mycitybydgoszcz
25.07.08, 10:14
Bardzo sie ciesze, z mieszkancy Fordonu beda miec w koncu blizej do
centrum handlowego. Mam nadzieje, ze wkrotce pojawia sie tam
inwestorzy chetni zadbac o rekreacje i wypoczynek mieszkancow w tej
dzielnicy Bydgoszczy, jak i innych dzielnicach, ktore traktuje sie
jako sypialnie miasta. Takie inwestycje spelniaja bardzo wazne
funkcje miastotworcze, chocby w aspekcie jakosci zycia mieszkancow.
To, co mnie uderza w artykule, to leksyka fordoniakow, jak
dziennikarz byl nazwal mieszkancow tej dzielnicy. W komentarzu
powiadaja oni, cytuje: jeszcze trochę i będziemy jak osobne miasto.
Wiem, ze to pewnie tylko nieszkodliwe radosne uniesienie z faktu
budowy w poblizu centrum handlowego. Smieszy mnie jednak sposob
widzenia swiata. Od razu widac, jak bardzo chlopskim spoleczenstwem
jestesmy. Lubimy tworzyc podzialy i oddzielac sie od siebie. Moze
dlatego przegralismy wszystkie powstania, bo tkwi w nas sarmacja,
brak umiejetnosci budowania kompromisow, brak zrozumienia, co
oznacza dobro wspolne lub wspolny interes. Mieszkancy gmin wokol
Bydgoszczy, chociaz pracuja w Bydgoszczy i posylaja tam do szkol
swoje dzieci, korzystaja na biezaco z wszelkich instytucji
publicznych, nie chca sie integrowac. Nie chca byc czescia
Bydgoszczy tak, jak byc moze tylko przekornie, mysla tez i
fordoniacy.
Gwarantuje wszystkim czytelnikom, ze nikomu z mieszkancow Staten
Island, jednej z pieciu dzielnic Nowego Yorku, nie wpadnie nawet na
mysl, by powiedziec w sytuacji, gdy wal-mart bedzie budowac w
centrum dzielnicy swoj hipermarket, ze teraz mieszkancy wyspy beda
juz miec osobne miasto. Kazdy z nich powie, ze jest Nowojorczykiem i
zrobi to z duma. Dla nas termin mala ojczyzna sprowadza sie do plotu
wokol domu. Wszystko, co wieksze nas przerasta.
Trzeba pamietac, ze sposob mowienia odzwierciedla sposob myslenia, a
to w przypadku Bydgoszczan, mieszkancow pobliskich gmin i Torunian
nie wrozy dobrze budowaniu przyszlej aglomeracji mieskiej.
Pozdrawiam ze slonecznego Essex.