intervention
13.04.09, 09:25
Najpierw artykuł o nie przyjętej kobiecie na oddział ginekologiczny,
a teraz mowa o tym samym szpitalu i jego komfortowych warunkach:)
Swoja droga mojej matki też nie chciano przyjąc na porodówkę,
twierdząc, że to nie nasz rejon. Jak to nie nasz skoro my w
sródmiesciu mieszkalismy. Odsyłano nas do "dwójki" na Kapach, wyszło
jednak na to, że urodziłem się w "Bizielu" jeszcze wtedy XXX-lecia.