Biuro Promocji Miasta nie umie wypromować swoje...

IP: *.chello.pl 29.05.06, 22:16
to biuro przewala gigantyczna kase totalnie bez sensu. trendi? wyobrazam
sobie to slowo w ustach sliskiego deszkiewicza...
    • Gość: oja Re: Biuro Promocji Miasta nie umie wypromować swo IP: *.pap / 217.153.186.* 30.05.06, 11:11
      Jak przeczytałam na bilbordzie: "inne trendy imprezy"; to ze wstydu zapadłam
      się pod chodnik. Mam wrażenie, że Warszawa zostanie pośmiewiskiem reszty
      Polski. I tak pojeżdzają po niej jak po łysej kobyle, a władze miasta zamiast
      to zmienić, jeszcze bardziej ją pogrążają. Smutne
      • Gość: Kicki Re: Biuro Promocji Miasta nie umie wypromować swo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.06, 13:56
        Bo tam nie pracują ci, którzy powinni. Zgraję pociotków należałoby zastąpić
        młodymi ludźmi, którzy maja pomysly i przede wszystkim kierunkowe wykształcenie.
        Ciekaw jest kiedy wreszcię zobaczę an takim stanowisku kogoś po Gospodarce
        Turystycznej, albo po jakiejś pożądnej szkole promocji.
    • piotr.adam.kulbicki Re: Biuro Promocji Miasta nie umie wypromować swo 04.06.06, 13:18
      W sobotę na warszawskiej „Agrykoli” odbywał się koncert organizowany przez Urząd
      Miasta Stołecznego Warszawy w ramach jak to nazwano „bezprecedensowej akcji
      kulturalnej Warszawa Jest Trendy”. Support-polski zespół COMA, gwiazda-łotewski
      zespół BRAINSTORM a potem jakiś multimedialny chór. Przybyliśmy na koncert tylko
      dlatego, że COMA to znajomi znajomych i wieść mieliśmy prawie z pierwszej ręki,
      zaś o występie BRAINSTORM dowiedzieliśmy się dopiero na miejscu. Po przybyciu na
      miejsce zastaliśmy "wypasioną" scenę której ustawienie musiało kosztować budżet
      miasta roczne utrzymanie wielu warszawskich rodzin, zaś pod sceną ujrzeliśmy
      garstkę widzów, w liczbie najpewniej nie przekraczającej tysiąca (sic!). COMA
      jak zawsze zagrała świetny koncert - nie przedstawiana przez nikogo specjalnie i
      nie reklamowana – COMA, która była chyba supportem łotewskiej gwiazdy, wyszła
      sama i zeszła sama ze sceny. BRAINSTORM musiał zapowiedzieć aż sam Ambasador
      Łotwy wraz z dwójką politycznych osobników z Urzędu Miasta, którzy widząc
      garstkę osób w żywe oczy i z uśmiechem na ustach wyrażały sztuczną radość "jak
      to dobrze że tyle osób przyszło". BRAINSTORM zagrał dobrze, ale już tylko dla
      około 300 osób które po COMIE zostały. Pytam się kto stoi za taką hańbą dla
      stolicy Polski - kto odpowiada za zmarnowanie mnóstwa pieniędzy i spowodowanie
      faktycznej antyreklamy dla miasta, które stało się pośmiewiskiem - gdzie po
      zakończeniu koncertu supportowego zespołu tłumy wychodziły z koncertu gwiazdy
      wieczoru, zamiast na ten koncert wchodzić. Kto odpowiedzialny jest za
      zorganizowanie prestiżowego koncertu w sposób nie dający szans na
      sukces-beznadziejna reklama wydarzenia, beznadziejna oprawa i beznadziejny
      klimat. Żenada. Scena wyglądała jakby miała głośnością wysadzić pół okolicznego
      parku - profesjonalny sprzęt sceniczny piętrzył się na niej i.... grał na jedną
      piątą gwizdka poza basami które waliły aż uszy bolały, zagłuszając wokal dla
      osób stojących blisko. Co dziwne COMA grała taki sam koncert na początku maja na
      SGGW - tam scena była dużo skromniejsza - a przed nią tysiące ludzi słuchało
      dźwięku niesionego na setki metrów przez 6-8 takich samych głośników, których
      tutaj było co najmniej 16 (mowa o głośnikach bocznych sceny podwieszanych od
      góry). Smutna prawda - nie pieniądz tylko rozum jest podstawą sukcesu. Drodzy
      włodarze miejscy - wasza sobotnia nibyzabawa kulturalna (którą pewnie
      organizatorzy zamierzają wpisać sobie w polityczne CV jako sukces i tylko po to
      była im tylko potrzebna) przy majowych Ursynaliach nie istnieje - a to dlatego,
      że na SGGW swój głos i pomysły mieli studenci (czytaj ludzie kreatywni z pasją),
      a wy myśleliście że możecie się chociażby z nimi równać. Daliście przykład jak
      niewiele wiecie... Koncert trzech totalnie różnych zespołów muzycznych
      występujących jeden po drugim to pomysł, który z pewnością nie mógł zachęcić
      odpowiedniej liczby ludzi do zaszczycenia tego wydarzenia – nie w taki dzień,
      nie w taką porę dnia i nie przy tej muzyce... Sarkazm i brak wyobraźni
      organizatorów dodatkowo potwierdza sposób zabezpieczenia imprezy (wynajęto
      ochroniarzy którzy pilnowali.... otwartych chodników kilkaset metrów od
      koncertu) - zastanawiające, że na rockowym koncercie sprzedawano .... wyłącznie
      kawę jednej firmy, zaś patrole Policji złożone z nadzwyczaj uprzejmych i
      wesołych policjantów musiały poniżać się do spisywania i wystawiania mandatów
      osobom które trzymały puszki z piwem - jakoś nie spisywano np. osób palących w
      tłumie (chociaż prawo nie zabrania tego, ale i nie zakazuje za to spisywać,
      szczególnie że stanowi to zagrożenie dla zdrowia i mienia). Moim zdaniem sprawę
      organizacji tego koncertu należałoby poważnie prześwietlić (hehe - może być i
      komisja śledcza) - coś mi sie wydaje że uzasadnione jest moje przekonanie o
      możliwości postawienia poszczególnym osobom ("partyjnym" organizatorom) zarzutów
      niegospodarności i złego zabezpieczenia imprezy. Wara Wam od kultury Warszawy -
      zresztą już sami karę dostaliście - COMA ma o was niezbyt przyjazną piosenkę i
      ją odśpiewała - myślę, że gdybyście choć raz przesłuchali ich płytę przed
      koncertem to mogli by tam nie wystąpić – dziękuję więc chociażby za to
      opatrzności, że na organizacji kultury i na niej samej się kompletnie nie znacie.
Pełna wersja