szedłem dzisiaj ul. Marcinkowskiego

10.07.07, 12:56
szedłem dzisiaj ul. Marcinkowskiego od byłego "Orła" do Dworcowej. Efekt? 11
(słownie: jedenaście)psich kup! Krok od ścisłego centrum, krok od dworca
kolejowego. Maszerują tędy dziennie tysiące ludzi, w tym turystów. Na tym
polega promocja miasta w stylu prezydenta Dombrowicza? Wstyd i hańba!!!
    • winoczerwone Re: szedłem dzisiaj ul. Marcinkowskiego 10.07.07, 13:03
      trochę logiki, to nie prezydent Dombrowicz zostawił te kupy na Marcinkowskiego,
      ani też żaden z urzędników miejskich (mam nadzieję)
      to ci sami ludzie, którzy nie wyrzucają śmieci do smietników, tylko tam, gdzie
      stoja, plują na ulicy, i tak dalej
      czytałam wczoraj, że rozpoczyna sie pierwszy etap kampanii edukacyjnej, aby
      skłonic ludzi do sprzątania po pieskach - choc obawiam sie, że w wielu
      przypadkach trzeba by uczyc elementarnych zasad kultury i współżycia społecznego
      w każdym razie w tym akurat zakresie miasto podejmuje jakies dzialania
      • marian1959 Re: szedłem dzisiaj ul. Marcinkowskiego 10.07.07, 13:18
        Jasne, że to nie Dombrowicz i nie urzędnicy pstrzą chodniki, przecież tego nie
        sugerowałem. Ale to w ich kompetencji jest zdyscyplinowanie służb miejskich do
        ścigania flejtuchów! Proszę się przejść ul. Gdańską i przyległymi (np.
        Mickiewicza). Ludzie wyprowadzają tam psy bez żadnej "krępacji" ponieważ są
        przekonani o swojej bezkarności. Taka sama sytuacja panuje na osiedlach,
        szczególnie tych starszych, gdzie jest dużo terenów zielonych (Leśne, Błonie).
        Dopóki po mieście nie gruchnie wieść, że ten i ów wybulili po 500zł, nic się
        nie zmieni.
        • kaza12 Re: A Straż Miejska goni psy w Fordonie!!!! 10.07.07, 14:51
          No tak mamy kolejny absurd ! .Tam gdzie powinna być Straż Miejska,bo ten temat
          generalnie należy do terenów miejskich,aby przez nieodpowiedzialnych
          właścicieli czworonogów ,nie wpadać na chodnikach w poślizg ,to tam ich nie
          ma!!.Natomiast o zgrozo ,w Fordonie są tacy nadgorliwi Strażnicy Miejscy ,że
          potrafią ścigać właściciela czworonoga ,jak i samego psa ,ża to że załatwia
          swoje potrzeby fizjologiczne ,na nieużytkach ,innymi słowy na polu!!.No tak
          śmiechu warte! Panowie z oddziału Straży Miejskiej w Fordonie,przestacie się w
          końcu udzielać ,i być nadgorliwymi w wykonywaniu swoich obowiązków,bo w końcu
          Fordońskie pieski was pogonią i pourywają Wam nogawki.Pilnujcie terenów
          miejskich /czytaj chodników /aby między innymi przez Waszą nieudolność /nie
          wpadać na chodniku w niekontrolowany poślizg ,zamaczając język w kratce
          ściekowej!!!
          • patriota_lokalny Niech SM bierze przykład z kolegów z Fordonu 23.07.07, 21:29
            kaza12 napisał:

            > Strażnicy Miejscy ,że
            > potrafią ścigać właściciela czworonoga ,jak i samego psa ,ża to że załatwia
            > swoje potrzeby fizjologiczne ,na nieużytkach ,innymi słowy na polu!!.No tak
            > śmiechu warte! Panowie z oddziału Straży Miejskiej w Fordonie,przestacie się w
            > końcu udzielać ,i być nadgorliwymi w wykonywaniu swoich obowiązków

            I co z tego, że pies załatwił się na polu? Jeśli pole należy do miasta, to
            należy po tym kundlu sprzątnąć. Niestety w centrum miasta właściciel może
            wyprowadzić psa na Stary Rynek na oczach strażników, a ci odwrócą wówczas
            głowę... Sam widziałem.
            • mikimaus11 Re: Niech SM bierze przykład z kolegów z Fordonu 24.07.07, 08:20
              Teoretycznie masz rację, ale jest jeszcze coś takiego jak szkodliwość
              społeczna. Zapewniam Cię, że załatwienie się pieska na środku ul. Długiej czy
              Gdańskiej to zupełnie co innego jak takowe dożyźnianie nieużytków. Strażników
              miejskich nigdy nie będzie tyle, co załatwiających się psów, więc powinno się
              jednak stosować zasadę priorytetów.
              Uganianie się za psami na odludziu i nieużytkach jest śmieszne w świetle
              zaniedbania Śródmieścia i przypomina mi ustawianie się Policji z radarem w
              bezpiecznych (małowypadkowych) miejscach, charakteryzujących się łatwością
              złapania kierowcy. To raczej dbanie o statystyki wystawionych mandatów przy
              minimalnym wysiłku i dbanie o pozyskanie łatwej kasy. A interes mieszkańców
              jest w ten sposób pomijany, bo kupy na ulicach jak leżały tak leżą.
              • patriota_lokalny Do Mikimaus11 24.07.07, 21:14
                Zgadzam się z Tobą. Oczywiście, że czystość Śródmieścia powinna być priorytetem
                dla służb miejskich. Lepiej jednak, że nasi strażnicy w ogóle w końcu
                dostrzegają ten problem. Gdy właściciele, którzy nie sprzątają po swoich psach
                raz dostaną mandat, to gdy drugi raz wyjdą z nim na spacer już psie ekstrementa
                sprzątną. Zaś po drugie część poskarży się swoim znajomym na
                "niesprawiedliwość", która im się przytrafiła i w ten sposób uczuli i być może
                wyedukuje innych. Bo niestety mandaty to chyba jedyna metoda wychowawcza
                Polaków. Pogadanki i szkolenia z techniki korzystania z woreczków foliowych
                trwają od dawna i do kogo ten sposób miał przemówić to już dotarło.
                • mikimaus11 Re: Do Mikimaus11 25.07.07, 21:42
                  Generalnie tak, ale ja i tak mam swój własny pogląd na sprawę. Każdy
                  mieszkaniec miasta ma jakieś obowiązki, ale też prawa. To nie jest tak, że psa
                  ma jedna osoba na milion. Psów jest dużo i trzeba wolę mieszkańców uszanować w
                  taki sposób, który zapewni komfort i posiadaczom psów i tym, którzy ich nie
                  mają. Chodzi - po pierwsze o bezpieczeństwo, co powinno się odbywać poprzez
                  chodzenie z psem na smyczy w miejscach ogólnodostępnych (nie powinno to
                  dotyczyć terenów zamkniętych, wybiegów oraz odludzi) oraz w kagańcu, jeśli pies
                  jest niebezpieczny, - po drugie o czystość w miejscach uczęszczanych przez
                  ludzi, zwłaszcza przez dzieci oraz w sąsiedztwie ciągów pieszych i w strefach
                  zwartej zabudowy np. śródmiejskiej.
                  I na tym sprawa powinna się kończyć. Niestety się nie kończy, bo część ludzi
                  nie posiadających psów nie może zrozumieć kilku faktów:
                  1. Posiadacze psów płacą podatek (a przynajmniej powinni płacić) za jego
                  posiadanie, a w zamian nic z tego nie mają, a wręcz przeciwnie - są w
                  majestacie prawa okradani za to, że nierzadko wyręczą miasto z utrzymywania
                  niejednego czworonoga w schronisku.
                  2. Zwierzęta, tak jak ludzie, potrzebują ruchu, a niektóre rasy potrzebują go
                  więcej. Tłumienie tej naturalnej potrzeby może spowodować zmiany w zachowaniu
                  psa np. poprzez zwiększenie agresji. Chociaż ostatnio zauważam, że niektórzy
                  ludzie, zwłaszcza w wieku emerytalnym, nie rozumieją, że ruchu potrzebują także
                  ludzie, zwłaszcza dzieci, którym się coraz to nowych rzeczy zakazuje na
                  podwórkach, ale to juz temat na inną dyskusję.
                  W związku z tym ja nie rozumiem kilku innych faktów:
                  1. Skoro już kasa jest zbierana, to dlaczego nie wyodrębnia się wśród terenów
                  zielonych stosunkowo niedużych obszarów zamkniętych przeznaczonych na wybieg
                  dla zwierząt (bez smyczy), z koszami na odchody?
                  2. Dlaczego podatek wciąż istnieje, skoro logika wskazywałaby, że jeśli już, to
                  płacić powinni Ci, którzy zwierząt nie posiadają?
                  • patriota_lokalny Re: Do Mikimaus11 25.07.07, 22:33
                    mikimaus11 napisał:

                    > Chodzi - po pierwsze o bezpieczeństwo, co powinno się odbywać poprzez
                    > chodzenie z psem na smyczy w miejscach ogólnodostępnych (nie powinno to
                    > dotyczyć terenów zamkniętych, wybiegów oraz odludzi) oraz w kagańcu, jeśli pies
                    >
                    > jest niebezpieczny,

                    Tylko jak zdefiniujesz miejsce odludne? Czy Leśny Park Kultury i Wypoczynku jest
                    takim miejscem? A park na osiedlu? Albo las? Pokaż mi jeden przepis prawy, który
                    określałby co jest terenem odludnym, a co nie. Po drugie: Jak zdefiniujesz psa
                    niebezpiecznego? Określisz jego rasę? To co wówczas z mieszańcami? Czy
                    zastosujesz indywidualne kryteria dla każdego psa? Kto to wówczas oceni?
                    Przypomnij sobie ile razy właściciele psów, które zagryzły ludzi tłumaczyli, że
                    był to pierwszy przejaw agresji ich pupila.

                    > 2. Zwierzęta, tak jak ludzie, potrzebują ruchu, a niektóre rasy potrzebują go
                    > więcej. Tłumienie tej naturalnej potrzeby może spowodować zmiany w zachowaniu
                    > psa np. poprzez zwiększenie agresji.

                    Oczywiście łatwiej stwierdzić, że mój pies jest duży i potrzebuje ruchu, więc go
                    spuszczam ze smyczy i niech się wybiega. Ale czy nie uważasz, że posiadanie
                    dużego psa przez kogo, kto nie może zwierzęciu stworzyć warunków do tego
                    wyhasania się jest krzywdzeniem go? Może zamiast takiej argumentacji mieszkaniec
                    bloku pomyśli zanim kupi dzieciom owczarka?

                    > 1. Skoro już kasa jest zbierana, to dlaczego nie wyodrębnia się wśród terenów
                    > zielonych stosunkowo niedużych obszarów zamkniętych przeznaczonych na wybieg
                    > dla zwierząt (bez smyczy), z koszami na odchody?

                    Według tej samej logiki płacę podatki w mieście to niech miasto sprząta
                    papierki, które ja rzucam na ulicę.

                    > 2. Dlaczego podatek wciąż istnieje, skoro logika wskazywałaby, że jeśli już, to
                    >
                    > płacić powinni Ci, którzy zwierząt nie posiadają?

                    Nie rozumiem takiej logiki, ale mimo wszystko pozdrawiam.
                    • mikimaus11 Re: Do Mikimaus11 26.07.07, 08:20
                      patriota_lokalny napisał:

                      > Tylko jak zdefiniujesz miejsce odludne? Czy Leśny Park Kultury i Wypoczynku
                      jest takim miejscem? A park na osiedlu? Albo las? Pokaż mi jeden przepis prawy,
                      który
                      > określałby co jest terenem odludnym, a co nie. Po drugie: Jak zdefiniujesz psa
                      > niebezpiecznego? Określisz jego rasę? To co wówczas z mieszańcami? Czy
                      > zastosujesz indywidualne kryteria dla każdego psa? Kto to wówczas oceni?
                      > Przypomnij sobie ile razy właściciele psów, które zagryzły ludzi tłumaczyli,
                      że był to pierwszy przejaw agresji ich pupila.

                      To problem dużo szerszy i upraszczasz go. Przy obecnym stanie prawnym wszystkie
                      podane przez Ciebie wątpliwości są aktualne, więc to nie jest kwestia tylko
                      zapisów prawa, ale także ludzkiej wyobraźni i odpowiedzialności, której jest
                      coraz mniej. Wszystkiego prawem się nie załatwi. Obecne zapisy są wystarczające
                      i nie są sprzeczne z moimi poglądami. Miejsce odludne, to miejsce, w którym nie
                      ma ludzi, co oznacza, że jeśli się takowi pojawią, choćby w szczerym polu, to
                      jest obowiązek prowadzenia psa na smyczy. Wystarczy taka interpretacja. Problem
                      ras to problem dyskutowany od lat.
                      >
                      > > 2. Zwierzęta, tak jak ludzie, potrzebują ruchu, a niektóre rasy potrzebuj
                      > ą go
                      > > więcej. Tłumienie tej naturalnej potrzeby może spowodować zmiany w zachow
                      > aniu
                      > > psa np. poprzez zwiększenie agresji.
                      >
                      > Oczywiście łatwiej stwierdzić, że mój pies jest duży i potrzebuje ruchu, więc
                      g
                      > o
                      > spuszczam ze smyczy i niech się wybiega. Ale czy nie uważasz, że posiadanie
                      > dużego psa przez kogo, kto nie może zwierzęciu stworzyć warunków do tego
                      > wyhasania się jest krzywdzeniem go? Może zamiast takiej argumentacji
                      mieszkanie
                      > c
                      > bloku pomyśli zanim kupi dzieciom owczarka?

                      Tak, jak napisałem, to także sprawa odpowiedzialności, która w dużej mierze
                      spoczywa na właścicielu czworonoga.

                      Dzieci też potrzebują ruchu - to naturalna potrzeba, a tymczasem na niektórych
                      osiedlach likwiduje się tereny rekreacyjne, co doprowadza mnie do szewskiej
                      pasji w świetle zakazów gry w piłkę pod blokiem, ględzenia "poduszkowców" w
                      blokach, żeby nie jeździć rowerami, a nawet... co ostatnio usłyszałem, żeby nie
                      deptać chodnika! Nieszanuje się dzieci, czyli małych ludzi, a czego dopiero
                      oczekiwać w stosunku do zwierząt?

                      > Według tej samej logiki płacę podatki w mieście to niech miasto sprząta
                      > papierki, które ja rzucam na ulicę.

                      Zupełnie nie trafione porównanie. Płacisz podatki - ulice są sprzątane, drogi
                      utrzymywane, parkingi budowane dla właścicieli samochodów także płacących
                      podatek. Także papierki, których nie wolno wyrzucać na ulicę. Ja nie proponuję
                      sprzątania po psach, a jedynie wydzielenie terenów tak, jak wydziela się tereny
                      na parkingi i boiska także dla osób płacących podatki. Miasto to organizm,
                      który musi zaspokajać potrzeby mieszkańców, zwłaszca tych grup, które są w
                      miarę liczne, oczywiście przy zachowaniu zdrowych proporcji. Bo to tez nie jest
                      tak, że obsieje się osiedla wybiegami dla psów czy parkingami. Wszędzie jest
                      potrzebny zdrowy rozsądek.
                      >
                      > Nie rozumiem takiej logiki, ale mimo wszystko pozdrawiam.

                      Logika jest prosta - kto płaci, ten ma prawo oczekiwać chociaż minimum działań
                      na rzecz płacących.
    • tytt Re: szedłem dzisiaj ul. Marcinkowskiego 24.07.07, 09:34
      marian1959 napisał:

      > szedłem dzisiaj ul. Marcinkowskiego od byłego "Orła" do Dworcowej. Efekt? 11
      > (słownie: jedenaście)psich kup! Krok od ścisłego centrum, krok od dworca
      > kolejowego. Maszerują tędy dziennie tysiące ludzi, w tym turystów. Na tym
      > polega promocja miasta w stylu prezydenta Dombrowicza? Wstyd i hańba!!!

      a wiesz ze:

      a) to w centrum norma? nie dlatego ze jego miezzkancy nie zbierają psich kup
      ale dlatego ze nie mają ai skrawka trawy.. choc znam takich co zbierają.
      osoboiscie nie wyobrazam sobie zostawiac knotów na chodniku
      b) pozornie banalne deseczkli woreczki etc na psie kupy wcale nie tak łatwo
      kupić?
      c) po czym kup psich nie mozesz wywalic do smietnika bo za to tez mozesz dostac
      mandat? taki kraj, takie miasto.. w poznaniu (ach znow poznan) na kazdym
      osiedlu są skwery wyposazone zarowno w woreczki jak i specjalne kible a straz
      miejska miala nawet z tego co pamietam cykl 3 miesiecznych akcji uswiadamiająco-
      prewencyjnych
      slowem w poznaniu w knota nie wdepniesz :)
      • ka_zet Re: szedłem dzisiaj ul. Marcinkowskiego 24.07.07, 21:45
        tytt napisał:

        > a) to w centrum norma? nie dlatego ze jego miezzkancy nie zbierają psich kup
        > ale dlatego ze nie mają ai skrawka trawy.. choc znam takich co zbierają.
        > osoboiscie nie wyobrazam sobie zostawiac knotów na chodniku

        Trawniki

        > c) po czym kup psich nie mozesz wywalic do smietnika bo za to tez mozesz dostac
        >
        > mandat? taki kraj, takie miasto..

        A to jest legenda. Na jakiej niby podstawie?
        • tortor5 Re: szedłem dzisiaj ul. Marcinkowskiego 25.07.07, 12:55
          Przepraszam, a co tam robią tysiące turystów?
        • tytt Re: szedłem dzisiaj ul. Marcinkowskiego 25.07.07, 14:37
          ka_zet napisał:

          > tytt napisał:
          >
          > > a) to w centrum norma? nie dlatego ze jego miezzkancy nie zbierają psich
          > kup
          > > ale dlatego ze nie mają ai skrawka trawy.. choc znam takich co zbierają.
          > > osoboiscie nie wyobrazam sobie zostawiac knotów na chodniku
          >
          > Trawniki

          ??


          > > c) po czym kup psich nie mozesz wywalic do smietnika bo za to tez mozesz
          > dostac
          > >
          > > mandat? taki kraj, takie miasto..
          >
          > A to jest legenda. Na jakiej niby podstawie?

          odpady biologiczne! :) naprawde nie wolno-zapytaj straznika miejskiego!
          • ka_zet Re: szedłem dzisiaj ul. Marcinkowskiego 25.07.07, 14:44
            tytt napisał:

            > > Trawniki
            >
            > ??

            ...też służą do czegoś innego niż jako miejsce defekacji, mimo że jak już to
            istotnie niech lepiej robi tam a nie na chodnik.

            > > A to jest legenda. Na jakiej niby podstawie?
            >
            > odpady biologiczne! :) naprawde nie wolno-zapytaj straznika miejskiego!

            Tak, tak, jasne. A co należy robić z pieluszkami, albo kocim żwirkiem?
            (strażnik miejski nie jest dla mnie autorytetem w temacie, o ile nie pokaże
            wyraźnej podstawy prawnej. to coś jak z sokistami którzy się upierają że jest
            zakaz fotografowania kolei)
            • tytt Re: szedłem dzisiaj ul. Marcinkowskiego 26.07.07, 09:27
              mowie jaki jest stan rzeczy, czym podparty-nie wiem.
              tyle ze widzisz z jakiegos powodu w normalnych miastach stoją specjalne
              pojemniki na psie odchody
Pełna wersja