motorniczy idiota

29.01.09, 15:36
Jechałem wczoraj (jako pasazer oczywiscie:)tramwajem linii 2 z r.
Kujawskiego (planowo o 17:58) Motorniczy odjechał z dwie minuty
pózniej. Dojechał do sygnalizacji przy Modrakowej i stał przed
sygnalizatorem dobre 15 minut:/ Prawdopodobnie sygnalizator został
uszkodzony i nie pokazywał sygnału "jazda dozwolona". Pan motorniczy
stwierdził, że nie ruszy nim nie pojawi się belka pionowa
(sygnalizator wskazywał poziomą)nie zwazał na to, że minęło już
kilka zmian swiateł dla pieszych i kierowców. O opresji wybawiła
nasz motornicza nadjezdzająca z naprzeciwka, powiedziała do kolegi
by jednak ruszał. Całe szczescie bo stalibyśmy chyba do jutra.

Motorniczym był chudy szatyn w wieku 25-30 lat z garbatym nosem.
Tramwaj o numerze bocznym 231-232. Ku przestrodze.
    • iron_1984 Re: motorniczy idiota 29.01.09, 19:18
      Nie taki znowu idiota bo gdyby wydarzyło się coś niedobrego to on by miał
      kłopoty bo wjechał na nieodpowiednim sygnale. Idiotom nazwał bym tego kto
      odpowiada za działanie sygnalizacji, za to że nie było interwencji. Ale w
      Bydgoszczy wiele rzeczy wymaga natychmiastowej interwencji do której nie
      dochodzi dlatego cierpią zwykli ludzie.
      • intervention Re: motorniczy idiota 29.01.09, 19:54
        Ale co złego może się wydarzyć na przejsciu dla pieszych, zwłaszcza
        gdy piesi maja czerwone? Przecież w tamtym miejscu tory nie krzyzują
        się z jezdnią.
        • abydos71 Re: motorniczy idiota 29.01.09, 22:30
          Pewnie nie zadziałała pętla indukcyjna w torowisku.Tramwaj nie ma
          żadnego urządzenia rejestrującego przejechanie czerwonego światła
          (poziomej belki jak kto woli) - tak jak pojazdy szynowe na
          kolei.Motorniczy oddawał bezsensowny hołd "czerwonemu bożkowi na
          słupku".Mógł po prostu zgłosić awarię w centrali ruchu i zachowując
          środki ostrożności powoli przejechać owe nieszczęsne miejsce.
          • intervention Re: motorniczy idiota 29.01.09, 23:20
            Otóż to :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja