ivica
05.10.03, 10:29
Bogini z supermarketu
Kinga Dunin 04-10-2003 01:00
Wybór Jolanty Kwaśniewskiej nie byłby jednak wyborem kobiety na prezydenta, tylko wyborem pewnej antypolitycznej fantasmagorii zamiast prezydenta. Dowodem na to, że Polacy nie potrzebują ani demokracji, ani nawet - na czym grają rozmaici populiści - silnego ojca narodu. Polak potrzebuje żony, matki i bogini z supermarketu. Polka też. Bo też chciałaby mieć jakieś opiekuńcze bóstwo
Ostatnio pewne ożywienie w życiu pseudopolitycznym Polek i Polaków wywołała informacja, że naszą wymarzoną kandydatką na prezydenta jest Jolanta Kwaśniewska. Kiedy nagle okazało się, że kochają ją wszyscy od SLD po LPR (a w LPR to nawet bardziej niż Giertycha), zabrano się do publicznej wiwisekcji tego przedziwnego bytu kreowanego od lat przez media. Bowiem Jolanta Kwaśniewska nie istnieje, istnieje jedynie jej obraz produkowany przez sztab fachowców oraz wolontariuszy. Ikona współczesnej mieszczki.Obraz świętej ulepionej na miarę oczekiwań. Ponieważ polityka jest brudna i z natury konfliktogenna, święta nie może mieć poglądów politycznych. Pochyla się i pomaga. Jak wygląda, każdy widzi - pięknie, jak landszaft z zachodem słońca odbijającym się w szmaragdowym jeziorze. No i spełnia wszelkie stereotypowe oczekiwania, jakie dziś stawiamy kobiecie. Rodzinna, religijna, wrażliwa, opiekuńcza, a jednocześnie nowoczesna, zaradna, zawsze pół kroku za mężem, ale przecież równa mu, a może nawet lepsza, bo jak wiadomo, kobiety są lepsze i szlachetniejsze od mężczyzn.
Czy może być prezydentem? Nie może, nawet jeśli zostanie wybrana, ponieważ prezydent to taka funkcja polityczna, która wymaga posiadania kompetencji i poglądów. Chciałabym, aby była równie dostępna dla kobiet, jak i mężczyzn. Na przykład dla takich kobiet jak Danuta Hübner albo wielu, wielu innych, których nazwiska nic państwu nie powiedzą, bo nigdy nie zostały dopuszczone do politycznego stolika.
Wybór Jolanty Kwaśniewskiej nie byłby jednak wyborem kobiety na prezydenta, tylko wyborem pewnej antypolitycznej fantasmagorii zamiast prezydenta. Dowodem na to, że Polacy nie potrzebują ani demokracji, ani nawet - na czym grają rozmaici populiści - silnego ojca narodu. Polak potrzebuje żony, matki i bogini z supermarketu. Polka też. Bo też chciałaby mieć jakieś opiekuńcze bóstwo.
A że jest to raczej rodzaj bożka, ulepionego przez ludzi bałwana, a nie prawdziwa bogini? Czy mogą dziś istnieć inne?
Kilka lat temu napisałam felieton, którego bohaterka Apolonia Mamciakowa chciała głosować na taką jedną panią bardzo podobną do Shazy. Dostało mi się wówczas za szarganie rodziny i kobiety tradycyjnej. Myślę jednak, że ci wszyscy, którzy dziś przecierają oczy ze zdumienia, widząc, jak w sondażu OBOP Kwaśniewska dostaje 34 procent głosów, dystansując wszystkich kandydatów, powinni zastanowić się, skąd to się wzięło.
Zapewne duże znaczenie ma tu kompromitacja klasy politycznej. Marny poziom politycznej debaty. Ale dodajmy do tego coś jeszcze - kultywowanie pewnych mitów. Udział w podtrzymywaniu lukrowanego, w gruncie rzeczy bardzo tradycyjnego obrazu kobiety i rodziny oraz w uwielbianiu świętej różnicy płci mają tu prawie wszyscy. Chociażby ci, którzy dotąd nie potrafili zrozumieć, do czego służy parytet. A jest on także po to, żeby udział kobiet w życiu politycznym stał się równie naturalny i normalny jak mężczyzn i żeby już nie można było tak łatwo grać kobiecością.
Wiąże się z tym następny powód, dla którego Jolanta Kwaśniewska nie może być prezydentem. Nawet gdyby została wybrana na nowoczesną żonę i matkę narodu, to zupełnie nie wiadomo, co zrobić z Aleksandrem Kwaśniewskim. Patriarchat mówi nam bowiem, jak ma się zachowywać Pierwsza Dama, ale nie wiadomo, co ma robić Pierwszy Gentleman. Stać zawsze pół kroku z tyłu? Bo przecież jeśli przez osiem lat Jolanta Kwaśniewska stanowiła piękne tło dla politycznej funkcji męża, to kiedy sama zajmie to stanowisko - w imię równości - zasługuje na podobną oprawę. Aleksander Kwaśniewski powinien poprowadzić marsz mężczyzn z chorą prostatą, odwiedzić dzieci w szpitalu, pomodlić się czasem.
To mogłoby być nawet interesujące, a więc niech będzie - Jolanta na prezydenta!
www2.gazeta.pl/obcasy/1,25364,1704954.html