nowabydgoszczanka
22.04.07, 08:54
Piszemy o Bydgoszczy, że miasto staje się coraz bardziej prowincjonalne.
A to brak inwestycji, a to brak pomysłu na rozwój miasta, a to znów
zaniedbania pod względem czystości, itd.
Wiele czynników można by tu wymieniać i zastanawiać się co stanowi o tym, że
Bydgoszcz "trąci zapachem "małego, sennego miasteczka w którym nic się nie dzieje.
Kiedy najbardziej uderza w nas ta dziwna atmosfera prowincji?
Ano doskonale wyczuć ją można w każdą powszednią sobotę po godzinie 14.
Wystarczy tylko wybrać się do Śródmieścia w tym czasie i zauważymy jak
pustoszeje nagle Rynek,ulice Długa, Gdańska, Dworcowa...
Sklepy są naprędce zamykane,na brzydkim targowisku zwija się cały majdan,
wiatr miecie szary kurz i przywodzi na myśl pustkę samotnych miejsc.
Gdzieś przechadza się jakaś zabłąkana para, no może kilka par.
I wtedy wiem, że niestety Bydgoszcz zamiera, czas biegnie sennym trybem
prowincjonalnego miasteczka.
Nie ma tu tętniącego życiem wielkiego miasta: kolorowych, licznych kawiarenek
na brzegach Brdy, dłużej otwartych sklepów,atrakcji turystycznych, mniejszych
i większych imprez skupiających ludzi.
Jaka szkoda. Czy trzeba aż tak wiele, by nasze miasto nie było prowincjonalne?