bolekxlolek 19.07.07, 05:56 Ogromna tragedia. Wyrazy współczucia dla rodziny, którą tragedia dotknęła. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
komix1 Re: Dziecko zmarło w przychodni na Jachcicach 19.07.07, 08:49 Również składam wyrazy współczucia rodzinie. Tragedia niewyobrażalna... Odpowiedz Link Zgłoś
cathar1 Re: Dziecko zmarło w przychodni na Jachcicach 19.07.07, 08:54 Również ogromnie współczuję, tym bardziej, że jestem mieszkańcem Jachcic. Przy okazji można podyskutować o jachcickiej przychodni. Jeden z lekarzy jest wyjątkowo arogancki wobec pacjentów i większość mieszkańców dzielnicy doskonale wie, że raczej nie można od niego oczekować pomocy. Być może arogancją maskuje po prostu brak wiedzy i umiejętności. Czy to on tak nieudolnie udzielał pomocy dziecku? Odpowiedz Link Zgłoś
komix1 Re: Dziecko zmarło w przychodni na Jachcicach 19.07.07, 10:24 Znam te przychodnie, mieszkam na Piaskach. Byłbym ostrożny w ferowaniu wyroków. Pediatrą na Jachcicach jest lekarz wymieniony w tekście, jego nie posądzałbym o nieudolnie udzielana pomoc. Inna sprawa, jest tam lekarz rodzinny, mocno nieuprzejmy i arogancki. O nim piszesz? Odpowiedz Link Zgłoś
radca Re: Dziecko zmarło w przychodni na Jachcicach 19.07.07, 14:03 Składam wyrazy współczucia rodzinie. Do dzisiaj mam w pamieci obraz - jak moje dziecko ( majac wtedy miedzy 5 lat ) udlawilo sie ustnikiem z takiego balonika.Ustnik ten byl tak skonstruowany,ze trzeba bylo dmuchac i wciagac powietrze i wydawal rozne dzwieki.Odczepil sie i wpadl do gardla ( przelyku ).Uslyszalem krzyk,ze sie dusi.Odwrocilem sie i zobaczylem dziecko z ogromnymi przerazonymi oczami, duszace sie i nie mogace wydobyc slowa. Jak blyskawica przebiegla mi mys,ze nalezy mocno ( ogromnie ) " walnac z calej sily " wplecy - gdy sie ktos udlawi. W odruchu niekontrolowanej paniki uderzylem mocno w plecy dzieciaka. Ustnik ten wypadl na podloge..... powoli wszystko zaczelo wracac do normy..... Boze.....co by moglo byc, gdyby... Dlaczego o tym pisze ? Otoz nie wiedzialem,czy moge w takim momencie opisac przezyte chwile i moment zagrozenia ... ale byc moze pomoze to - gdyby sie ktos znalazl w takiej sytuacji.... a bywa nieraz tak,ze jest to sytuacja jedyny raz w zyciu - gdy przypadek lub ulamki sekundy moga uratowac czyjes zycie. Pamietam jako dziecko,ze nieraz sie ktos dzieciakow zaksztusil lub udlawil np. jablkiem - wtedy natychmiast " walilo sie w plecy " i to mocno ,ze nie wiem jak. radca Odpowiedz Link Zgłoś
cathar1 Re: Dziecko zmarło w przychodni na Jachcicach 19.07.07, 18:23 Tak, właśnie mam na myśli lekarza rodzinnego. To jedyny lekarz rodzinny na pełnym etacie. Dorośli pacjenci nie mają praktycznie do kogo się udać po poradę. Przez taką osobę nasza przychodnia bardzo traci, a przede wszystkim tracą nasze obie dzielnice: Jachcice i Piaski. Jedyną radą będzie chyba przeniesienie się do innej przychodni, tylko dlaczego ma to robić wiele osób? Może lepiej byłoby przenieść jedną - naszego "doktorka"? Odpowiedz Link Zgłoś
tomektrz Re: Dziecko zmarło w przychodni na Jachcicach 19.07.07, 17:16 Jeśli chodzi o wymienionego w tekście doktora Krzywickiego jest to naprawdę kompetentny lekarz. Co tu dużo mówić, lata praktyki. Natomiast pan doktor o którym piszecie? Żenada. Moja znajoma była u niego z bólem kręgosłupa. Wiecie co poradził? "Boli? Widocznie musi boleć... a co pani na to bierze?" Znajoma: "Leki przeciwbólowe" Lekarz: "No to proszę zwiększyć dawkę"... Odpowiedz Link Zgłoś
mega_faflun Dziecko zmarło w przychodni na Jachcicach 21.07.07, 16:44 Jest takie przyslowie nie dala bozie swini rogow bo by ludzi bodla ale chyba niestety niektorym ludziskom dala . Taka jest prawda wiedzy mozna sie nauczyc ale kulture to trzeba miec wrodzona tego nie mozna sie nauczyc (choc nie dokoncatak jest) POZATYM WYRAZY WSPOLCZUCIA Odpowiedz Link Zgłoś
monikacc Re: Dziecko zmarło w przychodni na Jachcicach 26.07.07, 23:59 Dr Krzywicki leczy moje dzieci od 10 lat i jest wspaniałym, doświadczonym lekarzem. Z lekarzem rodzinnym tez miałam do czynienia, jest paskudny, chciałam zamówić wizyte do 6 miesięcznej córki bo miała bardzo brzydki krtaniowy kaszel, najpierw pan doktor prze telefon wysmiał mnie ze moja córka jest juz duza i mam nie panikować, potem kłócił sie ze mną ze wizyta jest nieuzasadniona, w koncu z łachą przyjechał, zbadał moja córke byle jak i oznajmił ze ma tylko katar. Oczywiście po wizycie pana C. ubralismy córkę i pojechaliśmy ja zbadać do szpitala Jurasza, trafilismy na miłą pania doktor, okazało sie po badaniu ze nasza córka ma ostre zapalenie krtani, od razu dostała sterydy w zastrzyku żeby krtań nie puchła. Co by było gdyby córka zaczela nam sie w nocy dusić?? Bylismy wściekli z mężem na "doktora" C. bardzo załuje ze nie złozyłam na niego skargi, jeśli kiedykolwiek bede miała z nim jeszcze do czynienia to nie omieszkam go zjechac. Czas najwyższy składać na niego skargi moze pozbędziemy sie tego pseudolekarza z naszej przychodni. Co do samej tragedi, to dziecko ratował doktor Krzywicki z tego co wiem to dzidzius za późno przyjechał do przychodni, byl juz siny, nie do uratowania ;((( Ogromna tragedia ;( współczucia dla rodziców Odpowiedz Link Zgłoś