Pijana ginekolog już nie pracuje w Sanitasie

29.10.08, 10:51
"Pijana ginekolog już nie pracuje w Sanitasie" - to ona nadal jest pijana?!
Dlugo ja trzyma, chyba sie zawiesilo.... ;)
    • atibalo Pijana ginekolog już nie pracuje w Sanitasie 29.10.08, 11:02
      Ciekawy jestem gdzie najczęściej podczas pracy się pije ?
      Oczywiście wyłączając redakcje gazet i 57 -letnią Sandrę Federowicz .
      • 1jedynka Re: Pijana ginekolog już nie pracuje w Sanitasie 29.10.08, 23:25
        Zdaje się, że koleżeństwo redakcyjne ma znacznie silniejsze
        zaplecze, niż to, które tak komuś ośmiela się wypominać.
        Jest ciekawym, za jakie pieniądze, człowiek staje się tak agresywnie
        odważnym, narażając się nie ludziom ale po prostu prawu, jako, że
        1. we wspomnianym przez redakcję czasie, w przychodni siedziało dwu
        panów, z których każdy, jak się dowiadujemy, widział zupełnie co
        innego w kwestii wyprowadzania stamtąd kogokolwiek
        2. wmawianie komuś publicznie, że jest pijanym jest kolejnym
        przekroczeniem zasad etyki i dziennikarskiej moralności. Sprawdzając
        w dniu dzisiejszym czy wspomniana osoba jest pijana stwierdzam
        jednoznacznie, że absolutnie nie, za to pracuje nad kolejną swoją
        pracą naukową. Ciekawe jak długo można, po jednorazowym incydencie
        splunięcia w środowisko dziennikarskie uważać, że się spluwa nadal,
        stale i bez przerwy
        3. podawanie szczegółowych danych osobowych i to nie tylko
        bezpośrednio zainteresowanego ale jego rodziny przypomina metody
        stosowane, zwłaszcza wobec konkretnego narodu, w czasach zbiorowej
        odpowiedzialności do któregoś pokolenia, podczas ostatniej wojny.
        Koledzy, przedstawiciele tego narodu po prostu sobie nie życzą, żeby
        ktoś próbował ponawiać takie próby i zaręczam, że bedą to tępili z
        całą stanowczością, przy użyciu wszelkich środków prawnych.
        4. dyskredytacja czyjejś osoby i doprowadzenie do samorzutnej
        rezygnacji z pracy nie jest rzeczą tak trudną a w dodatku sugeruje
        przyznanie sie do wszystkich zarzutów i to wydaje się celem jaki był
        do osiagnięcia. Nie byłoby trudno pokazać jak sie to dzieje na innym
        przykładzie, teraz dla odmiany autora artykułu. Tak wyglada kraj, w
        którym żyjemy a z którego będąc specjalistami uciekamy. Kto więc
        ponosi największe straty, do których sami sie przyczyniamy.
        5. alkoholizm sam w sobie jest chorobą, należy jednak rozważyć, jak
        człowiekowi pomóc o ile tego wymaga. Wymagają zaś tego autentyczne
        przypadki, nie sfingowane i leżące w czyimś interesie. Również
        oczekiwanie, żeby kogoś przypilnować, zdarzające się, nie tylko na
        filmowej taśmie, nie licuje z godnością człowieka.
        Jedynka - informacje z Bydgoszczy
    • 1jedynka Pijana ginekolog już nie pracuje w Sanitasie 29.10.08, 23:55
      Zdaje się, że koleżeństwo redakcyjne ma znacznie silniejsze
      zaplecze, niż to, które tak komuś ośmiela się wypominać.
      Jest ciekawym, za jakie pieniądze, człowiek staje się tak agresywnie
      odważnym, narażając się nie ludziom ale po prostu prawu, jako, że
      1. we wspomnianym przez redakcję czasie, w przychodni siedziało dwu
      panów, z których każdy, jak się dowiadujemy, widział zupełnie co
      innego w kwestii wyprowadzania stamtąd kogokolwiek
      2. wmawianie komuś publicznie, że jest pijanym jest kolejnym
      przekroczeniem zasad etyki i dziennikarskiej moralności. Sprawdzając
      w dniu dzisiejszym czy wspomniana osoba jest pijana stwierdzam
      jednoznacznie, że absolutnie nie, za to pracuje nad kolejną swoją
      pracą naukową. Ciekawe jak długo można, po jednorazowym incydencie
      splunięcia w środowisko dziennikarskie uważać, że się spluwa nadal,
      stale i bez przerwy
      3. podawanie szczegółowych danych osobowych i to nie tylko
      bezpośrednio zainteresowanego ale jego rodziny przypomina metody
      stosowane, zwłaszcza wobec konkretnego narodu, w czasach zbiorowej
      odpowiedzialności do któregoś pokolenia, podczas ostatniej wojny.
      Koledzy, przedstawiciele tego narodu po prostu sobie nie życzą, żeby
      ktoś próbował ponawiać takie próby i zaręczam, że bedą to tępili z
      całą stanowczością, przy użyciu wszelkich środków prawnych.
      4. dyskredytacja czyjejś osoby i doprowadzenie do samorzutnej
      rezygnacji z pracy nie jest rzeczą tak trudną a w dodatku sugeruje
      przyznanie sie do wszystkich zarzutów i to wydaje się celem jaki był
      do osiagnięcia. Nie byłoby trudno pokazać jak sie to dzieje na innym
      przykładzie, teraz dla odmiany autora artykułu. Tak wyglada kraj, w
      którym żyjemy a z którego będąc specjalistami uciekamy. Kto więc
      ponosi największe straty, do których sami sie przyczyniamy.
      5. alkoholizm sam w sobie jest chorobą, należy jednak rozważyć, jak
      człowiekowi pomóc o ile tego wymaga. Wymagają zaś tego autentyczne
      przypadki, nie sfingowane i leżące w czyimś interesie. Również
      oczekiwanie, żeby kogoś przypilnować, zdarzające się, nie tylko na
      filmowej taśmie, nie licuje z godnością człowieka.
      Jedynka - informacje z Bydgoszczy
Pełna wersja