Gość: Szczęśliwa, bo po
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
24.05.03, 18:11
Witam! Skończyłam "szóstkę" jakiś czas temu. Do tej pory nie lubię koło niej
przechodzić. Miałam wyjątkowego pecha- byłam w klasie "wspaniałego pedagoga"-
pani Ewy P. Ciągle słyszeliśmy, że jesteśmy "plebusiami, chamstwem i
gówniarstwem". Były to cztery przeryczane lata. Wiecie, jakie dziwne było dla
mnie, gdy na studiach zaczęto mnie chwalić i stawiać mi piątki? Długo nie
mogłam się przyzwyczaić do tego, że ci, którzy stoją wyżej, są mili,
uprzejmi, sprawiedliwi i dobrze wychowani.
Za to bardzo miło wspominam pana Śliwińskiego i panią Wierzbicką- jedyni
normalni nauczuciele, ludzie z klasą. No i jeszcze pani Burlińska- różnie z
nią było, ale za jedno bardzo dziękuję- za francuski.
Wspomnienia z tej szkoły to ogólny niesmak. I jeszcze jedno- poziom nie jest
wcale taki wysoki, jak zapewniają, szczególnie z języka polskiego. Tak
zmarnowanych lekcji jeszcze świat nie widział. Mogłabym jeszcze sporo
napisać, ale grzeczność mi zabrania.