tonami uregulowań prawnych, dziesiątkami urzędów i formalności i zdany na łaskę lub niełaskę mafii urzędniczej. Dopuszczenie do wolnej konkurencji słabych polskich przedsiębiorstw i ich unijnych odpowiedników to tak jakby do jednej klatki wpuścić doświadczonego na wolności, schwytanego w Afryce lwa i dopiero co narodzonego w ZOO tygrysa i powiedzieć: "konkurujcie o jedzenie i niech wygra silniejszy!". Wprawdzie oba to drapieżniki, ale efekt walki można łatwo przewidzieć. Tak zwane "korzyści", którymi kuszą nas unijni agitatorzy oraz reklamy telewizyjne są w większości mocno wyolbrzymione, lub można je wręcz określić jako kłamstwo. Najbardziej podłym i najbardziej rozpropagowanym kłamstwem jest informowanie społeczeństwa pogrążonego w kryzysie, że wejście do UE zmniejszy bezrobocie, i da Polakom legalne zatrudnienie za granicą. W samych opracowaniach UKIE, które nie są rozpowszechniane można znaleźć informację, że Polacy wcale nie będą pracować w UE: "Doświadczenia Unii nie potwierdzają oczekiwań co do możliwych olbrzymich fali migracyjnych po liberalizacji rynku pracy." "W szczególności nieuzasadnione okazały się obawy dotyczące potencjalnie dużej migracji z krajów iberyjskich i Grecji. Zamiast spodziewanego napływu milionów pracowników, ze wszystkich tych trzech krajów migrowały co najwyżej dziesiątki tysięcy, a nawet pojawiły się oznaki spadku liczby obywateli hiszpańskich żyjących w innych krajach Unii" - Negocjator Rządu RP - Witold Orłowski Wbrew opinii polityków pozbawionych alternatywy, największą szansą dla szybkiej poprawy sytuacji w Polsce jest pozostanie poza strukturami UE Tylko nie wchodząc do Unii Polska będzie miała szansę: Obniżyć podatki i przyśpieszyć wzrost gospodarczy (nie będzie dodatkowych 10% kosztów związanych z integracją) Podobnie jak Norwegia wejść do Europejskiego Obszaru Gospodarczego, gdzie koszt członkostwa wynosi 100 mln, a nie 11 mld zł rocznie. Zachować suwerenność w podejmowaniu decyzji i mieć w przyszłości możliwość podpisywania umów i regulacji polityki celnej z innymi rynkami, jak rynek amerykański (NAFTA), czy dynamiczne rynki wschodniej Azji. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby Parlament korzystał z uregulowań unijnych, gdyby były one dobre. Tak było podczas kopiowania rozwiązań z zakresu turystyki w 1997 r. Za możliwość kopiowania unijnych ustaw nie musimy płacić 11 mld zł rocznej składki. Będąc poza UE nie będziemy musieli przyjmować tysięcy uregulowań prawnych dotyczących krzywizny banana, czy ustawowej definicji trójkąta. Odpowiedz Link Zgłoś
oti Re: dlaczego ....? 18.05.03, 21:12 przepraszam za forme - forme spamu cytatów - cytatów ktore mowią o czymś innym niż pan wołoszański czy pani hubner dlaczego w telewizji nie rozmawia sie o takich rzeczach, nawet jezeli one sa nieuzasadnionymi obawami - jak planujemy wakacje to siadamy i myslimy co nas moze spotkac, na co musimy sie przygotować, a decyzja o integracji z unia ktora jest jak by nie patrzec tworem socjalistycznym nie jest decyzja o wadze decyzji o wyjezdzie na wakacje - to decyzja na lata emanujaca skutkami na miliony ludzi - a o tym porostu sie nie dyskutje - dlaczego bo to jeden wielki przekręt - 92 % za na Słowacji ?? to troche jak plebiscyt poparcia dla saddama to tyle jesli chodzi o otoczke - sa jeszcze kwestie moralnosci promowanej przez UE forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=54&w=6075249 no i poza tym skutki gospodarcze takiej polityki ekonomicznej jaka jest w ue, poza tym ludzie którzy zabiegaja o integracje - wiekszosc z nich to komuchy - mam na mysli ludzi którzy znali tylko kierunek moskwa i mordowali i uciskali Polaków, itd, itd... Pozdrawiam ps kolacja stygnie Odpowiedz Link Zgłoś
jollka Re: dlaczego ....? 18.05.03, 21:32 oti napisał: > poza tym ludzie którzy zabiegaja o integracje - wiekszosc z nich to komuchy - > mam na mysli ludzi którzy znali tylko kierunek moskwa i mordowali i uciskali > Polaków, itd, itd... Tak, to jest dla wielu osób najgorsze do przejścia juz na samym wstępie. Choćby w unii obiecywano złote góry, ludzie nie pójdą głosować "za", dlatego, że promują i później śmietankę spiją ci, co w obłudzie trzymali naród przez dziesiątki lat. > Pozdrawiam > > ps kolacja stygnie Smacznego. Napracowałes sie to posiłek Ci sie nalezy. Przepraszać nie masz za co. Każdy ma prawo mieć swoje zdanie i je uzasadniać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ispan Oti... IP: *.acn.waw.pl 18.05.03, 21:07 Myślałem, żeś ładniejszy.... chachapoyas.com/mummy.htm Odpowiedz Link Zgłoś
oti Re: Oti... 18.05.03, 21:16 Gość portalu: ispan napisał(a): > Myślałem, żeś ładniejszy.... > żebyś sie mumią e tak chlopie nie rozczarował jak Polske pochłonie Odpowiedz Link Zgłoś