radca
23.08.03, 11:54
"
http://bydgoszcz.naszemiasto.pl/wydarzenia/294341.html
" Dziecko na fotelu
Sobota, 23 sierpnia 2003r.
5 sierpnia do Zespołu Przychodni Specjalistycznych we Włocławku przyszła 14-
letnia Magda. Weszła do gabinetu ginekologicznego doktora K. Wcześniej
odwiedzała go już kilkakrotnie. Tym razem jednak badanie wyglądało inaczej
niż zwykle. Doktor K., zdaniem dziewczynki, zadał pytanie: czy mogę cię
pocałować? Dziewczynka leżąc na fotelu ginekologicznym nie odpowiedziała.
Lekarz miał się nachylić i całować intymne miejsca 14-latki.
Po kilku minutach "badania", lekarz zakomunikował, że musi jeszcze w
sąsiednim gabinecie przeprowadzić badanie USG. Do gabinetu jednak dziewczynka
weszła wraz ze swoim chłopakiem. Doktor był tym wyraźnie zdenerwowany.
Później, kiedy badał starszą koleżankę Magdy, miał powiedzieć "ja się z nimi
za to policzę".
- O tym, co się stało w tym gabinecie, dowiedziałem się dopiero po południu -
mówi ojciec Magdy. - Dobrze, że tak późno, bo mógłbym zrobić temu człowiekowi
krzywdę. Przed tym, żeby od razu do niego pojechać i obić mu gębę,
powstrzymała mnie żona.
14-letnia Magda nie od razu poskarżyła się rodzicom. Do ginekologa poszła, bo
bała się, że jest w ciąży. Matce swojego chłopaka przyznała się, że współżyje
z nim od pewnego czasu. Rodzice obojga nastolatków skontaktowali się ze sobą
tego samego dnia. Ojciec Magdy natychmiast pojechał na policję i złożył
doniesienie o popełnieniu przestępstwa. W protokole zapisano, że doktor K.
doprowadził nieletnią Magdę do "poddania się innej czynności seksualnej".
Zgodnie z art. 200 kodeksu karnego może grozić mu za to kara od roku do
dziesięciu lat.
Koleżanki też
Policja wszczęła dochodzenie pod nadzorem prokuratury. Zgodnie z nowym
kodeksem karnym nieletnia osoba, która padła ofiarą przemocy seksualnej,
składa zeznania tylko raz - przed sądem i w obecności prokuratora. Magda
kilka dni temu już została przesłuchana. Podtrzymała wszystko to, co mówiła
wcześniej.
Rodzice Magdy zaczęli wypytywać koleżanki córki i znajomych o doktora K.
Okazało się, że jedna z koleżanek ich córki przeżyła w gabinecie ginekologa
K. podobną przygodę. Podczas badania doktor K. miał się na niej położyć, choć
nie odbył z nią stosunku płciowego. Zaś znajoma matki Magdy przypomniała
sobie dokładnie taki sam przypadek sprzed czternastu lat. Wówczas również
doktor K. miał zachowywać się podczas badania bardzo dwuznacznie.
Świetny fachowiec
- Moje życie nagle się zmieniło w koszmar - stwierdza matka Magdy. - Jednego
dnia dowiedziałam się, że moja córka współżyje i była molestowana przez
ginekologa. Nie popieram tego, że w tak młodym wieku rozpoczęła życie
seksualne. Traktuję to jako moją osobistą porażkę. Ale fakt, że była
molestowana przez lekarza, jest dla mnie czymś niepojętym.
Magda pochodzi z porządnej rodziny i jest dobrą uczennicą. Oboje jej rodzice
pracują, są wykształceni i cieszą się bardzo dobrą opinią wśród sąsiadów.
Równie dobrą opinię ma doktor K., który w przeszłości piastował nawet
stanowisko kierownicze we Włocławku.
- Nie wiem dlaczego rodzice tej dziewczynki nie przyszli do mnie złożyć
oficjalnej skargi - mówi Józef Beciński, dyrektor Zespołu Przychodni
Specjalistycznych we Włocławku. - Gdybym o czymś takim został poinformowany,
miałbym podstawy do przeprowadzenia rozmowy z panem doktorem. Owszem, krążą
na ten temat różne plotki, ale ja się nimi nie zajmuję. Doktor K. jest
znakomitym lekarzem i wydaje mi się, że cała ta sprawa to jedno wielkie
pomówienie.
Gwałcona nierządnica
Doktor K. spędza obecnie urlop w Tatrach. Udało się nam jednak z nim
porozmawiać. Był bardzo zaskoczony, że sprawą jego pacjentki zajmuje się
prokuratura. Zapewniał, że o niczym nie wie - choć w lokalnej prasie ukazała
się krótka wzmianka na temat dotyczącej go sprawy.
- Mam tylko jedną 14-letnią pacjentkę i domyślam się, że to ona jest sprawcą
tego zamieszania - mówi doktor K. - Na podstawie przeprowadzonych przeze mnie
badań stwierdziłem, że była ona od ładnych paru lat gwałcona przez swojego
starszego kolegę. Była też najprawdopodobniej karmiona narkotykami i zmuszana
do nierządu. Złożyłem w tej sprawie doniesienie do prokuratury. Nie wiem czy
sąd powinien tę sprawę ujawniać, bo to, co się działo z życiem tej
dziewczynki to wielka tragedia.
Ginekolog jednak nie powiedział skąd wie o nierządzie i narkotykach. Nie
wyjaśnił też dlaczego zdecydował się na poinformowanie organów ścigania
dopiero teraz, a nie już po pierwszym badaniu Magdy, które miało miejsce
kilka miesięcy temu?
Milczenie śledczych
Czy doniesienie takie rzeczywiście zostało złożone, nie udało nam się
potwierdzić. Informacji w tej sprawie nie chciał nam udzielić nikt. Ani Marek
Makowiecki, Prokurator Rejonowy we Włocławku, ani rzecznik prasowy policji we
Włocławku, podinspektor Dariusz Słomski, nie pomogła też interwencja u
zastępcy Prokuratora Okręgowego, Zbigniewa Górskiego. Nie zmieniła nic też
argumentacja, że nie chcemy pytać o szczegóły śledztwa, a tylko o
potwierdzenie faktu złożenia doniesienia przez lekarza.
- Na tym etapie sprawy nie ma możliwości udzielania jakichkolwiek informacji
z uwagi na charakter i dobro sprawy - stwierdza Marek Makowiecki, Prokurator
Rejonowy we Włocławku. - Nie ma powodu, dla którego ta sprawa mogłaby być
komentowana. Chodzi o dobro osób pokrzywdzonych.
Tymczasem, w opinii rodziny Magdy, policja i prokuratura robi wiele, aby
doktora K. oczyścić z wszelkich zarzutów. Ma on bowiem bardzo rozległe
znajomości w środowisku prawniczym. Jego siostra jest sędzią.
Znajomości mogą zaszkodzić?
- Nie wierzę, aby jakiekolwiek względy rodzinne miały jakikolwiek wpływ na
właściwe rozpoznanie sprawy - uważa Zbigniew Siuber, rzecznik prasowy Sądu
Okręgowego we Włocławku. - Wręcz przeciwnie, często jest tak, że sprawa osoby
posiadającej w rodzinie sędziego czy prokuratora jest badana o wiele
wnikliwiej, niż w innych przypadkach.
Tymczasem podczas rozmów z osobami zaangażowanymi w rozwiązanie tej sprawy,
prawie za każdym razem padały sugestie, że opowieść Magdy została wymyślona i
jest zwykłym pomówieniem. Pojawiają się plotki o próbie wyłudzenia pieniędzy
od K., których sam doktor K. nie potwierdza. Magda przed sądem przesłuchiwana
była bez obecności rodziców. Kurator sądowy odwiedziła Magdę w domu wtedy,
kiedy nie było jej rodziców.
- Wygląda na to, że wszystkim zależy na ukręceniu tej sprawy - załamuje ręce
matka Magdy. - Pan doktor ma takie szerokie plecy, że załatwić będzie w
stanie wszystko. A tym, którzy mu w tym pomagają, mimo wszystko życzę, aby
swoich dzieci na badania do niego nie musieli wysyłać.
Seks zabroniony
Andrzej Leciak, Prokurator Okręgowy w Toruniu: - Jeżeli chłopak, który ma
ukończone 17 lat odbywa stosunek płciowy z 14-letnią dziewczyną, popełnia
przestępstwo. Mówi o tym art. 200 kodeksu karnego. 14-latka nie ponosi
konsekwencji tego czynu. Mogą natomiast za to odpowiadać jej rodzice. Jeśli
zaś chłopak nie ma ukończonego 17 roku życia, również może odpowiadać za swój
czyn, jednak z ustawy o nieletnich, a więc bezpośrednio przed sądem. Z kolei
lekarz, który podczas badania ma uzasadnione podejrzenie, że popełnione
zostało przestępstwo, ma obowiązek poinformować organy ścigania.
Wachlarz kar
Doktor Maciej Czerwiński, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Toruniu: -
Wystarczy, że Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej przy Okręgowej Izbie
Lekarskiej poweźmie wiadomość, że mogło dojść do molestowania seksualnego,
automatycznie wszczyna w tej sprawie postępowanie. Po jego zakończeniu sprawa
może zostać skierowana do Sądu Lekarskiego, który ma cały wachlarz kar - od
upomnienia, czy nagany, aż po zawieszenie lub pozbawienie prawa do
wykonywania zawodu.
PS Personalia dziewczynki i pierwsza litera nazwiska ginekologa zostały
zmienione.
Radosław Rzeszotek - Express Bydg