mirgiz
08.12.08, 22:18
Bo musimy w sytuacji gdy drogi nie pozwalają na swobodne podróżowanie.
Od pierwszego kolej wypichciła nam nowego gniota.Pośpieszna weszły do IC.Miało
być bez zmiany cen. Świeże bo dzisiejsze doświadczenie.
Kupuję bilet na trasie Giżycko-Bydgoszcz.Pani w kasie kasuje 50 złotych.Na
pytanie dlaczego drożej o złotówkę odpowiada ,że to skutek istnienia 2
przewoźników.Jadę uspokojony 7-go wieczorem.W pociągu Toruń-Bydgoszcz pierwsze
ostrzeżenie.Powinienem jechać pośpiesznym bo osobowy to Region.Ale konduktor
daruje mi przewinienie bo powinien wypisać mi nowy bilet
Dziś wracam w kasie zwracam uwagę,że do Torunia jadę osobowym a dalej
pośpiesznym.Pani wylicza i dobija mnie 59 złotych bo każdy przewoźnik kasuje
swoją "odległość" . A ile kosztuje pośpieszny na tej samej trasie? 50 złotych
-słyszę.Mam czas więc jadę wcześniej za 50 zyskując 9 złotych i możliwość
zwiedzenia grodu Kopernika.Pośpieszny do Lublina Wyjeżdża o 10.42 ( 12 minut
później niż w rozkładzie)Po 62 minutach jestem w Toruniu( wczoraj osobowy w
odwrotnym kierunku jechał 56 minut ,chyba z wiatrem).Po zakupieniu pierników i
spacerze po mieście jadę już bez przeszkód do rodzinnego Giżycka ,oczywiście
pośpiesznym.
Ale gdybym jechał nocą przez Tczew też pośpiesznym 404 km to zapłaciłbym 41
złotych( droga przez Toruń to 334 km).
Pasażer musi przejść kurs dedukcji by zrozumieć logikę PKP.Pasażer kupi i
zapłaci bo jakie ma wyjście.I jeszcze jedno: jeżdżę pociągami od 42 lat i
każdy nowy rozkład jazdy jest coraz gorszy.
Problem skomunikowania na kolei to historia a określenie Uwaga:dłuższy pobyt
to reguła rozkładu.Po 13-ym grudnia jazdę popołudniową z Bydgoszczy do Giżycka
proponuje się mi przez Warszawę i Białystok.Pogratulować inwencji.