Zjednoczeniowa fikcja partii prawicowych

13.12.08, 15:13
Kłopot z partiami polega na słabym przywództwie: nikt nie chce być
zastępcą właściciela kanapy. Czyli: „możemy się zjednoczyć, ale to
ja będę KRUPIEREM”.

Podobnie z ich programami. Jeden od drugiego różni przecinek i
wielkość czcionki, ale że NIKT nie chce być drugim, tak jeden, jak
drugi będą bredzić o ISTOTNYCH ODRĘBNOŚCIACH między nimi.

Każdy uczestnik, obojętnie, czego, partii, czy stowarzyszenia, chce
nosić berło, nie chce natomiast nosić halabardy, pragnie być szefem
kuchni, a nie WODZEM NACZELNYM WŁANEGO ZMYWAKA.
Pełna wersja