Mamy na porodówce mogą surfować w sieci

09.12.08, 17:34
Znaczy się kobiety mogą pracować przy komputerze do samego porodu.
Po porodzie może dwa dni przerwy i znowu do pracy? Poprawcie mnie
jeżeli źle rozumuje.
    • gliceryna Mamy na porodówce mogą surfować w sieci 09.12.08, 17:42
      "Pani Anna Barańska, mama kilkudniowego Mateusza, zagląda do swojej
      skrzynki e-mailowej, sprawdza, czy wszystkie zamówienia poszły tak
      jak trzeba. Prowadzi własną firmę - sprzedaje przez internet wieczne
      pióra z grawerowanymi napisami. Kiedy dowiedziała się, że z powodu
      zagrożonej ciąży będzie musiała spędzić kilka tygodni na patologii,
      martwiła się, że nie będzie mogła pracować.
      - A tutaj niespodzianka! Mogę nie tylko odbierać pocztę, ale
      pilnować na odległość, żeby zamówienia były realizowane. Nie mogę
      sobie pozwolić na dłuższą przerwę, bo wypadnę z obiegu. Konkurencja
      tylko na to czeka."

      Pani Annie można podpowiedzieć, że biznes women, szczególnie te
      prowadzące handel internetowy, gdy aż tak bardzo w każdej sytuacji
      muszą pilnować interesu i zwalczać konkurencję, któa nie śpi,
      zaopatrują się w laptopy i zabierają je wszędzie, gdzie chcą.
      Ale może to nie do pani Anny uwaga, tylko do autorki artykułu, tak z
      lekka topornie malującej tło pod wyeksponowanie reklamy Orange?
    • megi163 Mamy na porodówce mogą surfować w sieci 09.12.08, 18:50
      a może tak jeszcze ktoś wpadnie na pomysł podłączenia ciężarnej do
      komputera-no i będzie klik enter i mamy dzidziusia...klik i
      nakarmione...itd..
      ... te mamy które już muszą korzystać z internetu to już sie pewnie
      zaopatrzyły w laptopy a tym oczekującym na poród to pewnie bardziej
      by sie przydał zastrzyk z oksytocyny niz komputer...
    • grafpit A może o całym szpitalu opowiedzieć. 09.12.08, 19:53
      A zacząłbym od izby przyjęć na porodówkę i patologię ciąży. W tym wspaniałym
      miejscu na nowe mamy czeka drewniana ławka - pewnie podarowana od PKP (takie
      same są na dworcu głównym). Tam przyszła mama może sobie poczekać na przyjęcie
      na oddział oczywiście nie długo. Bo jeśli jest pierwsza wejdzie od razu, ale
      jeśli jest, jak to zwykle bywa, powiedzmy piąta to musi poczekać ok 4 godzin.
      Bo pomimo, że w gabinecie jest kilka stanowisk, to KTG pracuje tylko jedno, a
      każda kobieta na wejściu musi mieć to zrobione. KTG trwa od 40 min do 1
      godziny (tyle trwało u mojej żony).

      Ja młody chłop w pełni sił miałem dość, a jak patrzyłem na te biedne kobiety,
      często z powikłaniami w ciąży, albo te które po prostu zaczęły rodzić burzyła
      mi się krew.

      I pielęgniarka z głupiutkim uśmiechem wychyla się po 3 godzinach czekania i
      mówi "jeszcze czekacie?", chciało się powiedzieć "nie już urodziliśmy."

      W dupę, za przeproszeniem, wsadźcie sobie ten internet i zajmijcie prawdziwymi
      potrzebami tych kobiet bo to jest po prostu skandal!!!
      • karolbatory Marek Szymański 09.12.08, 23:03
        no już niedługo wielkiiiii doktor Marek Szymański zostanie szefem
        Ginekologii i Położnictwa po swoim ojcu szanowanym profesorze i
        wtedy na pewno zrobi z tym porządek. Już widze co będzie, pewnie
        warunki bedą jak w jego prywatnym gabinecie na Osowej Górze-
        Genesis, tylko ciekawe czy nadal będzie palił fajki robiąc kobietom
        USG dopochwowe? wtedy i ławki będą ze złota a czekać się będzie 5
        minut!!!
        TAK na pewno tak będzie !!! Wszyscy w to wierzymy!!!
    • 3cik <-------==== 11.12.08, 18:54
      Mimo, że nie jestem zwolennikiem LPRu - idea matki przyspawanej do laptopa aż do
      porodu niezbyt mnie zachwyca :(
      • kiddy Re: <-------==== 11.12.08, 21:55
        A może one chcą być "przyspawane"? Byłaś kiedyś w szpitalu?
        Zwariowac można od nicnierobienia.
Pełna wersja