yanko
12.07.09, 21:05
Wygląda na to, że członkowie stowarzyszenia Unum Principium próżnowali w szkole. Wystawa, przeciwko której wytaczają ciężkie działa, ma bowiem - o ile mnie pamięć nie myli - podtytuł "Alegorie miłości we współczesnej sztuce polskiej". Otóż "alegoria" jest pojęciem, które według obowiązującej podstawy programowej powinien przyswoić sobie na lekcjach polskiego każdy absolwent szkoły podstawowej (czyli 12-latek). Jak więc mam oceniać autorów tego apelu? Czy mam myśleć, że nie znają bajki "Kruk i lis"? Że nie rozumieją reklamy Plusa z udziałem kabaretu Mumio? Że nie widzą różnicy między odwzorowaniem rzeczywistości a rzeczywistością? No bo jeśli nie widzą, to przyjmując komunię świętą, nie przyjmują Ciała Chrystusa, tylko zjadają wodno-mączny plasterek, klekając przed Krzyżem, modlą się do dwóch zbitych gwoździkiem deseczek, a nie do Chrystusa, no i spowiadając się, wyznają grzechy Kowalskiemu, a nie Bogu. Czy to, że banan jest podobny do penisa, a budyń do spermy, czyni te skojarzenia oczywistymi? Dlaczego członkowie (he! he!) stowarzyszenia Unum Principium, nie umiejąc najprawdopodobniej korzystać z własnej wolności, wyznaczają innym sposoby korzystania z niej?