andzina
24.12.08, 21:49
wczoraj, po dniu całym dniu w firmie, tyrałam sobie w kuchni, jak pewnie
większość z nas, piekłam ciasteczka, mieszałam kapustę z grzybami i
doprawiałam barszcz i naszła mnie myśl, że po co to wszystko, że dziecko i tak
tylko na prezenty czeka i to one dla niego najważniejsze są, że co on z tych
świąt i zamieszania wokół wyniesie, że tak naprawdę to jakiej tradycji się
nauczy, skoro przygotowania do świąt to dla niego przykry obowiązek
posprzątania pokoju i nic więcej... więc?
po co?
a potem naszło mnie kolejna myśl, że ja też kiedyś tak podchodziłam do świąt,
że nie cierpiałam sprzątania, gotowanie tysiąca potraw uważałam za bzdury,
jako dziecko całe święta to oczekiwanie na prezenty, potem to już gorzej, bo
to, co chciałam dostać, było dla rodziców za drogie, reszta była jakby z
zastępstwie...
ale mimo wszystko, "coś" jednak mnie skłania dziś do pieczenia ciasteczek,
które wraz z zapachem przynoszą świąteczny nastrój, "coś" każe mi w mrozie myć
okna, "coś" każe mi po całym dniu w pracy tkwić w kuchni i mieszać kapustę z
grzybami. i to chyba właśnie jest tradycja. ale teraz to ja ją tworzę.
i życzę Wam (po nieco przydługim wstępie) abyście zaszczepiały tradycję w
Waszych dzieciach, bo ona w nich zostanie. no i oczywiście tradycyjnie ;) -
Wesołych Świąt