List otwarty do Pana Konstantego Dombrowicza

03.12.07, 23:00
Szanowni Państwo

Ostatnie wydarzenia będące reminescencjami sfałszowania
konkursu na dyrektora Oddziału Telewizji Polskiej w Bydgoszczy w
2005 r. oraz - będące konsekwencją prób wyjaśnienia tej sprawy -
oskarżenia mnie przez Telewizję Bydgoszcz i Express Bydgoski o
agenturalną współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa, każą mi - jako
całkowicie oczyszczonemu od tych zarzutów "bohaterowi" prasowych
artykułów oraz telewizyjnych i radiowych audycji - odnieść się do
zapowiadanej przez media nowej roli osób, które w wydarzeniach tych
niechlubnie uczestniczyły od początku.
Swe obawy, w interesie publicznym, postanowiłem wyrazić w
formie listu otwartego do pana Konstantego Dombrowicza - Prezydenta
Miasta Bydgoszczy.
List ten, którego dwa ostatnie akapity publikuję poniżej,
wysłałem do najważniejszych mediów w regionie i najbardziej
opiniotwórczych mediów w Polsce.

"To nie są rzeczy błahe! Według bydgoskiej prasy, pan
Maciej Grzeskowiak jest kandydatem na stanowisko wiceprezydenta
miasta. Miałby godnie reprezentować nas wszystkich, mielibyśmy prawo
być z niego dumni. Wobec nieustających ekscesów z - delikatnie
mówiąc - swobodnym podejściem p. Grześkowiaka do kwestii korzystania
z publicznych środków i - ogólniej - publicznej przestrzeni do
załatwiania swoich prywatnych spraw, apeluję o podjęcie publicznej
debaty nt. minimum kwalifikacji etyczno-moralnych, niezbędnych do
piastowania funkcji z mandatu społecznego, bądź to w administracji
państwowej, bądź samorządowej.

Zwracam się do Prezydenta Bydgoszczy pana Konstantego
Dombrowicza. Wierzę, że nieznane były Panu dotychczas opisane wyżej
zdarzenia i sytuacje, wierzę, że nie akceptuje Pan przytoczonych
metod postępowania w życiu publicznym. Wierzę, że w interesie
drogiej nam wszystkim Bydgoszczy i Jej Mieszkańców, przy
rekomendowaniu osób na odpowiedzialne funkcje w podległym Panu
urzędzie kieruje się Pan i kierować będzie - obok argumentów
merytorycznych - również wymogami nienaganności prawdziwie
obywatelskiej postawy.

Marek Faściszewski
Obywatel Bydgoszczy"

Pełniejsze wyjaśnienie sprawy - na moim blogu
fasciszewski.blog.onet.pl
Zapraszam
    • depesza_z_miasta_b Re: List otwarty do Pana Konstantego Dombrowicza 04.12.07, 00:25
      Zaczyna się ;\ Obrońca sprawiedliwych :)
    • nikifor_krynicki Re: List otwarty do Pana Konstantego Dombrowicza 04.12.07, 15:01
      Przeczytałem kilka słów z Pana bloga, nasuwa mi się jedna myśl.
      Stracił Pan wsparcie wśród grona bydgoskiego środowiska
      politycznego. Doskonale Pan wie, że bez takiego wsparcia jest Pan
      tylko Panem Fasciszewskim. Należy zadać sobie pytanie co to
      spowodowało?
      • weltire Re: List otwarty do Pana Konstantego Dombrowicza 04.12.07, 16:01
        Smutny Faściszewski będzie teraz obnosił się z krzywdą, marudząc i
        rozsiewając atmosferę podejrzliwości. Przebrzmiałe echa dawnego
        etosu ani mnie ziębią, ani grzeją; gdyby nie gdakanie na lewo i
        prawo nie miałbym szans dowiedzieć się o tym wielkim pomówieniu.
        Takie sprawy załatwia się w sądzie a nie na forum.

        Przy okazji, nie przyszło wam do głowy, że z rozpędu podłożyliście
        się staremu manipulatorowi Kostkowskiemu, który przecie wszelkie złe
        wieści z Bydzi łyka w lot, skrzętnie dokładając swoją cegiełkę do
        negatywnego obrazu naszego miasta. Za chwilę już nikt nie będzie
        pamiętał, że TVB dwukrotnie nagrodzono jako najlepszy oddział TVP. I
        głównie o to mu chodzi, o dyskredytowanie wszystkiego, co bydgoskie.

        Nie jestem za tym, by cokolwiek lukrować (o nie - na to mnie nie
        złapiecie!)- po prostu nie widzę potrzeby trąbienia bezrozumnego
        tak, jak ma to miejsce teraz. Śmierdzi to styropianem na dwa
        kilometry.
        • clough Re: List otwarty do Pana Konstantego Dombrowicza 04.12.07, 23:03
          Weltire, gdzieś to juz czytałem.
        • m_fasciszewski Re: List otwarty do Pana Konstantego Dombrowicza 05.12.07, 15:54
          Panie Weltire
          Imponują mi odwaga i bezkompromisowość, z jakimi rozprawia się pan
          ze smutasami marudzącymi na temat krzywd doznanych od Pana ulubionej
          telewizji i jej - jak rozumiem - równie ulubionego poprzedniego
          dyrektora.
          Tym bardziej zapraszam na fasciszewski.blog.onet.pl - tam rozmawiamy
          pod nazwiskami - będzie Panu łatwiej i zapewne śmielej wyrazić swe
          oburzenie na mnie i innych jęczących z powodu Pana ulubieńca
          mięczaków.
          Pozostałych Państwa również zapraszam.

          Marek Faściszewski
Pełna wersja