praca... szukam, szukam...i nic... i szukam :(

07.03.08, 18:18
Witam,
jak to jest naprawdę z pracą? Z pracą w Bydgoszczy...
Dziennie wysyłam średnio 10 CV... Na różne stanowiska - naprawdę
szukam już "jakiejkolwiek" pracy! Do marketu mnie nie chcą bo z
wyższym pewnie będę stroić fanaberie, na stanowisko w stylu młodszy
pod asystent znajduje się ktoś lepszy...
Każda rozmowa na której jestem trwa ok godziny... Chociaż przeszłam
i taką 2,5 - maglowano mnie, setki testów, tłumaczenia, rozmowa po
polsku, po angielsku - nawet nie oddzwonili podziękować...

Niby praca leży na ulicy...
Bezrobocie spada...
Jeżeli ktoś się z tym zgadza to proszę powiedzieć gdzie leży ta
praca - ja bardzo chętnie pójdę podnieść!

A może ktoś ma jakąś receptę na rozmowę kwalifikacyjną...
Czekam na jakieś sugestie, gdyż sama powoli tracę siły...
    • niebieski.kapturek Re: praca... szukam, szukam...i nic... i szukam : 07.03.08, 18:32
      - nawet nie oddzwonili podziękować...
      >
      > Niby praca leży na ulicy...

      Trochę mnie zaniepokoił ten fragment Towjego posta. Jeżeli starasz
      się o wszelkie możliwe stanowiska - czyli masz kwalifikacje ogólnie
      niezłe, ale nic szcególnie? - a jednocześnie oczekujesz podziękowań
      od człowieka, który poświęcił Ci swój czas pracy (właśnie w ten
      sposób - bo to Ty z was dwojga po takiej rozmowie masz szansę zacząć
      zarabiać pieniądze), to pewnie pracodawcy zauważają, że "robisz
      łąskę" - a tego nikt nie lubi. Zwyczajem jest raczej wysyłanie
      podziękowań przez kandydata...

      Dla przedsiębiorcy pracownik to inwestycja - i musi dawać szanse
      (gwarancję) zwrotu. Dlaego zawsze przegrasz z konkurent(k)ami,
      które/którzy wykażą się zaangażowaniem i entuzjazmem.

      No i nie wiem, jakiej płacy oczekujesz (tu jest kłopot: za drogo -
      źle, za tanio - bywa, że jeszcze gorzej...)

      A może po prostu jeszcze nie "wyrobiłaś normy" i nie trafiłaś
      na "swoją" pracę? Każda praca wymaga wytrwałości - praca polegająca
      na poszukiwaniu pracy też :)

      Tej wytrwałości i wiecznego zapału Ci życzę :) W księgaraniach i
      sieci są stosy podręczników opisuących stronę techniczną pisania CV
      i udziału w rozmowach kwalifikacyjnych - ale to pewnie znasz.

      Powodzenia :)
      • pytelka Re: praca... szukam, szukam...i nic... i szukam : 07.03.08, 18:40
        nie oddzwonili = pani powiedziała "damy znać w przeciągu dwóch
        tygodni gdyż nadal trwa rekrutacja"
        nie byłam oschła... niemiła... z "miną"...
        rozwiązałam naprawdę stosy testów różnego rodzaju (stanowisko
        biurowe - nie wiem po co sekretarce wiedzieć jak powstaje tsunami -
        ale cóż nie mnie się nad tym zastanawiać) spędziłam w tej firmie na
        rozmowie kwalifikacyjnej 2,5 godziny - będąc przekazywana z pokoju
        do pokoju gdzie czekał mnie kolejny test...
        Minęły 3 tygodnie - nikt nie zadzwonił poinformować o przyjęciu na
        to miejsce kogoś innego... a 2,5 godziny w przeciągu to których
        rozmawiałam z 5 osobami... - ale może fakt, nie powinnam wymagać
        uszanowania tego że starałam się o pracę... (nie ironia -
        zastanawiam się nad tym poważnie)
        CV mam różne - na różne "okazje"... List motywacyjny zawsze piszę
        biorąc pod uwagę ogłoszenie...
        i nie wiem...
        kwota? chcę stałego etatu i nie mniej niż 1200,00zł na rękę - ale to
        chyba nie jest.. fanaberia?
        • niebieski.kapturek Re: praca... szukam, szukam...i nic... i szukam : 07.03.08, 18:47
          Po prostu zadzwoń i zapytaj o obecny status procesu rekturacji.

          • gliceryna Re: praca... szukam, szukam...i nic... i szukam : 07.03.08, 21:53
            Chyba o stan, panie kolego? A tak przy okazji - dziewczyna szuka
            życzliwej rady a nie głupich połajanek i objaśnienia, jak bardzo
            jest nikim wobec wspaniałego potencjalnego pracodawcy, który ma
            zamiar stracić swoje cenne pieniądze na nieroba w pretensjach.
            Pytelko - rekrutujący to najczęściej zwykłe zakute łby, całe w
            strachu, żeby nie przyszedł nikt za dobry, bo wtedy ich dni będą
            policzone. Taka jest prawdziwa przyczyna Twoich kłopotów. Ale próbuj
            dalej, czasem zdarzy się ktoś normalny. Mam nadzieję, że nie trafisz
            na takiego kapturka.
            • niebieski.kapturek Re: praca... szukam, szukam...i nic... i szukam : 07.03.08, 22:45
              > Chyba o stan, panie kolego?

              Nie, o status właśnie. "Stan procesu" to - jak rozumiem - twoim
              zdaniem ładna polszczyzna. Natomiast "status" czegoś to żargon i
              paskudna naleciałość z angielskiego - co z tego, skoro taki język
              funkcjonuje w firmach?

              >dziewczyna szuka życzliwej rady

              Też tak to widzę - opisuje konkretny problem, a ja podałem konkretną
              sugestię, jak to ugryźć, bo widzę, że się z tym męczy.

              >a nie głupich połajanek i objaśnienia, jak bardzo
              > jest nikim wobec wspaniałego potencjalnego pracodawcy
              (...)
              >rekrutujący to najczęściej zwykłe zakute łby

              Jeśli masz jakieś własne frustracje do odreagowania, to może jednak
              nie kosztem potrzebujących uczciwej rozmowy forumowiczów?

              całe w
              > strachu, żeby nie przyszedł nikt za dobry, bo wtedy ich dni będą
              > policzone. Taka jest prawdziwa przyczyna Twoich kłopotów

              Właśnie wyjasniłeś, że jeśli ktoś ma pracę, to jest pierdołą,
              tolerowaną, bo nikomu nidy nie zagrozi. Gratuluję doświadczeń
              zawodowych.

              Ale próbuj
              > dalej, czasem zdarzy się ktoś normalny. Mam nadzieję, że nie
              trafisz
              > na takiego kapturka.

              albo glicerynę, nie daj Boże. Są tacy ludzie - u gliceryny prawie
              wszystkie posty to bluzgi na innych, być może w realu ta agresja
              jest skrywana pod maską, ale czymś się przecież objawia?

              Na szczęście - i piszę to jako ktoś, kto też przez kilka rozmów
              kwalifikacyjnych w życiu przeszedł - rzeczywiście nie wszyscy są
              tacy, nie dla wszystkich wszyscy inni są wrogami.
              • gliceryna Re: praca... szukam, szukam...i nic... i szukam : 08.03.08, 07:09
                W sprawie twych wyjaśnień odnośnie "statusu" jesteś nie tyle
                żałosny, co najzwyczajniej śmieszny.
                Kwestia druga: gliceryna "bluzga na innych" (skoro już upierasz się
                przy popularyzacji jakiegoś dziwnego języka) tylko wówczas, gdy z
                poczuciem wyższości i z manierą właściwą chuliganerii atakują osoby
                zachowujące się normalnie czy wręcz oczekujące pomocy.
                Do reszty sie nie odniosę, ponieważ nic więcej nie zrozumiałam.
                • pogromca_frustratek Re: praca... szukam, szukam...i nic... i szukam : 08.03.08, 13:59
                  gliceryne dzis najwyrazniej napizdzaja jajniki i sobie nie
                  podyskutujesz :)
    • pytelka Re: praca... szukam, szukam...i nic... i szukam : 09.03.08, 12:22
      Dziękuję za rozgorzałą dyskusję :)
      ...co do rozmów to mogę śmiało nazwać siebie "weteranem"...
      najbardziej nie lubie części "proszę opowiedzieć o ostatniej
      sytuacji konfliktowej, niekoniecznie wynikłej z pani winy, w jakiej
      sie pani znalazła i jaki był jej finał" tudzież np pytanie "jaka
      sytuacja zawodowa napawa panią dumą"...
      No i co z tego że biegle obsługuję komputerowe programy, że mam
      doświadczenie w kierowaniu zespołem... jak nie spodoba się moja
      odpowiedz na pierdołowate pytania...
      naprawdę mam powoli dosyć... a na kasę? myślicie że przyjmą mnie na
      kasę? pewnie nie - chyba że zataje, że mam magazyniera przed
      nazwiskiem...
      jestem sfrustrowana - i naprawdę liczę na jeszcze jakieś
      wypowiedzi :)
      Za dotychczasowe dziękuję, dały mi do myslenia, niektóre podniosły
      na duchu...
      Pozdrawiam
Pełna wersja