Komunikacyjne wyzwanie roku.

04.06.07, 20:54
The winner is:

przejazd z wózkiem dziecięcym i dzieckiem w systemie przesiadkowym. Nagroda
specjalna za wyskakiwanie z wózkiem na trawę przed tramwajem, gdy wszyscy
pasażerowie pogalopowali do autobusu a tramwaj zatrzymał się na długo przed
chodnikiem.

Długo tego przeżycia nie zapomnę. Moja frustracja związana z system
przesiadkowym rośnie. Aby dojechać z dzieckiem do Ronda Jagiellonów będę
chyba jechała do dworca PKP i 54 na Jagiellońską. I teraz już wiem, dlaczego
w porównaniu z autobusami tak rzadko widuje się matki z dziećmi w tramwajach.
Jeszcze z taką lekką sportówką to można sobie poradzić, ale jak wytargać
ciężki wózek dla maluszka gdy do pokonania jest półmetrowe zejście, nie wiem.
    • mc_pele Re: Komunikacyjne wyzwanie roku. 04.06.07, 21:21
      Może tak poprosić kogoś o pomoc? :) ja nigdy nie odmawiam, zresztą nigdy nie
      spotkałem się z sytuacją gdy ktoś odmawia pomocy kobiecie z wózkiem czy osobie
      niepełnosprawnej lub schorowanej wyjśc czy wejść do ikarusa czy tramwaju, ci
      kulturalni nie mają problemu, ci mniej kulturalni czekają na niską podłogę albo
      jeżdżą objazdami ;)
      • ka_zet Re: Komunikacyjne wyzwanie roku. 04.06.07, 22:02
        Jak wszyscy pogalopowali to nie bardzo było kogo prosić...
        • mc_pele Re: Komunikacyjne wyzwanie roku. 04.06.07, 22:13
          Może zmienić przepisy tak żeby w takich sytuacjach kobieta z wózkiem czy osoba
          niepełnosprawna mogła wcisnąc przycisk bezpieczeństwa i liczyć na pomoc
          motorowego?

          Co do tego że wszyscy uciekli widząc kobietę z dużym wózkiem to według mnie
          jest to karygodne zachowanie, ale cóż, zezwierzęcenie naszego społeczeństwa
          postępuje w tempie zastraszającym... :(
          • mc_pele Re: Komunikacyjne wyzwanie roku. 04.06.07, 22:18
            ale to akurat nie wina systemu A+T, podobna sytuacja mogła wydarzyć się w
            wysokopodłogowym volvo B10MA na 94 ;)
            • izka_74 Re: Komunikacyjne wyzwanie roku. 05.06.07, 09:14
              Oczywiście można tak układać system komunikacji, żeby podróżny był zmuszony
              prosić o pomoc. Tylko nie rozumiesz mc_pele mechanizmu wkluczania słabszych
              grup ze społeczności lokalnej. Jeśli matka ma codzienie dojeżdżać komunikacją
              miejską z wózkiem, to wybiera takie połączenia, przy których nie jest skazana
              na łaskę czy niełaskę (czy choćby obecność bądź nieobecność) innych ludzi.
              Podobnie nie pomogą Ci np. ludzie starsi, którzy z przyczyn zdrowotnych wózka
              nie dźwigną.

              Oczywiście o pomoc można prosić, ale w sytuacji, gdy każdy patrzy w okno, to
              nie jest to przyjemne doświadczenie. Poza tym nie demonizujmy zezwierzęcenia -
              część osób pomaga - w czasie tej nieszczęsnej podróży dwie młode osoby same
              zaoferowały swoją pomoc przy Rondzie Grunwaldzkim. Ale takie osoby nie pomogą
              osobie na wózku inwalidzkim czy chociażby opiekunowi starszego dziecka z
              porażeniem dziecięcym w większym wózku dziecięcym. Niepełnosprawni są więc
              postawieni przed potężną barierą komunikacyjną, która zamiast włączać ich w
              życie miasta, skutecznie ich zamyka w czterech ścianach. Być może problem
              dotyczy kilkunastu tylko osób,może kilkudziesięciu. Ale miarą tworzenia dobrej
              przestrzeni jest właśnie stosunek do najsłabszych, a nie najsilniejszych.

              Wracając do meritum - jak na Jagiellońską jeździły autobusy, można było pójść
              na akurat ten, który jest niskopodłogowy w rozkładzie - tak robiło wielu
              rodziców, często zdarzało się, że kursem niskopodłogowym jechało 5-6 wózków.
              Teraz nie ma takiej możliwości. Więc dla bezpieczeństwa pozostaje jechać
              okrężną drogą przez PKP.
          • ka_zet Re: Komunikacyjne wyzwanie roku. 05.06.07, 09:58
            mc_pele napisał:

            > Może zmienić przepisy tak żeby w takich sytuacjach kobieta z wózkiem czy osoba
            > niepełnosprawna mogła wcisnąc przycisk bezpieczeństwa i liczyć na pomoc
            > motorowego?

            Liczyć na pomoc i tak może, ale (wyjątkowo ;) zgodzę się z Izką że to
            niekoniecznie o to powinno chodzić w sprawnym systemie komunikacyjnym. Na
            szczęście mam nadzieję że nikt się nie wycofa z planowanych zakupów
            niskopodłogowych tramwajów i to rozwiąże problem (przynajmniej częściowo).
Pełna wersja