Czy same przeprosiny wystarczą?

12.11.07, 18:49
Przeczytałem dzisiaj, że Komisja Dobrej Woli (m.in. Jacek Federowicz, Teresa
Bogucka, Krzysztof Piesiewicz, Henryk Wujec) działająca przy Helsińskiej
Fundacji Praw Człowieka jednoznacznie stwierdziła, że "szeroko komentowana"
swego czasu w bydgoskich mediach sprawa TW "Francuza" to humbug, fałszerstwo
oraz przykład dziennikarskiej (głównie telewizyjnej)nierzetelności i
tendencyjności. Marek Faściszewski - bo o nim mowa - może czuć się, jak
zaznaczyli przedstawiciele komisji, moralnie oczyszczony, może mu to
wystarczy, ale ja uważam, że publiczna dintojra w postaci publikacji prasowych
i telewizyjnych powinna mieć inny epilog.

wiadomosci.onet.pl/1639623,327,komisja_dobrej_woli_broni_dziennikarza,item.html
    • arcaniss Re: Czy same przeprosiny wystarczą? 12.11.07, 20:13
      Nie epilog drogi autorze "Znadbrdy", a część drugą, bo nie tylko o posądzenie o
      agenturalność chodzi. Niejacy "Dziki Bronek" czy "Broda32" być może zechcą
      zabrać głos w tym wątku, ale jeśli mają jeszcze w sobie odrobinę cywilnej odwagi
      - niech, bez ujawaniania swoich personaliów, bo i tak są zane, napiszą
      najzwyczajniej - PRZEPRASZAM. Choć nie sądzę by sponiewieranemu Markowi
      Faściszewskiemu to wystarczyło. Z dużą uwagą bedę się przygladał tej
      zadziwiającej w naszym mieście historii, żałosne, że dali się w to wciagnąć
      młodzi, zdolni dziennikarze nawet tytułu, który nas tu gości.
    • m_fasciszewski Pełna treść orzeczenia OKDW 12.11.07, 20:32
      Szanowni Państwo. Przez wiele ostatnich miesięcy pewne bydgoskie
      środowiska starały się odbierać mi wszelką wiarygodność - swą
      dociekliwością i dążeniem do wyjawienia pełnej prawdy o różnych
      wydarzeniach dotyczących funkcjonowania instytucji publicznych, w
      tym szczególnie TVP, najwyraźniej szkodziłem niektórym wpływowym
      grupom interesów.
      Mam szczerą nadzieję, że wydane przez Obywatelską Komisję Dobrej
      Woli orzeczenie, siłą autorytetu jej członków uwiarygadniające mnie
      w kwestiach rzekomej współpracy z SB, istotnie - w oczach opinii
      publicznej - podniesie też mą wiarygodność w pozostałych obszarach,
      w których z determinacją dążę, i dążyć będę nadal, do ujawnienia
      patologii życia publicznego i osób w te patologie uwikłanych.

      Marek Faściszewski

      A oto pełna treść orzeczenia OKDW:

      OBYWATELSKA KOMISJA DOBREJ WOLI
      C/O HELSIŃSKA FUNDACJA PRAW CZŁOWIEKA
      00-018 WARSZAWA, UL.ZGODA 11

      Teresa Bogucka, Jacek Fedorowicz, Andrzej Friszke, Andrzej
      Kaczyński, Anka Kowalska, o. Stanisław Opiela, Krzysztof Piesiewicz,
      Arkadiusz Rybicki, Andrzej Rychard, Danuta Stołecka, Hanna Świda
      Ziemba, o.Ludwik Wiśniewski, Henryk Wujec


      Komunikat 1

      Od dnia powstania Obywatelskiej Komisji Dobrej Woli – czerwiec
      2007 - wpłynęło do niej siedemnaście spraw. Nie wszystkie wiązały
      się z lustracją. Niekiedy mieliśmy do czynienia z prośbą o pomoc w
      problemach z wymiarem sprawiedliwości, jak bezduszne traktowanie
      chorego aresztanta, lub sprawa śmierci bliskiej osoby na
      komisariacie MO w latach 70.
      Lustracji dotyczyło dziewięć spraw. Trzy sytuują się nieco obok
      zakresu działań Komisji: jedna, w której procedura lustracyjna
      została przeprowadzona do końca, i – według naszego przeświadczenia -
      zasadnie, druga dotyczy b. polityka, który nie wykorzystał
      ścieżki lustracyjnej, trzecia – w której zarzutu współdziałania z SB
      nie postawiły media, ale od lat występuje on w opracowaniach
      historycznych.
      Pozostałe dotyczą sytuacji bezradności i bezbronności ludzi, którym
      zarzucono współpracę ze służbami bezpieczeństwa PRL.
      Za każdym razem występujący w nich oskarżyciele i oskarżeni mają
      jaskrawo nierówne prawa. Oskarżyciele otrzymują swobodny dostęp do
      materiałów i wsparcie IPN, oskarżeni z reguły nie mogą poznać
      materiałów, na których oparto zarzuty, bo ustawodawca odmawiał im
      prawa wglądu do dokumentów.
      W dodatku zarzuty padają w klimacie daleko idącej niewiedzy o
      realnych warunkach życia w Polsce Ludowej – przy czym gorsząca
      ignorancja wielu mediów szerzy w konsekwencji niebezpieczną
      dezinformację w szerokich kręgach społecznych. W wersji często
      niedouczonych dziennikarzy gorliwe donoszenie za pieniądze jest tym
      samym, co obowiązkowe i nie mające znaczenia sprawozdania z podróży
      zagranicznych, przesłuchania przez bezpiekę to niemal współpraca z
      bezpieką, a często dramatyczne, a nawet w końcu udane próby
      wykręcenia się od współpracy lub samo stanowienie przedmiotu
      zainteresowania bezpieki przedstawiane bywa jako zasługujące na
      pogardę kontakty z SB.
      Jedną z powierzonych nam spraw uznajemy za rozstrzygniętą. Oto
      konkluzja naszych badań i wniosków: całkowicie fałszywie
      oczernionemu Markowi Faściszewskiemu, dziennikarzowi z Bydgoszczy,
      należą się słowa publicznych przeprosin i wyrazy szacunku od
      Marcina Frydrycha z RMF FM oraz od innych ludzi mediów bydgoskich
      (patrz materiały dołączone do komunikatu).

      za Obywatelską Komisję Dobrej Woli:

      Andrzej Kaczyński – rzecznik (601 229 098)
      Danuta Stołecka – sekretarz (608 648 088)
      Warszawa, 12 listopada 2007 r.


      Sprawa Marka Faściszewskiego

      W marcu 2007 w lokalnym programie bydgoskiej TVP, a
      następnie w lokalnej prasie ukazały się informacje, że Marek
      Faściszewski, znany w Bydgoszczy były dziennikarz, a następnie szef
      marketingu bydgoskiego ośrodka TVP, był agentem SB o pseudonimie
      TW „Francuz”. Autorzy tych publikacji powoływali się na dokumenty z
      archiwum IPN. Instytut udostępnił je dziennikarzowi RMF FM
      Marcinowi Frydrychowi do pracy magisterskiej o inwigilacji środowisk
      dziennikarskich na Kujawach i Pomorzu. Frydrych przyznał następnie
      Faściszewskiemu, że w świetle akt wygląda on raczej na ofiarę SB niż
      jej współpracownika, zresztą we własnej audycji nie wymienił
      nazwiska Faściszewskiego, ale jego teczkę puścił w obieg.
      Zawiera ona zaledwie kilka dokumentów.
      Najistotniejszy to dwie strony relacji sporządzonej własnoręcznie
      przez Marka Faściszewskiego z pobytu wakacyjnego w RFN w 1983
      napisanej podczas przesłuchania przez oficera KW MO w Bydgoszczy
      (przedstawił się przesłuchiwanemu jako oficer kontrwywiadu).
      Relacja jest ogólnikowa; Faściszewski stwierdza w niej, że nie był
      nagabywany przez obce wywiady, nie zetknął się z żadną okolicznością
      niebezpieczną dla państwa polskiego, ani nie popełnił żadnej
      nielojalności wobec PRL. I zobowiązuje się do zachowania rozmowy w
      tajemnicy oraz do odpowiadania na pytania MO w razie przyszłych
      wyjazdów za granicę.
      W udostępnionych Frydrychowi materiałach nie było
      żadnej notatki o jakiejkolwiek informacji pochodzącej od Marka
      Faściszewskiego, a przydatnej SB. Przeciwnie, jest stwierdzenie
      oficera, że przesłuchiwany zastrzegł, iż nie będzie rozmawiać o
      kolegach dziennikarzach, że jest nieufny i nie
      nawiązał "partnerskich" relacji z funkcjonariuszem SB, i dalej - że
      informacje ze środowiska pracy TW „Francuza” były wręcz "żadne".
      Wśród materiałów znalazło się zobowiązanie Marka Faściszewskiego do
      współpracy. Marek Faściszewski wiedząc, że nie jest ono napisane
      przez niego, złożył do IPN zawiadomienie o fałszerstwie. Pion
      prokuratorski IPN wszczął dochodzenie i zlecił ekspertyzę
      grafologiczną, z której jasno wynikło, że "zobowiązanie" jest
      fałszywe, nie napisał go Faściszewski, a podpis "Francuz" pod
      relacją z wakacji w RFN sfałszował oficer SB (który zresztą
      odnotował gdzie indziej, że "źródło" nie przyjęło pseudonimu, a ten
      został mu nadany tylko celem posługiwania się nim w dokumentach).
      Sfałszowanie deklaracji współpracy – stwierdzone przez
      sam IPN – wydaje się zjawiskiem rzadkim. Jak dotąd powszechnie
      znany był jedynie przypadek sfałszowania podpisu Jarosława
      Kaczyńskiego pod deklaracją lojalności z 1981 roku.
      Sfałszowanie podpisu i zobowiązania Marka
      Faściszewskiego przypomina, że do akt SB należy podchodzić z
      krytycyzmem, fachową wiedzą i znajomością rzeczy, a w stosunku do
      osób opisywanych w tych aktach z przyjmować należy domniemanie
      niewinności.
      Autorzy publikacji oskarżających Marka Faściszewskiego –
      Jarosław Lewandowski i Grażyna Rakowicz z bydgoskiego ośrodka TVP
      oraz Katarzyna Pietraszak z „Expressu Bydgoskiego” – nie sprawdzili,
      czy pokazane im akta TW „Francuz” są kompletne, poprzestali na
      zapoznaniu się z kopiami, nie skonsultowali się z Instytutem Pamięci
      Narodowej, a zwłaszcza nie przeanalizowali treści akt, z których
      przecież jednoznacznie wynika, że Marek Faściszewski nie podjął
      żadnej agenturalnej działalności i nie może być nazywany tajnym
      współpracownikiem SB.
      Także po jego protestach i zaprzeczeniach nie
      zweryfikowali swoich tez. Marcin Frydrych udostępnił dziennikarzom
      akta udostępnione mu przez IPN do celów naukowych, a ponadto zataił
      przed nimi istnienie dokumentu o wątpliwej - na pierwszy rzut oka ! -
      autentyczności. Ówczesny dyrektor bydgoskiej TVP Maciej Grześkowiak
      odpowiada zaś za brak staranności w dążeniu do wyjaśnienia
      wątpliwości świadczących na korzyść obwinionego i za odrzucenie jego
      wniosku o sprostowanie i opublikowanie wyjaśnień.
      W pogoni za sensacyjną wiadomością lub z innych motywów
      bydgoskie media rzuciły na niewinnego człowieka infamię, k
      • m_fasciszewski Ostatni akapit - nie zmieścił się w wątku powyżej 12.11.07, 20:47
        W pogoni za sensacyjną wiadomością lub z innych motywów
        bydgoskie media rzuciły na niewinnego człowieka infamię, której
        skutki odczuwa do dzisiaj.
        Uważamy, że panu Markowi Faściszewskiemu należy się od
        osób, które wyrządziły mu tę krzywdę, wycofanie nieprawdziwych
        oskarżeń, podanie prawdy o fałszerstwie dokonanym na jego szkodę
        przez SB, oraz zadośćuczynienie.
        • aulus Re: Ostatni akapit - nie zmieścił się w wątku pow 13.11.07, 00:09
          Narezcie! Ciekaw jestem co znajdę na ten temat w porannej,
          bydgoskiej prasie? Jesli nic, to czy znajdzie się dziennikarz(ka) na
          przykład ze starszego nieco pokolenia, publicystyką się parający,
          który postanowi temat jeszcze bardziej zgłębić. Odwagi, a może
          dowiemy się wreszcie jaką trzeba płacic cenę za czyjąś wątpliwej
          jakości karierę w ...ratuszowych murach.
          Pozdrawiam Cię Marku!
          • radca i ja - pisalem podobnie jak Komisja Dobrej Woli 13.11.07, 20:16
            czyli chyba rowniez naleze do Ludzi Dobrej Woli ( przepraszam za
            odrobine auto..., ale wyrazilem wtedy podobna opinie :)

            -------
            Re: Oświadczenie
            Autor: radca 25.03.07, 12:52

            Panie Marku

            Zdaje sobie sprawe ,ze to musi byc bardzo bolesne dla Pana i
            Panskiej rodziny.
            Jak wynika z tych tresci i opisow - nie byl Pan tym ktory donosil,
            informowal i sledzil oraz wsypywal swoich najblizszych i innych. Nie
            pobiebieral Pan pieniedzy - czyli nie sprzedawal Pan ludzi jak
            judasz.

            Nie czynil Pan tego tez ze strachu i z przekonania . Przynajmniej
            taki sobie tutaj poglad wyrobilem - z tych informacji. Wiec nie
            deklarowal sie tez Pan i aktywnie w tym procederze nie
            wspoluczestniczyl.

            Nie moja intencja jest bronic kogos kto donosil do SB, ale Panska
            sytuacja jest i tak mi sie wydaje - splotem pewnych kombinacji
            stosowanych w strukturach SB.Przeciez to byly szkolone lisy i
            instruowane przez wyzszych oficerow UB i SB - ktorzy na jedno slowo
            i jeden telefon mogli zrobic z owcy - wilka , a z bohatera
            narodowego - zdrajce i wroga narodu polskiego.

            Ogromne intrygi i manipulacje oraz cala siatka mafijno-esbecka
            potrafila byc niezwykle bezwgledna w swoich zbrodniach i wrabianiu
            ludzi.

            Cala uwaga i glowne akcje dzisiaj ida w kierunku drobnych ludzi -
            ktorzy nieraz cos tam w zmuszeniu podpisali na odczepnego , aby moc
            uciec i sie uwolnic od zastraszania i nekania przez SB....

            .. ale nie siega sie wielkich " struktur mafijno-esbeckich " oraz
            wielkich tragicznych wydarzen - gdzie ludziom lamano kosci, byli
            bici w piwnicach SB,mieli kilka paszportow, kilka nazwisk, byli
            wstawiani celowo w rozne srodowiska z nadania i z polecenia oficerow
            SB... itd.itd.

            Dzisiaj ci ludzie steruja wieloma galeziami gospodarki,polityki ,
            wymiaru sprawiedliwosci, sluzby zdrowia i urzedow....

            .. a ci sie dzisiaj smieja i rechocza - bo spoleczenstwo wylapuje "
            plotki " i wielokrotnie te " plotki " sa obiektem - gdzie powstaje
            wieli zamet....a zrodlo i cale gniazdo esbeckiej struktury mafijnej -
            jest calkowicie gdzie indziej

            radca
            --------------
            • radca czy same przeprosiny wystarcza - to zalezy od .... 13.11.07, 20:26
              zalezy od ( i tutaj znowu ) od Dobrej Woli - obu stron.

              radca
              • xiondz1 Re: czy same przeprosiny wystarcza - to zalezy od 13.11.07, 21:02
                Sorry, ale w czoraj w wieczornych Zbliżeniach, niejaka pani
                Friedrich - jak rozumiem, żona pana co oskarżał p.Faściszewskiego,
                powiedziała, że dziś w Zbliżeniach będzie obszerniejszy komentarz. I
                co? Nie było ani słowa. No to czy telewizja chce uznać, że p.
                Faściszewski nie był agentem SB, czy dalej chce brnąć w oskarżenia?
Pełna wersja