Gość: Gall
IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl
05.06.03, 08:47
Od razu zaznaczam, że zależy mi na spokojnych wypowiedziach, bo i tak zbyt
dużo szumu jest wokół tej sprawy. Niestety jest to szum informacyjny, który
charakteryzuje się bólem głowy i zbyt wieloma emocjami, ale również i brakiem
przejrzystej informacji.
Zbliża się czas referendum a mną dalej targają wątpliwości. Pewnie cześć z
Was ma podobne problemy, co może pozwoli na wymianę poglądów.
Traktuję Unię jako rozpędzony pociąg, do którego kiedyś trzeba wstąpić, ale
powstaje pytanie - czy bilet który wykupimy nie będzie za drogi? Nie mamy
powodów, zeby nie czuć się Europejczykami, więc sprawy nie traktujmy
prestiżowo, lecz w kategorii interesu.
Z pewnością ułatwione bedą kontakty gospodarcze, kulturalne itp, ale wiązać
się to bedzie również ze znacznym wzrostem biurokracji, która już obecnie
mocno nam doskwiera.
Zarzut wzrostu cen na razie jest chybiony, bo to będzie związane dopiero z
Unią Walutową.
Przedtem nie bałem się o suwerenność naszego kraju, ale po tym jak dostaliśmy
od Jeana i Hansa po łapkach za bratanie się z Wujem Samem - zaczynam wątpić.
Mam obawę, czy tacy potetentaci jak Francja i Niemcy nie będą wykorzystywać
struktur unijnych do narzucania swego stanowiska innym jej członkom. Analizy
oparte na historii można sobie wsadzić (wiecie gdzie), albowiem to będzie
nowa Unia rządzaca się swoimi prawami i analogie są wykluczone.
Nie jestem też optymistą co do tego, że członkostwo Unii istotnie wesprze
naszą gospodarkę - na pomoc, jaką otrzymała Hiszpania czy Irlandia nie liczmy.
W negocjacjach akcesyjnych koncentrowaliśmy się na problemie rolnictwa (nie
tak jak np. Estonia - na podatkach, co bardzo korzystnie wpłynęło na ich
gospodarke). A obawiam się, że rezultaty będą następujące:
Rolnicy dostawać będą dotacje, które finansowane bedą z budżetu Unii (a więc
pośrednio ze składek finansowanych przez polskich podatników) oraz budżetu
krajowego (bezpośrednio pieniądze polskich podatników). Znaczną część z tej
kasy dostaną cwaniacy, którzy już teraz wykupili gospodarstwa rolne o
znacznych areałach (przeważnie z miasta). Zatem sfinansujemy kolejne dobre
interesy wybranych, a prosty rolnik - no cóż skapnie mu parę ochłapów.
wszystko kosztem podatnika (ten może wytrzyma jak dowali mu się 50 % stawkę
podatku)
Nie mam zaufania do ekipy rzadzacej, która negocjowała warunki przystąpienia
Polski do Unii i obawiam się, że nie wiemy jakie konsekwencję będą
wynegocjowanych warunków. Dlatego też rozumiem te ich starania, żeby Polacy w
referendum podjęli tą decyzję, bo inaczej Parlament musiałby pobrudzić sobie
rączki. A tak - to była wola ludu, który zaakceptował postepowanie rzadzących.
Myślę, że mogliśmy dostać coś więcej, nawet jeśli wiązałoby się to z
póżniejszym naszym przystąpieniem do Unii to warto było bardziej twardo
negocjować. A tak cóż to były za rozmowy, kiedy Unia wiedziała, żę SLD bardzo
zależało na tym, by przystąpić do Unii w 2004 r. Nie pomogło nam to w
rozmowach, a i SLD nie odniosła z tego korzyści - ale cóż tam, Polak tyle
zniósł, to jeszcze jak coś mu się wrzuci na bark to i tak wytrzyma.
Pewnie pójdę głosować na TAK, ale po raz kolejny zrobię to bez szczerego
przekonania i dlatego, żeby uszanować wolę naszych przodków (okupionych ich
krwią) i skorzystać z demokratycznie przyznanych mi praw.
Co o tym sadzicie ?