Panika w przedszkolu po śmierci malucha

03.06.08, 12:14
Pani Iwanciw więcej szacunku dla rodziny zmarłej dziewczynki. Ten
tytuł to jak z gorszego szmatławca. Nie pisze Pani w Faktach, tylko
w.... no własnie Wyborcza ma coraz niższy poziom.
ps. szkoda, że przed napisaniem tego artykuliku nie spróbowała się
autorka wczuć w sytuację rodziców dziewczynki.
    • wlasciciel_firmy Re: Panika w przedszkolu po śmierci malucha 03.06.08, 12:35
      Zgadzam się z tą opinią, tutaj najważniejszy jest news i
      przyciągający tytuł, a nikt nie pomyślał o tym, żeby chociaż złożyć
      wyrazy współczucia rodzinie dziecka, zapalmy świeczkę dla tego
      maluszka [i], który miał całe życie przed sobą, rodzice modlimy się
      z Wami.
    • kstefanekus Panika w przedszkolu po śmierci malucha 03.06.08, 12:43
      Faktycznie, az mi ciarki przeszly jak przeczytalem tytuł artykułu.

      Musze przyznac, ze objawiła sie kolejna dzinnikarzyna z "wybiórczej"...

      Fakt to dla niej za wysokie loty....

      [i] :/
    • auberge Re: Panika w przedszkolu po śmierci malucha 03.06.08, 13:36
      Cóż, pod linkiem - nieco inne podejście do tej samej sprawy:
      www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080603/BYDGOSZCZ01/852492477.
      Można porównać.

      A co do tytułu... Jak inaczej można nazwać to, co się wczoraj działo w
      Serduszkach? Gdy wybuchały coraz to nowe sensacje. A to, że szpital oficjalnie
      potwierdził sepsę, a to że inne dzieci z tego przedszkola już mają podobne objawy.
      Był strach. I panika też...
      Wyobraźnia podpowiadała rodzicom (i wychowawcom) najgorsze scenariusze.

      Z tego co wiem, dzisiaj SANEPID potwierdził brak zagrożenia epidemiologicznego.

      Dzisiaj pogrzeb zmarłej dziewczynki...
    • maya777 (*) (*) najszczersze wyrazy współczucia dla 03.06.08, 14:37
      całej Rodziny, a w szczególności dla Pani Aliny, njdelikatniejszej i
      najcudowniejszej osoby, która pomogła pojawić się na świecie mojej
      córce i napewno setkom innych maluchów. Serce pęka, a łzy same
      płyną...
Pełna wersja