Scena obiecana, czyli teatr w Fabryce Trzciny

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.06, 14:33
Oj to miasto!
    • dedalus1 Re: Scena obiecana, czyli teatr w Fabryce Trzciny 20.07.06, 19:53
      "Scenę w Fabryce Trzciny - prywatnym centrum artystycznym na Pradze - miasto
      wynajęło w lipcu 2004 r. dla Teatru Nowego . Janusz Pietkiewicz tłumaczył
      wtedy, że to opłacalna inwestycja, ponieważ rok czynszu w dotychczasowej
      siedzibie teatru przy Puławskiej wynosił tyle, ile trzy lata przy Otwockiej.
      Dlatego też wynajął dla Nowego przestrzeń w Fabryce Trzciny na trzy lata z
      góry. Nie przewidział jednego, że zespół aktorski Teatru Nowego i tak
      pozostanie na Puławskiej (w dawnych magazynach urządzi sobie skromną scenkę), a
      wynajęta i opłacona przez miasto scena w "Trzcinie" stanie się tylko problemem."
      --------------------------------------------------------------------------------
      -Słuszna wzmianka o tym, że Pietkiewicz wynajął od swojego znajomego, będącego
      w tarapatach finansowych Trzcińskiego scenę, z myślą o Teatrze Nowym, płacąc mu
      nota bene czynsz za trzy lata z góry. Natomiast dalej same przekłamania...Po
      pierwsze Pani Łazarkiewicz, która objęła tę scenę (mimo wątpliwych
      kwalifikacji) postanowiła nie zapraszać aktorów i dyrektora T.Nowego na Otwocką
      tylko tak się "artystycznie" zakręcić żeby dać zarobić sobie,
      P.Łazarkiewiczowi, Trzcińskiemu, Michalskiej i może Pietkiewiczowi.
      Zrealizowała kilka przeniesionych z innych teatrów spektakli plus jeden z
      najdroższych w Warszawie pt."Fioletowa krowa". Spektakle były inwestycjami
      wyrzuconymi w błoto! Pół miliona złotych trafiło do kieszeni "znajomych
      królika" natomiast publika zobaczyła śladowe spektakle bez widowni.
      Kolejnym przekłamaniem jest pisanie, że zespół Nowego został z własnej woli na
      Puławskiej. Został po to żeby przeżyć łasych na kasę dyrektorów i robić swoje
      nawet za darmo. Koncerty i spektakle grane na Małej Scenie zaczęły przyciągać
      widzów, mimo że dyr. Michalska liczyła na zamarcie zespołu Nowego. Tlumaczyła,
      że nie ma pieniędzy na premiery tymczasem na Otwockiej wypłynęło pół miliona
      złotych!!!!
      Scena w Fabryce Trzciny była (i jest) marzeniem i nadzieją aktorów Nowego na
      zmiany i lepsze czasy tego teatru, jednak chciwość i zła wola w/w decydentów
      pozbawiła zespół tej nadzieji. Cała ekipa w/w przekrętaczy trzcinowych winna
      odpowiedzieć za to co zrobili z dobrze prosperującym teatrem i zdolnym zespołem
      aktorskim.
      Kolejnym przekłamaniem jest, że ratunkiem dla teatru
      jest "miastomania"...Proszę prześledzić sprawozdania finansowe dot.w/w
      spektaklu, a okaże sie kto na nim zarabia i gdzie znikają pieniądze miasta.
      Jeśli chodzi o wprowadzenie TR do Trzciny to jest ono nie na rękę tym, którzy
      tam zarabiali bezkarnie. Nowy dyrektor będzie zagrożeniem dla Trzcińskiego
      jeśli zacznie zbyt samodzielnie tym biznesem kierować.
      Rozwiązaniem najlepszym byłoby wyjście miasta z FT i rozwiązywanie problemów
      teatrów miejskich, a nie prywatnych Ojca Dyrektora Trzcińskiego.
    • Gość: xxxxxxxxx Re: Scena obiecana, czyli teatr w Fabryce Trzciny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.06, 16:12
      Może zostanie zastepca Marcinkiewicza.Tandem naobiecuje co tylko sobie
      zażyczxycie .
Pełna wersja