europejka58
20.12.08, 20:20
W normalnym kraju (tzn. takim, gdzie nikt nie zasłania się jakąś
demokracją i naprawdę są przestrzegane prawa człowieka) gdyby
ktokolwiek zbliżył się do miejsca czy osoby, gdzie ma zakaz
zbliżania się. to każdy normalny obywatel miałby prawo - a nawet
obowiązek - go zastrzelić. Dlaczego? Ano dlatego, że sądowy zakaz
zbliżania się do kogoś świadczy o tym, że ewentualny kontakt tych
osób jest zagrożeniem dla jedenej z nich - zawsze tej niewinnej i
przeważnie słabszej.
Gdyby Polska była normalnym krajem to tych ludzi (dziś oskarżanych)
należałoby zaprosić do Pałacu Prezydenckiego i wręczyć wyróżnienie
za obywatelską postawę. A odpowiedzialnych z wymiaru sprawiedliwości
ukarać - za brak skutecznego działania.
A tu demokracja i prawa człowieka. Przestępcy czy ofiary?
Opamiętajmy się!!!